Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyścig śmierci

Wydawnictwo: Wilga
7,67 (1539 ocen i 249 opinii) Zobacz oceny
10
258
9
264
8
328
7
372
6
178
5
68
4
30
3
22
2
13
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Scorpio Races
data wydania
ISBN
9788325905828
liczba stron
496
język
polski
dodała
foori

Inne wydania

Co roku, na początku listopada na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, pięknych, ale śmiertelnie groźnych, muszą zrobić wszystko, aby dotrzeć do mety. Stawka jest wysoka – życie lub śmierć. W wyścigu bierze udział dwoje młodych ludzi: on ściga się, żeby wygrać, ona żeby przetrwać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Wilga, 2012

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/

Brak materiałów.
książek: 469
Kinga_recenzuje | 2017-07-03
Przeczytana: 02 lipca 2017

Już sam tytuł i pierwsze zdanie opisu krzyczą do nas, że akcja książki będzie kręciła się wokół wyścigu, i że nie jest to zwyczajny wyścig. Ma on być śmiertelnie niebezpieczny, dla jednych rozrywką, sposobem na zarobek, czy też zdobycie sławy, a dla drugich wyjściem ostatecznym. Ale o co tak właściwie chodzi?
Otóż każdego roku dokładnie pierwszego listopada na wyspie Thisby, na klifach Skarmouth odbywa się Wyścig Skorpiona – tradycja sięgająca setek, jeśli nie tysięcy lat. Co roku przed wyścigiem zaczynają wyłaniać się z morza Each Uissce - bardzo niebezpieczne konie wodne, które pojawiły się na wyspie jeszcze przed ludźmi. Są śmiercionośne - bez najmniejszego wysiłku mogą odgryźć człowiekowi rękę, zmiażdżyć gardło, czy nawet go zjeść. I to właśnie na nich ścigają się jeźdźcy, a ich pojawienie się oznacza początek przygotowań.

Sean Kendrick - główny bohater znający się na koniach wodnych jak nikt inny od czterech lat wygrywał wyścigi i taki też był jego plan na ten rok. Był zdecydowanym faworytem i miał swoje powody, by startować, mimo, iż doskonale wiedział, że w każdej chwili może czekać go śmierć.

Puck Conolly - główna bohaterka nigdy wcześniej nawet nie pomyślałaby o tym, że mogłaby wziąć udział w tym wyścigu. A jednak skłoniły ją do tego różne, ciężkie okoliczności i postanowiła podjąć się tego wyzwania. Trochę nieprzemyślanie... co ja gadam, bardzo nieprzemyślanie. A jak to wyszło?

Przez większość książki przeżywamy wraz z bohaterami ich przygotowania do wyścigu - dowiadujemy się jak żyją, co myślą, jaka jest ich przeszłość, poznajemy wszelkie przeszkody, które stają im na drodze... dowiadujemy się właściwie wszystkiego, a akcja i tak toczy się mozolnie.
Przez pierwszą połowę książki nie dzieje się właściwie nic. Przez większość perspektywy głównej bohaterki czytamy o tym, jak wygląda jej życie rodzinne i jakim cudem ona mogła się w to wpakować. Towarzyszymy jej w najróżniejszego rodzaju sytuacjach i irytujemy się... koniem. No tak, może i to zabrzmi dziwnie, ale spośród wszystkich bohaterów, wszystkich postaci, którym dane było wystąpić w tej książce... odniosłam wrażenie, że najgorszy jest KOŃ. Zapytacie: dlaczegóż to czepiam się biednego kopytnego, który zapewne jest sobie gdzieś tam w tle i nikomu nie wadzi. Otóż: NIE WIEM. Po prostu strasznie irytowało mnie jego zachowanie (a właściwie jej - klaczy o imieniu Dove). Dove była tchórzliwa i przez większość czasu miałam ochotę na to, by wreszcie zniknęła i już nigdy więcej się nie pojawiała (delikatnie ujmując). No ale przecież nie mogę gniewać się na konia, prawda?

No więc kolejną rzeczą, która potrafiła mnie zirytować, było zachowanie głównej bohaterki. Albo nie tyle zachowanie, co jej myśli. Ja nie wiem co takiego mają w sobie książki pani Stiefvater: najpierw Król kruków, teraz Wyścig śmierci - w każdej z nich miałam ochotę trzasnąć główne bohaterki przez łeb. Na szczęście w obu przypadkach szybko się zrehabilitowały. Potem, jak za dotknięciem magicznej różdżki, gdy wyścig był coraz bliżej, zarówno koń, jak i jego właścicielka przestali grać mi na nerwach. I super. Jedziemy dalej.

Jeśli zaś chodzi o Seana i jego konia... ta dwójka mnie urzekła. Po prostu podbili moje serducho. Ich przyjaźń - relacja między koniem, a człowiekiem - została niezwykle pięknie opisana. W tym punkcie autorka wykonała bardzo celny strzał w dziesiątkę. Dlaczegóż to? Bywało ciężko, działy się różne, straszne rzeczy, które niejednokrotnie wystawiały na próbę ich wzajemne relacje, a oni właśnie dzięki temu, ze strony na stronę, przywiązywali się do siebie coraz bardziej (albo raczej było to coraz lepiej opisane) i rozdziały z perspektywy bohatera płci męskiej czytało mi się po prostu o wiele lepiej. Ten wątek został tak cudownie napisany, że właściwie cała książka mogłaby być napisana o tej pięknej przyjaźni chłopca z potworem, a ja byłabym zachwycona.

Przez pierwsze dwieście-trzysta stron nie ma tutaj prawdziwej akcji. Sam wątek główny ma miejsce dopiero na ostatnich kilkunastu stronach. Dopiero tam rozgrywa się wyścig i prawdziwa walka. Dopiero tam porzucamy przygotowania i dochodzi do nas prawda o tym, że za chwilę będą się ważyć losy głównych bohaterów, a całość gna po to, by na końcu pozostawić nas zaskoczonymi. Bo wiecie - kiedy się tak to czyta, to odnosi się wrażenie, że takie zakończenie jest niemożliwe, a jednak ;)

Mimo ciężkiego początku, całość wypadła bardzo dobrze i ani trochę nie żałuję, że postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Bo kiedy już wydawało się, że gorzej być nie może, autorka sprawiła, że polubiłam jej styl pisania, bohaterów, konia i w ogóle wszystko, co znalazło się w tej historii. Jakim cudem? Nie mam pojęcia. Pewne za to jest jedno: pani Stiefvater dobrze zrealizowała swój pomysł i chwała jej za to, bo wielka szkoda by było zmarnować tak rewelacyjny "sposób" na fabułę.

Komu polecam? Na pewno wszystkim miłośnikom koni i mitologii, wielbicielom pióra autorki i tym, którzy chcieliby na chwilę odpocząć od ckliwych romansów ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ja nie wybaczam

Sama opinia, zero streszczenia fabuły. Opis książki znajdziecie na jej okładce, nie tutaj. # Zacznijmy od pozytywów. Sama powieść jest bardzo ciekaw...

zgłoś błąd zgłoś błąd