Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kwiaty zła

Tłumaczenie: Tłumaczenie zbiorowe
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,04 (122 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
28
9
23
8
26
7
27
6
10
5
6
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les Fleurs du mal
data wydania
ISBN
8308018246
liczba stron
487
kategoria
poezja
język
polski
dodała
Gwyn

WYDANIE DWUJĘZYCZNE Przekłady wielu współczesnych i dawnych tłumaczy Baudelaire'a, zebrane w tym tomie, składają się na pierwszą po II wojnie światowej kompletną polską edycję "Kwiatów zła". Tylko parę zbiorów wierszy zdobyło większą sławę w dziejach światowej liryki: "Pieśni" Horacego, "Sonety do Laury" Petrarki... Legenda Baudelaire'a ogniskuje w sobie, jak napisał Eliot w 1930 roku,...

WYDANIE DWUJĘZYCZNE

Przekłady wielu współczesnych i dawnych tłumaczy Baudelaire'a, zebrane w tym tomie, składają się na pierwszą po II wojnie światowej kompletną polską edycję "Kwiatów zła".

Tylko parę zbiorów wierszy zdobyło większą sławę w dziejach światowej liryki: "Pieśni" Horacego, "Sonety do Laury" Petrarki... Legenda Baudelaire'a ogniskuje w sobie, jak napisał Eliot w 1930 roku, "najmocniej oddziałujący archetyp poety współczesnej epoki", na równi z legendą Rimbauda.

"Kwiaty zła" były jednocześnie spóźnioną kulminacją francuskiego romantyzmu i progiem współczesnej wrażliwości poetyckiej. W najszerszym odbiorze aż do końca ubiegłego wieku słynne były jednak z powodów ubocznych: towarzyszyła im aura skandalu, pamiętano o procesie sądowym, okaleczającym dzieło na długie lata.

Dzisiaj o sile oddziaływania tej poezji nie przesądzają już jej bluźniercze akcenty i czarny erotyzm. Baudelaire wcześnie przeczuł naszą epokę: czyż jego poczucie grzechu pierworodnego, świadomość zawieszenia w bezmiarze ułomnego świata nie ma w istocie tych samych korzeni co "poczucie tragiczności życia" Unamuna, "la nausée" Sartre'a, "życie w niewygodzie" Camusa?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 1990

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1198
Pioter | 2015-04-30
Przeczytana: 30 kwietnia 2015

Ktoś kiedyś trafnie zauważył, oceniając kondycję ludzką, że człowiekowi pokazano niebo a następnie wrzucono go do piekła. I chociaż w rzeczywistości mogło być zupełnie na odwrót - bowiem jak twierdził L. Feuerbach, to z niedoli człowieka zrodziła się idea nieba - nie zmiania to wcale faktu, że taka właśnie rozbieżność wyłania się z mgły chaosu idei, obrazów, symboli zawartych w tej poezji. Przypomina to kierkegaard'owską ideę nieskończonego oddalenia człowieka od boskości i takiejż mistycznej tęsknoty za doskonałością. "Człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, czym jest." - warto też wspomnieć tutaj te słowa A. Camusa, gdyż to z tego właśnie bolesnego rozdarcia dwojakiej istoty człowieka wyłaniają się baudelaire'owskie wizje. Piękno staje się niejako absolutem:

"Nieważne, czy cię począł Bóg czy bies w otchłani,
Czy lśnią welurem oczu wstydy czy beswstydy,
Jeśli ujmniesz, jedyna królowa i pani,
Choć trochę nędzy życiu, a światu ohydy."

Słowa te również wskazują na jego pociągający charakter, a więc niejako dwojaką istotę. Wiele jest też tutaj obrazów brzydoty, zepsucia, grzechu - z których z formie buntu wyrasta tęsknota za doskonałością. Autora posądzono nawet o niemoralność i skazano na grzywnę. Dzisiaj nikt by już nie posądził autora o niemoralaność. Lecz warto zwrócić być może uwagę na fakt, że operowanie takimi obrazami mogło mieć inny cel niż stworzenie aury niemoralności. Mój odczyt jest taki: autor pragnie zwrócić uwagę, że człowiek to nie tylko niebo, doskonałość, uduchowienie (często obłudne), ale bardziej niż to nawet określa go przyziemność. Nie tylko "sacrum" ale też "profanum". Ówczesna mieszczańska moralność tego nie dopuszczała, zaprzeczała przed sobą samą. Baudelaire ratuje jednak godność człowieka, mimo niedoścignionej iluzji piękna, widząc wartość absolutną także w jego rzeczywistej niedoli:

"Bowiem zaprawdę, Panie, jedynym na świecie
Dowodem, co zaświadczy o naszej godności,
Jest ten szloch, który płynie z stulecia w stulecie,
By - nim skona - dopełznąć na próg twej wieczności."

Autor poprzez swoje wiersze buduje obraz pewnego typu człowieka, jakoby wyraża go, broni. Często mówi o nim wprost: "Poeta". Człowiek ów jest wiecznym buntownikiem, tułaczem, dziwakiem, z którego szydzi motłoch (z wzajemnością). Dumny jednak, wywyższony przez samego siebie. Znający nudę jak i bezcelowe pragnienia, tęsknoty. Typ ów, będąc wiecznym duchowym wędrowcem, nigdy nie zaznaje spokoju, co najwyżej mami się nieśmiertelnymi iluzjami, nadziejami - które wraz z niedolami stanowią koło napędowe jego życia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Siedem lat później

#tygodniowewyzwaniaksiazkowe #autornalitereg Bardzo lubię książki Giffin. Podoba mi się to, że fajnie opisuje zwyczajną rzeczywistość. Sytuacje zawar...

zgłoś błąd zgłoś błąd