Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Źródło magii

Tłumaczenie: Paweł Kruk
Cykl: Xanth (tom 2)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,18 (89 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
6
8
8
7
22
6
20
5
21
4
4
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Source of Magic
data wydania
ISBN
978-83-10-12109-7
liczba stron
448
słowa kluczowe
magia
język
polski
dodała
sonia

Inne wydania

Król Trent wysyła na wyprawę w poszukiwaniu źródła magii wyjątkową ekipę. Binka, który ma przechlapane, bo żona niedługo rodzi (a do tego jest piekielnie inteligentna), centaura Chestera (który ma przechlapane, bo jego żona niedawno urodziła i interesuje się głównie źrebakiem, a nie małżonkiem) oraz Crombiego (który ma jeszcze bardziej przechlapane, bo na czas misji został zamieniony w gryfa...

Król Trent wysyła na wyprawę w poszukiwaniu źródła magii wyjątkową ekipę.
Binka, który ma przechlapane, bo żona niedługo rodzi (a do tego jest piekielnie inteligentna), centaura Chestera (który ma przechlapane, bo jego żona niedawno urodziła i interesuje się głównie źrebakiem, a nie małżonkiem) oraz Crombiego (który ma jeszcze bardziej przechlapane, bo na czas misji został zamieniony w gryfa i może tylko krakać).
Niedługo później do grupy dołączają Dobry Czarodziej Humfrey oraz grudka gliny w postaci golema z niewyparzoną gębą i darem tłumaczenia każdego języka na ludzki.
Gdzie znajduje się źródło magii? Czy bohaterowie do niego dotrą? Jak wygląda wieczór w wiosce zamieszkanej przez same kobiety? Na te oraz wiele innych pytań odpowiada drugi tom serii "Xanth", który przypominamy czytelnikom w zupełnie nowym przekładzie (wydawca zapewnia, że żaden golem nie ucierpiał podczas jego powstawania).

Tak o serii pisze autor:

Oboje z żoną kupowaliśmy wtedy posiadłość na środkowej Florydzie, tak więc Xanth stało się czymś w rodzaju florydzkiej głuszy, tyle że magicznej. Rosnące tam ogromne dęby ze zwisającymi z nich strzępami mchu hiszpańskiego to obdarzone mackami plątamoty; rdzenie drzew, nazywane przez miejscowych "lżejszym węzłem", ponieważ paliły się wyjątkowo dobrze, stały się negatywnym drewnem – niebezpiecznym do zabawy. Kształtem Xanth przypomina Florydę, a nazwy miejsc to magiczna gra słów. Nieopodal naszej posiadłości jedno ze wzgórz przecinały tory kolejowe, tworząc piętnastometrowy wąwóz, którego dnem biegły szyny. Nieco powiększony, stał się on głęboką na około dwa kilometry Rozpadliną, która przecinała Xanth, mniej więcej w tym miejscu, gdzie Międzystanowa Autostrada nr 4 przebiega przez Florydę. A pociąg, który jeździł tą trasą został – jakżeby inaczej? – długim, ziejącym parą smokiem, żyjącym w tym kanionie.

 

źródło opisu: Nasza Ksiegarnia, 2012

źródło okładki: www.nk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 602
Viconia | 2012-09-27
Na półkach: Moja biblioteczka
Przeczytana: 14 września 2012

Po przygodach w pierwszym tomie „Xanthu”, czas wreszcie wyruszyć w podróż do źródła magii!
Nasi bohaterowie trochę się uspokoili, Trent został królem, Iris królową, a Bink wiecznie odkłada na później swoje poszukiwania źródła magii. Wygląda na to, że potrzebna mu jakaś mobilizacja. Nagle okazuje się, że nie tylko Bink został zmobilizowany, a ową mobilizacją są kobiety. Bink nie może znieść Cameleon, która nie dość, że jest w fazie mądrej brzyduli, to jeszcze w ostatnim miesiącu ciąży. Chester ma dość tego, że jego żona skupia całą swoją uwagę na ich dziecku, całkowicie zapominając o potrzebach męża. Crombie zaś, mimo swej niechęci do kobiet za bardzo zaprzyjaźnił się z Sabriną. Cóż więc pozostaje trzem mężczyznom, gnębionym przez kobiety? Uciekać jak najdalej oczywiście. Na ratunek przychodzi im Trent, który wysyła ich na królewską misję w poszukiwaniu źródła magii. Po drodze zabierają ze sobą jeszcze Dobrego Czarodzieja, którego umiejętności mogą okazać się bardzo pomocne, oraz golema, który ma tłumaczyć słowa Crombiego, na czas podróży zamienionego w gryfa. Chciałoby się rzec - hej przygodo! Ale jak już można było zauważyć w części pierwszej, w tym świecie nic nie jest proste.

W dalszym ciągu jestem zachwycona wyobraźnią autora, który stworzył w tym magicznym świecie nawet najmniejsze źdźbło trawy i opisał to w niesamowity sposób. Po raz kolejny przemierzamy z Binkiem Xanth i po raz kolejny podziwiamy wszystkie cuda i dziwy tej krainy. Nawet te śmiertelnie niebezpieczne. I śmiertelnie piękne zarazem. Bo kto powiedział, że kłopoty z kobietami kończą się w momencie, kiedy żona została w domu. Nimfy, syrena, gorgona, one wszystkie czekają gdzieś tam, żeby wpędzić naszych bohaterów w wielkie kłopoty ;)
Poza wszystkimi złymi kobietami spotkamy też po raz kolejny sympatycznego demona, którego mieliśmy okazję poznać w części pierwszej, tyle, że tym razem odegra on znacznie większą rolę.
No i jako, że nie tylko kobiety są złem tego świata, to na naszych bohaterów czeka też wiele innych niebezpieczeństw, przy których nawet niezwykły talent Binka będzie musiał się nagimnastykować, żeby wyciągnąć go z opresji.
Było kilka wątków, które wyjątkowo mi się spodobały. Bardzo przypadła mi do gustu gwiezdna iluzja, która została opisana w taki sposób, że nawet w naszej wyobraźni jawi się jak coś pięknego i mimo niebezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie, aż chciałoby się to zobaczyć na własne oczy.
Kolejny intrygujący wątek to golem Grundy, który chce się dowiedzieć, czy może stać się prawdziwą istotą, a nie być tylko kupką gliny i sznurka bez uczuć. Podobnym problemem jest sprawa Gorgony – rodzi się dylemat, czy aby na pewno zasługuje ona na śmierć, jeśli nie jest świadoma tego, co dzieje się z mężczyznami po spojrzeniu w jej oczy?
Spodobał mi się też pomysł z nimfą, która podróżuje pod ziemią i umieszcza drogocenne kamienie na właściwym miejscu.
Gdyby się zastanowić, to pewnie wymieniłabym tutaj pół książki, ale to jest właśnie najlepsze w tej serii, magia jest tak fascynująca, że nie sposób się nią nie zachwycić.

Językowo ta część nie różni się za bardzo od poprzedniej, utrzymana jest na tym samym poziomie. Opisy nadal fascynują i niezwykle pobudzają wyobraźnię, a dzięki temu czyta się szybko i płynnie. Jedyne co mnie momentami drażniło, to traktowanie czytelnika jak osoby z postępującą sklerozą i przypominanie na każdym kroku o pewnych kwestiach. Przy każdym kolejnym wspomnieniu o tym, jak piękny jest zad Chestera, moja irytacja wzrastała. Ale to tylko taki drobny mankament, przy całej reszcie mało ważny.

Gorąco polecam, Anthony utrzymuje poziom i serwuje kolejną, pełną przygód i humoru powieść, która będzie świetną rozrywką dla każdego miłośnika fantastyki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazdy, które spłonęły

Nie ukrywam, że literatura obyczajowa jest moim ulubionym gatunkiem na równi z fantastyką. W tej kwestii nie mam wątpliwości. Właśnie dlatego pochło...

zgłoś błąd zgłoś błąd