7,33 (4212 ocen i 596 opinii) Zobacz oceny
10
272
9
674
8
1 162
7
1 057
6
594
5
217
4
111
3
70
2
33
1
22
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308050118
liczba stron
584
słowa kluczowe
powieść polska
język
polski

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem. Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji....

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem.

Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji. Nie chce być Polakiem, nie chce być Niemcem. Pragnie jedynie zdobyć kolejną buteleczkę morfiny i żyć swoim dawnym życiem bywalca i kobieciarza.

Przed historią jednak uciec się nie da.

Szczepan Twardoch w Morfinie osiągnął rzecz rzadką w polskiej prozie - wykreował antybohatera, którego nie sposób nie lubić. Młody pisarz tak jak najwięksi – Witkacy, Gombrowicz, Littell – potrafi ukazać słabego, rozdartego człowieka wplątanego w wielką historię.
Szalona, transowa i odważna powieść.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2422/M...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 832
mamalgosia | 2013-02-15
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 16 stycznia 2013

Z książką Szczepana Twardocha "Morfina" od początku jej zaistnienia w mojej świadomości były jakieś problemy. Pierwszy raz zobaczyłam ją w księgarni Weltbild. Zastanawiałam się wtedy, kto wpadł na pomysł takiej zabójczej dla oczu okładki. Podumałam, podumałam i poszłam. Wkrótce po tym zobaczyłam w tvn-owej Xsięgarni wywiad z Twardochem. Im wyżej prowadzący program wspinali się w swym pytaniach na wyżyny patetyzmu, tym bardziej gość był tym rozbawiony. Jego bezpretensjonalne wypowiedzi ujęły mnie na tyle, że przypomniałam sobie o oczobitnej okładce. Poszłam więc do księgarni z zamiarem zawarcia z nią bliższej znajomości. No niestety, okazało się, że "Morfina" jest nieosiągalna. Prawdę mówiąc, to przed świętami była ona towarem deficytowym w szczecińskich księgarniach. Postanowiłam więc zobaczyć, czy jest ona w bibliotece. Owszem, była. No niestety, okazało się, że jestem 12 w kolejce oczekujących, co w przeliczeniu na czas dawało nadzieję, na przeczytanie tej książki w okolicach stycznia 2014. Odwiedzałam więc pobliskie empiki pytając o "Morfinę" Twardocha. W jednym ze sklepów pani powiedziała mi, że nie, oni w twardej nie mieli. Dodam jeszcze, że w księgarni Amazon książka ta kosztuje 45$. No ale w końcu się udało.
Jest rok 1939. Warszawa została zajęta przez Niemców. Rozsypał się bezpieczny kokon przedwojennego życia. Dla Konstantego Willemana okupacja to głównie godzina policyjna i utrudniony dostęp do morfiny. Resztę niedogodności da się jakoś znieść. Pod pretekstem ukrywania się przez Niemcami można rzadko odwiedzać żonę i syna. Łatwo być idealnym mężem, idealnej polskiej patriotki, kiedy większość czasu spędza się z żydowską kochanką. Niestety, czasem dobre stosunki małżeńskie wymagają odrobiny poświęcenia. Aby sprawić przyjemność żonie Konstanty zgadza się na dostarczenie paczki, pod wskazany przez nią adres. W ten sposób trafia do ruchu oporu. Dla ruchu jest nabytkiem idealnym. Ma świetnie pochodzenie - jest synem szalonej Ślązaczki i młodego niemieckiego arystokraty. Biegle włada językiem niemieckim, ma nienaganne maniery i świetną prezencję. Idealny kandydat na szpiega. I w tej dziedzinie Konstanty sprawdzi się idealnie.
Kim jest Konstanty? Tego nie wie i on sam. Potulnie przyjmuje wszystko, co niesie mu los. Nie ma w sobie strachu przed nadchodzącym "Nowym", nie obawia się zmian. Konformista idealny. On sam próbuje znaleźć dla siebie jakąś szufladkę. Jest synem swojej matki, mężem żony, kochankiem, pijakiem, morfinistą. Kapryśny los rzuca go po całej skali swoich możliwości. Jest bohaterskim, odznaczonym za waleczność polskim ułanem, ale równie łatwo przyjmuje rolę niemieckiego weterana I wojny światowej. Z łatwością, bez żadnych oporów wchodzi z jednej roli w drugą. Kocha kobiety, na które właśnie patrzy, ideałom jest wierny tak długo, jak akurat o nich myśli. Jest bezwolną masą, którą dowolnie kształtuje przeznaczenie. W narracji towarzyszy mu drugi głos - jak chór w greckim dramacie. Przez pewien czas zastanawiałam się, kim jest ten drugi głos - czy jest to szalona Katarzyna Willeman, czy może bardziej alegorycznie Polska. Teraz myślę, że to jedna z Mojr - siła wyższa, której swe życie powierzył Konstanty. Była z nim, dopóki nie dojrzał do wzięcia odpowiedzialności za siebie. Tylko czy można uciec przeznaczeniu?
Wiele słyszałam o tym, że Konstanty Willeman jest antybohaterem. Nie zgadzam się z tym. Myślę, że Konstanty uosabia wszystko to, co w nas wygodne i ludzkie. Bo tak naprawdę niewiele osób gotowe jest całym sercem walczyć w imię idei. Oczywiście są takie osoby. I rzecz jasna większość z nas, gdy to niezbędne gotowa jest przełamać swoje egoistyczne potrzeby. Niemniej jednak zawsze pozostanie takie małe ziarenko pokusy - poddać się, nie walczyć, przyjąć, co dają. Do tego wszystkiego mam wrażenie, że wybory Konstantego nie rażą, nie ją irytujące, są naturalne, logicznie wynikają jeden z drugiego.
Ostatecznie Konstanty Willeman odnajduje siebie. Zrywa wszelkie maski i etykiety, które dał sobie przyczepić. Odcina się od przeszłości i w końcu może spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: "Jestem Konstanty Willeman". Nie syn, nie mąż, nie ojciec, nie pijak, nie morfinista, nie babiarz, nie zdrajca, nie bohater. Konstanty Willeman. Tak po prostu. Łatwe? Nie, to z pewnością łatwe nie było. Ale jaka przyjemność daje wypowiedzenie tych słów: "Jestem Konstanty Willeman".
Szczepan Twardoch napisał bardzo dobrą książkę. Napisana jest pięknym językiem i czyta się ją z przyjemnością. Warto poszukać jej w księgarniach, czy nawet stanąć po nią w gigantycznej kolejce w bibliotece.

www.booksonmymind.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Okrutna pieśń

Nie tak od razu zdołałam się wgryźć w fabułę „Okrutnej pieśni”, co akurat nie jest niczym zaskakującym. Przecież wielu blogerów książkowych również mi...

zgłoś błąd zgłoś błąd