Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pigułka wolności

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
5,99 (146 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
10
8
13
7
36
6
33
5
23
4
13
3
12
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363387297
liczba stron
384
słowa kluczowe
facebook, Internet, lubię to
język
polski
dodała
Versatile

Piotr Czerwiński "Pigułka wolności" - portret generacji ludzi, którzy naciskając klawisz "lubię to", nie widzą, że sami stają się produktem, wystawionym na sprzedaż.... Powieść o świecie na pograniczu rzeczywistości i facebooka. Aleks, zapalony internauta, hipster i życiowy nieudacznik, dla żartu zakłada na Facebooku stronę społecznościową, która błyskawicznie przeradza się w globalny ruch,...

Piotr Czerwiński "Pigułka wolności" - portret generacji ludzi, którzy naciskając klawisz "lubię to", nie widzą, że sami stają się produktem, wystawionym na sprzedaż....
Powieść o świecie na pograniczu rzeczywistości i facebooka. Aleks, zapalony internauta, hipster i życiowy nieudacznik, dla żartu zakłada na Facebooku stronę społecznościową, która błyskawicznie przeradza się w globalny ruch, zyskujący miliony fanów, a jego samego zamienia w celebrytę.
Śmieszno-straszny obraz świata epoki mediów społecznościowych, który z globalnej wioski międzyludzkich przyjaźni staje się na naszych oczach imperium globalnego marketingu.
Portret "generacji kciuka" i utrwalony w pigułce kawałek współczesnej historii, którą sami bezwiednie tworzymy.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1044

Dokąd zaprowadzą nas „lajki”

Powieść Piotra Czerwińskiego o chwytliwym tytule „Pigułka wolności” i jeszcze bardziej chwytliwej okładce, przedstawiającej pewien każdemu znany symbol, dotyka tematyki tak aktualnej, że bardziej współczesnej książki ze świecą w ręku szukać. A pisana jest z myślą o przyszłych pokoleniach (autor celowo używa zwrotu „w tamtych czasach”) i pretenduje do bycia diagnozą świata na rok Anno Domini 2012. Co więcej, mam nawet wrażenie, że autor pomyślał, iż mógłby stworzyć bardziej aktualną „Wojnę polsko-ruską…” i dopisał swego rodzaju epilog do tamtej historii o ówczesnych polskich realiach. Życie sprzed bloku przeniosło się jednak do Internetu, a wraz z pojawieniem się Facebooka wyrosło nam nowe pokolenie, „pokolenie kciuka” ze swoim specyficznym językiem i całkiem nowym uzależnieniem.

To, że żyjemy w globalnej wiosce Marshall McLuhan uświadomił nam już przed pięćdziesięciu laty. Media elektroniczne już dawno obaliły bariery czasowe i przestrzenne. A dziś, za sprawą Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka, wioska ta jeszcze bardziej się unowocześniła. Wszystko jest dziś w zasięgu kciuka, jak zauważa Czerwiński. Żyjemy w czasach, kiedy najwyższe uczucia wyrazić można dosłownie za pomocą jednego kliknięcia, kliknięcia „lubię to”. Facebook i powstałe po jego sukcesie inne portale społecznościowe szybko skupiły wokół siebie rzesze ludzi, tworząc jedną wielką społeczność, w której kciuk jest walutą. Dla wyjaśnienia tym, którzy jakimś cudem „nie mają fejsbuka” – kciuk to ikonka,...

Powieść Piotra Czerwińskiego o chwytliwym tytule „Pigułka wolności” i jeszcze bardziej chwytliwej okładce, przedstawiającej pewien każdemu znany symbol, dotyka tematyki tak aktualnej, że bardziej współczesnej książki ze świecą w ręku szukać. A pisana jest z myślą o przyszłych pokoleniach (autor celowo używa zwrotu „w tamtych czasach”) i pretenduje do bycia diagnozą świata na rok Anno Domini 2012. Co więcej, mam nawet wrażenie, że autor pomyślał, iż mógłby stworzyć bardziej aktualną „Wojnę polsko-ruską…” i dopisał swego rodzaju epilog do tamtej historii o ówczesnych polskich realiach. Życie sprzed bloku przeniosło się jednak do Internetu, a wraz z pojawieniem się Facebooka wyrosło nam nowe pokolenie, „pokolenie kciuka” ze swoim specyficznym językiem i całkiem nowym uzależnieniem.

To, że żyjemy w globalnej wiosce Marshall McLuhan uświadomił nam już przed pięćdziesięciu laty. Media elektroniczne już dawno obaliły bariery czasowe i przestrzenne. A dziś, za sprawą Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka, wioska ta jeszcze bardziej się unowocześniła. Wszystko jest dziś w zasięgu kciuka, jak zauważa Czerwiński. Żyjemy w czasach, kiedy najwyższe uczucia wyrazić można dosłownie za pomocą jednego kliknięcia, kliknięcia „lubię to”. Facebook i powstałe po jego sukcesie inne portale społecznościowe szybko skupiły wokół siebie rzesze ludzi, tworząc jedną wielką społeczność, w której kciuk jest walutą. Dla wyjaśnienia tym, którzy jakimś cudem „nie mają fejsbuka” – kciuk to ikonka, desygnat wyrażenia „lubię to”, za pomocą którego na Facebooku wyraża się dla czegoś lub kogoś poparcie. A tak w ogóle, to skoro nie ma was na Facebooku to nie istniejecie. Tak, żyjemy w takich czasach, gdzie życie toczy się na Facebooku. Portal jest centrum wszechświata dla miliarda osób (bo tylu zarejestrowanych użytkowników było w październiku ubiegłego roku), które znajdują przyjemność w komunikowaniu, co właśnie robią i osądzaniu za pomocą „lajka”. W czym tkwi istota popularności Facebooka, nie do końca udało się autorowi wyjaśnić. Jednak znajdziemy w jego książce wiele celnych spostrzeżeń, które uświadamiają w jak chorej, sztucznej rzeczywistości żyjemy. Jesteśmy zdominowani i zniewoleni przez cyfrowe media i urządzenia, które obiecują nam raj, a tak naprawdę decydują o naszym życiu, w którym nagle do rangi największego problemu urasta wybór nowego telefonu czy laptopa. A przy tym jesteśmy podatni na manipulacje, być może jak nigdy dotąd. Ten nasz sztuczny raj to gratka dla marketingowców, którzy też na naszej głupocie, bo tak to trzeba nazwać, starają się coś dla siebie ugrać. A jak pokazuje Czerwiński jest to banalnie proste. Jego bohater, Aleksy Roleks zakłada na Facebooku, trochę z nudów, trochę z przekory, profil inicjatywy „Fart for Malawi”, która ma być wyrazem sprzeciwu dla absurdalnego zakazu…pierdzenia, jaki wystosowano na Malawi. Zakaz rzeczywiście kuriozalny, ale to, co dzieje się wokół „Fart for Malawi” dobrze obrazuje, w jakiej żyjemy epoce. Pokolenie, które nie ma się dziś przeciwko czemu buntować, a wyrosło w przekonaniu, że bunt jest fajny i potrzebny do szczęścia, szuka ujścia dla swoich przekonań w popieraniu różnych podobnych akcji w Internecie, wychodząc z założenia, że skoro i tak nie mamy na nic wpływu, to chociaż kpijmy i wyśmiewajmy głośno zastaną sytuację, a nuż ktoś nas zauważy. Akcja Roleksa rzeczywiście zostaje zauważona, lubi ją kilkanaście milionów ludzi, a sam Aleksy zyskuje chwilową sławę. Dostrzegają go też producenci leku na wzdęcia, którzy chcą ją wykorzystać jako darmową reklamę. Pod przykrywką przyjaźni, a nawet miłości, pracownicy agencji reklamowej owijają sobie Roleksa wokół palca. Ich lek to tytułowa pigułka wolności, nie mająca absolutnie żadnych właściwości leczniczych, ale zawierająca zaburzającą świadomość i uzależniającą kodeinę. Analogii do cyberprzestrzeni chyba nie trzeba wyjaśniać.

W prozie Czerwińskiego pojawiają się też spostrzeżenia wykraczające poza Internet. Wydarzenia rozgrywają się na tle typowo polskiego krajobrazu. Mamy tu stricte polską mentalność – nienawidzimy innych, bo przecież to oni są winni temu, że nie mamy pracy, kasy, dziewczyny…Spotkamy też hipsterów, a raczej tych, którzy starają się nimi być i absolwentów wyższych uczelni, którzy „spełniają się” w pracy ochroniarzy galerii handlowych. Same galerie też są ważnym elementem współczesności – już przez sam fakt, że pierwsza konotacja ze słowem „galeria” to dziś nie sztuka, lecz właśnie zakupy. Roleks czerpie ogromną satysfakcję z obserwowania klientów takich przybytków, którzy jednak pewnie gremialnie sprzeciwiliby się konsumpcjonizmowi, bo przecież to jest takie trendy.

Mimo swej celnej przenikliwości w postrzeganiu rzeczywistości, „Pigułka wolności” jest powieścią mocno ciężkostrawną. Stosownie do poruszanego wątku, jest w niej dużo „kloacznej” metaforyki, zwłaszcza w pierwszej części. Dużo za dużo. Autor sam padł ofiarą nadmiaru, wielokrotnie i na różne sposoby pisząc w gruncie rzeczy to samo. Zbyt dużo tu powtórzeń, zbędnych zdań, nie wnoszących niczego nowego do fabuły. Powieść zdecydowanie lepiej wypadłaby w oczach czytelnika, gdyby była krótsza. Krytyka „epoki jutubizacji fejsbukizmu częściowo ulegającej przesileniu” to nie jest temat, który da się pociągnąć przez 400 stron w taki sposób, by nie znudzić czytelnika. W pewnym momencie bowiem nie da się już powiedzieć nic odkrywczego. A chyba w dobrej prozie przecież nie o liczbę stron chodzi. Dużą trudność w odbiorze książki powoduje też niemożność polubienia bohaterów. Są oni mało wiarygodni i ulepieni ze stereotypów, a przy tym po prostu antypatyczni. Poznajemy ich dość dokładnie, ale patrzymy na nich okiem ironicznego szydercy Czerwińskiego, który nie znajduje w nich pozytywów. W konsekwencji więc losy kilkorga bohaterów, a przede wszystkim Roleksa i jego przyjaciółki Ultra Maryny, niewiele nas obchodzą i czytanie o nich właściwie mija się z celem. Błędem autora jest, że to, co najważniejsze, zostaje powiedziane na początku. Tym samym, o ile pierwsze kilkadziesiąt stron książki jest błyskotliwą analizą współczesności, powala bogactwem neologizmów i naprawdę śmieszy, o tyle kolejne strony czyta się już tylko po to, by dobrnąć do końca, bez zaangażowania i przyjemności.

„Pigułkę wolności” warto przeczytać dla kilka bon motów, które stanowią sugestywny komentarz do rzeczywistości, w której żyjemy. Jedne powodują uśmiech, ale więcej jest tych, które skłaniają do gorzkiej refleksji i prowadzą do smutnych wniosków. Na kilku złotych myślach nie da się jednak zbudować powieści, która dawałaby czytelniczą satysfakcję. „Pigułka…” daje do myślenia, ale nie daje poczucia, że czytamy coś ważnego. Brakuje w niej pierwiastka realności. Autor krytykując absurdy naszej codzienności, sam powołuje do życia absurdalne postaci i piętrzy wokół nich absurdalne wydarzenia, zamiast pokazać jak wirtualne kajdany zaciskają się na rękach tych najbardziej zwykłych, szarych, przeciętnych osób. Sztuką jest stworzyć taką fikcję, w której człowiek odnajdzie sam siebie i w którą uwierzy. W scenariusz Czerwińskiego po prostu trudno uwierzyć.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (433)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1299

Kto może powiedzieć o sobie, że jest wolny od nałogów. Nie mam na myśli palenia papierosów, zażywania narkotyków etc.

Jednak uzależnienie od śledzenia zmian na portalach społecznościowych jest faktem.

Czy myślicie o sobie jako o osobach zniewolonych? Nie to zaczytajcie się w tej recenzji, a może zmienicie zdanie.

Będzie ona o ludziach podobnych do nas samych. Z tą różnicą, że ich osobowość została wchłonięta przez monopolistę, który jest sygnowany logiem kciuka.

"Człowiek będzie zupełnie wolny tylko wówczas, gdy otoczy się światem całkowicie stworzonym przez siebie." Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1)

Za pewne nie zastanawiacie się nad wolnością własnego wyboru, gdy lajkujecie ulubione marki, branchujecie znane loga.

Przypuszczacie, że to nieistotny zabieg i robicie to bezrefleksyjnie. Mam podobnie, dlatego ta książka świetnie uświadamia owczy pęd, do którego zmierza aktywność użytkowników w internecie.

Otoczeni konsumpcją korzystamy z niej i staje się ona dla nas...

książek: 1306
Ines | 2012-11-06
Przeczytana: 04 listopada 2012

"Kliknięcie wprawia w ruch kulę ziemską, kliknięcie ją zatrzymuje". Ludzie do dzisiaj nie zdają sobie sprawy z tego, jaka odpowiedzialność ciąży na jednym kliknięciu. Trudno dyskutować z tym faktem w dzisiejszym świecie. Większość z nas nie wyobraża sobie życia bez internetu, a znaczna część nie potrafi funkcjonować bez portali społecznościowych (wśród nich na pierwszy plan w naszym kraju wybija się popularny FB). Podobno, "jeśli nie ma Cię na Facebooku, nie istniejesz", a przecież każdy chce zaistnieć... Masowo więc tworzymy intrygujące profile, wymyślne fanpejdże, wciągając się coraz bardziej w wirtualny świat, w którym mamy przyjaciół, o których nic nie wiemy i w którym wierzymy we wszystko, co umieszczone w sieci... Piotr Czerwiński w swojej najnowszej książce „Pigułka wolności” przygląda się ‘pokoleniu kciuka’ w panującej wszechobecnie atmosferze konsumpcjonizmu, cyfrowej niewoli i popkulturze, w której siedzimy po uszy. Do jakich wniosków dochodzi?

Aleksander Roleksy, w...

książek: 581
Dobry | 2012-09-16
Na półkach: Przeczytane

No tak. Szybko pisze ten Czerwiński. Jeszcze parę miesięcy temu czytałem "Międzynaród", a tu już kolejna powieść. Do tego dobra. Fajnie się czyta. Dobrze się czyta.
Mimo tego, że z "fejsem" pracuję codziennie, to nie odnalazłem (na szczęście) swojego lustra w którejkolwiek postaci z "Pigułki wolności". Nie oznacza to, że nie są one realne i prawdziwe. Większość bohaterów to wyciągnięci z polskich korporacji mieszkańcy kraju Polska. Jeśli ktoś przepracował przynajmniej tydzień w takiej strukturze będzie wiedział o czym mówię. Niestety te postacie są żałosne w tym co robią i czym są. Przykry obraz czasów współczesnych.
Niemniej jednak Czerwiński zwrócił uwagę na kilka istotnych spraw w komunikacji na portalach społecznościowych i to jest lekcja. Wydawało mi się że mam dystans do "fejsa" - Czerwiński pokazał, że jednak nie do końca. Tzn. nie pokazał mi nic ponadto, co już wiem, ale ja widzę że jest jakieś "nie do końca" i dystansu jeszcze więcej przyda się a jak!
Książkę zdecydowanie...

książek: 520
Piotrek | 2014-07-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 lipca 2014

Autor tej książki jest chyba kolejnym przykładem człowieka, który prawidłowo spożytkował swoje studia humanistyczne. Tym razem padło na "dziennikarstwo". Oprócz "pisania półprawd na życzenie" Pan Czerwiński znalazł chwilę czasu by podzielić się z nami swoimi społecznymi obserwacjami.

Czerwiński jest wnikliwym obserwatorem i fantastycznie operuje językiem i wprawia czytelnika w gromki śmiech przy pomocy ciętego języka i błyskawicznych ripost rodem z fejsowej tablicy.

W ten sposób powstała książka, której tematem przewrotnie nie jest osławiony Facebook, ale krótkowzroczny przedstawiciel polskiej młodzieży. Mamy tu portret głównego bohatera, typowego szaraka, który postawił na konsumpcjonizm, a nie karierę i szczęście, bo kraj nad Wisłą nie daje mu żadnych z tych możliwości. Rozdział po rozdziale autor rozkłada nasze coraz to bardziej zubożałe intelektualnie społeczeństwo obnażając nasze niedoskonałości, nie tylko narodowe.

I tak docieramy do połowy książki. Większość z nas...

książek: 182
Krzysiek | 2014-12-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 grudnia 2014

Książka ta faktycznie zaczyna się od strony 204.
Nie oznacza to jednak, że własnie od tej strony należy ją czytać. Czyta się ją od początku, z zainteresowaniem - dla Czerwińskiego odłożyłem na bok inne pozycje. Ale to własnie od strony 204. odsłania nam ona cyniczną prawdę.

Dobra książka. Piotr Czerwiński naprawdę się postarał - po nieudanej "Międzynaród", otrzymujemy bardzo dojrzałą "Pigułkę wolności". Książkę, która podświetla maski świata, przez co widać choć przez chwilę jego prawdziwe oblicza.

W książkach Czerwińskiego - także w tej - podoba mi się bardzo ukazywanie ludzi takimi, jakimi są. Ale nie tylko ludzi - także korporacyjnych realiów, które - szczególnie dla osób pracujących w warszawskich centralach wielkich korporacji - nie wydają są wcale niemożliwe, przerysowane, czy obce.
"Pigułka wolności" jest książką smutną. Pozostawia gorycz i niesmak. Ale nie wyobrażam sobie zakończenia wątków inaczej, w sposób, który pozostawiłby czytelnika w lepszym nastroju - zabieg taki...

książek: 571
Weronika Rudnicka | 2018-01-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 stycznia 2018

Moja droga przez "Pigułkę wolności" była dość wyboista- najpierw zupełnie nie umiałam przyzwyczaić się do specyficznego języka autora i przez to średnio mi się podobała. Potem, kiedy zaczęłam zauważać, że każde słowo ma ogromne znaczenie i zostało wybrane nie bez przyczyny, zaczęłam doceniać ten wyjątkowy styl. W połowie książki miałam jeszcze jeden spadek zainteresowania, jednak końcówka całkiem mnie porwała- ostatecznie muszę powiedzieć, że książka mi się podobała. Idealne proporcje filozofowania i akcji, dużo czarnego humoru dotyczącego "chorób" 21 wieku i genialne gry słowne. Polecam, jeżeli macie ochotę na coś niezwyczajnego.

książek: 1798
kubax84 | 2013-08-13
Przeczytana: 12 sierpnia 2013

Genialna moim zdaniem, choć odrobinę trudna. Ale i tak zawiera w sobie wszystko co szukałbym w książkach tego typu: jest humor, rosnące napięcie, ale daje też i przerażenie, oraz przestrogę. Książka wybitna i moim zdaniem zasługująca na swą ocenę. Jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie polskich(i nie tylko) książek.

A o czym ona w ogóle opowiada? Jest to historia osobnika o imieniu Aleksander, a nazwisku - Roleksy. Kumple mówią na niego Roleks i tak mniej więcej zaczyna się ta historia. Powiem wam - surrealizm pęłną gębą. Świat przedstawiony w tej książce – stolica Polski pod władzą korporacji, konkretnych osobników sprawujących władzę na każdym liczącym się szczeblu, ekspertów, których zadaniem jest przekabacenie na stronę konsumpcjonizmu tych nielicznych, którzy nie zepsuci przez morderczą maszynę biznesową starają się żyć wierni ponadczasowym wartościom, teraz wyśmiewanym i nierozumianym, bo jak to w ogóle możliwe, by rezygnować z własnej przyjemności i zysku dla paru zdań...

książek: 719
Małgorzata | 2012-12-07
Przeczytana: 07 grudnia 2012

I tak oto nadeszła kolejna genialna pozycja Czerwińskiego. Zaczyna się lekko i przyjemnie, jak zawsze tętni ironią, drwi ze zjawisk, które na drwinę zasłużyły. Między wątkami kpi z hipokryzji nowej subkultury, wyśmiewa absurdalność zachowań współczesnych, szydzi ze zjawisk znanych nam na co dzień z życia i facebooka.

Właśnie, z facebooka. Wydaje się na początku, że to o nim jest ta książka.

I faktycznie, po części jest. Awatary z bajek, zdjęcia z ręki robione w łazience i miejscach publicznych, idiotycznie funkcjonujące translatory, znajomi, których nie znamy i cała masa innych, równie absurdalnych rzeczy, które bez udziału cienia refleksji stały się nieodłącznymi towarzyszami naszego bytu. Facebook pojawia się jako medium i jako kreator języka. Stosowanie utartych, znanych z portalu fraz dopiero na papierze uświadamia, jak bardzo weszły one do codziennego języka. Ze strony na stronę zaczynamy z rozbawienia przechodzić w coraz większe zastanowienie i... niepokój.

Ale Pigułka...

książek: 281
raczek | 2017-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego 2017

To jest dziwna książka. Książka o której pewnie spora część ludzi powie ,,ale pierdoły i głupoty" i pewnie nawet jej nie skończy czytać. Ale też będa tacy co da im do myślenia i złapią się na tym tak jak ja jakimi jesteśmy często ,,bezmózgami" na facebooku. Jak odruchowo robimy i reagujemy na to co tam się dzieje. Lajki, kciuki buźki, polubienia, znajomi, znajomi znajomych, komentarze, posty, fanpejdże, relacje, kontakty. Wstałem, zrobiłem kupę, umyłem zęby, zrobiłem jajecznice ( wrzucam oczywiście zdjęcie). Polubili czy nie polubili ? Dodali do znajomych czy z nich wywalili........Ja nie mówię, że to jest złe lub dobre i nie chcę uprawiac jakiejś filozofi na ten temat , tylko czytając tę książkę miałem często takie wrażenie, że bohaterowie i postacie poboczne to jacyś idioci, często kierujący sie tzw. ,,owczym pedęm" bez własnego zdania i przemysleń. W książce też jest o tym jak łatwo być kimś innym na fejsie niż w realnym swiecie. O tym jak taki fałszywy wizerunek można...

książek: 1806
Tinkerbelle | 2012-12-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 grudnia 2012

Biorąc tę książkę do ręki przechodzi przez myśl pytanie: jak będzie wyglądać powieść skonstruowana wokół "Znanego Portalu Społecznościowego?".
Jak widać da się i to całkiem nieźle. Jak dla mnie powieść ta rozkręca się dopiero w około 1/3 książki. Na początku ma się wrażenie, że będzie to tylko opowieść o człowieku który nie ma celu i nie ma nic do powiedzenia. Zaczynają chodzić po głowie myśli w stylu "teraz tylko taka literatura nas czeka - o niczym". Okazuje się jednak, że istnieje tutaj jakaś fabuła. Bohaterowie to osoby, które mogłyby rzeczywiście istnieć (choć w moim otoczeniu chyba takich nie ma). Ogólnie, dobra książka, współczesna do bólu, warta uwagi.

zobacz kolejne z 423 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd