Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bogowie u władzy

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Rzeczy biograficzne". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
7,11 (18 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
6
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7453-081-1
liczba stron
336
język
polski
dodał
almos

Na kartach tej książki paradują niezwykli bogowie: spłodzony przez węża Aleksander Wielki, Juliusz Cezar z ogonem komety, przebrany w strój Wenery Kaligula, Święty Napoleon, Lenin większy „niż owa góra świetlista, za którą znaleziono diabła”, Mussolini-Herkules wzrokiem powstrzymujący erupcję Etny, mesjański Hitler, błogosławiący Stalin, Ceauşescu z kłami wampira i rozpromieniony jak słońce...

Na kartach tej książki paradują niezwykli bogowie: spłodzony przez węża Aleksander Wielki, Juliusz Cezar z ogonem komety, przebrany w strój Wenery Kaligula, Święty Napoleon, Lenin większy „niż owa góra świetlista, za którą znaleziono diabła”, Mussolini-Herkules wzrokiem powstrzymujący erupcję Etny, mesjański Hitler, błogosławiący Stalin, Ceauşescu z kłami wampira i rozpromieniony jak słońce Kim Dzong Il.
Książka opowiada o glinianych bogach, których ludzkość przez wieki lepiła na własną zgubę. O odwiecznym dążeniu człowieka do boskości i o – jakże często niebezpiecznych – związkach między władzą a sacrum. Próbując uchwycić fenomen kultu jednostki, prezentuje mity, które napędzają historię od czasów antycznych aż po naszą współczesność.

 

źródło opisu: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,766.html

źródło okładki: http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,766.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
ermanism książek: 1151

Sakralizacja władzy

Nic bardziej zwodniczego nad twierdzenia o „sekularyzacji” czy „ateizacji” kultury zachodniej. Jest oczywiste, że wielu z nas odrzuciło religijny obrzęd, liturgię czy teologiczną doktrynę, ale jest też równie oczywiste, że wyobraźnia wielu z nas jest nadal zdominowana przez dawne obrazy i symbole religijne, choćbyśmy sami tego nie wiedzieli (jeśli odwołać się do psychoanalitycznych koncepcji nieświadomej rekompensaty, to liczba tych pierwszych i tych drugich byłaby dokładnie taka sama). „Bóg umarł” rzekł Nietzsche w wieku XIX, ale już w wieku XX odrodziło się kilka bóstw, które żyły mniej lub bardziej pośród nas. Że tak było, zostało dowiedzione przez Panią Monikę Milewską w książce „Bogowie u władzy”. Oto przed nami kolejny przyczynek do rozważań nad antropologiczną doktryną homo religiosus.

W kulturach dawnych, archaicznych i orientalnych król na mocy swojego wyjątkowego statusu stawał się niejako zbiornikiem sakralnej mocy. Z tego powodu nie należało się doń zbliżać bezpośrednio bez odpowiedniego przygotowania. Z tego też powodu nie należało go dotykać, ani bezpośrednio nań spoglądać. Zwracać się też było niebezpiecznie. Królowi niektórych ludów nie mogli dotykać ziemi: mogliby ją zniszczyć mocami, które w sobie skupiali; należało ich nosić bądź sami mogli chodzić po dywanach. Podobne środki ostrożności praktykowano w stosunku do świętych, kapłanów i znachorów, a więc tych, którzy personifikowali siły sacrum w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie dość jednak tego,...

Nic bardziej zwodniczego nad twierdzenia o „sekularyzacji” czy „ateizacji” kultury zachodniej. Jest oczywiste, że wielu z nas odrzuciło religijny obrzęd, liturgię czy teologiczną doktrynę, ale jest też równie oczywiste, że wyobraźnia wielu z nas jest nadal zdominowana przez dawne obrazy i symbole religijne, choćbyśmy sami tego nie wiedzieli (jeśli odwołać się do psychoanalitycznych koncepcji nieświadomej rekompensaty, to liczba tych pierwszych i tych drugich byłaby dokładnie taka sama). „Bóg umarł” rzekł Nietzsche w wieku XIX, ale już w wieku XX odrodziło się kilka bóstw, które żyły mniej lub bardziej pośród nas. Że tak było, zostało dowiedzione przez Panią Monikę Milewską w książce „Bogowie u władzy”. Oto przed nami kolejny przyczynek do rozważań nad antropologiczną doktryną homo religiosus.

W kulturach dawnych, archaicznych i orientalnych król na mocy swojego wyjątkowego statusu stawał się niejako zbiornikiem sakralnej mocy. Z tego powodu nie należało się doń zbliżać bezpośrednio bez odpowiedniego przygotowania. Z tego też powodu nie należało go dotykać, ani bezpośrednio nań spoglądać. Zwracać się też było niebezpiecznie. Królowi niektórych ludów nie mogli dotykać ziemi: mogliby ją zniszczyć mocami, które w sobie skupiali; należało ich nosić bądź sami mogli chodzić po dywanach. Podobne środki ostrożności praktykowano w stosunku do świętych, kapłanów i znachorów, a więc tych, którzy personifikowali siły sacrum w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie dość jednak tego, ceremonia wprowadzania nowego władcy stanowiła niegdyś (a może i nadal?) pewnego rodzaju regenerację zepsutego świata, miała wartość jego „odnowienia”, ponownego wynurzenia się porządku z zamętu chaosu. Mieszkańcy wysp Fidżi nazywają właśnie intronizację „stworzeniem świata”. Król Asyrii, Assurbanipal sądził, że jest tym, który odrodził Kosmos. To samo znaczenie odnajdujemy w indyjskim obrzędzie rajasuya. I tak dalej.

To archaiczne widzenie Władzy było opracowywane przez XX-wiecznych antropologów i religioznawców; na tym etapie naszego dyskursu nie ma sensacji. Wspomnijmy tutaj prace Jamesa G. Frazera, Rogera Cailloisa, Mircei Eliadego, Arthura M. Hocarta czy Josepha Campbella. No, ale okazuje się - co było do tej pory tylko przeczuwane, przed pracą Moniki Milewskiej syntetycznie nieudokumentowane – że ta „archaiczna komponenta”, ta „Mitologia Króla” zaktualizowała się z całą mocą w naszej najnowszej historii politycznej.

Dlaczego portrety przewodniczącego Mao umieszczane były na tle nieba otoczonego promienistym kołem, w słonecznej poświacie? Dlaczego można było dostać wyrok skazujący na 10 lat za zrobienie wkładek do butów z gazety z fotografiami Stalina bądź z powodu innej profanacji, polegającej na przyzwoleniu, by wokół portretu tegoż Stalina latały muchy? Dlaczego Mussolini nigdy swojego wieku nie podawał, urodzin nie obchodził? Czyżby świadomie wcielał wymaganą przez swoich wiernych archetypową postać boga, herosa wiecznie młodego? Co miał na myśli pewien prefekt w 1804 powiadając: „Bóg uczynił Napoleona, a potem odpoczął”? Dlaczego Hitler interesował się średniowieczną mitologią?

Takie właśnie osobliwości faktograficzne (i niezliczona ilość innych, równie interesujących) zostały wydobyte i poddane antropologicznej refleksji przez Milewską w jej znakomitym studium, które nie ma zresztą nic z suchej akademickiej rozprawy; powodem tego zapewne to, że autorka jest również pisarką i poetką.

Dodajmy na koniec dwie rzeczy:

1. Książkę uzupełniają świetne ilustracje: malowidła Twarzy Antychrysta, przedstawienia Napoleona jako Marsa, obrazy Hitlera jako „Zesłanego przez Boga Światła”, fotografie rzeźb antycznych herosów, plakaty propagandowe błogosławiącego i nauczającego Stalina. I tak dalej.

2. Książce patronują tacy starzy mistrzowie jak prof. Zbigniew Mikołejko, prof. Jerzy Jedlicki czy prof. Bronisław Baczko. Wystarczy tyle powiedzieć, by zapewnić o naukowej rzetelności rozprawy.

Tomasz Wiśniewski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (81)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1106
almos | 2012-07-13
Przeczytana: 13 lipca 2012

Bardzo ciekawa książka, pokazująca jak na przestrzeni dziejów władcy traktowani byli jako bogowie. Na przykładzie dziesięciu postaci historycznych, zaczynając od Aleksandra Macedońskiego a kończąc na Kim Ir Senie, autorka opowiada o niezwykłych związkach władzy i religii. Oczywiście mnie zainteresowały najbardziej nasze dwudziestowieczne potwory: Lenin, Hitler, Stalin. Zabalsamowane zwłoki Lenina traktowane były w Sowietach jak najświętsza relikwia. Hasło `Lenin wiecznie żywy’ przez wielu traktowane było poważnie: ludzie rozmawiali z Leninem, i myśleli że kiedyś wstanie z mauzoleum. Hitler uważał się, i był uważany za nowego Chrystusa (ciekawe to, że naziści, nie mogąc znieść myśli że Jezus był Żydem, twierdzili iż był synem rzymskiego legionisty i nierządnicy), uważano go za zbawcę i mesjasza narodu niemieckiego, wznoszono do niego modły przypominające `Ojcze nasz’. Portrety Stalina z kolei traktowane były jak ikona, otaczano je wieńcem z kwiatów, palono przy nich świeczki....

książek: 1011
Meh | 2012-10-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, historia
Przeczytana: 08 października 2012

Świetnie napisana książka, czytałam ją z rosnącym zainteresowaniem. Autorka opisuje postacie w sposób wnikliwy i tylko w obrębie głównego tematu książki. Nie opisuje dokładnie postaci oraz ich pełnych życiorysów, dlatego czytelnik nie mający żadnej wiedzy na temat opisywanych dyktatorów może poczuć się zawiedziony. Dla mnie jednak był to znaczący plus książki.

Całość jest bardzo dobrze opracowana, materiały są wyjątkowo ciekawe i stawiają bohaterów w zupełniej innej pozycji niż kojarzyłam ich do tej pory. Pomimo, że jest to książka, którą można uznać za naukową, jest napisana przystępnym językiem i bardzo wciągająca.

Jedna z lepszych książek jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Gorąco polecam.

książek: 1165
Apfelbaum | 2015-02-23
Przeczytana: 23 lutego 2015

Książka przedstawia fabrykację przywódców państw na istoty o nadprzyrodzonych zdolnościach. Każdy rozdział przedstawia innego przywódcę i skupia się na innym aspekcie kultu jednostki.

W pierwszym przedstawiona jest historia udowadniania przez Aleksandra Wielkiego, że jest synem boga.

W drugim pośmiertna deifikacja Juliusza Cezara przez jego następcę.

W trzecim wykorzystanie przez Kaligulę teatru do autodeifikacji.

W czwartym autorka opisuje jak niespójny i zmienny był wizerunek Napoleona jako postaci nadprzyrodzonej.

W piątym opisane jest odebranie śmierci Leninowi.

W szóstym kreowanie siebie na herosa przez Mussoliniego związane z większym projektem restytucji tradycji rzymskiej/

W siódmym opisany jest mesjanizm hitlerowski.

W ósmym ikonografia stalinowska.

W dziewiątym przedstawianie Ceaușescu jako wampira.

W ostatnim kreowanie się na słońce. Ten rozdział jest najmniej skupiony na jednej postaci. Pojawia się w nim głównie Kim Ir Sen, Mao Zedong, Adolf Hitler i...

książek: 127
Palaiologos | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 czerwca 2013

Świetna książka, która odmalowuje kilku wybranych "wybrańców" nie z politycznego, ale z antropologicznego i kulturowego punktu widzenia. W dobitny sposób autorka ukazuje nam pewną niewygodną dla ludzi prawdę - w wielu przypadkach my sami stwarzamy naszych ciemiężycieli.

książek: 1786
Bartosz Morąg | 2016-04-24
Przeczytana: 13 kwietnia 2017
książek: 368
ukaszsie | 2016-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 104
Kuba | 2016-01-24
książek: 0
| 2016-01-13
Na półkach: Przeczytane
książek: 3165
idaredalma | 2015-01-04
Na półkach: Przeczytane, 03. Pap+
książek: 1612
rasilio | 2014-12-31
Na półkach: Przeczytane, Szafa 3a
Przeczytana: 2015 rok
zobacz kolejne z 71 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd