Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Magiczna gondola

Tłumaczenie: Agata Janiszewska
Cykl: Magiczna gondola (tom 1) | Seria: Poza czasem
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,37 (1826 ocen i 288 opinii) Zobacz oceny
10
243
9
235
8
398
7
431
6
274
5
152
4
50
3
26
2
13
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Zeitenzauber: Die magische Gondel
data wydania
ISBN
9788323752929
liczba stron
464
język
polski
dodała
tombraiderka009

Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas jednego ze spacerów jej uwagę przykuwa czerwona gondola. Dziwne. Czyż w Wenecji wszystkie gondole nie są czarne? Gdy niedługo potem Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi, zostaje wepchnięta do wody – a na pokład czerwonej gondoli wciąga ją niewiarygodnie przystojny młody mężczyzna. Zanim dziewczyna zejdzie z powrotem na...

Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas jednego ze spacerów jej uwagę przykuwa czerwona gondola. Dziwne. Czyż w Wenecji wszystkie gondole nie są czarne? Gdy niedługo potem Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi, zostaje wepchnięta do wody – a na pokład czerwonej gondoli wciąga ją niewiarygodnie przystojny młody mężczyzna. Zanim dziewczyna zejdzie z powrotem na pomost, powietrze nagle zacznie drżeć i świat rozpłynie się Annie przed oczami.

 

źródło opisu: http://www.egmont.pl

źródło okładki: http://www.egmont.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 786
Jane Rachel | 2012-12-07
Przeczytana: 06 grudnia 2012

Do zapoznania się z niezwykłą historią Anny zachęcił mnie opis i w jakimś niewielkim stopniu również okładka. Tytuł wydał mi się zbyt banalny – w końcu wiele rzeczy w powieściach z gatunku paranormal romance jest magiczne, począwszy od zwykłych kamieni, poprzez biżuterię aż do różnych miejsc, dlatego „magiczna gondola” w mojej głowie brzmiało prosto i nieciekawie. Mimo to kolejną rzeczą, która sprawiła, że sięgnęłam po tą książkę, były pozytywne recenzje wielu czytelników. Skoro większość z nich zachwala powieść pani Völler, czemu miałabym nie spróbować? Przecież nic nie stracę.
Tak więc, kierowana wyżej wymienionymi argumentami, postanowiłam przenieść się do XV-wiecznej Wenecji, która od zawsze mnie interesowała.

W prologu spotykamy się z listem, ale nie byle jakim, tylko z przeszłości. Stwierdziłam, że to całkiem pomysłowy wstęp, dlatego przeczytałam go napełniona pozytywnymi emocjami i przeszłam do początku pierwszej części. Była późna godzina, wobec tego powtarzałam sobie, że „przeczytam tylko pierwszy rozdział i idę spać”. Czytałam, czytałam i czytałam… aż tu nagle okazało się, że wcale nie ma rozdziału pierwszego, ani drugiego, tym bardziej trzeciego… Pierwszą rzeczą, która najbardziej rzuca się w oczy, to właśnie brak podziału na rozdziały. Nie uważam tego za minus książki, ale przyznam, że zdziwiło mnie to. Cała powieść podzielona jest na cztery duże części mające od stu do stu pięćdziesięciu stron.
Kilka minut później w "Magicznej gondoli" pojawia się zapowiedziany wcześniej młody mężczyzna. Bez bicia przyznam się, że jego postać niezwykle mnie zainteresowała, chociaż na początku jego zachowanie doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Irytowało mnie ciągłe powtarzanie „Nie mogę ci tego powiedzieć”. Do tego przejdę za chwilę.
Akcja nabiera rozpędu, Anna przenosi się do Wenecji z XV wieku i dopiero wtedy wszystko nabiera kolorów. No dobrze – jednak nie wszystko. Pierwszym minusem "Magicznej gondoli" są… bohaterowie. O tak, właśnie oni. Skoro to tak zachwalana pozycja, liczyłam na gamę najróżniejszych charakterów, a okazało się, że są bardzo… papierowi. Jeden jest podobny do drugiego. U żadnego z nich nie dostrzegłam żadnych wad czy zalet, każdy zachowywał się tak samo, nikt nie miał wyraźnie zarysowanego charakteru. Dowiedziałam się tylko, że Matylda lubi rządzić Klaryssą, z kolei Klaryssa dosyć często kłamie, do tego Sebastiano nic nie może wyjaśnić Annie, gdyż najważniejsze rzeczy wyjaśniające jej sytuację stanowią jego tajemnicę zawodową i tak w kółko. Nie podobało mi się to.
Kolejnym minusem "Magicznej gondoli" jest naiwność i bezgraniczna ufność Anny ludziom, których ledwie zna. Dziewczyna ni stąd, ni zowąd ląduje w XV wieku i… nic. Owszem, jest zszokowana, nie wie co się dzieje ani w jaki sposób dostała się tutaj (pięćset lat wstecz!), ale na tym jej zmartwienia się kończą. Po prostu godzi się na dzielenie ciasnego łóżka z Klaryssą w domu Matyldy i czekanie na Sebastiana, aż on po nią wróci. Podsłuchuje również rozmowę Sebastiana i Bartolomea, dowiadując się, że jakiś tam Trevisan jest bardzo ważny i trzeba go chronić, dlatego rusza na bal organizowany przez wcześniej wspomnianego człowieka, nie mając pojęcia w jakim celu. W dodatku ma przy sobie kocią maskę, którą ciągle nosi przy sobie, chociaż nie wie po co. Nie wiem jak wy, ale ja na jej miejscu żądałabym sensownych wyjaśnień, bez żadnych tajemnic i owijania w bawełnę. W końcu cofanie się pół wieku do tyłu nie zdarza się każdemu.
Ostatnim minusem powieści Evy Völler jest banalny wątek miłosny. Sama historia siedemnastolatki wciąga na tyle, że chemię między dwoma głównymi bohaterami można było z łatwością pominąć. Nie mówię, że był zły, ale brakowało w nim tego, co często wywołuje motylki w brzuchu (a może tylko ja tego nie odczułam?).

Teraz przejdę do plusów, znacznie przyjemniejszej części oceniania.
Pierwszym z nich jest obraz XV-wiecznej Wenecji. Opisane przez autorkę uliczki, zabytki (przynajmniej na dzień dzisiejszy, wcześniej to były normalne budynki), ludzie, moda i zachowanie były tak realne, że wyobrażałam sobie, iż w tej chwili właśnie tam się znajduję. Ponad to dla urozmaicenia zostały użyte włoskie zwroty (każdy z nich wytłumaczony), co dodało tekstowi blasku, a całej historii autentyczności.
Drugim plusem jest niezwykle łatwy język autorki i lekki styl, dzięki czemu każdą część wręcz „połykało się”. Duże litery też robią swoje. Czyta się naprawdę szybko, przyjemnie i bez problemów. Francuskie słowa, wcześniej wspomniane włoskie zwroty i inne rzeczy dotąd nieznane czytelnikowi wyjaśniono w przypisach. Za organizację plusik.
Ostatnim plusem "Magicznej gondoli" jest akcja, która ani na moment nie zatrzymywała się w miejscu. Widać, że pani Völler wszystko dokładnie zaplanowała, bo ciągle coś się działo. I bardzo dobrze. Dzięki temu nie można było oderwać się od książki. Między innymi w ten sposób w ciągu czterech dni zdążyłam przeczytać całą powieść.

Podsumowując:
Nie mówię, że "Magiczna gondola" jest zła. Po prostu, tak samo jak każda inna powieść, ma swoje wady i zalety. Liczyłam na coś fenomenalnego, powalającego, lecz moje oczekiwania były wygórowane. W zamian za to dostałam ciekawą przygodę i lekcję historii, a także parę cennych uwag co do kłamania i oszukiwania. Czas spędzony z powieścią pani Völler upłynął mi niezwykle przyjemnie. "Magiczna gondola" jest warta polecenia, chociażby ze względu na akcję i piękny obraz XV-wiecznej Wenecji.

7/10

http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2012/12/015-piecset-lat-wstecz-eva-voller.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarna Madonna

Czytało mi się tę książkę bardzo przyjemnie, ale bać się - to ja się przy tym nie bałem. Jeśli ktoś tego szuka, to niech uważa, bo się może zawieść.

zgłoś błąd zgłoś błąd