Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Drood

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
7,27 (364 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
27
9
47
8
106
7
78
6
66
5
23
4
4
3
9
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Drood
data wydania
ISBN
978-83-7480-268-0
liczba stron
832
słowa kluczowe
Charles Dickens
język
polski
dodała
Oceansoul

Inne wydania

9 czerwca 1865 roku Charles Dickens – najsłynniejszy i najpopularniejszy powieściopisarz na świecie, będący u szczytu sławy i zdolności twórczych – jadąc pociągiem do Londynu w towarzystwie swojej potajemnej kochanki, przeżył katastrofę kolejową, która na zawsze zmieniła jego życie. Czy po tym wypadku zaczął prowadzić mroczne podwójne życie? Czy conocne eskapady do najohydniejszych...

9 czerwca 1865 roku Charles Dickens – najsłynniejszy i najpopularniejszy powieściopisarz na świecie, będący u szczytu sławy i zdolności twórczych – jadąc pociągiem do Londynu w towarzystwie swojej potajemnej kochanki, przeżył katastrofę kolejową, która na zawsze zmieniła jego życie.
Czy po tym wypadku zaczął prowadzić mroczne podwójne życie? Czy conocne eskapady do najohydniejszych londyńskich slumsów i nasilająca się obsesja na punkcie ukrytego przed światem podziemnego Londynu, trupów, grobowców, morderstw, palarni opium i rozpuszczania zwłok w dołach z wapnem były tylko przejawem zwykłej pisarskiej ciekawości, czy jednak czymś znacznie bardziej przerażającym?
Podobnie jak w Terrorze, Dan Simmons w sposób nienaganny sięga po prawdziwą historię, by na jej bazie snuć fantastycznie wciągającą i budzącą grozę opowieść. Oparty na faktach z życia Charlesa Dickensa i opowiedziany przez Wilkiego Collinsa (przyjaciela Dickensa, częstego współpracownika, a także potajemnego rywala kojarzącego się z mozartowskim Salierim) Drood zgłębia nierozwikłane tajemnice ostatnich lat życia pisarza, a także, być może, odsłania sekret ostatniego, niedokończonego dzieła Dickensa, Tajemnicy Edwina Drooda. Mrożący krew w żyłach, niedający się zapomnieć i absolutnie oryginalny – Drood to Dan Simmons w szczytowej formie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2012

źródło okładki: http://mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 309
Dwojra | 2014-05-08
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 26 kwietnia 2014

Recenzja pochodzi z: http://papierowa-komnata.blogspot.com/2014/05/92-drood-dan-simmons.html

Przenieśmy się do roku 1865. Dokładnie do dziewiątego dnia czerwca. To właśnie wtedy miała miejsce katastrofa kolejowa pod Staplehurst. Rozpędzony pociąg natrafił na wyrwę w torach; część wagonów szczęśliwie tylko się wykoleiła, lecz reszta poszybowała w dół, wprost do rzeki.

Od tego wydarzenia zaczyna się 800-stronicowa powieść, która mnie najzwyczajniej w świecie urzekła. Jednak niech Czytelnik nie myśli sobie, że urzekają mnie horrendalnie długie historie o ciufciach, bo to nie do końca tak. Dodajmy do fabuły jeszcze kilka cegiełek:


Jednym ze szczęśliwie ocalałych z katastrofy jest pisarz, którego sława nie zgasła nawet teraz, w XXI wieku: Charles Dickens. To właśnie on jest przedmiotem rozważań przez całą powieść. Tragedia pod Staplehurst wywarła na pisarzu ogromne wrażenie, zostawiła rany w jego psychice, które z czasem zmieniły się w niemniej uciążliwe blizny. Również podczas udzielania pomocy rannym autor Opowieści Wigilijnej napotyka na swej drodze Drooda – przedziwną kreaturę o bladej cerze, kilku brakujących palcach i szramach na każdej odsłoniętej części ciała.


Teraz już Czytelnik wie, skąd wziął się osobliwy tytuł powieści. Lecz żeby rzecz była jeszcze bardziej urozmaicona, należy pochylić się nad narratorem. Całą historię opowiada nam William Wilkie Collins – również człowiek pióra, specjalizujący się w historiach sensacyjnych i eksperymentach z opium, laudanum i morfiną, których to używek zażywa na potęgę. Nie wszystkie przygody, o jakich czytamy, zdarzyły się z udziałem Collinsa. Niektóre opowiada mu Dickens, a dopiero potem Czytelnik zapoznaje się z nimi dzięki Wilkiemu. Tak więc mamy do czynienia z podwójnym rozszczepieniem, dwoma pryzmatami, przez które przechodzi główne wydarzenie, zanim trafi do odbiory. Światło rzucone na historię nie ulega ponownemu skupieniu, zatem Czytelnik może być pewien niepewności opisywanych przygód.


I to właśnie w tej powieści jest piękne! Nic w Droodzie nie jest tym, czym się wydaje. Zupełnie tak, jakby twierdzenie wyznawane przeze mnie wobec całej literatury wsiąkło nagle w karty książki. Całość historii sprawia wrażenie zamglonej, przesłoniętej przez dym z opiumowej fajki, przez majaki człowieka zażywającego laudanum, aż w końcu przez nie do końca sprawną psychikę Dickensa.


To wciąż nie wszystko. Drood to nie książka o narkotycznym szaleństwie. To przede wszystkim opowieść społecznie zaangażowana, traktująca o społeczeństwie XIX-wiecznym, meandrach życia tak wyższych, jak i niższych klas. To także historia o tym, z jakimi trudnościami boryka się pisarz, zanim dokończy swoje dzieło; ile przeszkód - w postaci kryzysów, publicznej opinii, a nawet zazdrości – staje mu na drodze do literackiej chwały.


Łudzę się, że w przekonujący sposób ukazałam wielowymiarowość powieści napisanej przez pisarza, o pisarzu, który pisze o pisarzu. Wybiegi zastosowane w Droodzie może i nie są najoryginalniejsze (wszak wszystko już było), Simmons czerpie jednak (z powodzeniem) z wzorców klasycznych, stawia sobie wysoko poprzeczkę i przeskakuje ją bez najmniejszego problemu. Doprawdy, mało jest współczesnych książek, które są tak misternie skonstruowane.


Niech potencjalny Czytelnik nie zraża się długością lektury. Nie jest ona w żadnym stopniu przegadana. Wręcz przeciwnie! Gdy sama zdobyłam bramkę połowy książki, wręcz smucił mnie fakt, że w takim tempie uciekają mi kolejne kartki. Rzeczywistość przestaje mieć znaczenie, gdy czyta się Drooda. W ten sam sposób literacka rzeczywistość tejże powieści gra znikomą rolę wobec fikcji.


Nie wiem, czy zdolna jestem napisać coś więcej jak to, że naprawdę wszystkim polecam powieść autorstwa Dana Simmonsa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kasacja

Ponoć to polski Grisham. Być może coś w tym jest. Mróz ma jednak coś czego na próżno szukać w sądowo-prawniczych thrillerach Amerykanina - cięty dowci...

zgłoś błąd zgłoś błąd