Świat Czarownic

Tłumaczenie: Ewa Witecka
Cykl: Cykl Estcarp (tom 1) | Seria: Świat Czarownic
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,41 (889 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
55
8
96
7
257
6
219
5
142
4
46
3
34
2
5
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Witch World
data wydania
ISBN
9788310117946
liczba stron
280
słowa kluczowe
czarownice, matriarchat, magia
język
polski

Los kraju Estcarp jest zagrożony. Niebezpieczeństwo czyha nań z każdej strony, ale samotny pośród krain kontynentu Estcarp włada niepojętą i przerażająca bronią – magią. Dzięki dziedzictwu starodawnej wiedzy mroczny lud pól, miast i wież Estcarpu ma szansę odeprzeć napór wrogich sił. Anglia. II wojna światowa. Simon Tregarth, agent tajnych służb wywiadowczych, musi uciekać przed wrogami. Może...

Los kraju Estcarp jest zagrożony. Niebezpieczeństwo czyha nań z każdej strony, ale samotny pośród krain kontynentu Estcarp włada niepojętą i przerażająca bronią – magią. Dzięki dziedzictwu starodawnej wiedzy mroczny lud pól, miast i wież Estcarpu ma szansę odeprzeć napór wrogich sił.

Anglia. II wojna światowa. Simon Tregarth, agent tajnych służb wywiadowczych, musi uciekać przed wrogami. Może mu pomóc tylko jeden człowiek. Ale od jego pomocy nie ma odwrotu… Simon decyduje się na krok w nieznane i przenosi się do świata, w którym władzę sprawują czarownice, do świata pochłoniętego wojną, gdzie z pewnością przydadzą się jego umiejętności…

 

źródło opisu: http://www.nk.com.pl/

źródło okładki: http://www.nk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 1534

Powrót do korzeni

Alice Mary Norton, przez wielu nazywana Matką Fantastyki, to autorka ponad stu książek osadzonych w różnych ramach gatunkowych. W jej dorobku znajdują się zarówno powieści dla dzieci, detektywistyczne i przygodowe, jak również science fiction czy fantasy. Do ostatniego wymienionego nurtu wlicza się najbardziej znaną serię pisarki pt. „Świat Czarownic”. Omawiany tu pierwszy tom cyklu swoją premierę miał w 1963 roku (w Polsce wydanie książkowe pojawiło się dopiero w 1990). Wraz ze sto pierwszą rocznicą urodzin Norton polscy czytelnicy otrzymali możliwość przypomnienia sobie o klasyce gatunku – powieść doczekała się wznowienia.

„Świat Czarownic” wykorzystuje chwytliwy niegdyś w fantastyce motyw współistnienia wielu wymiarów oraz możliwości przemieszczania się między nimi. Simon Tregarth, główny bohater książki, kiedyś podpułkownik, a obecnie uwikłany w sprawy kryminalne zbieg, otrzymuje ofertę dożywotniego ukrycia się przed ścigającymi. Możliwość taka zostaje zgrabnie wyjaśniona: (…) kto jest w stanie oddzielić prawdę od fałszu? Każde słowo docierające do nas z przeszłości zniekształcone jest przez wiedzę, uprzedzenia, a nawet samopoczucie historyka, który zapisał je dla potomności. (…) Historię tworzą i zapisują ludzie, toteż pełna jest ona pomyłek tak charakterystycznych dla naszego gatunku. Wszystkie legendy zawierają okruch prawdy, a oficjalna historia – wiele kłamstw. Bazując więc na legendzie, Norton wysyła Simona do innej rzeczywistości. Tam zaś czekają na szczęśliwca...

Alice Mary Norton, przez wielu nazywana Matką Fantastyki, to autorka ponad stu książek osadzonych w różnych ramach gatunkowych. W jej dorobku znajdują się zarówno powieści dla dzieci, detektywistyczne i przygodowe, jak również science fiction czy fantasy. Do ostatniego wymienionego nurtu wlicza się najbardziej znaną serię pisarki pt. „Świat Czarownic”. Omawiany tu pierwszy tom cyklu swoją premierę miał w 1963 roku (w Polsce wydanie książkowe pojawiło się dopiero w 1990). Wraz ze sto pierwszą rocznicą urodzin Norton polscy czytelnicy otrzymali możliwość przypomnienia sobie o klasyce gatunku – powieść doczekała się wznowienia.

„Świat Czarownic” wykorzystuje chwytliwy niegdyś w fantastyce motyw współistnienia wielu wymiarów oraz możliwości przemieszczania się między nimi. Simon Tregarth, główny bohater książki, kiedyś podpułkownik, a obecnie uwikłany w sprawy kryminalne zbieg, otrzymuje ofertę dożywotniego ukrycia się przed ścigającymi. Możliwość taka zostaje zgrabnie wyjaśniona: (…) kto jest w stanie oddzielić prawdę od fałszu? Każde słowo docierające do nas z przeszłości zniekształcone jest przez wiedzę, uprzedzenia, a nawet samopoczucie historyka, który zapisał je dla potomności. (…) Historię tworzą i zapisują ludzie, toteż pełna jest ona pomyłek tak charakterystycznych dla naszego gatunku. Wszystkie legendy zawierają okruch prawdy, a oficjalna historia – wiele kłamstw. Bazując więc na legendzie, Norton wysyła Simona do innej rzeczywistości. Tam zaś czekają na szczęśliwca podstawowe atrybuty fantasy: magia i miecz, ale też zupełnie inny porządek społeczny.

Według feministycznej dziesięciostopniowej skali Diany Martin „Świat Czarownic” plasuje się na najniższym poziomie: kobiety umiarkowanymi sposobami uwalniają się od bycia ofiarami „pierwszej” płci. Lektura książki potwierdza słuszność takiego przyporządkowania. Bo chociaż w świecie realnym na temat istnienia matriarchatu można się co najwyżej spierać, w uniwersum Norton ustrój taki panuje w Estcarpie, kraju czarownic, i ma się całkiem dobrze. Wyłącznie kobiety obdarzone są tam zdolnościami magicznymi, one też sprawują władzę państwową. Pierwiastek emancypacyjny jest jednak niejako wygładzony, a to za sprawą kilku czynników. Z ubogiej ilości dostępnych w książce informacji wywnioskować można, że w obrębie Estcarpu nie kwestionuje się matriarchalnego porządku, nie ma zatem powodów do walki. Ponadto władza w rękach kobiet nie jest ani nieprzychylna wobec mężczyzn, ani wszechwładna. Do pewnego stopnia zachowany zostaje też podział na tradycyjne role płciowe, czego najlepszym przykładem groteskowa rozmowa między władczynią a kapitanem. Na sugestię zarządzenia wyprawy, czarownica odpowiada: Jak uważasz, kapitanie, to ty sprawujesz pieczę nad wojskiem. Jakkolwiek nie komentować owej stonowanej kontestacji patriarchatu, książka Norton utrzymuje, że Estcarp to kraina szczęścia. Zagrożenie natomiast docierać ma z zewnątrz.

Zaproponowane przez Norton rozwiązania fabularne nie będą dla czytelnika fantastyki nowością. Wiele z tego, o czym przeczytać można na kartach „Świata Czarownic”, obrosło schematem, skwapliwie wykorzystywane przez kolejne pokolenia fantastów. Nie trzeba sięgać ku twórcom takim jak Roger Zelazny, by odnaleźć tę prawidłowość. Nawet publikacje z ostatniego dziesięciolecia – między innymi „Pan Lodowego Ogrodu” Grzędowicza czy „Trylogia Nocnego Anioła” Weeksa – mają w sobie echa motywów z powieści amerykańskiej pisarki. Wystarczy wspomnieć o wątku wprowadzania techniki do świata quasi-średniowiecznego albo o produkcji (nie)ludzkich maszyn bojowych. W tym sensie sięgnięcie po klasykę okupione może być przeświadczeniem, że już wcześniej się z tym (prawdopodobnie kilkakrotnie) spotkało. Niestety na niekorzyść „Świata Czarownic” przemawia fakt, że w przeciwieństwie do wielu powieści czepiących ze źródeł, „Świat…” jest prostą historią opowiedzianą przy użyciu niewyrafinowanych środków.

Linię fabularną w skali makro napędzają tu kwestie polityczne Estcarpu oraz kilku przyległych królestw, w skali mikro – podróże z jednego miejsca w drugie. Bohaterowie gnani koniecznością lub z wyniku przypadku zmuszeni są odhaczać kolejne miejsca na mapie, niby to uczestnicy gry fabularnej. W ten sposób przychodzi im w udziale zlokalizować truchło pradawnego bóstwa, a następnie, po wygłoszeniu proklamacji, otrzymać artefaktyczny topór. Po oddaniu nagrody, ciało boga natychmiast obraca się w proch (sic!). W szeregu mniej lub bardziej intrygujących przygód najjaśniejszy punkt stanowi „Przygoda w Verlaine” – jedyny poza samym początkiem fragment, w którym wszystkie elementy dobrze ze sobą współgrają, budząc ochotę na więcej. W innych z kolei momentach nacisk położony zostaje głównie na wartkie tempo akcji, tym samym zaniedbując szczegóły i uniemożliwiając dokładniejsze przyjrzenie się sylwetkom bohaterów. W efekcie tego ostatniego Simon Tregarth zaczyna reprezentować sobą człowieka pozbawionego charakteru – staje się postacią niepełnowymiarową, nośnikiem kilku najwyżej cech, pretekstem dla prowadzenia fabuły. Lepiej od niego wypadają postaci kobiece, lecz mimo feministycznego zabarwienia książki, przez większą jej część czytelnik towarzyszy właśnie Tregarthowi.

Z jednej strony lektura „Świata Czarownic” nie należy do wyrafinowanych rozrywek, z drugiej natomiast obcowanie z książką również nie ciąży, a wręcz przeciwnie, umożliwia szybkie i bezproblemowe dotarcie do mety. Jest to więc dobry wybór dla tych, którzy chcieliby poznać korzenie gatunku, jednocześnie nie przedzierając się przez toporne, wielotomowe sagi.

Sylwia Kluczewska

Cytaty za: „Świat Czarownic”, Andre Norton, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2013

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (75)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 582
Sosnowaigielka | 2019-07-21

Simon jest mężczyzną o walecznym sercu. Nie boi się stanąć w obronie kobiet ani sprawiedliwości. Jednak, gdy trafia do Świata Czarownic, który rządzi się zupełnie innymi prawami niż jego rzeczywistość, musi zaufać temu, czego dotąd nie zauważał- magii. Uzbrojony w prowizoryczną broń ma zadanie wspomóc tych, którzy okażą się przyjaciółmi, próbując jednocześnie zrozumieć zagmatwane zasady jakimi kierują się jego towarzysze. Szybko okazuje się, że jego intuicja będzie bardziej przydatna niż cokolwiek innego, gdyż wróg stosuje zagrania z innej rzeczywistości. Pierwszy tom z cyklu Estcarp to ponadczasowa historia łącząca w sobie fantasy i elementy science fiction. Wciągająca, mrożąca krew w żyłach, niepozbawiona humoru. Klasyka, po którą nie sposób nie sięgnąć.

książek: 1374
ira | 2019-04-10
Na półkach: Przeczytane, 2019
Przeczytana: 08 kwietnia 2019

Solidna fantastyka w starym stylu, z którą wiąże się masa wspomnień. Nie na tyle jednak emocjonujące przeżycie, żebym miała zagłębiać się w kolejne tomy. Może kiedyś, kiedy znowu zatęsknię.

książek: 26
EwaJastrzębska | 2018-08-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2010 rok

Może zabrzmi to dziwnie ale ta ksiażka byłaby naprawdę ciekawa, bo pomysł i wizja świata są w porządku, ale...postacie są pozbawione krwi. Tak, dobrze napisałam - krwi. Są jakby ulotne, nierzeczywiste. Andre nie potrafi pisać o prawdziwych ludzkich emocjach i to jej największa wada. Kiedyś czytałam że była starą panną i to widać w jej powieściach. Każdy "romans" jest w nich tak banalnie rozwinięty, że to aż boli. Nie czuje się chemii między bohaterami, nie czuje się napięcia w relacjach międzyludzkich, jest tylko opis, który nie rezonuje w waszym ciele w żaden sposób. Nie wiem czy to wina braku emocji tego typu w jej prawdziwym życiu, czy jakiegoś dziwnego wstydu, ale naprawdę nie da się wczuć w jej bohaterów, polubić ich. Zapomninasz o nich po przeczytaniu, nie mają znaczenia. Świat - nie mam zastrzeżeń. Fajne, ciekawe pomysły, jednak to za mało by mnie przyciągnąć na stałe. Poczytajcie, tylko z braku innej, lepszej literatury.

książek: 98
rudamaruda | 2018-07-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 lipca 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie dałam rady przebrnąć przez nawet połowę, jak dla mnie styl pisania całkowicie niestrawny.

książek: 238
Netti | 2018-02-12
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 11 lutego 2018

Sentymentalna podróż do czasów licealnych. Teraz książka ta nie wzbudza takich emocji jak kiedyś ale miło było sobie ją przypomnieć.

książek: 287
Bitel | 2017-12-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 grudnia 2017

Jedna z wielu książek pożyczonych od koleżanki z pracy,nie ciągnęło mnie do niej,czekała na stole aż przeczytałem wszystko co miałem i trafiło się okienko to w końcu się doczekała.Do bólu przeciętne fantasy,główny bohater przenosi się do tajemniczego świata czarownic,gdzie odkrywa wszystko na nowo,toczy walki z wrogami etc,nic godnego uwagi i zapamiętania,czytadło na kilka dni na zabicie czasu.Radzę wszystkim miłośnikom fantasy poszukać czegoś lepszego.

książek: 6764

Całość opinii do przeczytania tutaj: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/10/157-swiat-czarownic-andre-norton.html

Simon Tregarth to tajemnicza postać. Niegdyś podpułkownik, teraz zmuszony jest do ucieczki przed wrogami. Postanawia zaryzykować i zaufać niezwykłemu "doktorowi" - w końcu Simon ma zniknąć, raz a dobrze. Decyduje się zasiąść na kamiennym tronie... i nieoczekiwanie trafia w zupełnie obcy sobie świat, w którym istnieją potężne siły. A on sam zostaje wplatany w wojnę, o której nie wiedział nic. I rozpoczyna przygodę w świecie pełnym czarownic, gdzie to właśnie kobiety mają władzę, a sam kraj Estcarp stoi na skraju zagłady...
[...]
Całość opinii do przeczytania tutaj: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/10/157-swiat-czarownic-andre-norton.html

książek: 503
Maciej Horała | 2017-09-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 września 2017

Andre Norton to niezwykle płodna pisarka. Przy takiej nadprodukcji co zrozumiałe pośród rewelacyjnych dzieł wydaje się masę chłamu. Świat Czarownic to dla mnie właściwie tylko 2 pierwsze tomy, które są świetnie napisane i wymyślone. Jest w nich jakaś świeżość , epickość, rozmach. Niestety autorka stworzyła później wiele kontynuacji, które choć w większości krótkie ocierają się o kicz i grafomanię. Tym niemniej oceniany przeze mnie tom jak i jego kontynuacja to podchodzą wręcz pod arcydzieła literatury fantasy.

książek: 823
KsiężniczkaMordoru | 2017-08-17
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Norton w „Świecie czarownic”, nie od początku wprowadza nas do niezwykłego świata Estcarpu i krain mu przyległych, tylko daje „klucz”, niczym Lewis z magiczną szafą, którym mianowicie jest niesamowite krzesło. Interesujący wątek, jeszcze nie miałam okazji sprawdzić, czy faktycznie była taka legenda. Jest to zgoła odmienna historia od „Zapachu magii” – zapewne ma na to duży wpływ, iż tam główną bohaterką była wrażliwa Willadene, a tutaj – męski, rzeczowy, typowy żołnierz – Simon Treegarth, lecz całkiem sympatycznie czytało mi się ową książkę.

Z pozoru główny wątek nie jest najbardziej oryginalny pod Słońcem – mamy wrogie Estcarpowi krainy, które zaczynają z nim walczyć. Wojna, sojusze i nienawiści, wojna. Jednakże, pojawia się motyw „nie z tego świata”. Okazuje się, że nie tylko Simon jest obcy. Jest to zdecydowany atut tej powieści, gdyż daje dosyć zaskakujące zakończenie (oczywiście, spotkamy się z bardziej tajemniczymi, lecz mimo wszystko jest zadowalające).

Sami bohaterowie...

książek: 252
Pablo | 2017-04-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 kwietnia 2017

Książka została mi polecona. Poczytałem ze Norton jest okrzyknięta jako matka fantastyki a ten cykl jest jej najlepszym tworem...
Spodziewałem się zatem potężnej eksplozji fantastyki - a dostałem nieco ponad odrobinę..
Książka nawet nie trzymała napięciu, napisana jest dosyć chaotycznie a bohaterowie w moim odczuciu są bezbarwni..
Mam nadzieje ze drugi tom będzie lepszy.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd