Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blondynka na Bali

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Na Krańce Świata". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: G+J
6,59 (292 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
18
8
50
7
72
6
73
5
32
4
14
3
11
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7596-398-4
liczba stron
300
słowa kluczowe
Bali
język
polski
dodała
Malwina

Samotna wyprawa Beaty Pawlikowskiej do Indonezji. Miesiąc spędzony w drodze przez wulkany i plaże, pola ryżowe i tropikalne lasy. Świątynie, kadzidełka, spotkanie z szamanem Ketutem i Boże Narodzenie o zapachu dojrzałych durianów. Było bosko! P.S. Dla niewtajemniczonych: durian to najbardziej śmierdzący owoc świata, który wydziela z siebie woń zgniłych jaj, zepsutego mięsa i starego sera. Był...

Samotna wyprawa Beaty Pawlikowskiej do Indonezji. Miesiąc spędzony w drodze przez wulkany i plaże, pola ryżowe i tropikalne lasy. Świątynie, kadzidełka, spotkanie z szamanem Ketutem i Boże Narodzenie o zapachu dojrzałych durianów. Było bosko!

P.S. Dla niewtajemniczonych: durian to najbardziej śmierdzący owoc świata, który wydziela z siebie woń zgniłych jaj, zepsutego mięsa i starego sera. Był akurat szczyt sezonu na duriany!

 

źródło opisu: G+J RBA, 2012

źródło okładki: http://www.gjksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 668
Firewarrior | 2015-10-11

Kolejna z książek podróżniczych (powinnam raczej napisać "podróżniczych") pani Beaty, która wpadła mi w ręce. Czego można się dowiedzieć z tej książki?
1. Bali to miejsce dla turystów-lamerów. Komercja, komercja i jeszcze raz komercja. Klimatyzowany autobus? FUJ! W hotelu nie ma robactwa? Skandal! Jak tu poczuć ducha miejsca bez tego? 1/3 książki to właśnie narzekanie: że zbyt europejsko, że ludzie chcą sobie zarobić na turystach, że zawyżają ceny i kłamią.
2. "Z każdym krokiem, jaki robisz w przestrzeni, wędrujesz też między równoległymi rzeczywistościami, czyli razem z czasem przesuwasz się też w przestrzeni ponadzmysłowej między światami, a każdy z nich jest trochę inny, bo został stworzony przez naturę twoich myśli tuż przed tym jak się w nim znalazłeś". Aha.
3. "Miałam w Ubud do zrobienia dwie ważne rzeczy: skończyć pisanie opowiadania o wyprawie do pałacu Montezumy, w której niespodziewanie udział brali Krzysiu Kolumb, Adolf Hitler, Sherlock Holmes, Albert Einstein oraz ja jako ich przewodniczka, bo wyprawa prowadziła przez dżunglę". Aha aha.
4. Styl jest zupełnie niestrawny. I ta randomowa ilość wykrzykników:
" HELP!!!! Aaaa!!!! Małpa skoczyła prosto na moją głowę. Nie ruszać się!! Nie protestować!! Nie krzyczeć!!! (...) AAAAAA!!!!! Zamurowało mnie. Znowu miałam na głowie małpę!!!! Wyobrażacie sobie??!! (...) Dlaczego nie skakały na uradowanych Amerykanów i Australijczyków??!!!" Jak z blogaska...
5. "A gdzie ptak nauczył się śpiewać? A kto mu zamontował struny głosowe?" Struny. Głosowe. U ptaka. Nie mam pytań.
6. Nie spodobało mi się też zachowanie pani Pawlikowskiej po próbie oszustwa (facet miał rozmienić jej pieniądze, po czym schował część banknotów za ladę). "Wiem, mogłam wezwać policję. Kradzież i oszustwo powinny być ukarane - choćby po to, żeby temu chłopakowi raz na zawsze wybić z głowy nieuczciwość. Ale pomyślałam, że nie jestem bogiem, żeby go osądzać. (...) A to, jakim on jest człowiekiem i jaką moc w sobie gromadzi, to jego sprawa. I tylko on będzie ponosił tego konsekwencje". Jeśli okradnie kolejną osobę, to konsekwencje tego będą ponosiły przecież także i ofiary.
Na sam koniec mamy jeszcze cały rozdział, w którym to autorka tłumaczy, czemu odrzuca korektę. Bo przecinki są złe, szatkują zdania na kawałki. Korektorka męczy się nad tekstem i poprawia wszystko (bardzo jej współczuję), a autorka zmienia to z powrotem na pawlikopolszczyznę.
Żeby zrównoważyć te wszystkie minusy, parę pozytywnych rzeczy. Ubawiła mnie wizyta u szamana Ketuta, znanego z "Jedz, módl się, kochaj". No i zdjęcia są świetne. Także kilka momentów, w których pani Pawlikowska nie skupia się na filozofowaniu, ale opisuje miejsca i ludzi są dość ciekawe.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lelum Polelum

Słowiańska opowieść o pięknych czasach, kiedy na polskich ziemiach królowała puszcza, a chadzali po niej ludzie wrażliwi na jej piękno i majestat.

zgłoś błąd zgłoś błąd