Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Anna Karenina

Wydawnictwo: Znak
7,7 (9314 ocen i 549 opinii) Zobacz oceny
10
1 199
9
1 834
8
2 050
7
2 577
6
927
5
490
4
109
3
90
2
13
1
25
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Aнна Kapeнина
data wydania
ISBN
9788324022151
liczba stron
908
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć. To ponadczasowa...

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć.

To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko. Powieść Tołstoja po raz kolejny inspiruje Hollywood. Reżyser Joe Wright tworzy pełen rozmachu pejzaż rosyjskich elit. Keira Knightley jako Anna Karenina i Jude Law w roli jej męża – megagwiazdorska obsada pozwala na nowo odkryć najpiękniejszą rosyjską historię miłosną.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 543
Wicca | 2012-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czytając ANNĘ KARENINĘ należy zastanowić się czy czasem nie istnieją mężczyźni rozumiejący naturę kobiety tak bardzo, że zaczynają rozumieć coś co jest dla tych kobiet naturalną potrzebą życia, porównywalną do powietrza - prawdziwą miłość. Prawdziwa miłość często w umysłach mężczyzn to namiętność, tylko namiętność lub odwzajemniona sympatia za posłuszeństwo żony poleceniom męża połączone z namiętnością. Czasy Lwa Tołstoja chyba pełne były tej nadinterpretacji słów Pisma Świętego, a były to czasy gdzie społeczeństwo konstytuowały jakże cenne wartości konserwatywne.

Tylko że nawet rzeczy z natury dobre i wartościowe mogą przynosić szkodę i ból jeśli zlekceważy się ich właściwą podstawę - miłość właśnie.

Wokół wszyscy mówią po rosyjsku. Rodzina Romanowów pewnie spędza czas w jednej ze swoich posiadłości . Pewnie nie wiedzą, że w ich Imperium właśnie definiuje się prawdziwa miłość. Ta która wynika z serca a nie rozumu. Ta która jest bezinteresowna i ta która u niektórych zburzyć musi utarty porządek, a która jest tak naprawdę nie antytezą tego porządku, a jedynie głosem domagającym się wpisania w ten porządek i usunięcia z niego kogoś kto przez ludzką ułomność się tam pojawił.

I tak poznajemy Annę Kareninę, której małżeństwo było początkiem tragedii. Ponieważ przysięgając posłuszeństwo z miłości, tak naprawdę przysięgła tylko posłuszeństwo. Ponieważ przysięgając wierność z miłości tak naprawdę przysięgła tylko wierność. Ponieważ przysięgając uczciwość z miłości przysięgła tylko uczciwość. Ponieważ przysięgając miłość...skłamała. Czy była tego świadoma? Żyła przez te wszystkie lata bezpiecznie, urodziła dziecko, doświadczyła od męża stabilności i troski. Ale to daje każdy ośrodek medyczny czy opiekuńczy na standardowym poziomie. A małżeństwo to nie instytucja charytatywna. Małżeństwo to przełożenie miłości na życie realne. Czy można zatem winić miłość prawdziwą, jeśli pojawia się we właściwym sobie czasie a człowiek poprzez swoje błędy zabrał jej całą przestrzeń do urealnienia się oddając w posiadanie innemu nie kochanemu człowiekowi? Miłość jest tylko tym co się pojawia, kiedy jest to człowiekowi pisane. Ale nie jest to siła samoczynnie naprawiająca wszystkie ludzkie błędy , rozwiązująca czas na tyle wstecz by móc dać szczęście tym, dla kogo jest przeznaczona.

Do takich wniosków można dojść czytając ową „ANNĘ KARENINĘ”.
Ta lektura jest dokumentacją naszych błędów dotykających podstawy naszych pragnień i marzeń. I przestrogą przed decyzjami które nigdy nie mogą być podjęte bez zlekceważenia siebie, głosu swojego serca i sumienia. Prawdziwa miłość nigdy nie prowadzi do tragedii sama przez siebie. Do tragedii doprowadzamy my którzy ją lekceważymy lub organizujemy sobie życie w obszarze tylko dla niej zarezerwowanej, gdy jej jeszcze nie ma… Nie wiemy nic z ksiązki o tym jak wyglądał ślub Anny z Aleksiejem Aleksandrowiczem Kareninem. Możemy się domyślać, że kierując się źle rozumianymi konwenansami Anna robiła to co uważała za słuszne, myśląc że to jest właśnie miłość. Że miłosć to spokój, stabilizacja, życie płynące jak wolny potok w świetle wiosennego słońca. Podczas gdy miłość to wstrząs, to lot bez trzymanki, to burza, to szaleństwo zmysłów, to szczęście odczuwalne jakby w tempie czasu który nagle zwariował i przyśpieszył. To siła która potrafiła zrzucić zasłonę zwyczajności z tak prostych czynności jak przyglądanie się mężowi podczas pracy i to samo uczynić wydarzeniem magicznie intrygującym gdy patrzy się na ukochanego.
A tym ukochanym okazał się hrabia Wroński, którego oczy na balu odnalazły tą wyjątkowość w oczach Anny. To był ich czas. I ten czas podyktował dalsze losy powieści, próbując zająć swoje należyte miejsce w życiu Anny siłą rozwiązując niewłaściwe koleje jej losów zarezerwowane dla prawdziwej miłości.

Gdy czytamy o losach Anny Kareniny i hrabiego od razu widzimy i dostrzegamy, ze nie mamy tu do czynienia z romansem, ze zdradą, która jest wynikiem rozwiązłego charakteru któregoś nich, z przygodą jako antidotum na małżeński kryzys. To coś znaczenie więcej. To jest ten jeden moment, gdzie definicje i pojęcia ze swojego dotychczasowego błędnego przypisania próbują przesunąć się na właściwe miejsce, gdy Anna zaczyna nazywać Wrońskiego mężem… w towarzystwie swojego'męża'.

A jednak nie mamy do czynienia ze szczęśliwym zakończeniem. Co było powodem, że Anna postanowiła rzucić się pod pociąg? Tak, ta powieść kończy się samobójstwem. Ta książka pod koniec przedstawia Annę uzależnioną od morfiny, która po rozstaniu z „mężem” żyje z ukochanym. Nie złamało jej wyalienowanie ze środowiska jej współtowarzyszy. Ukochany jej nie zawiódł, angażując swój własny autorytet w próbę przywrócenia szacunku i pozycji swojej miłości spersonifikowanej w postaci i osobie Anny Kareniny. Nie złamała jej zazdrość. Po prostu człowiek jako z natury niedoskonały nie wytrzyma zetknięcia z czymś co nie podchodzi od niego. Z doskonałością, jeśli wcześniej nie przygotował dla niej swoim życiem należytego jej miejsca i powiązał swoimi decyzjami osoby i elementy które nie pasujące angażują całe otoczenie - rodzinę, środowisko, emocje i przeżycia. A miłość sama, choć nieśmiertelna i piękna jest zbyt dużym brakiem, jeśli nie jest podparta ludzkim rozsądkiem i działaniem by coś zmienić. To chyba naczelne przesłanie książki Tołstoja- tego dramatu o miłości*


*powieść jest wielowątkowa,aczkolwiek nie rozszerzałam ich w powyższej opinii, skupiając się tylko i wyłącznie na głównej bohaterce tej książki, która dogłębnie mnie poruszyła i zafascynowała. Cały tekst to moje osobiste przemyślenia odnośnie tej tragedii, nie każdy czytelnik musi się z nimi zgadzać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rodzinne sekrety

Pierwsza część cyklu podobała mi się bardziej, ale ta również nie była zła. Zdecydowanie ciekawsza (jak dla mnie) okazała się druga połowa książki. Ur...

zgłoś błąd zgłoś błąd