Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dobry początek

Tłumaczenie: Mira Czarnecka
Wydawnictwo: Wielka Litera
5,74 (385 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
9
8
37
7
73
6
92
5
82
4
39
3
26
2
9
1
8
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Starter For Ten
data wydania
ISBN
9788363387211
liczba stron
496
słowa kluczowe
komedia, miłość, Jeden dzień
język
polski
dodał
Marrgotta

Pierwsze wydanie ukazało się w Polsce pod tytułem "Szansa na sukces" (Zysk i S-ka, 2005). Zwariowana i ironiczna komedia autora "Jednego dnia" sfilmowanego z Anne Hathaway i Jimem Sturggesem w rolach głównych. Brian Jackson wierzy w to, że uczestnictwo w popularnym turnieju wiedzy pomoże mu zdobyć serce uniwersyteckiej piękności Alice Harbinson. Plan nawet mógłby się powieść, gdyby nie jego...

Pierwsze wydanie ukazało się w Polsce pod tytułem "Szansa na sukces" (Zysk i S-ka, 2005).

Zwariowana i ironiczna komedia autora "Jednego dnia" sfilmowanego z Anne Hathaway i Jimem Sturggesem w rolach głównych.

Brian Jackson wierzy w to, że uczestnictwo w popularnym turnieju wiedzy pomoże mu zdobyć serce uniwersyteckiej piękności Alice Harbinson. Plan nawet mógłby się powieść, gdyby nie jego wrodzone szczęście do… pecha. Najpierw feralne eliminacje, potem niefortunnie ulokowane uczucia i wreszcie finałowa kompromitacja.

Brian poczuł na własnej skórze, że wiedza to nie mądrość, zauroczenie to nie prawdziwa miłość, a dobry początek wcale nie gwarantuje happy endu.

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

książek: 2692
isobel | 2013-10-14
Przeczytana: 01 października 2013

To nie było moje pierwsze spotkanie z Davidem Nichollsem bowiem dwa lata temu zakochałam się absolutnie w jego "Jednym dniu" - powieści zekranizowanej z Anne Hathaway i Jimem Strugessem. W sumie to wpierw przez zupełny przypadek obejrzałam film, zupełnie nieświadoma że jest tylko ekranizacją. Gdy książka trafiła w moje łapki, doskonale wiedziałam co mnie czeka, ale ani trochę nie przeszkodziło mi to w zakochaniu się w tej historii po raz drugi.

Bohaterowie "Jednego Dnia" nie byli idealni, mieli swoje wady i zalety, czasem irytowali, popełniali durne błędy i podejmowali niewłaściwe decyzje. Ale dało się ich lubić. Ale jeśli chodzi o Briana Jacksona, głównego bohatera "Dobrego początku", z przykrością muszę stwierdzić że jest on jednym z najbardziej irytujących książkowych bohaterów z jakim miałam nieprzyjemność się spotkać. Niby teoretycznie inteligentny, a w praktyce? Żałosny i głupi.



"Jedynym prawdziwym grzechem jest głupota"




rok 1985. Osiemnastoletni Brian Jackson niedawno ukończył szkołę średnią z wyróżnieniem i już nie długo ma wylecieć z rodzinnego gniazda (razem ze swoimi walizkami i absolutną miłością do Kate Bush) aby następnie przeprowadzić się do akademika i rozpocząć studia na "lit ang" - jak to uparcie mówił główny bohater (oczywiście miał na myśli "literaturę angielską"). Dzień przed wyjazdem, gdy po raz ostatni spędzał wolny wieczór w towarzystwie swoich zwariowanych przyjaciół, jeszcze jako zwykły absolwent szkoły średniej, w duchu wymienia wszystkie te rzeczy które chciałby umieć albo których chciałby doświadczyć jako prawdziwy student.
Kiedy w dniu przyjazdu na uniwersytet spotyka po raz pierwszy Alice Harbinson - blondwłosą uniwersytecką piękność (u Jacksona punktowała najbardziej tym , że przypomina mu młodą Kate Bush w której kocha się od lat) pochodzącą z dobrego domu, studentkę aktorstwa - zupełnie traci dla niej głowę. Gdy jego nieudolne, nadgorliwe i żałosne zaloty nie przynoszą skutku, główny bohater obmyśla plan dzięki któremu skradnie serce Alice: postanawia wziąć udział w prestiżowym teleturnieju z wiedzy ogólnej Challenge. Oczywiście zamierza go wygrać. Nic w tym przecież trudnego, prawda ? Przecież Brian Jackson jest cholernie inteligenty. Jak już wspomniałam jedynie w teorii, ponieważ Brian Jackson to skończony idiota i frajer.


Cóż, ta książka miała dobry początek: zapowiadało się ciekawie i zabawnie, zwłaszcza że na początku prócz głównego bohatera poznajemy jego dwóch bliskich przyjaciół: Tone'a,jasnowłosego fana Led Zeppelin, oraz najlepszego przyjaciela Briana od czasów dzieciństwa, bystrego Stone'a. Zastanawiam się jak ktoś tak beznadziejny jak Brian Jackson mógł mieć takich świetnych facetów za kumpli. Przekupił ich czy jak? W sumie głównego bohatera można opisać pokrótce następująco: żałosny, zarozumiały, protekcjonalny, wkurzający idiota i dupek. Poważnie, facet nie dał się pokazać z żadnej dobrej strony.



"Miłość to głupota robiona we dwoje"


To jego wzdychanie do tej całej Alice... piękna może i była, ale na pewno nie inteligentna. W sumie to ich skrajna tępota jest jedyną rzeczą która łączy tą dwójkę. Choć może tak naprawdę nie jedyną - nie zapominajmy o ogromnym ego tej dwójki. Jackson wierzy, że wszyscy podziwiają go za inteligencję i bogatą wiedzę. Alice w pełni świadoma swojej urody, żyje w przekonaniu że KAŻDY facet jej pragnie, a KAŻDA dziewczyna bardzo chciałaby być nią. Brian aż zanadto przypominał mi zadurzonego piątoklasistę: latał za Alice jak zakochany szczeniaczek. A gdy próbował być zabawny i oczarować ją swoim inteligentnym poczuciem humoru, nie można było nie zrobić - że tak to kolokwialnie ujmę - palm face'a. Nie żeby książka mnie nie rozbawiła: miała parę swoich dobrych momentów. Niemniej próby Jacksona bycia zabawnym jeszcze bardziej utwierdzały mnie w przekonaniu że ten facet to półgłówek. Brian zupełnie tego nie widział, że ta dziewczyna nie kazała mu spadać tylko dlatego, bo chciała mieć swojego wiernego wielbiciela jak najbliżej. Wytrzymywał nawet momenty w których Alice była dla niego bardzo nieprzyjemna i nawet często sobie z niego drwiła. Czyli zachowywała się mniej więcej tak jak Estell "Wielkich Nadziei".


On nazywa walety "chłopakami" - rzuciła Estell wzgardliwie, zanim jeszcze skończyliśmy pierwszą partię



W "Dobrym początku" największą sympatię zaskarbili sobie u mnie bohaterowie drugoplanowi: Tone - kompletny wariat, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa; Spencer - facet znacznie inteligentniejszy od głównego bohatera, ma dobre serce, jest bardzo lojalny; Rebecca - twarda dziewczyna zaangażowana w polityczne i społeczne happeningi, w sumie pierwsza prawdziwa normalna znajoma Briana na uniwersytecie. I kolejna osoba znacznie przewyższająca głównego bohatera inteligencją. Bardzo sympatyczna była też Lucy Chang, koleżanka Briana z drużyny.

Choć przez całą książkę główny bohater nie miał nade mną litości i niesamowicie mnie drażnił, muszę przyznać że "Dobry początek" nie jest taki zły, choć w porównaniu z "Jednym dniem" wypada bardzo blado. Na duży plus są tu drugoplanowi bohaterowie m.in. przyjaciele Briana (Tone!) i zakończenie które bardzo mnie usatysfakcjonowało. Na minus: główny bohater (co oczywiste), Alice Harbinson i wszystkie te momenty w których Brian dawał pokaz swojego zarozumialstwa, próbował być zabawny oraz wtedy gdy starał się oczarować swoją blondynkę.

cytaty:
[1] Oscar Wilde
[2] Napoleon Bonaparte
[3] Charles Dickens, "Wielkie Nadzieje"

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Początek

Nie tak porywającą jak "Kod Leonarda da Vinci" czy "Anioły i Demony" ale też lepsza niż "Zaginiony symbol". W swojej now...

zgłoś błąd zgłoś błąd