Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W potrzasku

Wydawnictwo: Kurjer Poranny
9 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
88
język
polski
dodała
opersefona

Powieść z życia szkoły na Mazurach Pruskich

 

źródło opisu: Opis własny

źródło okładki: Skan własny

Brak materiałów.
książek: 316
opersefona | 2012-09-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Powieść powstała w ramach Wielkiego Konkursu Powieściowego "Kurjera Porannego" w 1934 roku. Prawdopodobnie nigdy nie wpadłaby mi w ręce, gdyby nie moje dzikie zamiłowanie do grzebania w najbardziej zapuszczonych zakamarkach jednego z warszawskich antykwariatów. Książki w dziale "sprzed 1950" nie są darzone zbytnim zainteresowaniem, czemu dowodzi fakt, że często znajduję je, po kolejnych wizytach, w tych samych miejscach, tak jak je pozostawiłam...

O autorce wiem niewiele, żeby nie powiedzieć nic. Jedynie przypuszczam, że musiała być nauczycielką, przypuszczalnie protestantką, mieszkającą na zachodzie przedwojennej Polski. Energiczne buszowanie w, jak by się zdawało, przepastnym Internecie, niewiele dało.

Powieść porusza, w pewnym sensie ponadczasowy, „problem” stosunków polsko – niemieckich. Główna bohaterka wierzy, że można żyć samotnie. Jest przekonana, że w „łączeniu się w pary” jest coś niedojrzałego. Kojarzy jej się to z uczennicami, które w ulegając temu pierwszemu uczuciu zaniedbują obowiązki. Halina jest ponad to!

Jej spokój burzy przybywający do miasteczka Wilhelm von Baisen, inteligentny, pełen poczucia humoru młody człowiek, który szybko się w niej zakochuje. Dziewczyna jest pod jego silnym wrażeniem, w pewnym sensie trochę obawia się tej jego namiętności, ponieważ zaczyna ona ogarniać również ją samą. I tutaj nie powstrzymam się przed zacytowaniem krótkiego fragmentu:

„Potem dopiero [Wilhelm] podszedł do orkiestry i porozmawiał krótko. Zaczekał, aż salę spowiła uroczna, pełna niezwalczonej słodyczy melodja. Przeszedł wtedy poprzek salę i stanął bez ukłonu przed Haliną. (…) Wstała, podniesiona nie swoją wolą. W tem jednem okamgnieniu zrozumiała odrazu wszystko: i swój lęk i swoje niejasne przeczucia i swoje dzikie pragnienie ucieczki.”

Pozostawię wam tylko pytanie: „Jak to się skończy?”, na które możecie odpowiedzieć sobie same/sami.

Poza tym często zastanawiam się, czy pani Markowska wygrała ten konkurs? Jak myślicie?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dante na tropie

Świetnie się czyta tę książkę! Wciągnęła mnie już od pierwszej strony i nie potrafiłam przerwać! Oczywiście można znaleźć jakieś minusy: główna bohate...

zgłoś błąd zgłoś błąd