Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szachownica flamandzka

Tłumaczenie: Filip Łobodziński
Wydawnictwo: Muza
6,88 (1166 ocen i 90 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
113
8
230
7
391
6
213
5
116
4
34
3
26
2
2
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La tabla de Flandes
data wydania
ISBN
978-83-7758-228-2
liczba stron
352
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Inne wydania

Ktoś popełnił morderstwo w 1472 roku. Klucz do zagadki tkwi wśród figur przedstawionych na flamandzkim obrazie Partia szachów mistrza Pietera van Huys. Ktoś popełnił morderstwo w 1991 roku. Kluczem do zagadki jest ta sama partia szachów, którą tajemniczy zabójca rozgrywa dalej pięćset lat później. Obydwie zagadki chce rozwiązać Julia, młoda konserwatorka sztuki - tym bardziej że giną osoby w...

Ktoś popełnił morderstwo w 1472 roku. Klucz do zagadki tkwi wśród figur przedstawionych na flamandzkim obrazie Partia szachów mistrza Pietera van Huys. Ktoś popełnił morderstwo w 1991 roku. Kluczem do zagadki jest ta sama partia szachów, którą tajemniczy zabójca rozgrywa dalej pięćset lat później. Obydwie zagadki chce rozwiązać Julia, młoda konserwatorka sztuki - tym bardziej że giną osoby w jej otoczeniu. Musi je rozwiązać, jeśli sama chce przeżyć. Szachownica flamandzka to wspaniała przygoda z pogranicza sztuki, szachów i mrocznej opowieści detektywistycznej.

 

źródło opisu: http://www.muza.com.pl/

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2182)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6084

Tak jak większość powieści Pereza-Reverte, "Szachownicę flamandzką" przeczytałam jednym tchem i z wielką przyjemnością. Wszystko dzięki wartkiej akcji pełnej niespodziewanych zwrotów, ale i dzięki urokowi fabuły - autor umiejętnie wprowadza czytelnika w świat flamandzkiej sztuki i piętnastowiecznej obyczajowości, przywołuje łacińskie sentencje, cytaty z arcydzieł literatury światowej, historyczne i artystyczne konteksty. W ten sposób suspens łączy się z erudycyjnym bogactwem, ale to w literaturze lubię i cenię.

Mimo iż przeczytałam książkę dziesięć lat temu, wciąż pamiętam jej treść i może kiedyś do niej wrócę...

książek: 98
Tomasz | 2016-04-12
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 09 kwietnia 2016

Stary, zblazowany dandys. Antykwariusz przynudzający na tematy sztuki i poezji.
Niechlujny, zmęczony życiem (ale za to genialny i wybitny!) szachista, który nigdy nie wygrał żadnej partii.
Młoda konserwatorka sztuki, postać bez wyrazu i nijaka.
To trio rozwiązuje nikogo nie interesującą zagadkę sprzed pięciu wieków.
Książka nie trzyma w napięciu. Po prostu usypia.
Mroczny kryminał? Raczej nudna, pretensjonalna powieść.
Strata czasu.

książek: 614
Degamisz | 2015-11-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 listopada 2015

Rzadko kiedy porzucam książkę i nie kończę jej czytać. Tym razem jednak dałem sobie spokój i zrezygnowałem z lektury. Historia sama w sobie była może i ciekawa gdyby nie fragmenty dotyczące gry w szachy. Nie znam się na szachach, nie umiem w nie grać, stąd też długie opisy zagrań czy kombinacji po prostu mnie znużyły i odrzuciły od lektury. A szkoda...

Cała reszta natomiast była dość interesująca, na tyle żebym w przyszłości sięgnął po inne książki tego autora. Może tym razem osią fabuły nie będzie coś o czym nie mam bladego pojęcia i co jest dla mnie kompletną i niezrozumiałą abstrakcją ;)

książek: 0
| 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane

Czy wiecie, co czuje facet, który wchodzi do knajpy w piątkowy wieczór w nadziei nawiązania niezobowiązującej znajomości z jakąś długowłosą pięknością i nagle odkrywa, że przez pomyłkę znalazł się w barze dla gejów ? Mniej więcej ja się tak poczułem w trakcie czytania „Szachownicy flamandzkiej”. Sięgając po nią byłem przekonany (sam nie wiem dlaczego), że to powieść historyczna, ale po kilku stronach uświadomiłem sobie, że trzymam w ręku kryminał. Wiem, że narażę się tym stwierdzeniem wielu fanom gatunku, ale ja kryminałów nie cierpię z jednego powodu. Niezależnie od tego, jak bardzo będzie się autor wysilać, jak mocno będzie wywijać mózgiem nad stworzeniem oryginalnej fabuły, sens wszystkich kryminałów na świecie można sprowadzić do jednego pytania, które brzmi: kto zabił (ewentualnie: kto ukradł, kto porwał itd.). A ja za każdym razem na to pytanie odpowiadam: a co mnie to do cholery obchodzi. Może jestem trochę rozkapryszony, ale od literatury wymagam, aby stawiała trochę...

książek: 795
Joasia | 2013-07-01
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 30 czerwca 2013

Ciekawy pomysł na fabułę, tajemnica sprzed wieków ukryta w obrazie, tajemnicze wydarzenia w teraźniejszości i zaskakujące zakończenie, czyli wszystko to, „co Tygrysy lubią najbardziej”, gdy nadchodzi czas na wakacyjny relaks:-):-) Innymi słowy – „Szachownica flamandzka” to lektura godna polecenia, nie tylko dla miłośników szachów!!

książek: 466
Lilian | 2015-06-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 czerwca 2015

Uwielbiam czytać o szachistach, o ich geniuszu a jednocześnie skomplikowanej psychice, której ciężko odnaleźć się w zwykłej, szarej , przeciętnej rzeczywistości . I takim człowiekiem jest tutaj Munoz. Właściwie to czytałam tę książkę ze względu na niego, reszta to tło ... jeszcze może Julia i starzec sprzedający obraz są dość ciekawie przedstawieni, pozostali bohaterowie mnie irytowali…
Sam pomysł fabuły dość ciekawy , niby kryminał, ale taki inteligentny, bez pędzącej akcji , za to z wieloma nadającymi książce pewnej aury sytuacjami. A jednak najlepsze były dla mnie wszelkie sceny rozgrywek szachowych Munoza z tajemniczym graczem, jego inteligencja, przewidywanie poszczególnych ruchów figur, błysk w oku i lekko widoczny uśmiech …

książek: 519
Małgorzata | 2014-02-25
Na półkach: Przeczytane

Wciągająca książka. Jak dla mnie na prawdę ciekawa i intrygująca. Główna bohaterka, konserwatorka obrazów, na jednym z nich odkrywa tajemniczy napis i postanawia rozwiązać jego zagadkę. Równocześnie przedstawiona na obrazie sytuacja szachowa "wychodzi" poza ramy i urzeczywistnia się w świecie wokół Julii. Pojawia się morderca, giną bliscy dziewczyny, a szachową "czarną królową" okazuje się niespodziewanie ktoś najbliższy...
Polecam!

książek: 1169

Absolutna rewelacja, choć gdy brałem do rąk książkę nie zachwycał mnie tytuł, to zagłębienie się w problematykę sprawiło, że jeszcze bardziej polubiłem Pereza-Reverte, ma niebywały talent do opisywania otaczających go problemów, rozgrywka szachowa na obrazie jest prowadzona po mistrzowsku, tekst aż chce się nie odrywać od fabuły, która z każdym przeczytanym zdaniem wprost wciąga na maksa. Emocjonalne, świetne, bezapelacyjnie genialne postaci, trojga głównych bohaterów. Szachisty, introwertycznego homofila i pewnej zagubionej konserwatorki obrazu zwanej "Księżniczką", która poprzez fragment płótna z XV wieku odnajduje prawdę o samej sobie i tym kim jest zabójca mordujący jej przyjaciółkę, byłego kochanka i gotów zamordować ponownie by ją miec tylko dla "siebie"

książek: 536
Vesna-Parun | 2014-02-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 lutego 2014

Pierwszy zawód w trakcie czytania tej książki nadszedł, kiedy się okazało, że nie jest to powieść o sztuce, ani nawet powieść historyczna, ani nawet kryminał historyczny. To zwykła powieść detektywistyczna. Drugi zawód - jaką przyjemnością jest czytanie kryminału, kiedy po 100 stronach wie się kto zabił? Bo dojść do tego było banalnie łatwo. Przyznaję, że nie wiedziałam jak i dlaczego, ale na pytanie "kto zabił" odpowiedź znałam nieprzyzwoicie szybko. Plus mogę przyznać za dużą erudycję autora, zarówno pod względem znajomości sztuki, jak i rozgrywek szachowych. Inna sprawa, że szachy mnie nudzą, a juz szczegółowe rozpisywanie partii i rozkładanie jej na czynniki pierwsze to duża przesada. W dodatku każda postać była mocno przerysowana, ale w trakcie czytania stawały się bardzo przewidywalne, wręcz papierowe. Zakończenie sztampowe, banalne, oczywiste. Moje pierwsze i na dłuższy czas jedyne spotkanie z Arurem Perez-Reverte.

książek: 225
Kitsune101c | 2014-04-18
Przeczytana: 18 kwietnia 2014

Książkę tę czyta się naprawdę przyjemnie, miałam problem z oderwaniem się od niej. Historia w niej przedstawiona, tajemnica obrazu namalowanego przez wybitnego flamandzkiego artystę, który pomimo upływu lat nadal zaskakuje, niesamowicie złożone postacie i ten dreszczyk emocji, to wszystko tworzy naprawdę dobry kryminał. Autor z łatwością wprowadza nas w klimaty piętnastowiecznej intrygi, która koniec swój może znaleźć dopiero po pięciuset latach. A wszystko to sprowadza się do jednego - "Quis necavit equitem".

zobacz kolejne z 2172 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Marzenie o włóczędze – Literacki Horoskop LC

Witajcie! Już jak co tydzień wracamy z naszymi wróżbami. Mamy nadzieję, że dobre Wam się pięknie spełnią, a sprawdzeniu się tych gorszych zapobiegniecie. Co Was czeka w najbliższych dniach? Sprawdziliśmy w gwiazdach i książkach.


więcej
Tango to życie

Miłość, dawna Europa i mroczna fascynacja wojną. Arturo Pérez-Reverte wraca z nową książką. Zapytany o to, kim by był, gdyby nie był pisarzem, odpowiada błyskawicznie: – Marynarzem. Tak naprawdę jestem marynarzem, który przez przypadek pisze powieści.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd