Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hiszpańska fiesta i soczyste mandarynki

Tłumaczenie: Agnieszka Czuchra
Wydawnictwo: Pascal
4,91 (53 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
5
7
3
6
12
5
11
4
10
3
8
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shooting Caterpillars in Spain: Two Innocents Abroad in Andalucia
data wydania
ISBN
9788376420721
liczba stron
284
słowa kluczowe
Hiszpania
język
polski
dodał
Marrgotta

A może otworzyć własny pensjonat na Costa del Sol? Alex i James są szczęśliwym małżeństwem. Pozornie mają wszystko, jednak czegoś im brakuje. Pewnego dnia podejmują decyzję – pakują cały swój dobytek i wraz z dwoma kotami wyruszają do Hiszpanii, by otworzyć własny hotel. Miejsce jest piękne, w górach, ale z dala od plaży. Hiszpanie twierdzą, że to się nie może udać, ale Alex i James mają...

A może otworzyć własny pensjonat na Costa del Sol?

Alex i James są szczęśliwym małżeństwem. Pozornie mają wszystko, jednak czegoś im brakuje. Pewnego dnia podejmują decyzję – pakują cały swój dobytek i wraz z dwoma kotami wyruszają do Hiszpanii, by otworzyć własny hotel. Miejsce jest piękne, w górach, ale z dala od plaży. Hiszpanie twierdzą, że to się nie może udać, ale Alex i James mają pomysł!

Na Costa del Sol spotka ich wiele przygód, od zawziętych polowań ich niesfornych kotów, przez szalone loty nad miastem, smakowanie domowego wina pana José, po niezapomniane fiesty w willi z basenem w kształcie serca.

Prowadzenie pensjonatu nie jest jednak takie proste. Proszę wybaczyć, że państwa niepokoję taką drobnostką, ale po domu pełza nieco podenerwowana żmija. Proszę się jednak nie martwić, prawdopodobieństwo ukąszenia jest doprawdy niewielkie. Mamy nadzieję, że nikt z państwa nie choruje na serce...

Powieść pełna zabawnych anegdot, słońca i aromatu mandarynek!

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.pascal.pl/ksiazka.php?id=2214_Hi...(?)

źródło okładki: http://ksiegarnia.pascal.pl/data/produkty/duze_okl...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (161)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 340
lubięczytać | 2014-08-20
Na półkach: Przeczytane

Po przeczytaniu "Andaluzja, ole" tak się nastroiłam, że nie spodziewałam się, że wpadnie do moich rok trochę gorsza książka o tym regionie. Gorsza może subiektywnym okiem, ponieważ, o ile w "Andaluzja, ole" ciągle się śmiałam w trakcie czytania, to w tym wypadku jedynie ogarniał mnie smutek i depresja. Nie ujrzałam tego andaluzyjskiego słońca ani nie zdążyłam nacieszyć się tytułowymi mandarynkami, gdyż autorka przez cały czas opisywała niefortunne zdarzenia, wredną mentalność mieszkańców oraz nieopuszczający ich pech. Rozumiem, że otwieranie pensjonatu w obcym kraju jest rzeczą trudną, wymagającą, dla niektórych wręcz niewyobrażalną, ale przynajmniej wydawało mi się, że skoro jest się w tak słonecznym kraju pełnym winorośli i pomarańczy, to warto chociaż trochę nakierunkować czytelnika na tę pozytywną stronę. Na książce się nieco zawiodłam, może dlatego, że oczekiwałam trochę więcej. Wierzę jednak, że znajdzie czytelników, których zachwyci. Zawsze tak jest. Dlatego nie powiem, że...

książek: 1018
Cassiel | 2012-09-26
Na półkach: Do recenzji
Przeczytana: 23 września 2012

,,Dziękujemy - były to najbardziej ekscytujące wakacje, jakie kiedykolwiek przeżyłyśmy''

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po jakąś lekką książkę, której fabuła rozgrywa się w dalekim, ciepłym miejscu. Tym razem postanowiłam zaznajomić się z krajobrazem Hiszpanii, i jej mieszkańcami - czyli tym co jedzą, czego nie tolerują itp. Częściowo właśnie tego się dowiedziałam dzięki powieści pt. Hiszpańska fiesta i soczyste mandarynki. Ale czy uważam ją za dobrą? O tym za chwilę.

Historia opowiada o szczęśliwym małżeństwie, które postanawia przeprowadzić się do Hiszpani, ze względu na dziwne odczucie, że czegoś im w życiu brakuje. Okazuje się, że tym brakującym elementem jest zmiana otoczenia, zmiana nawyków, języka i znajomych. Alex i James mają w planach otwarcie hotelu, jednak to co na początku wydawało się takie proste, wcale takie nie jest. Przeżyją niesamowite przygody z sąsiadami, kotami, znajomymi, wężami i innymi rzeczami, które spotkać można w tym kraju.

W pierwszym akapicie...

książek: 264
viki | 2013-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2013

Chyba Was nie zachęcę do tej książki. Pożyczyłam ją z myślą "fajnie będzie poczuć słońce, radość i relaks". A tu rozczarowanie. W książce bohaterowie mają ciągle problemy: a to z pszczołami, a to z wężami, a to znów ze szczurami, innym razem z nieszczelnymi kanalizacjami czy nawet z pogodą. A już pomijam fakt, że są małżeństwem, ale żyją jakoś osobo. Nie wiem, ale ja męczyłam się czytając i dziękowałam, że jest podzielona na rozdziały, bo po każdym robiłam sobie przerwę. Nie polecam Wam tej książki, ale muszę powiedzieć, że ostatnie zdanie bardzo mnie zaintrygowało.

książek: 2217
Lady_B | 2013-02-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2013

Niestety nie ma tu ani fiesty, ani hiszpańskich mandarynek. Są grejpfruty, ale niedojrzałe, oliwki zeschnięte, dom sypiący się, sąsiedzi nieciekawi. Za mało hiszpańskości, za mało zapachów, smaków, kolorów, słońca - klimatu. Bohaterowie pozbywając się uroczego domku w Anglii popełnili największy błąd życia.

książek: 108
kajajakaja85 | 2015-03-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 marca 2015

Według mnie książka jest rewelacyjna :) Autorka ma niesamowite poczucie humoru, jedyne do czego można by się przyczepić, to zbyt mało opisów Andaluzji, jej smaków, zabytków. Osobiście miałam przyjemność spędzić w Andaluzji kilkanaście dni w zeszłym roku,poznałam ją od strony mocno komercyjnej (wraz z przygodami - zostaliśmy okradzeni) jak również opisanej w książce - z dala od turystów, w maleńkiej miejscowości Barranco Ferrer , gdzie mieszkańcy (było ich aż 17 - wszyscy Brytyjczycy) ugościli nas i pozwolili cieszyć się urokami Andaluzyjskiej wsi. Polecam zarówno książkę jak i podróż na południe Hiszpanii. Odwiedzenie Granady, Rondy, Sewilli, Kadyksu , Tarify a przy okazji GibraltarU. UWAGA! Grozi zauroczeniem i uzależnieniem!!

książek: 232
Aldi | 2012-12-01
Na półkach: Przeczytane

W zimowe wieczory troszkę słoneczka i aromatu mandarynek... na pewno nie zaszkodzi! :)

Niestety, książka rozczarowała...klimat i miejsce wspaniałe...ale za mało opisów, przygód, zabawnych anegdot też nie pamiętam....

Zapamiętam książkę ze względu na miejsce akcji, ale nic więcej... Poszukując nadal "hiszpańskich" książek...

Najważniejszy dla mnie morał. Autorka udowadnia, że warto podążać za miejscem marzeń!

książek: 238
Anthos | 2017-04-23
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 17 kwietnia 2017

Książka taka przeciętna. Niektóre rozdziały bardzo ciekawe a inne ciągnęły się w nieskończoność. Warto przeczytać jeśli ktoś planuje kupić dom zagranicą, bo pokazuje na co można zwrócić uwagę wybierając ten właściwy.

książek: 7
Domorotka | 2013-08-27
Na półkach: Przeczytane

Krotko i zwiezle: ksiazka slaba, badz mierne jej tlumaczenie z angielskiego.

Miala to byc dla mnie wakacyjna lektura, prosta i ciepla. Przepelniona palacym hiszpanskim sloncem, kolorami i zapachami owocow uginajacych sie na drzewach.

Czego dotyczy ksiazka opisane zostalo juz wczesniej. Bohaterka, Brytyjka, postanawia wraz z mezem przeniesc sie z Wysp Brytyjskich do Andaluzji. Ok, temat w sam raz na wakacje.

I tu sie konczy wakacyjna aura. Owoce sie nie udaja, pomidory nie chca rosnac. Za to Brytyjka nieustannie boryka sie z roznego radzaju zwierzatkami. A to weze, a to slimaki, kleszce gasiennice. Problemom nie ma konca. Zamiast opisania hiszpanskiej codziennosci wraz z pulapkami zwiazanych z integracja ksizka przeistoczyla sie w zwykly codziennik autorki. ponadto po przeczytaniu nie do konca rozumiem dlaczego podtytul: "dwoje zakochanych w Andaluzji".

Szkoda.

książek: 161
Gosia | 2015-01-13
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 12 stycznia 2015

Wesoła historia małżeństwa, które zamieszkało w Hiszpanii. Lekka i zabawna opowieść o perypetiach bohaterów. Zawsze marzyłam żeby tak zamieszkać, w takim miejscu, może być stary dom, oby w słonecznej Hiszpanii i spokojnym miejscu, gdzie czas zatrzyma się i życie będzie wolniej płynąć...

książek: 549
Kama86 | 2017-03-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 listopada 2016

Pokochałam Hiszpanię od pierwszego wejrzenia. Sięgając po tę książkę miałam nadzieję przypomnieć sobie klimat i urok tego państwa. Niestety przedstawiona historia była szalenie nudna. Jak rzadko kiedy rozważałam porzucenie lektury. Rozczarowałam się, mimo że nie spodziewałam się literatury górnych lotów...

zobacz kolejne z 151 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd