Padre, strzelba, różaniec i koń

Seria: Biblioteka "Poznaj Świat"
Wydawnictwo: Bernardinum
6,56 (70 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
7
8
12
7
18
6
16
5
9
4
4
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378230403
liczba stron
280
język
polski
dodał
Matacz

"Padre" to opowieść księdza, którego niespokojna natura i wierność słowom Chrystusa: Idźcie i nauczajcie zawiodły na szlak misyjnej przygody. Jak sam stwierdził, „gdzieś tam, w cieniu zielonego wilgotnego dachu południowoamerykańskiej selwy, mieszkają ludzie. Oni na mnie czekają od lat i od lat Chrystus przygotowywał mnie na to spotkanie”. Więc pojechał do nich. Do ekwadorskiej dżungli, a...

"Padre" to opowieść księdza, którego niespokojna natura i wierność słowom Chrystusa: Idźcie i nauczajcie zawiodły na szlak misyjnej przygody. Jak sam stwierdził, „gdzieś tam, w cieniu zielonego wilgotnego dachu południowoamerykańskiej selwy, mieszkają ludzie. Oni na mnie czekają od lat i od lat Chrystus przygotowywał mnie na to spotkanie”. Więc pojechał do nich. Do ekwadorskiej dżungli, a potem na nizinę Orinoko. I opisał rzeczywistość, którą tam zastał. Rzeczywistość, która przerosła wyobraźnię. Kto by bowiem pomyślał, że jadąc do odległych wiosek w parafii padre – czyli ksiądz, ojczulek – musi mieć ze sobą nie tylko brewiarz i puszkę z komunikantami, ale też broń, bo… nigdy nic nie wiadomo? Że musi znać się dosłownie na wszystkim – być mechanikiem, pilotem, położnikiem, psychologiem, cieślą, a nawet posadzkarzem? Że często, znacznie częściej, niż można przypuszczać, życie stwarza takie sytuacje, w których etyka prawa i teologia moralna zupełnie nie mają racji bytu?…

Padre nie tylko ewangelizuje. Padre rozmawia z mieszkańcami, leczy, ratuje od głodu, wyciąga z nałogów, uczy. Sam też się uczy – jak przetrwać w dżungli, jak rozpoznawać zwierzęta i rośliny, jak prowadzić misyjną kuchnię, bazując na tym, co dała natura. Ponadto zmaga się z samotnością, z chorobami, z bezdusznością urzędników. O tym, jak sobie z tym wszystkim radzi i jak wygląda misyjne życie „od zaplecza”, opowiada w tej książce.

 

źródło opisu: http://www.bernardinum.com.pl/

źródło okładki: http://www.bernardinum.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (192)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 332
chrispu | 2014-05-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Opowieści.
Opowieści, często tak krótkie, że zanim się czytelnik "rozkręci" nagle się kończą. I następują zdjęcia.
Opowieści, z których przebija często głęboka ale nie fanatyczna wiara w pomoc Boską. I na szczęście nie dominują w nich sprawy religijne, są one raczej tłem dla przygód autora (księdza - misjonarza).
I co było dla mnie zaskakujące, wbrew pozorom, świetnie się tę książkę czytało - mieszanka krótkich rozdziałów typowo przygodowych, rozdziałów których treść zmuszała jednak do refleksji, rozdziałów śmiesznych (pisarz ma do siebie dystans), rozdziałów tragicznych i smutnych. Autor, co mi się bardzo podobało, nie stara się nas nawrócić poprzez swoje opisane przygody, część z opisanych przez niego działań jest momentami dwuznaczna moralnie (nie sili się by zostać męczennikiem ani też nie prosi by czytelnicy mu wybaczyli). Ot, normalny, bojący się człowiek, tyle że w sutannie. I każdy może sobie ocenić czy w podobnej sytuacji nie zrobiłby tak samo.
Podsumowując - nie jest...

książek: 550
CzarneEspresso | 2015-10-01
Na półkach: Przeczytane, 2015

Od jakiegoś czasu miałam ochotę przeczytać książkę księdza Jerzego Pecolda Padre: strzelba, różaniec i koń. Zaintrygowała mnie tematyka, mianowicie opowieści autora dotyczące misji w Ameryce Południowej. Byłam ciekawa jak zostaną one przedstawione.

Zacznijmy od osoby autora. Nie jest on "typowym" księdzem w ogólnym tego słowa znaczeniu. Sam mówi o sobie, że ma chłopięce, awanturnicze serce, a misje traktuje jako wielką przygodę. Przyznaję, że jego opowieści to potwierdzają. Kilka lat po skończeniu seminarium został wysłany na misje do Ekwadoru, później trafił do Wenezueli. Zamieszkał wśród Indian, by głosić tam Słowo Boże, ale nie tylko. Był mechanikiem, posadzkarzem, murarzem, stolarzem, nawet dentystą i pilotem. W jego słowach zawarta jest ogromna miłość do Boga i ludzi.

Rozdziały w książce są króciutkie, to taki obrazki z życia misyjnego. W niektórych doskonale widać to żądne przygód serce Padre, jak na przykład w części o polowaniu na krokodyle. Inne są dość kontrowersyjne...

książek: 596
Anaesz | 2014-02-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2014

Nie jest to typowa książka podrożnicza. To raczej zbiór opowieści, historii jakie przeżył autor pełniąc posługę kapłańską w Ameryce Południowej. Są rozdziały bardziej uduchowione,pełne przemyśleń autora ale również są takie w których możemy to życie misjonarza poznać od podszewki, jego codzienność, ludzi z jakimi sie styka. Urzekło mnie jak autor podchodzi do wielu codziennych spraw, jak pełni posługę, czym dla niego jest bliźni..dzieki tej książce "poznałam" ciekawego,wartościowego człowieka :)

książek: 141
Konpos | 2015-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2015

Zwykle po lekturze nie mam problemu ze zrecenzowaniem danej pozycji, ale teraz tak łatwo nie będzie. Książka Ks. Jerzego Pecolda to zbiór wspomnień z wielu lat pracy misyjnej w Ameryce Południowej. Jeśli ktoś lubi książki podróżnicze Wojciecha Cejrowskiego to z pewnością sięgnie po "Padre, strzelba, różaniec i koń", bo w końcu panowie się przyjaźnią i to właśnie WC namówił Ks. Jerzego na spisanie wspomnień i opublikowanie, a nawet użyczył swoich zdjęć, by wzbogacić książkę. Zdaję sobie sprawę, że książka ma mocne zabarwienie religijne i nie wszystkim może się to podobać, ale serdecznie polecam. Zwłaszcza tym, którzy nie są wierzący lub szukają odpowiedzi na pewne pytania...

książek: 27
Stoncio | 2014-02-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 19 lutego 2014

Książka bardzo okey... Nawet nie przypuszczałem, że misje w Ameryce Płd. mogą być też trudne. Dużo ciekawych przygód. :) Jedyne co mnie deko na początku denerwowało to niedosyt po każdym rozdziale ('dlaczego ta przygoda nie jest opisana bardziej obszernie?') :)

książek: 446
margoz | 2017-04-23
Na półkach: Przeczytane

Autor książki - Jerzy Pecold, czyli tytułowy Padre - jest magistrem teologii moralnej, absolwentem KUL-u. Z wyuczonego zawodu - masarz rzeźnik, z powołania - ksiądz misjonarz (jakkolwiek zabawnie to brzmi). W Ameryce Południowej mieszka od ponad dwudziestu pięciu lat, tam służy ludziom, Bogu i rozwija swoje literackie zdolności - bo chociaż ta książka jest jego debiutem, to na swoim koncie ma już sporo wierszy - których przykłady poznać możemy sięgając po niniejszą pozycję.

Chociaż w tekście wyczuwamy głęboką duchowość, wrażliwość i silne powołanie do służby bliźniemu, to ksiądz Jerzy daje się poznać raczej jako zwykły (chociaż jakże NIEZWYKŁY) człowiek z krwi i kości - ze swymi wadami, niepewnościami, strachem, obrzydzeniem, ale i humorem oraz ogromnym dystansem do siebie i świata.

Kiedy x Jerzy trafia do parafii w głębi zielonego raju - lub jak mówią inni - zielonego piekła, zderza się z zupełnie nową rzeczywistością. Nowy i egzotyczny świat zmusił duchownego do odbycia...

książek: 97
tita | 2013-04-11
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: marzec 2013

Spodziewałam się czegoś innego, czegoś w rodzaju dziennika podróży, opisu ciekawych turystycznie miejsc, ogólnie książki podróżniczej, w stylu: wyjechałem, widziałem, poznałem, wróciłem, koniec przygody. A tymczasem niespodzianka i to nawet miła...
Ksiądz Jerzy nie jest podróżnikiem, od ponad 25 lat jest misjonarzem w Ameryce Południowej. Swoją misyjną posługę zaczął w Ekwadorze, a później przeniósł się do Wenezueli. Mieszkał (i jak się domyślam, nadal mieszka) w indiańskich wioskach, gdzie życie rządzi się swoimi prawami. Tak na marginesie, szkoda, że tzw. cywilizowany świat się o te wioski i o ich mieszkańców upomina.
Ale miało być o książce... a książka jest jak opowieść przy ognisku albo jak rozmowa nad albumem pełnym zdjęć, ni stąd ni zowąd pojawia się wspomnienie przygody, którą trzeba opowiedzieć i nie jest ważne czy to się zdarzyło wczoraj czy 5 lat temu, liczy się ta konkretna chwila i emocje, które jej towarzyszyły. Padre opowiada nam o swoich doświadczeniach i o...

książek: 637
ilo99 | 2016-09-08
Na półkach: Przeczytane, Polecane
Przeczytana: 08 września 2016

Niby zwykła rzecz, książka o pracy polskiego misjonarza w Ameryce Południowej. Lecz ci, którzy są takiego zdania, powinni ją mieć zadaną jako lekturę obowiązkową. Niesamowicie realistycznie napisana, w krótkich “żołnierskich słowach” relacjonująca historie z życia księdza. Pokazuje, że życie misjonarza nie jest usłane różami. Jeśli chce jeść, musi sobie coś upolować. Mieszka niemalże w równie prymitywnych warunkach jak ludzie, którym głosi wiarę w Chrystusa. Opowieści są niedługie, lecz niosą w sobie wiele treści. Można je traktować dosłownie jako zabawne lub poważne dykteryjki, które, niczym za czasów Krasickiego, mają za zadanie “uczyć bawiąc”. Lecz ich niezwykła poetyckość i ogrom refleksji sprawia, że lektura zmusza nas do dłuższej kontemplacji. Przykładem niech będzie ten fragment: “Cichutko mija dzień kolejny. Łódź mego życia płynie w dal. Nad łodzią myśli jak obłoki ramieniem swym przesuwa wiatr”.Widzimy codzienne zmagania człowieka w jego wędrówce ku Bogu, obserwujemy jak...

książek: 87
Meg | 2013-05-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2013

Autor, misjonarz, w kilkunastu krótkich rozdziałach opisuje swoje wspomnienia z ewangelizacji Ekwadoru i Wenezueli. Każdy rozdział jest odrębny, dotyczy innego zdarzenia, sytuacji, zazwyczaj tych niecodziennych. Pecold jak stwierdza, sam nie fotografuje, dlatego książka zawiera zdjęcia autorstwa Cejrowskiego. Może trochę szkoda...

książek: 3
Maciek | 2014-11-19
Na półkach: Przeczytane

Książka wydana i przez to polecana przez Cejrowskiego wiec wziąłem do ręki.
Napisana fatalnie. Tak jak kiepskie kazanie kiepskiego księdza (autor jest ksiedzem). Styl pompatyczny, sztuczny, dla mnie głupi totalnie. Takie lanie wody połączone z egocentryzmem autora. Widać to juz na pierwszych stronach. Określenia w stylu " ja jak cygańskie dziecie, moim pokarmem jest wiatr i przygoda, tułam sie po świecie, przemierzając ten Boży ugór, z duszą płynącą wraz z chmurami " .... dalej jeszcze gorzej. Albo opis konia ks. Pecolda.
Gdy Państwo bedą w księgarni prosze poświęcić pare minut i przeczytać pare pierwszych kartek.
Pan Pecold nie potrafi pisać. Plusem książki są zdjęcia - zrobione zresztą przez Cejrowskiego. Czemu Cejrowski wydał taki bełkot - pewnie dlatego że Panowie sie lubią i ks Pecold przeżył wiele przygód, ale opowiadać też trzeba umieć. W efekcie mamy ładnie wydana ksiązkę gdzie 50 procent to zdjęcia (jeśli nie więcej) i która nie jest tania i nie jest warta tych...

zobacz kolejne z 182 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd