Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik znaleziony w piekarniku

Wydawnictwo: Novae Res
6,53 (19 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
2
7
4
6
5
5
3
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7722-431-1
liczba stron
96
język
polski
dodał
Kamila

W niniejszym dzienniku (pierwszym z cyklu „Trzy śmiertelne historie”) niejaka Magdalena D., zrzędliwa kura domowa, prezentuje czytelnikowi wątpliwe wdzięki swojego otoczenia, opisując nie tylko to, co ma przed oczami, lecz także – co kryje pod spódnicą. Nie bez odrobiny satysfakcji narratorka odsłania kurtynę dzielącą ludzkie oczekiwania od nieludzkiej rzeczywistości. Najistotniejsza jest tu...

W niniejszym dzienniku (pierwszym z cyklu „Trzy śmiertelne historie”) niejaka Magdalena D., zrzędliwa kura domowa, prezentuje czytelnikowi wątpliwe wdzięki swojego otoczenia, opisując nie tylko to, co ma przed oczami, lecz także – co kryje pod spódnicą. Nie bez odrobiny satysfakcji narratorka odsłania kurtynę dzielącą ludzkie oczekiwania od nieludzkiej rzeczywistości. Najistotniejsza jest tu jednak zależność matka – niemowlę. Czy dziecko jest moim wrogiem czy sprzymierzeńcem? – pyta samą siebie Magdalena D. Naznaczona jako kobieta i jako matka, nie potrafi wcielić się w żadną z nich. Postawiona ostatecznie w sytuacji bez wyjścia, postanawia wziąć nogi za pas i uciec w głąb siebie. Tam, przyobleczona w kosmaty odwłok ćmy, Magdalena D. podejmuje decyzję tragiczną.

 

źródło opisu: www.zaczytani.pl

źródło okładki: www.zaczytani.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2704
nieperfekcyjnie | 2012-11-05
Przeczytana: 04 listopada 2012

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2012/11/marek-susdorf-dziennik-znaleziony-w.html

Bycie matką to ogromna odpowiedzialność. Kobieta musi dbać nie tylko o siebie, ale także o swoje dziecko, a nierzadko również męża i dom. Na kobiece barki spada wiele obowiązków, z których wywiązanie się nie jest takie łatwe. My, kobiety, jesteśmy perfekcjonistkami i dążymy do tego, aby robić wszystko najlepiej jak potrafimy. Poświęcamy się dla innych, a w ferworze wszystkich zdarzeń zapominamy o sobie. Zmierzamy ku ogólnie przyjętemu ideałowi, zapominając o tym, co jest istotne dla nas samych. Jesteśmy w stanie zrezygnować ze swoich potrzeb i marzeń na rzecz ukochanych osób. Nie jest to dobre ani dla nas, ani dla ludzi, których próbujemy uszczęśliwić, czasami na siłę. Jeśli jednak kobieta przejawia jakąkolwiek niechęć do pogoni do ideału i wpisania się w ustalony kanon, często zaczyna być wyszydzana, potępiana i wyśmiewana przez społeczeństwo. Kiedy tylko odbiega od przyjętego wzoru, staje się tą złą i niewdzięczną.
Magdalena D. prowadzi dziennik, umożliwiający jej wyrzucenie swoich żalów oraz wyrażenie własnego zdania na wszelkie tematy. Bohaterka "Dziennika znalezionego w piekarniku" jest piekielnie rozdrażnioną, rozżaloną i wiecznie narzekającą kobietą. Do wszystkiego podchodzi bardzo sceptycznie, doszukując się samych negatywnych cech czy stron danej sytuacji. Wiele poglądów Magdaleny może spotkać się z niezadowoleniem, a wręcz zbulwersowaniem innych ludzi, ponieważ są dość kontrowersyjne i odważne. Główna bohaterka to kobieta śmiała i nieznośna, a do tego trudna we współżyciu.
Magdalena jest żoną krzyśka-jej-półrocznego-męża oraz matką tego dziecka. Jest przekonana, że jej życie składa się z samych niepowodzeń, co budzi w niej poczucie porażki oraz ogromną frustrację. Kobieta nie może przeżyć tego, iż została zdegradowana do roli matki i kury domowej. Bohaterka nie może znieść poczucia pokrzywdzenia, które nasiliło się wraz z jej zajściem w ciążę. Stała się inkubatorem, aby po jakimś czasie przeistoczyć się w dojącą krowę, przy której piersi wiecznie wisi bezradne i denerwujące dziecko. Ludzie przestają widzieć w niej piękną i seksowną kobietę, którą kiedyś była. W taki sposób patrzy na nią także jej mąż, którego jedyną rozrywką po pracy jest zasiadanie przed telewizorem i krytykowanie żony.

Niknę, niszczeję, rozpływam się, nie ma mnie. Zostaje tylko napędzana nie moim mechanizmem powłoka, którą wy błogosławicie przekleństwem: matka. Spoglądacie z sentymentem na piersi i wózek, a w ogóle nie zauważacie mnie, mnie, mnie. *
Macierzyństwo nie daje radości Magdalenie, a nawet sprawia, że kobieta staje się coraz bardziej poirytowana i wściekła. Dochodzi do tego, iż żałuje niedokonania aborcji, kiedy było to jeszcze możliwe. Owszem, dla wielu osób jest to niepojęte, ale Magdalena czuje się tak zagubiona, że pisząc i mówiąc takie słowa, nie ma jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Otwarcie przyznaje się do niemożności pokochania tego dziecka, które wyszło z jej łona.
Ona jest jak mała kopia mnie, tak niezdarna życiowo i też taka zidiociała. Jak ja zgodzi się na to wszystko, też będzie głupia jak ja. Po co mam ładować swój wysiłek w z góry skreśloną z listy uprzywilejowanych? Poza tym, ja nie jestem żadną matką, nigdy nią nie byłam, nigdy się tak nie czułam, pytam się: co, do cholery, znaczy matka?! Kim jest matka?! Kim musi być? **

Kobieta ma już dosyć wszystkiego, najchętniej uciekłaby gdziekolwiek, aby najdalej od swojej córki oraz wszystkiego, co ją otacza. Zdaje sobie sprawę z tego, iż nie jest to takie łatwe, zatem podejmuje radykalną decyzję.
"Dziennik znaleziony w piekarniku" to krótka opowieść napisana specyficznym językiem. Marek Susdorf podaje tę historię w dość szczególny i nietypowy sposób, do którego musiałam przyzwyczajać się nieco dłużej niż zwykle. Autor buduje niezwykle długie zdania, raz za razem zajmujące nawet całą stronę. Z pewnością jest to rzadki widok, aczkolwiek uważam, że niepotrzebny. Kończąc dane zdanie, czytelnikowi może zdarzyć się zapomnieć (a na pewno pogubić!), co czytał na jego początku. Do tego dochodzi zwyczaj pisania małą literą wszelkich nazw własnych, co nie jest spotykane. Przyznam szczerze, że nie widzę głębszego sensu w tym zabiegu, aczkolwiek najwidoczniej taki był zamysł autora.
Szata graficzna oraz luźno przewijające się ilustracje dopełniają całości. Podoba mi się także okładka - niewydumana i dość prosta, ale mająca to "coś" w sobie.

Ta niedługa opowieść przedstawia całą gamę emocji, często negatywnych. "Dziennik znaleziony w piekarniku" to szczera, prowokacyjna, a momentami brutalna książka. Zawiera w sobie dużą dawkę goryczy, sarkazmu oraz zjadliwości, jednocześnie sprawiając, że człowiek zaczyna stawiać sobie wiele pytań i uświadamiać, że duża część tego, o czym właśnie czyta, jest zgodna z naszymi realiami.
* cytat ze str. 61
** cytat ze str. 31

Ocena: 6,5/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tryjon

Gdybym miała w jednym słowie opisać co sądzę o tej książce, powiedziałabym, że jest genialna! Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Melissy Da...

zgłoś błąd zgłoś błąd