Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Krótka historia o istocie umierania

Wydawnictwo: Novae Res
7,9 (10 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
2
7
2
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377224366
liczba stron
80
język
polski
dodał
Kamila

Salwator, młody wdowiec, próbuje uporać się z cierpieniem po utracie najbliższych. Próbuje ucieczki do małego miasteczka, oddalonego od zgiełku cywilizacji, jakim to bohater wydaje się być utrapiony. Mała mieścina – Quies – kryje jednak w sobie tajemnicę, będącą częścią wyznawanej przez jej mieszkańców filozofii. Tam depresyjny stan Salwatora pogłębia się, stawiając przed nim pytanie o miejsce...

Salwator, młody wdowiec, próbuje uporać się z cierpieniem po utracie najbliższych. Próbuje ucieczki do małego miasteczka, oddalonego od zgiełku cywilizacji, jakim to bohater wydaje się być utrapiony. Mała mieścina – Quies – kryje jednak w sobie tajemnicę, będącą częścią wyznawanej przez jej mieszkańców filozofii. Tam depresyjny stan Salwatora pogłębia się, stawiając przed nim pytanie o miejsce przebiegu granicy pomiędzy tym co rzeczywiste, a tym co urojone. W Quies dane mu będzie doświadczyć tego, czego istnieniu wcześniej zaprzeczał. Decyzja, na ile będzie w stanie pojąć zastaną rzeczywistość oraz odróżnić fikcję od tego, co realne, zależeć będzie tylko od niego.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Novae Res, 2012

źródło okładki: www.zaczytani.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 651
jusssi | 2012-10-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 października 2012

„…większość tego, co nam się przytrafia, jest jedynie stanem naszego umysłu, stanem naszego ducha, a nie stanem świata zewnętrznego” s. 54

Czy to, co dzieje się w naszej świadomości jest mniej, a może bardziej istotne od tego, co dzieje się w realnym czasie, tzw. teraźniejszości? Czy czas, który poświęcamy na rozmowę z samym sobą jest czasem martwym dla świata? A może te trudno definiowalne chwile rozmywają się na tle przyziemności życia? Nie istnieją?

Powieść „Krótka historia o istocie umierania” Michała Staroszczyka zamknięta jest w metaforyczne klamry. „Zamknąłem oczy” to zwrot rozpoczynający tajemniczy prolog, zaś słowa kończące epilog brzmią „otworzyłem oczy”. Z chwilą zamknięcia oczu trafić można do świata alternatywnego, w którym problemy doczesności zmieniają swoją perspektywę. Ta książka jest niejednoznaczna, a w moim odczuciu przez każdego odbierana może być odmiennie. Autor gra na uczuciach czytelników, którzy w życiu doznali poczucia straty. Bowiem bez odwołania do własnego życia książka może wydawać się pusta, historia monotonna, a nawet płytka. Ale nie, trafiając na czytelnika zagubionego, może stanowić drogowskaz i zachętę do ruszenia dalej. Do tej książki zdecydowanie nie pasuje określenie: uniwersalna. A jednak uważam, że może czarować, pocieszać i pomagać. Tak, dobrze przeczytaliście ta książka może być pomocna w przypadku trudności pogodzenia się z nieuchronnością upływu czasu czy utraty bliskiej osoby. Warto to powiedzieć kilka słów o fabule.

Głównym bohaterem książki jest wdowiec, Salwator. Szukając spokoju i ukojenia, trafia do tajemniczego miasteczka Quies. Era cyfryzacji sugerowałaby, że informację na każdy temat znajdziemy w internecie, jednak nie dotyczy to tego miasteczka. Jedyne, co wiemy o Quies to, że liczba mieszkańców od lat pozostaje niezmienna. Niezrażony tym faktem Salwator wyrusza do pracy, będącej tylko pretekstem, aby wyrwać się z mieszkania, które przypomina mu najbliższych. Czy pogodzi się z losem i rozpocznie nowe życie? Czy dozna katharsis?

Ta niepozorna książeczka, bo licząca nawet nie 100 stron, jest po brzegi wypełniona treścią. Co więcej, drugie tyle jesteśmy sobie w stanie dopowiedzieć. Osobiście uwielbiam grube tomiszcza, niekończące się historie, dlatego zabrakło mi kontekstu odnoszącego się do historii Salwatora. Jakby to powiedzieć, hmm. W pierwszym podejściu do książki nie czułam bijącego od bohatera smutku, nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. Nie widząc miłości, jaką obdarza rodzinę, ciężko było mi uwierzyć w rozpacz i zagubienie.

Motyw uwolnienia się od cierpienia, udręki i świadomości, który przewija się przez książkę skłania do przemyśleń, a przecież to właśnie one są kwintesencją dobrej literatury. Polecam dojrzałym czytelnikom szukającym w lekturze metafory własnego życia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kajko i Kokosz - Nowe przygody #2: Łamignat Straszliwy

KAJKO I KOKOSZ POWRACAJĄ… ZNÓW Żyjemy w czasach, kiedy powracanie do kultowych tytułów stało się normą. Ludzie przecież lubią to, co już znają – widz...

zgłoś błąd zgłoś błąd