Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Świat bez bohaterów

Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Cykl: Pozaświatowcy (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
7,68 (508 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
65
9
83
8
138
7
128
6
56
5
25
4
6
3
5
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Beyonders
data wydania
ISBN
9788374802628
liczba stron
533
język
polski
dodała
Lilien

Mull, lepiej znany jako autor popularnego cyklu Fablehaven, przedstawia nową przygodę fantasy, w której Jason i Rachel, dwójka amerykańskich dzieciaków, zostaje – osobno – wciągnięta do alternatywnego świata zwanego Lyrian. Chcą wrócić do domu, ale nie wiedzą jak to zrobić. Trzynastoletni Jason podejmuje się misji zdobycia magicznego słowa, potrzebnego do obalenia Maldora, złego cesarza...

Mull, lepiej znany jako autor popularnego cyklu Fablehaven, przedstawia nową przygodę fantasy, w której Jason i Rachel, dwójka amerykańskich dzieciaków, zostaje – osobno – wciągnięta do alternatywnego świata zwanego Lyrian. Chcą wrócić do domu, ale nie wiedzą jak to zrobić. Trzynastoletni Jason podejmuje się misji zdobycia magicznego słowa, potrzebnego do obalenia Maldora, złego cesarza Lyrianu, a pomaga mu w tym Rachel, Ślepy Król i inni sojusznicy. Dwoje nastolatków wyrusza, by odnaleźć pilnie strzeżone sylaby słowa, udaremniając jednocześnie plany przebiegłych i podłych sługusów Maldora. Szaleńcze przygody, z polotem wymyślone stwory i zaskakujące zwroty akcji – wszystko to pojawia się w czasie wędrówki Jasona i Rachel po niebezpiecznym świecie. Zakończenie książki jest nie tyle finałem, ile chwilą wytchnienia przed następną częścią. Czytelnicy, którzy szukają bogatej, wypełnionej przygodami fabuły, powinni spróbować najnowszej powieści Mulla.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 654
Tristezza | 2013-04-06
Na półkach: Wymienione/sprzedane

„Przez hipopotama do Lyrianu”


Jason Walker byłby zwykłym nastolatkiem, gdyby nie pewien incydent. Chłopiec w dość osobliwy sposób przeniósł się do innego świata. Spokojnie pracował sobie w zoo, aż nagle przez przypadek wpadł do basenu hipopotama, choć trafniejsze byłoby określenie, iż spadł wprost do jego paszczy! Nietypowy portal. Nie ma się co dziwić, że chłopak nie wie, co się dzieje. Od tak pojawia się w świecie Lyrian, teoretycznie dość pokojowym, a praktycznie już nie do końca. Ludzie tam są zastraszeni przez czarnoksiężnika Maldora, będącego jednocześnie cesarzem. Niektórzy chcieliby go obalić, lecz wiedzą, że to niebezpieczne. W tym świecie nie ma już bohaterów. I dlatego tylko Jason może tam pomóc. Wraz z Rachel, która również przeniosła się tam z naszego świata bez swojej woli, wyrusza na poszukiwanie sześciosylabowego słowa, zdolnego zniszczyć tego złego czarnoksiężnika. Najpierw ich priorytetem jest powrót do domu, lecz zaczynają angażować się w losy tego nieznanego im wcześniej świata. Nastolatkowie pewnie nie mają zbyt wielkich szans, jednak rozpoczynają walkę ze złem, chcąc ocalić Lyrian.

Głównymi bohaterami powieści są nastolatkowie z Ziemi. Jason pochodzi z wielodzietnej rodziny i gra w baseball, w czym jest całkiem dobry. Rachel natomiast jest jedynaczką, uczy się w domu i ma bardzo dobre relacje z rodzicami. Postacie te są całkowicie przeciętne, można by je po prostu spotkać na ulicy i nie zwrócić na nie żadnej uwagi. Lecz jak na podobną opowieść przystało, chłopiec okazuje się być honorowy i chce ocalić świat (ambicje dość wysokie jak widać), choć jest też jednocześnie świadom własnych słabości. Dziewczyna zaś jest bystra, inteligentna i nie boi się wyrażać własnego zdania. Tak naprawdę te postacie są całkiem sympatyczne, lecz nie zapadają w pamięć. Tym razem to nie one były ciekawe i według mnie wypadały dość blado w porównaniu do bohaterów drugoplanowych. Ci natomiast byli interesujący. Moim ulubieńcem jest chyba Ślepy król, który mieszka w ruinach, mając przy sobie kilkoro ludzi i wraz z nimi odgrywa dziwną grę, udając iż przebywa w pięknym zamku, jest prawdziwym władcą. Dworzanie spełniają jego prośby i myślą, że on o niczym nie wie, jednak chyba to właśnie oni są oszukiwani. Biorą go za szaleńca, niemniej jest to dość rozważny człowiek, na dodatek też zastanawiający. Reszta postaci jest również atrakcyjnie scharakteryzowana i to właśnie dzięki nim, powieść nabiera smaku.

„Wpaść do basenu hipopotama to jedno – rzecz świadcząca o niedbałości, ale możliwa. Jednakże przejście przez paszczę hipopotama do tunelu-zjeżdżalni i wynurzenie się ze spróchniałego drzewa na brzegu rzeki – to jest coś trudniejszego do przełknięcia.”

Fabuła jest całkiem ciekawa. Książka zbudowana jest bardzo prosto, skupia się na poszukiwaniu kolejnych sylab i pokonywaniu związanych z tym trudności. Przez to też niektóre rzeczy są łatwe do przewidzenia, jak sam przebieg głównego wątku. Niemniej jest to urozmaicone pojawianiem się interesujących bohaterów, jak i wstawianiem niebanalnych epizodów, które również przyciągają uwagę czytelnika. Na szczęście nie zauważa się też zbytnich przestojów w akcji, dzięki czemu odbiorca nie ma kiedy się nudzić. Sam styl pisania autora jest całkiem prosty i plastyczny, zgrabnie obrazuje wszystkie zaistniałe sytuacje. Nie męczy opisami, a jednak przedstawia dość wnikliwie ten nowy świat. Łatwo wdraża swoje pomysły w życie, stawia na drodze bohaterów niecodzienne postacie, zjawiska i problemy. Właśnie te pierwsze zasługują na podziw, gdyż autor nie ogranicza się tylko do dobrze znanych ludzi, elfów czy trolli, a kreuje także przed nami obraz rozsadników i innych ciekawych stworzeń.

Na pierwszy rzut oka powieść może wydawać się trochę naiwna. W końcu mamy do czynienia jedynie z kolejnym przeciętnym nastolatkiem, pragnącym uratować świat. Jednak za tym coś się kryje i muszę przyznać, że pierwsze wrażenie mogłoby się w tym przypadku okazać mylne. Owszem, bohater czasami ma zbyt dużo szczęścia, co jest dość częstym zjawiskiem w tego typu powieściach. Jednak nie zwraca się na to zbyt dużej uwagi, bo nie dotyczy to kwestii najistotniejszych. Podobało mi się również pokazanie jakiś uniwersalnych wartości, szczególnie bohaterstwa, które niekoniecznie oznacza mężną walkę z bronią w ręku, bycie rycerzem w lśniącej w zbroi i tym podobnych. Każdy może zostać bohaterem, lecz nie jest to takie proste jak się wydaje. Znajdziemy w tej historii również prawdę o tym, że zbyt wiele przyjemności może wyniszczać, oddalać od zamierzonych celów, zwyczajnie psuć człowieka. Te i inne przesłanki stanowią jednak jedynie tło dla prawidłowej akcji. Nie są wmuszane na siłę, a dobrze współgrają z resztą powieści, nie wyróżniając się zbytnio, lecz w pewien sposób ucząc.

„Bohater poświęca się w imię wyższego dobra. Bohater żyje w zgodzie z własnym sumieniem. Ujmując rzecz w skrócie, bycie bohaterem oznacza właściwie postępowanie niezależnie od konsekwencji. Chociaż każda osoba mogłaby pasować do tego opisu, rzadko kiedy ktoś rzeczywiście spełnia ów warunek.”

Na koniec będzie już trochę mniej sympatycznie. Sięgnęłam po tę powieść, nie przez wzgląd na opis, pozytywne recenzje czy autora, a notkę Ricka Riordana, polecającego tę historię. Gdy przeczytałam, że jest to mieszanka przygody, humoru i magii spodziewałam się czegoś innego i trochę się zawiodłam. Nie potrafię dokładnie tego sprecyzować, niemniej mimo iż książka jest dobra, to nie wywołała u mnie zbytnich emocji, a los bohaterów, pomimo tego że śledzony z zainteresowaniem, nie obchodził mnie tak całkowicie. Któryś z nich mógłby nawet umrzeć, a mnie by to pewnie nie obeszło. Drugą sprawą jest humor, którego spodziewałam się wiele, a tymczasem znalazłam ledwie kilka scen, zdolnych wywołać lekki uśmiech na mojej twarzy. Do prawdziwego komizmu brakuje tutaj bardzo dużo. Ogółem ta pozycja niestety zbytnio do mnie nie trafiła. Owszem, czytałam ją z przyjemnością i zrelaksowałam się przy niej, ale miałam nadzieję, iż wywrze na mnie lepsze wrażenie.

„Świat bez bohaterów” jak łatwo wywnioskować z tego co napisałam wcześniej, podobał mi się, ale mnie nie zauroczył. Zapewne zgubiły mnie moje oczekiwania, które nijak miały się do tego, co przedstawiła mi ta powieść. Lecz po poprzednim akapicie nie powinno wynieść się złego wrażenia, że jest tak całkiem zawiedziona. Nie, naturalnie książka nie całkiem trafiła w mój gust, jednak nadal jestem fanką fantastyki i lubię czytać podobne powieści. Jestem ciekawa co dalej stanie się z bohaterami, co też napotkają na swej drodze i z czym będą musieli się zmierzyć. Przez to jednak, że nie całkiem zaangażowałam się w ich losy, z pewnością ze spokojem przyjmę każdy możliwy scenariusz. Tak naprawdę najbardziej interesuje mnie co stanie się z postaciami drugoplanowymi i czy jeszcze się pojawią, ponieważ to właśnie one zjednały sobie moją sympatię. Uważam, iż powieść tę warto przeczytać i serdecznie do tego zachęcam fanów fantastyki, a szczególnie młodzież, jednak nie sądzę, by powinno oczekiwać się od tego utworu za wiele.


„- Idźcie spokojnie – powiedział Ferrin. - Nie ma powodu, żebyśmy zachowywali się podejrzanie. Jesteśmy tylko uciekinierami, którzy zaraz ukradną konie, żeby uniknąć kary śmierci.”


Moja ocena 7/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Orwell i Korea Północna w jednym!!! Trudno uwierzyć ze 30 lat temu w Polsce dziłay sie takie rzeczy....Bardzo cie...

zgłoś błąd zgłoś błąd