7,59 (2763 ocen i 242 opinie) Zobacz oceny
10
199
9
497
8
754
7
848
6
289
5
128
4
23
3
19
2
1
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324022885
liczba stron
396
słowa kluczowe
Japonia, kulturoznawstwo
język
polski
dodała
Ag2S

- Sean! - No...? - Opowiedz mi, gdzie w Tokio o trzeciej rano można kupić piwo w nielegalnym automacie. I jak napić się w pubie, kiedy się nie ma ani grosza przy duszy. Wiesz, nasz firmowy trick ze spirytusem. - Przecież ty to wiesz, aż nadto dobrze zresztą. - Tak, ale moi czytelnicy nie wiedzą. - Jacy czyte... książkę piszesz??? Pogięło cię. Zwariowany Polak... - Zamknij się, nie mniej...

- Sean!
- No...?
- Opowiedz mi, gdzie w Tokio o trzeciej rano można kupić piwo w nielegalnym automacie. I jak napić się w pubie, kiedy się nie ma ani grosza przy duszy. Wiesz, nasz firmowy trick ze spirytusem.
- Przecież ty to wiesz, aż nadto dobrze zresztą.
- Tak, ale moi czytelnicy nie wiedzą.
- Jacy czyte... książkę piszesz??? Pogięło cię. Zwariowany Polak...
- Zamknij się, nie mniej zwariowany Irlandczyku. I lepiej mi pomóż, bo muszę zmieścić dziesięć lat naszych przygód w Japonii w jednej powieści, w której ty...
- Dlaczego ja?
- Nie przerywaj. No więc ty masz napisać, jak się podrywa Japonki i o majteczkach. Różowych, w białe płatki wiśni. I o cerowaniu dziewic...
- Nawet nie śmiej o tym wspomnieć, małpo wredna! Jeszcze Mayumi przeczyta i będę miał prze-chla-pa-ne!



Wyjechał do Japonii tylko na rok - został tam ponad dekadę. W tym czasie doświadczył wszystkiego, co ma do zaoferowania kraj gejsz, sushi i superszybkich pociągów.

Po dziesięciu latach spędzonych w Tokio stał się prawdziwym ekspertem od Japonii.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1051

Sceny z życia gajdzina

W Polsce nie brakuje miłośników Kraju Kwitnącej Wiśni, o czym może świadczyć m.in. popularność twórczości Haruki Murakamiego. Japonia, kraj kontrastów, w którym nowoczesność technologiczna spotyka się z obyczajowym tradycjonalizmem, intryguje i kusi swoją tajemnicą. Tokio to jedna z największych metropolii świata, miejsce zamieszkiwane przez 13 milionów mieszkańców [aglomeracja tokijska ma ich natomiast ponad 35 mln], lubiane przez filmowców, którzy w tym właśnie miejscu są w stanie dosłownie uzmysłowić nam, co znaczy pojęcie samotności w tłumie. Powieść Marcina Bruczkowskiego „Bezsenność w Tokio”, wznowiona właśnie przez Znak [pierwsze wydanie miało miejsce w roku 2004], przypadnie do gustu wszystkim sympatykom Japonii, których nie interesują suche fakty, lecz proza życia na wyspach. Proza, w której znaleźć można wiele poezji.

Japonia w „Bezsenności w Tokio” to Japonia widziana oczami Polaka. Czy może jeszcze inaczej – oczami gajdzina, czyli po japońsku obcokrajowca, a więc zdaniem Japończyków, mieszkańca trochę innej kategorii. Bo przecież z pewnością żaden obcokrajowiec nie zna japońskiego i nie umie jeść pałeczkami. A wobec tego zasługuje na traktowanie z góry i trzeba do niego podchodzić nieufnie. Z drugiej jednak strony, z książki dowiadujemy się o nad wyraz ogromnej gościnności, jaka cechuje Japończyków, a o której Bruczkowski przekonał się wielokrotnie podczas podróży po kraju. Wartością książki jest też ukazanie sposobu myślenia i postrzegania własnego kraju...

W Polsce nie brakuje miłośników Kraju Kwitnącej Wiśni, o czym może świadczyć m.in. popularność twórczości Haruki Murakamiego. Japonia, kraj kontrastów, w którym nowoczesność technologiczna spotyka się z obyczajowym tradycjonalizmem, intryguje i kusi swoją tajemnicą. Tokio to jedna z największych metropolii świata, miejsce zamieszkiwane przez 13 milionów mieszkańców [aglomeracja tokijska ma ich natomiast ponad 35 mln], lubiane przez filmowców, którzy w tym właśnie miejscu są w stanie dosłownie uzmysłowić nam, co znaczy pojęcie samotności w tłumie. Powieść Marcina Bruczkowskiego „Bezsenność w Tokio”, wznowiona właśnie przez Znak [pierwsze wydanie miało miejsce w roku 2004], przypadnie do gustu wszystkim sympatykom Japonii, których nie interesują suche fakty, lecz proza życia na wyspach. Proza, w której znaleźć można wiele poezji.

Japonia w „Bezsenności w Tokio” to Japonia widziana oczami Polaka. Czy może jeszcze inaczej – oczami gajdzina, czyli po japońsku obcokrajowca, a więc zdaniem Japończyków, mieszkańca trochę innej kategorii. Bo przecież z pewnością żaden obcokrajowiec nie zna japońskiego i nie umie jeść pałeczkami. A wobec tego zasługuje na traktowanie z góry i trzeba do niego podchodzić nieufnie. Z drugiej jednak strony, z książki dowiadujemy się o nad wyraz ogromnej gościnności, jaka cechuje Japończyków, a o której Bruczkowski przekonał się wielokrotnie podczas podróży po kraju. Wartością książki jest też ukazanie sposobu myślenia i postrzegania własnego kraju przez samych Japończyków, dotkniętych nieproporcjonalną do ich przeciętnego wzrostu megalomanią. Przede wszystkim jednak absurdy Japonii poznajemy ze spostrzeżeń i doświadczeń autora. Dla osób, których wiedza o Japonii jest dość skąpa, wiele informacji może być dużym zaskoczeniem. Z książki dowiadujemy się na przykład, że Japończycy mieszkają w maleńkich mieszkaniach, których powierzchnia liczona jest w liczbie mat służących do spania. Łazienka jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić. Powszechne jest za to korzystanie z łaźni miejskich. Na ulicy można spotkać wiele osób w maseczkach na twarzy. Nie jest to ich fanaberia, powodowana obawą o zdrowie – robią to dla ocieplenia wdychanego powietrza. Mało kto wie pewnie też, że telewizja satelitarna w Japonii jest cenzurowana. Jednak mieszkańcom to nie przeszkadza. No może jedynie przyzwyczajonym do wolności słowa gajdzinom z Zachodu. Co najbardziej może nas zszokować po przyjeździe do Japonii? Być może love hotele spotykane w bardziej rozrywkowych dzielnicach. To miejsca, gdzie wynajmuje się pokoje na godziny. Spotykają się w nich nie tylko kobiety lekkich obyczajów ze swoimi klientami, ale także przeciętne pary, które w swoich małych mieszkaniach nie mają tak dogodnych warunków do miłego spędzania czasu. Innym ciekawym widokiem są też wystawione na śmietnikach sprzęty elektroniczne, zupełnie nie zniszczone, zapakowane i czasem nawet z dołączoną ważną jeszcze kartą gwarancyjną. Gajdzin może się w ten sposób nieźle urządzić. Na tokijskich ulicach nie powinny nas też dziwić automaty. Te z napojami, także alkoholowymi, znajdziemy na każdym kroku. Ale japońskie automaty sprzedają także znacznie bardziej dziwne rzeczy, w tym pisma pornograficzne i… używaną bieliznę. I dzieje się to w kraju, w którym młode kobiety zachowują cnotę dla przyszłego męża, którego muszą znaleźć do 25. roku życia (bo potem są już na to nikłe szanse). Czasami jednak wstrzemięźliwość jest trudna – wówczas z pomocą przychodzą kliniki oferujące przywracanie dziewictwa, bo i takie wynalazki można spotkać w Tokio. A wracając do automatów, miłość do nich obejmuje także gry. Tak zwane salony pachinko to miejsca, gdzie Japończycy, młodzi i starzy, spędzają dużą ilość wolnego czasu wpatrzeni w automat, w którym metalowe kulki spadają między licznymi gwoździami.

O absurdach Kraju Kwitnącej Wiśni jest właściwie cała książka Bruczkowskiego. Autor jednak bynajmniej nie ocenia, czy żyje się tam źle, czy dobrze. Zabawną wymowę książka zyskuje raczej poprzez samą osobowość autora. Bruczkowski jako narrator podchodzi do swoich perypetii z humorem i dystansem. Ma lekkie pióro i z łatwością snuje narrację. Cechuje go gawędziarski styl, sprawiający, że szybko zyskuje naszą sympatię, a lektura nabiera cech słuchania opowieści przyjaciela. Z tym że język Bruczkowskiego czasami razi sztucznością. To wrażenie wywołane jest nadmierną grzecznością w wypowiedziach bohaterów. Jak myślę, autor nie chciał razić językiem potocznym czy wulgarnym, ale rozmowy dwóch kumpli przy piwie nie wypadają tym samym w sposób wiarygodny. To jednak tak naprawdę nieistotny szczegół. Książka jest tak dowcipna i lekka, że czyta się ją jednym tchem. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest ona typowym dziennikiem z podróży. Pobyt Bruczkowskiego w Japonii trwał dziesięć lat, z czego czytelnik poznaje tylko wybrane epizody – najśmieszniejsze, najweselsze, najważniejsze, najbardziej przełomowe. Wszystkie są równie interesujące i równie dobrze opowiedziane.

Autor „Bezsenności w Tokio” potrafi zarazić sympatią do Japonii i zachęcić do podróży do tego dalekiego kraju. Książka jest znacznie bardziej wartościowa niż typowy przewodnik, czy reportaż portretujący każdy zakątek od strony architektury czy historii. Bruczkowski pokazuje, jak wygląda życie w Japonii od podszewki, z perspektywy zwykłych mieszkańców. Uczula nas na to, z czym zetkniemy się po przybyciu do tego kraju, dlatego przed wycieczką czy wyjazdem do Japonii lektura jego książki będzie mieć wartość nieocenioną. Pomimo upływu lat od opisywanych w niej czasów [koniec lat 80. i lata 90.] wydaje się, że mentalność i kultura Japończyków nie uległy zmianie, więc pozostaje ona nadal aktualna. Dla osób wybierających się do Japonii dodatkową zaletą będzie tabelka z najpopularniejszymi, najbardziej przydatnymi zwrotami i określeniami w języku japońskim, opatrzonymi stosownym [czytaj: zabawnym] komentarzem autora.

„Bezsenność…” jest wzorcowym przykładem literatury podróżniczej, książką po przeczytaniu której ma się ochotę po prostu kupić bilet na samolot, spakować manatki i udać się w podróż po przygodę. A więc ostrzegam: po lekturze tej książki, zapragniecie poznać Japonię osobiście. A póki co, Bruczkowski jest najlepszym przewodnikiem, na jakiego mogliście trafić.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5455)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 332

Japonia widziana przez „różowe okulary”. Tak przez większą część książki. Bo pod koniec, niestety, te okulary zostają brutalnie „zdjęte”. I zrobiło mi się smutno. A szkoda. Bo z książki bije tak niesamowity optymizm, iż ma się wrażenie, że nie pisał ją Polak (brak tu narzekania, a każdy problem da się łatwo rozwiązać - przynajmniej tak to wynika z tekstu). I już, już, po kilku rozdziałach chce się pakować plecak, rezerwować bilet i … . Po głębszym namyśle przychodzi otrzeźwienie – najpierw to trzeba przede wszystkim umieć świetnie japoński, potem nie wahać się trochę kombinować i naginać zasady w życiu. No i zdecydować się na strasznie długą rozłąkę z ojczyzną.

Nie jest to typowa książka podróżnicza, z dużą ilością opisów atrakcji turystycznych. Jest to raczej pamiętnik z mnóstwem ciekawych porad i spostrzeżeń. A przede wszystkim, pamiętnik z humorem. Praktycznie na każdej kartce znajdzie się jakieś zdanie/dialog, które/y jeśli już nie wywoła u nas nagłego napadu śmiechu,...

książek: 1117

Tytuł "Bezsenność w Tokio" odnosi się do bezsenności głównego bohatera i zarazem autora książki w czasie jego pobytu w Japonii w latach 80/90tych. Tam podczas jednej z nocnych eskapad poznaje Irlandzkiego dziennikarza Seana i tak zaczyna się ich wspólna znajomość obfitująca w różne przygody, które może napotkać "gajdzin" czyli obcokrajowiec w Kraju Kwitnącej Wiśni. I tak mamy tu coś w stylu opowiadań/anegdot pana Marcina nt.zmiany mieszkania, jego pracy, posiadania tamtejszego prawo jazdy i samochodu, jego przeziębienia, jedzenia, wycieczek i wielu innych spraw.

W środku znajdziemy również czarno-białe zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum autora przedstawiające głównie jego osobę z jego zagranicznymi przyjaciółmi w tym z japońską koleżanką, którą można zobaczyć na wielu fotografiach. Z pewnością autor wyjątkowo ją polubił. :)

Ogólnie było i śmiesznie i wesoło, choć nie każdemu może podobać się sposób przedstawiania wydarzeń, gdyż są tutaj głównie dialogi/rozmowy ukazujące...

książek: 1395
Madi | 2015-12-04
Przeczytana: 04 grudnia 2015

Nie jest to typowy reportaż z podróży ,ale bardzo fajnie napisana powieść , bo w formie opowiadania , można by nawet powiedzieć,że pamiętnika.
Jest tu opisana Japonia widziana oczami młodego gajdzina-polskiego studenta , w sposób prosty,bez koloryzowania i naciągania, a przede wszystkim,bez narzekania na kulturę i samych Japończyków,którzy nie zawsze byli przychylni dla gajdzinów.
Bardzo dobrze i szybko się ją czyta,napisana jest lekko i przyjemnie -zaraża optymizmem i humorem.
Książka bardzo mi się podobała i od razu zachorowałam na wyjazd do Tokio,by zobaczyć na własne oczy jak to wszystko wygląda i czy dużo zmieniło się od tego czasu (czy nadal Japończycy korzystają z publicznych łaźni i nie mają ogrzewania? )
Jedno wiem na pewno,choć pan Marcin może nie zawsze miał z górki,to jednak zazdroszczę mu tych 10 lat spędzonych w Japonii.

książek: 1219
Anna | 2016-04-26
Na półkach: Przeczytane

Garść wiedzy o Japonii napisana błyskotliwym językiem. Przyjemność czytania i poznawania. GORĄCO POLECAM!

książek: 780
Asia | 2010-12-19
Przeczytana: 19 grudnia 2010

Wspaniała książka o gajdzińskich przygodach. Czytałam ją z uśmiechem na twarzy. Książka napisana z fantastycznym poczuciem humoru i pozwalająca nam spojrzeć na Japonię od zupełnie innej strony. Bohater a zarazem autor książki przygód miał tam co nie miara: wizyta u lekarza, wakacje autostopem -o którym Japończycy kompletnie nic nie wiedzą, nocne wycieczki rowerem po mieście ... Mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu. Dla mnie szczególnie ważna iż mogłam na nowo delektować się kulturą Japonii, sprawiła że mam ochotę znowu tam się znaleźć. I kto by pomyślał ze w Japonii można kupić polską Dzoburokkę :D

książek: 1140

Styl pisania, jak dla mnie, porównywalny do stylu Cejrowskiego, a tematyka o niebo ciekawsza. Po przeczytaniu tej książki mam ochotę od razu ruszyć do Tokio :)

książek: 463
Hipek | 2016-04-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: lipiec 2014

Bardzo prawdziwa, zabawnie przedstawiająca różnice kulturowe, mocno zapraszająca do bliższego poznania. Dla kogoś, kto lubi poznawać świat, i z biletem, ale też "palcem po mapie" to jest lektura obowiązkowa!

książek: 602
verqi92 | 2011-06-13
Przeczytana: maj 2010

To była jedna z tych miłości od pierwszego wejrzenia. Trafiłam na nią przez przypadek gdzieś w Internecie. Zerknęłam na okładkę, poczytałam o treści i stwierdziłam, że muszę ją mieć. Zaraz, zaraz, jak to nakład wyczerpany? Trzeba było pisać maile do wydawnictwa i czekać, czekać, czekać, ale bezapelacyjnie było warto!

Jest to poniekąd powieść autobiograficzna, posiadająca też cechy przewodnika i… książki kucharskiej. Autor wspomina w niej swoje najśmieszniejsze, najdziwniejsze gajdzińskie przygody. Bystrym, polskim okiem obserwuje przyzwyczajenia Japończyków, podgląda ich życie codzienne i celebrację świąt. Wplata w tę historię mnóstwo zaskakujących ciekawostek, których nie można znaleźć w typowych informatorach i książkach o kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni. Co ważne, nie patrzy na wszystko dookoła z perspektywy turysty, ale stałego mieszkańca, chociaż nie rodowitego Tokijczyka. W miarę możliwości stara się interpretować zachowania napotkanych Japończyków, co jest nie lada...

książek: 1680
Pablos | 2015-03-05
Na półkach: Przeczytane, [2015]
Przeczytana: 04 marca 2015

Tu i ówdzie wychwala się prozę pana Bruczkowskiego, i niejeden raz “Bezsenność…” miałem już w koszyku podczas licznych promocji, jakie przydarzyły się tej pozycji. A jednak kupiłem dopiero teraz, z zupełnie innego powodu. Otóż zagrałem w “Yakuza 4” i choć sama gra wydała mi się średnią, to jednak przedstawienie Japonii przez Japończyków i dla Japończyków było w wielu momentach czymś tak dziwnym i niezrozumiałym, że zachciało mi się dowiedzieć więcej o tym kraju. Najlepiej z perspektywy osoby z zewnątrz.

Marcin Bruczkowski bohaterem powieści zrobił siebie, i przedstawia nam swoją przygodę z Krajem Kwitnącej Wiśni, w którym wpierw studiował, a następnie pracował przez wiele lat. Początkowe strony książki są po prostu świetną rozrywką, autor ma bardzo lekkie pióro i przyjemny, nienachalny dowcip - faktycznie prezentuje nam bardzo dziwny kraj z jeszcze dziwniejszymi zwyczajami z perspektywy kogoś takiego, jak czytelnik. Książka jest prawdziwą kopalnią informacji, jednak nie w ujęciu...

książek: 686
Yanadis | 2011-08-12

Zanim M. Bruczkowski porwał się na powieściopisarstwo, napisał niezwykle wciągającą relację z wieloletniego pobytu w Japonii. Mnóstwo tu informacji o realiach tokijskiego życia na przełomie, o ile mnie pamięć nie myli, lat 80. i 90., opisu częściej śmiesznych (a czasem też i smutnych) perypetii osobistych, ciekawostek, które wprawią przeciętnego Europejczyka w zdumienie. Tekst ma swoje niedoróbki (głównie stylistyczne), nie każdemu zapewne przypadnie do gustu wyczuwalna skłonność autora do koloryzacji. Niemniej 'Bezsenność w Tokio' potrafi dać wielką satysfakcję czytelniczą - mnie jak dotąd aż trzy razy.

zobacz kolejne z 5445 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd