Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pigułka wolności

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,01 (151 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
10
8
13
7
37
6
34
5
25
4
13
3
12
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363387297
liczba stron
384
słowa kluczowe
facebook, Internet, lubię to
język
polski
dodała
Versatile

Piotr Czerwiński "Pigułka wolności" - portret generacji ludzi, którzy naciskając klawisz "lubię to", nie widzą, że sami stają się produktem, wystawionym na sprzedaż.... Powieść o świecie na pograniczu rzeczywistości i facebooka. Aleks, zapalony internauta, hipster i życiowy nieudacznik, dla żartu zakłada na Facebooku stronę społecznościową, która błyskawicznie przeradza się w globalny ruch,...

Piotr Czerwiński "Pigułka wolności" - portret generacji ludzi, którzy naciskając klawisz "lubię to", nie widzą, że sami stają się produktem, wystawionym na sprzedaż....
Powieść o świecie na pograniczu rzeczywistości i facebooka. Aleks, zapalony internauta, hipster i życiowy nieudacznik, dla żartu zakłada na Facebooku stronę społecznościową, która błyskawicznie przeradza się w globalny ruch, zyskujący miliony fanów, a jego samego zamienia w celebrytę.
Śmieszno-straszny obraz świata epoki mediów społecznościowych, który z globalnej wioski międzyludzkich przyjaźni staje się na naszych oczach imperium globalnego marketingu.
Portret "generacji kciuka" i utrwalony w pigułce kawałek współczesnej historii, którą sami bezwiednie tworzymy.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1823
kubax84 | 2013-08-13
Przeczytana: 12 sierpnia 2013

Genialna moim zdaniem, choć odrobinę trudna. Ale i tak zawiera w sobie wszystko co szukałbym w książkach tego typu: jest humor, rosnące napięcie, ale daje też i przerażenie, oraz przestrogę. Książka wybitna i moim zdaniem zasługująca na swą ocenę. Jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie polskich(i nie tylko) książek.

A o czym ona w ogóle opowiada? Jest to historia osobnika o imieniu Aleksander, a nazwisku - Roleksy. Kumple mówią na niego Roleks i tak mniej więcej zaczyna się ta historia. Powiem wam - surrealizm pęłną gębą. Świat przedstawiony w tej książce – stolica Polski pod władzą korporacji, konkretnych osobników sprawujących władzę na każdym liczącym się szczeblu, ekspertów, których zadaniem jest przekabacenie na stronę konsumpcjonizmu tych nielicznych, którzy nie zepsuci przez morderczą maszynę biznesową starają się żyć wierni ponadczasowym wartościom, teraz wyśmiewanym i nierozumianym, bo jak to w ogóle możliwe, by rezygnować z własnej przyjemności i zysku dla paru zdań zapisanych przez kogoś dawno temu?! Światem rządzą dwa molochy – korporacje i media. Pośród tych pierwszych panuje niby rozróżnienie, jednak kierują się one tymi samymi „zasadami” i każda posiada ten sam cel – wygryźć konkurencję i zarobić jeszcze więcej, za te pieniądze kupić coś sobie i wmawiać wszystkim, że tylko to się liczy, co masz na koncie lub portfelu. Drugi moloch z kolei umożliwia docieranie całej tej naładowanej bzdurami propagandy do ludzi. Perfekcyjnie poplątana sieć kolesiów, szefów i menedżerów uniemożliwia przebicie się ludziom, którzy są ponad to wszystko, którzy nie chcą pisać i mówić o niepotrzebnym chłamie, a przedstawić coś z sensem. Jedynym sposobem na odniesienie sukcesu reklamowanego szumnie przez posiadających władzę jest podporządkowanie się i tańczenie zgodnie z rozkazami przełożonych, poukładanych na tej drabinie hierarchii i zapętlonych wśród kolejnych wtajemniczeń tak, że nie da się wyodrębnić już człowieka ni entej już rady nadzorczej, która by całym tym draństwem kierowała. Ten świat przypomina mi spójne w swej paranoi połączenie „Roku 1984” Orwella z „Nowym wspaniałym światem” Huxley'a.

W takim to właśnie świecie, a konkretnie w Warszawie na początku 2011 roku żyje sobie Roleks, osoba tyle oryginalna, ile po prostu godna najszczerszej litości. Facet po trzydziestce zamieszkały w swej niewielkiej kawalerce, posiada dwa tysiące złotych oszczędności i dwa giga RAM-u na swym komputerze, a do tego jeszcze telefon marki Nokia e7 z drogocenną klawiaturą. Z domu prawie nie wychodzi, ze światem zewnętrznym komunikuje się głównie przez facebook i dziesiątki innych portali gdzie sumiennie zbudował sobie wirtualny odpowiednik życia. Co się tyczy przyjaciół i znajomych Roleksa, tę sytuację najlepiej obrazuje cytat: „Chciał sprawdzić, czy ktoś zapłacze,
kiedy jego nieobecność będzie się przedłużała, ale wszyscy znajomi wiedzieli, że siedzi w swojej norze, ściąga na pulpit demotywatory,wertuje komiksy, katuje się wybranymi cytatami
z Chomsky’ego i dziwaczeje, wpisując w Google coraz większe bezeceństwa. Każdy zdawał się w pełni akceptować taki stan rzeczy. Dwie osoby zadeklarowały nawet, że to lubią.” Jeżeli wychodzi z domu to tylko do galerii handlowych, pobudowanych gęsto w jego okolicy, gdzie przesiadując w knajpkach z darmowym wi-fi obserwuje ludzi i wyobraża sobie siebie jako... właściwie trudno zgadnąć kogo. Jakiegoś lepszego od innych bojownika o wolność, zdolnego zmienić lub natchnąć ten świat do zmiany, gdyby tylko łaskawy los dał mu szansę. Zapewne to właśnie te mrzonki kazały mu założyć na fejsie fanpage o nazwie „Fart For Malawi” czyli „Pierdź dla Malawi”.

Tym, którzy nie orientują się dobrze o co chodzi z tym pierdzeniem, śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż w 2011 roku, rząd Malawi, tego mało znanego afrykańskiego państwa wprowadził dość głośny zakaz puszczania wiatrów w miejscach publicznych. Oczywiście pierwszym i chyba jedynym medium, gdzie ów zakaz odbił się szerokim echem był internet. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy w rzeczywistości ktoś podobnie jak Roleks zareagował na podobną wieść utworzeniem strony na portalu społecznościowym, stojącej w głośnej opozycji do decyzji rządu (albo parlamentu) państwa, solidaryzującej z poszkodowanymi obywatelami i w ogóle zrobieniem z tej śmierdzącej sprawy wybornego preludium do rozliczenia się z błędami rządów i dyktatorów na całym świecie. Kłopot w tym, że Aleksander Roleksy właśnie tak uczynił.

Konsekwencje jego decyzji widziane z punktu widzenia kilku stron to zasadniczo główny wątek tej powieści. Dzieje się tak z tego powodu, że ideały zawarte na fanpage Roleksa, podsycone jeszcze medialną burzą, poruszają widać czułe serca internautów, którzy deklarują wspaniałomyślnie swe poparcie dla tak ważnej sprawy. A czynią to jednym, symbolicznym kliknięciem w mały niebieski napis „lubię to” oznaczonym nieodzownym kciukiem. Kolejni bohaterowie wnoszą w książkę coraz więcej bałaganu, kolejne zdarzenia tylko zaostrzają w czytelniku poczucie wszechobecnego absurdu, a całość wyjaśnia się w zaskakującym i świetnym zakończeniu. Wyjaśni się między innymi, czym był wspomniany wyżej „łaskawy los”.

Intrygujący jest dla mnie sposób, w jaki ta powieść została napisana, cały warsztat autorski pana Czerwińskiego. Gdy otworzy się to dzieło na dowolnej stronie, widoczny jest na pierwszy rzut oka wspomniany zabieg „udziwnienia” formy. Nie potrafię dobrze oddać tego wrażenia, ale absurd jest tutaj świetnie widoczny i wyeksponowany do tego stopnia, że gdzieś w połowie książki ma się już dość tego przerażającego obrazu ziemi zagubionej i zagonionej, a zaczerpniętej przecież z naszej rzeczywistości. Co najważniejsze – mimo tego „obrzydzenia” do tworów autorskich P.C, gorączkowo męczyłem ją do samego końca, ze smutkiem (choć też z ulgą) przyjmując każdą przerwę i w końcu zakończenie. Drugą rzeczą, która kilka razy wracała do mnie w trakcie lektury, jest to „skompresowanie” fabuły. Będąc już w środku historii miałem nie jasne poczucie, że już wszystko zostało napisane i nie byłem w stanie wyobrazić sobie, co też czeka mnie na kolejnych stronach. Miałem to szczęście, że twórca zaskakiwał mnie bez przerwy swoją pomysłowością, a owe zaskoczenia przyjmowały się (przynajmniej u mnie) z bezkrytycznym zadowoleniem.

Zbliżając się już do końca, trochę rozprawkowym tonem podsumuję wrażenia, jakie wywarła na mnie ta książka. Specjalnie użyłem tu liczby mnogiej, bo wrażeń tych było kilka. Po pierwsze – powieść jest świetna. Przeczytajcie, sami oceńcie, koniec. Po drugie – jest to zgrabna i gorzka satyra na świat, w jakim żyjemy. Realia w których autor umieścił Roleksa to nasze realia i szczerze mówiąc,w niektórych dziedzinach życia posuwamy się jeszcze dalej niż ci biedacy opisani przez Czerwińskiego. Spłycenie więzi międzyludzkich, idei o które warto walczyć w imię wygody i dóbr materialnych to jedno z najpoważniejszych zagrożeń, z jakimi zmierzyć się muszą kraje pierwszego i drugiego świata. Od wyniku tej wojny domowej zależy wygląd przyszłości, która w książce zmierza prostym szlakiem ku tej odmalowanej w filmie „Matrix” braci Wachowskich. To ostrzeżenie jest głównym przesłaniem tejże historii.

Gdybym chciał dokończyć cały ten tekst w podobny sposób – analizując i rozpisując się na temat kolejnych epizodów wyciągniętych z treści (na co mam naprawdę dziką ochotę), ta recenzja byłaby pewnie trzy razy dłuższa, a ja zdradziłbym wam calutką treść (a na to nie mam ochoty). Powiem krótko – to jedno z najmilszych i najlepszych odkryć w ogóle nie znanego przeze mnie pisarza. Deklaruję, że już wkrótce postaram się o inne jego dzieło, bo „Pigułka Wolności” udała mu się znakomicie. Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek z metalu. Szczegółowa biografia Jamesa Hetfielda

Nie dowiadujemy się z tej książki o Jamesie zbyt wiele. To nie jego biografia, a historia Metalliki, opowiedziana dość zdawkowo, z masą błędów merytor...

zgłoś błąd zgłoś błąd