Bejrut jest gdzieś tam

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Lektury reportera". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Dobra Literatura
3,88 (24 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
2
5
4
4
3
3
5
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bejrut szi mahall
data wydania
ISBN
9788393543700
liczba stron
136
słowa kluczowe
Liban, reportaż
język
polski

Bejrut jest gdzieś tam to piękna, reportersko-fotograficzna opowieść o mieście. O mieście urokliwym i wielokulturowym, zwanym przed laty, zanim „wszystko się zaczęło” – jak określa czasy sprzed okrutnej wojny jedna z mieszkających tam Ormianek – Paryżem Wschodu. O mieście, gdzie – podobnie jak w europejskim Paryżu – na ulicach, placach i w rozlicznych lokalach (będących niezwykłą mieszanką...

Bejrut jest gdzieś tam to piękna, reportersko-fotograficzna opowieść o mieście. O mieście urokliwym i wielokulturowym, zwanym przed laty, zanim „wszystko się zaczęło” – jak określa czasy sprzed okrutnej wojny jedna z mieszkających tam Ormianek – Paryżem Wschodu. O mieście, gdzie – podobnie jak w europejskim Paryżu – na ulicach, placach i w rozlicznych lokalach (będących niezwykłą mieszanką architektonicznych stylów z różnych epok i kultur), zlewają się ze sobą języki całego świata, a miejscowi Arabowie często porozumiewają się – nawet wśród członków własnej rodziny – po francusku.



Odkrywając ukazywane nam przez Rakhę miejsca i poznając mieszkańców tej niezwykłej metropolii, z łatwością zauważymy, że autor, poza tym że jest pisarzem, reportażystą, poetą, jest również fotografem. Obrazowe opisy miasta mistrzowsko oddają charakter portretowanych miejsc i pozwalają na zaludnienie ich prawdziwymi, żywymi postaciami. Postaciami barwnymi i różnorodnymi – zarówno pod względem wyglądu i zachowania, jak i tradycji oraz środowisk, z jakich się wywodzą. Większość z nich łączy jednak co najmniej jedno wspólne przeżycie – śmierć członka rodziny. A także pamięć o strasznej, wyniszczającej wojnie, która zamieniła jedną z najwspanialszych aglomeracji Bliskiego Wschodu w kupę gruzu z wszechobecnymi widmami męczenników i z niezliczonymi obozami dla uchodźców ze wszystkich krajów arabskich. Bejrut jest gdzieś tam...

 

źródło opisu: http://www.dobraliteratura.pl

źródło okładki: http://www.dobraliteratura.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 264
andziorek | 2012-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2012

Bejrut – stolica Libanu. Dawniej (a przez niektórych i dziś) nazywany „Paryżem Wschodu”. Nazwa to wzięła swój początek od tego, iż miasto to zamieszkiwane jest przez ludzi różnych wyznań, reprezentujących różne kultury. Jest to bowiem miasto multikulturowe. Dawniej było tu kolorowo, gwarno, miasto posiadało wiele zabytków, które przyciągały turystów z różnych stron świata.

Sam Bejrut (jeszcze w latach 60.) jawił się jako mekka „(…) dla poszukujących wolności. Politycznie, seksualnie czy kulturowo stłamszeni (…) Arabowie tu właśnie odnajdywali dla niej szerszy margines. (…) Bejrut – powszechny cel pielgrzymek…”. [s. 107 – 108]. Ulice były pełne ludzi, można było usłyszeć wiele języków, świadczyło to o różnorodności.

Obecnie nie jest już tak różowo. Miasto (podobnie jak i całe państwo) trawione jest przez skutki wojen (m.in. tych z Izraelem oraz wojen domowych), przewrotów oraz manifestacji. Zginęło wielu ludzi. Mieszkańcy najbardziej odczuli drastyczne spadki w gospodarce krajowej, powodowane korupcją i nepotyzmem. Ubóstwo oraz bezdomność stały się najbardziej palącym problemem.

Piękne zabytki nierzadko przekształciły się w ruiny. Wybuchy bomb oraz strzały z karabinów nie oszczędziły nie tylko ludzi, ale również budynków. Obecnie ludzie uciekają z Bejrutu. Brak tych swobód, które kiedyś tak przyciągały. Każdy jednak (podobnie jak autor), który pamięta dawne czasy czuje gdzieś w powietrzu „oddech” starego miasta – gdzieś tam właśnie jest Bejrut…

Powyższy reportaż zawiera wiele informacji zarówno tych istotnych, jak i nieco mniej ważnych (przedstawiających realia życia codziennego). Wszystko jednak składa się na wspaniałą, choć nieco trudną do odbioru za pierwszym razem całość. Bardzo wiele wyjaśniający był wstęp tej niewielkiej objętościowo książeczki zredagowany i napisany przez pana Michała Danielewskiego.

Pozwala on spojrzeć na ten reportaż w innym świetle, lepiej zrozumieć intencje autora (egipskiego dziennikarza działu kulturalnego). W ostatnim czasie na rynku wydawniczym ukazywało się sporo książek/ reportaży o tematyce bliskowschodniej (jest to spotęgowane rewolucjami arabskimi). Ta na pewno nie jest od nich gorsza. Warto przeczytać, aby uświadomić sobie, że tak naprawdę ci ludzie niewiele różnią się od nas samych…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Immortal Fire (The Red Winter Trilogy Book 3)

Dotarłam do trzeciej części. Co się zadziało? Emi, Shiro i Yumei wyrywają z niewoli boga Gór- Sarutahiko. Czyli mamy prawie wszystkich władców Ziemi i...

zgłoś błąd zgłoś błąd