Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Dotyk

Cykl: Denazen (tom 1)
Wydawnictwo: Dreams
7,01 (845 ocen i 136 opinii) Zobacz oceny
10
100
9
85
8
143
7
208
6
153
5
81
4
35
3
24
2
11
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Touch
data wydania
ISBN
9788363579081
liczba stron
344
język
polski
dodała
Utopia

Pewnego dnia tajemniczy chłopak po upadku z nadrzecznego wału ląduje u stóp Deznee Cross, szalonej 17-letniej miłośniczki mocnych wrażeń. Dziewczyna uznaje to za świetną okazję, żeby wkurzyć ojca i sprowadza błękitnookiego przystojniaka do domu. Jednak nie wszystko jest z nim w porządku. Kale zachowuje się na tyle dziwnie, że nawet Deznee zaczyna coś podejrzewać. Okazuje się, że chłopak był...

Pewnego dnia tajemniczy chłopak po upadku z nadrzecznego wału ląduje u stóp Deznee Cross, szalonej 17-letniej miłośniczki mocnych wrażeń. Dziewczyna uznaje to za świetną okazję, żeby wkurzyć ojca i sprowadza błękitnookiego przystojniaka do domu.

Jednak nie wszystko jest z nim w porządku. Kale zachowuje się na tyle dziwnie, że nawet Deznee zaczyna coś podejrzewać. Okazuje się, że chłopak był więziony przez Denazen Corporation, organizację, która wykorzystuje ludzi o specjalnych umiejętnościach jako broń. A umiejętności Kale'a są wyjątkowo niebezpieczne – jego dotyk zabija...

 

źródło opisu: http://www.dreamswydawnictwo.pl

źródło okładki: http://www.dreamswydawnictwo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 286
duch | 2015-11-01
Na półkach: Przeczytane, 2015, Book Tour
Przeczytana: 31 października 2015

Siedemnastoletnia Deznee, miłośniczka adrenaliny i mocnych wrażeń, spotyka na swojej drodze tajemniczego Kale'a. Chłopak zachowuje się dość podejrzanie, w dodatku ewidentnie jest na muszce, co Dez postanawia wykorzystać jako świetną okazję do wystawienia cierpliwości ojca na próbę i sprowadza uciekiniera do domu. Nim dziewczyna zdąży się obejrzeć, cały jej świat zostaje wywrócony do góry nogami, a jej głównym wrogiem staje się Denazen, organizacja prowadzona przez jej własnego ojca, wykorzystująca nadnaturalnie uzdolnionych młodych ludzi do wymierzania sprawiedliwości - to z niej właśnie ucieka Kale, chłopak, który zabija dotykiem. Odtąd życie Dez już nigdy nie będzie takie jak wcześniej...

Wszystkim powszechnie wiadomo, że fanką romansów nie jestem, a dodanie paranormal przed nazwą raczej niewiele zmienia. Za literaturą młodzieżową również nie przepadam, więc nie ukrywam, że moją jedyną motywacją, by w ogóle sięgnąć po tę książkę była średnia ocen na lubimyczytac. Ponad siedem gwiazdek to całkiem spory wynik, więc, pomyślałam, za tą tandetną okładką (bo nie ma co ukrywać - pod względem graficznym jest okropna) musi kryć się coś choć trochę interesującego. A jak już nawet fabuła będzie trzymać poziom warstwy wizualnej, to może chociaż będę się dobrze bawić, miło spędzę czas, bo zazwyczaj książki w tym gatunku są napisane tak, by całkowicie wciągnąć czytelnika. Nic bardziej mylnego.

Poczynając od fabuły, jest ona wyjątkowo słaba - historia nieszczególnie zaskakuje, jest dość schematyczna i przewidywalna. Odniosłam wrażenie, że autorka buduje ją na zasadzie gry komputerowej; bohaterowie są odsyłani od osoby do osoby, wykonują zadanie, by dostać kolejne, wszystko toczy się od punktu do punktu, bez żadnej głębszej intrygi. Pomoc zawsze przychodzi w odpowiednim momencie, Dez w ciągu kilku sekund wymyśla nowy plan po nagłej zmianie sytuacji. Kule się nikogo nie imają, można biec w ostrzale profesjonalistów przez korytarz i oczywiście żaden z naszych nie zostanie trafiony.

Bohaterowie są płytcy i do bólu schematyczni. Naiwna Deznee, która zawsze uwierzy na słowo - w końcu to całkiem normalne, że ktoś zabija dotykiem, nikogo nie dziwi, gdy nagle wróg okazuje się przyjacielem, w żaden sposób nie będziemy go sprawdzać, bo po co? Już nie mówiąc o tym, że jest do znudzenia buntownicza i sto razy zdąży kogoś obrazić czy rzucić ripostę (często niezbyt trafnie), zamiast po ludzku odpowiedzieć na pytanie. Pseudo tajemniczy Kale, który zupełnie nie rozumie otaczającego go świata - do pewnego momentu wydaje się to naturalne ze względu na jego sytuację, ale w po pewnym czasie zaczyna być przesadzone, wręcz groteskowe. Siedziba organizacji to nie dżungla, urządzenia elektryczne były tam na porządku dziennym, w dodatku sam się chwalił, że oglądał kiedyś film; aż dziw, że nie uciekł przed jadącą z ekranu lokomotywą! O wątku miłosnym między nimi już nawet nie będę wspominać. Podobnie jak o postaciach drugoplanowych, które są przeraźliwie papierowe i pozbawione wszelkiej charyzmy.

To może nadzieja pozostaje w stylu pisania? Niestety, ale książki nie ratuje pióro autorki. Nie byłam się w stanie wciągnąć, czytało mi się ją bardzo opornie. Może to ze względu na brak większych opisów (oj, przepraszam, opisy tego, co kto ma na sobie ubrane zawsze na posterunku) oraz skrótów myślowych - bo tego nie można nazwać wartką akcją, to po prostu skrót myślowy. Miałam wrażenie, że Accardo ma jakiś tam pomysł, ilość punktów fabuły, przez jakie musi przejść, ale nie może się doczekać zakończenia i zamiast przechodzić przez plan płynnie, robi skoki (jak impuls nerwowy na osłonce mielinowej - lepszego porównania nie mam). Stąd nagle się okazuje, że bohaterowie przeszli przełom, którego nawet nie zauważyłam, bo był zamknięty w jednym krótkim zdaniu. Albo też dodaje szczegóły danej sceny z opóźnieniem - czyli dopiero po fakcie dowiemy się, że przy pierwszym spotkaniu Dez z Kalem, chłopak swym dotykiem ususzył trawę. Uważam to za niesprawiedliwe w stosunku do czytelnika, bo autorka nie daje okazji do samodzielnego dochodzenia do różnych wniosków. To tak, jakby w kryminałach pisarz nie dzielił się poszlakami, tym samym nie pozwalając czytelnikowi na obstawianie zabójcy. Już nie mówiąc o ogólnych nieścisłościach - bo nikogo nie dziwi, że Dez kupuje część jednorazowego przebrania na imprezę za trzysta dolarów; albo gdy dziewczyna nie może sobie poradzić ze zdjęciem koszulki Kale'a, ten ją rozrywa na części. Skądże, to takie normalne.

Ale też nie wszystko jest jednoznacznie dobre lub złe. Przyznam, że kilka razy zostałam szczerze rozśmieszona, więc humor w niektórych miejscach spełnił swoje zadanie. Czasem też bohaterowie wzbudzali moją sympatię, a pewne wątki faktycznie mnie zaskoczyły.

Podsumowując, jest to słabiutki debiut, bardzo niedojrzały i szczerze mówiąc, takiego poziomu spodziewałabym się po blogujących gimnazjalistkach (nikogo nie obrażając), a nie wydanej i - o zgrozo! - przetłumaczonej na inne języki trylogii. Mogłabym ewentualnie polecić komuś niewymagającemu, ale myślę, że nawet fani gatunku nie znajdą tu niczego awangardowego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nienawiść

Jedno z tych dzieł, po których przeczytaniu wstydzi się własnego człowieczeństwa. Człowiek człowiekowi zgotował to piekło, ten los. książka bardzo po...

zgłoś błąd zgłoś błąd