Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,35 (3813 ocen i 547 opinii) Zobacz oceny
10
252
9
623
8
1 061
7
939
6
532
5
201
4
94
3
62
2
30
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308050118
liczba stron
584
słowa kluczowe
powieść polska
język
polski

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem. Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji....

Konstanty Willemann, warszawiak, lecz syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, niewiele robi sobie z patriotycznych haseł i tradycji uświęconej krwią bohaterskich żołnierzy. Jest cynikiem, łajdakiem i bon-vivantem. Niewiernym mężem i złym ojcem.

Konstanty niechętnie bierze udział w kampanii wrześniowej, a po jej klęsce również wbrew sobie zostaje członkiem tajnej organizacji. Nie chce być Polakiem, nie chce być Niemcem. Pragnie jedynie zdobyć kolejną buteleczkę morfiny i żyć swoim dawnym życiem bywalca i kobieciarza.

Przed historią jednak uciec się nie da.

Szczepan Twardoch w Morfinie osiągnął rzecz rzadką w polskiej prozie - wykreował antybohatera, którego nie sposób nie lubić. Młody pisarz tak jak najwięksi – Witkacy, Gombrowicz, Littell – potrafi ukazać słabego, rozdartego człowieka wplątanego w wielką historię.
Szalona, transowa i odważna powieść.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2422/M...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1178

O Szczepanie Twaedochu dowiedziałam się niedawno i w sposób dość dziwny, bo z kanału popularnego twórcy yt. niedługo potem okazało się, że osoba ta została laureatem najstarszej nagrody literackiej w Polsce, jaką jest przyznawana od 1962 r Nagroda Kościelskich, za powieść "Drach" Na spotkanie autorskie udałam się doczytawszy do połowy powieść "Morfina", więcej nie zdążyłam.


Książka nie jest dla krytyków, tak mówi Szczepan Twarodoch o swoich książkach, ,jak również to, że nie da się napisać całkowitego novum, nie wyobraża sobie tego ponieważ zawsze bazuje się na tym, co już powstało. SaM określa monnet wiecznego Grunwaldu, sprawił że poczuł się pisarzem.
Przełomem był okres morfiny, ponieważ stwierdził, że albo to wyjdzie i będzie pisał dalej, albo zajmie się już czymś zupełnie innym na dobre

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem i cieszę się, że to akurat ta książka, nie wcześniejsza nie późniejsza (bo być może przez Grunwald bymnie przeszła jako pierwszy)

Co do treści wiem, że może być kontrowersyjna i ma prawo się nie podobać, ale nie można odmówić autorowi raczej niespotykanej nigdzie indziej konstrukcji powieści i tym mi autor najbardziej zaimponował, oraz tym że potrafi powiedzieć mediom, przepraszam ale nie odpowiem na Państwa pytania teraz bo nic sensownego nie powiem z różnych powodów w tej chwili, ale mój mail jest zawsze do Państwa dyspozycji. - szacunek

poza tym mimo że nie wszystko do mnie przemawia. klimat powieści jest niezwykły, podobnie jak skontrowany język.

nie jestem stricte przedstawicielem mediów, zadałam pytanie jako czytelnik - na moje pytanie o narratora autor odpowiedział (nie mam nigdzie tego zapisanego, więc przepraszam za nieścisłości)

- Tak jak Pani powiedziała, mamy do czynienia z dwora narratorami w tym narratorem wszechwiedzącym, nie nazwałem go sobie bo gdybym go nazwał.. Chodziło mi o to, aby narrator miał jakiś stosunek do bohatera ale żeby sam był nieokreślony i jeśli o to chodzi to był zabieg celowy.

A więc możemy domniemywać we własnym zakresie, ja jednak podobnie jak autor nie chcę tego robić choć w trakcie lektury przychodziły mi różne pomysły do głowy, anioł stróż, dybuk, cień,itd.

Ocena nie jest uwielbieniem, moja ocena jest raczej za całokształt za to co przekazuje sam autor wiedzę merytoryczną. (choć na literaturze się nie zna, jak sam mówi)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lewą ręką przez prawe ramię

Całą opowieść otwiera niezrozumiałe dla widza zdarzenie, a dalszy ciąg pokazuje nie tylko jego przyczyny i skutki, ale również brak porozumienia i osa...

zgłoś błąd zgłoś błąd