Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gniew smoka

Tłumaczenie: Maria Anna Smulewska
Cykl: Dragonships (tom 3)
Wydawnictwo: Rebis
6,94 (32 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
2
7
11
6
8
5
1
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Rage of the Dragon
data wydania
ISBN
9788375108644
liczba stron
422
język
polski
dodał
rybieudka

Trzeci tom z serii "Dragonships" Knowania nowych bogów zbliżają ich coraz bardziej do zwycięstwa w walce o władzę nad światem. Powstrzymać ich może tylko zebranie kości ducha Pięciu Smoków. Wypełniając wolę Starych Bogów, Skylan i Aylaen nie ustają w poszukiwaniach, gotowi przemierzyć najdalsze krainy na ziemi i w morzu, by odnaleźć moc potrzebną do pokonania uzurpatorów. Gdy wrogowie okazują...

Trzeci tom z serii "Dragonships"

Knowania nowych bogów zbliżają ich coraz bardziej do zwycięstwa w walce o władzę nad światem. Powstrzymać ich może tylko zebranie kości ducha Pięciu Smoków. Wypełniając wolę Starych Bogów, Skylan i Aylaen nie ustają w poszukiwaniach, gotowi przemierzyć najdalsze krainy na ziemi i w morzu, by odnaleźć moc potrzebną do pokonania uzurpatorów. Gdy wrogowie okazują się przyjaciółmi, a mądrzy bogowie zdrajcami, najbliższa rodzina obraca się przeciwko swoim, a pod wodą świat staje na głowie, Skylanowi i Aylaen nie pozostaje nic innego, jak zaufać swemu sercu i... smokowi.

Margaret Weis i Tracy Hickman, znani z takich serii jak "DragonlanceTM ", "Miecz Mroków" i "Brama Śmierci", tworzą powieści, którymi już od niemal trzydziestu lat zaczytują się fani fantastyki wielu krajów. W cyklu "Dragonships" przenoszą nas do barwnego świata o skandynawskiej atmosferze, w którym miłość ściera się z okrucieństwem i niczego już nie można być pewnym. Dom Wydawniczy REBIS opublikował już dwa tomy z tego cyklu: Smocze kości i Tajemnica smoka.

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...(?)

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/import/books/K4043/coverbig.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1107
rybieudka | 2012-08-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 sierpnia 2012

Tekst poniższy jest historią lekkiego czytelniczego zawodu. A było to tak: poprzednie tomy cyklu Dragonships uznałem za całkiem niezłe. Mimo przyjęcia przez znany (z lubieniem to już bywa różnie) duet autorski składający się z Margaret Weis i Tracy’ego Hickmana formuły lekkiego, momentami wręcz naiwnego fantasy, w odrobinę kiczowaty sposób posługującego się popularnym wizerunkiem wikingów, poprzednie powieści – Smocze kości i Tajemnica smoka broniły się całkiem nieźle. Po prostu, mimo wszystkich wad potrafiły skutecznie wciągnąć, a sama lektura przebiegała szybko i względnie bezboleśnie. Minęło mniej więcej 1,5 roku i Rebis zaprezentował polskim czytelnikom trzeci tom cyklu, zatytułowany Gniew smoka. Trzeba przyznać, że (jak na warunki polskiego rynku) tempo wydania całkiem niezłe, gdyż w Stanach pozycja ta premierę miała pod koniec kwietnia tego roku. Jest tylko jeden zasadniczy problem – to nie jest dobra książka. Po prostu. Zdecydowana większość czytelników, szczególnie ta, którym seria Dragonships jest obca, może sobie dalszą lekturę niniejszej recenzji po prostu odpuścić. Szkoda na nią czasu, tak samo jak na tę książkę.



Żeby jednak nie było, że nagle postanowiłem wejść w rolę zoila, postaram się wyżej wyrażoną opinię uargumentować. Głównym mankamentem tej powieści jest wyraźny brak wciągającej fabuły. Niechby była prosta, tak jak w poprzednich powieściach cyklu, ale tu mamy po prostu nudę. Niby coś tam się dzieje, bohaterowie płyną albo uciekają, albo czegoś się dowiadują… no ale pięć wyraźnych, kluczowych scen na przeszło czterysta stron książki to trochę mało. Co więcej, z perspektywy całego cyklu brakuje tu jakiejś wyraźnej puenty. Ot, do kolekcji dochodzi kolejna z pięciu kości ducha Pięciu Smoków (po cholerę oni je zbierają, skoro i tak nie wiedzą, gdzie są niektóre z nich?), relacje między bohaterami toczą się w dość przewidywalnym kierunku i nie pomaga nawet stosunkowo mocne zakończenie (takie „w duchu” martinowskie). Autorom udało się zepsuć nawet klasycznego cliffhangera. Samym bohaterom z kolei zafundowano regres – szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie Skylana, który rozwinąwszy się w poprzednich tomach w całkiem ciekawym kierunku, nagle wraca niemal do punktu wyjścia. Obijanie się po świecie, poznanie innych kultur i takie tam inne typowe „poszerzacze horyzontow” nie imają się dzielnego wodza Vindrasów, który koncertowo robi z siebie głupka i idiotę. Szkoda. Tyczy się to także innych postaci – ciekawie rozwijające się wątki Thanosa, Trei i Rheagara zostają albo niespodziewanie urwane, albo postacie kreowane w sposób interesująco niejednoznaczy, z głupia frant zostają określone przez narratora jako z gruntu złe. Nawet narrator się dziwi, jakim cudem zdolne są one do uczuć wyższych! Żeby nie było – jest w powieści parę momentów, kiedy lektura Gniewu smoka potrafi wciągnąć, np. rozgrywki polityczne w Sinarii, czy też, ogólnie, wszystkie te momenty, gdy bogowie ingerują w świat śmiertelników. Te skromne jasne punkciki są dobrze widoczne na tle nudnej szarości.



Nienajlepiej jest także z prezentacją świata. W poprzednich tomach amerykański duet autorski prezentował zawsze coś nowego – wariację na temat jakiegoś wycinka świata luźno opartą na konkretnej kulturze – wikingów i Rzymu. W trzecim tomie cyklu Dragonships nową kulturą są Aquinowie – syrenopodobny lud, w przypadku którego cała sztuczka mająca zbudowanie „oryginalności” polega na odwróceniu kulturowych ról płciowych. Bach! Mamy to – rozwiązanie okrutnie kiczowate. Wystarcza jednak, by wprawić w szok naszego bywałego już w wielkim świecie głównego protagonistę. Jako tako bronią się jeszcze relacje ludzi i bogów – na szczęście autorom udało się nie zepsuć tego, co stanowiło o sile Smoczych kości, czyli wyraźnego przeplatania się świata bogów i śmiertelników. To jednak trochę za mało, aby ocenić tę powieść pozytywnie. Poza tym obecne są stałe dla serii (ale i ogólnie dla twórczości tych autorów) motywy dydaktyczne odnoszące się do ról płciowych, sfery seksu (w przypadku bohaterów pozytywnych tylko w małżeństwie!) i religijności. No ale skoro w poprzednich tomach było to do przełknięcia, daje rade wytrzymać i tu (choć trzeba przyznać, że gdy główni bohaterowie wchodzą w bliższe relacje z matriarchalnymi Aquinami, Aylaen nie jest wcale daleko do Jordanowskiej Nynaeve).



Zawiodłem się na Gniewie smoka, nie ma co ukrywać. Poprzednie tomy cyklu sprawdzały się nieźle jako lekkie, wciągające, trochę dydaktyczne heroiczne fantasy dla młodzieży (i to raczej tej młodszej niż starszej, mimo poruszenia np. spraw seksu). Trzeci tom serii Dragonships jest po prostu słaby i tyle. Nie jest to bynajmniej winą wydawcy – w końcu decydując się wydać dopiero powstający cykl, popularnych bądź co bądź autorów, kupował kota (a w zasadzie kilka) w worku. Ten kot okazał się jednak trochę wyliniały, lewe oczko mu jakoś tak dziwnie lata, łapki krzywe, ogonka brak, a i myszy łapać nie chce. Pozostaje liczyć na to, że kolejny tom cyklu bliższy będzie raczej dwóm pierwszym jego odsłonom. Pytanie tylko, czy po wpadce, jaką okazał się być Gniew smoka, ktoś jeszcze będzie chciał sięgnąć po kolejną książkę duetu Weis & Hickman. Obawiam się, że grono jej odbiorców może być jednak wyjątkowo małe, bo trzeci tom Dragonships po prostu do tego nie zachęca.



Recenzja opublikowana pierwotnie na lamach serwisu Fantasta.pl i na blogu www.rybieudka.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak zawsze

Troszkę przekombinowana, co nie przeszkadza by chwilę zastanowić się nad tym, że jednak nikt z nas nie dostanie szansy przeżycia drugi raz swojego życ...

zgłoś błąd zgłoś błąd