Kryjówka

Tłumaczenie: Kazimierz Jurczak
Seria: Nike
Wydawnictwo: Czytelnik
6 (12 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
4
6
2
5
3
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Vizuina
data wydania
ISBN
978-83-07-03287-0
liczba stron
504
słowa kluczowe
reżim, holocaust, Ceauşescu
kategoria
literatura piękna
język
polski

Powieść-niespodzianka. Sensacyjna historia Petera Gaspara, rumuńskiego emigranta w Stanach Zjednoczonych, potomka ocalonych z Holocaustu Żydów, który otrzymuje dziwny list z pogróżkami. Policja podejrzewa, że autorem listu jest ktoś ze środowiska skrajnie prawicowych sympatyków przedwojennej Żelaznej Gwardii i admiratorów wybitnego intelektualisty Dimy. Gaspar pewnego dnia znika, a jego...

Powieść-niespodzianka. Sensacyjna historia Petera Gaspara, rumuńskiego emigranta w Stanach Zjednoczonych, potomka ocalonych z Holocaustu Żydów, który otrzymuje dziwny list z pogróżkami. Policja podejrzewa, że autorem listu jest ktoś ze środowiska skrajnie prawicowych sympatyków przedwojennej Żelaznej Gwardii i admiratorów wybitnego intelektualisty Dimy. Gaspar pewnego dnia znika, a jego przyjaciel, profesor Gora na próżno szuka klucza do całej historii. W narracji nie zabraknie miejsca dla obsesyjnej miłości do pięknej kobiety, niebezpiecznych związków z urodziwymi, inteligentnymi i piekielnie niebezpiecznymi studentkami oraz … ataku na World Trade Center.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czytelnik, 2012

źródło okładki: www.czytelnik.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3484

Nie ma dokąd uciec

Niech Was nie zmyli zapowiedź sensacji, tajemniczej śmierci, ani próba rozwikłania zagadki zniknięcia głównego bohatera. Nie oczekujcie również dramatu po ataku na World Trade Center, ani pikantnych kawałków nafaszerowanych erotyczną miłością. To tylko szeleszczące opakowanie cukierka, który wcale nie jest słodki. I choć, być może, swym smakiem nie zaskakuje, trudno go nazwać mdłym, czy nijakim. Ale z pewnością nie będzie pasował każdemu.

Jakakolwiek fabuła w tej powieści zdaje się być jedynie pretekstem do poszukiwań, do próby określenia granic, własnych jako człowieka i jako emigranta. I nie jest to typ emigranta za chlebem, lecz typ emigranta uciekającego przed przygnieceniem, zduszeniem przez dyktatury, komunizm, ciasnotę umysłu, zamknięcie. I choć Ameryka, kraj wielki i wolny, gdzie zdawałoby się starcza przestrzeni dla każdego, gdzie równie łatwo jest się odnaleźć jak i zgubić, postrzegana jest jako raj dla wygnanych, tym razem raczej niekoniecznie okazuje się upragnionym Edenem. I nie jest to nawet kwestia tego konkretnego kraju, a raczej samej istoty ucieczki. Do przyszłości, za jakiś szlaban, za granicę, za grubą kreskę, która coś w naszym życiu wyraźnie oddzieli. Niestety nie ma chyba takiego miejsca, które odebrałoby od nas bagaż przeszłości. Bibeloty naszej tożsamości, kultury, pamięci wypełniają naszą przestrzeń gdziekolwiek jesteśmy, a stare łańcuszki, pamiątki po rodzicach wciąż oplatają nasze szyje.

„Teraźniejszość! Teraźniejszość, mruczy do siebie....

Niech Was nie zmyli zapowiedź sensacji, tajemniczej śmierci, ani próba rozwikłania zagadki zniknięcia głównego bohatera. Nie oczekujcie również dramatu po ataku na World Trade Center, ani pikantnych kawałków nafaszerowanych erotyczną miłością. To tylko szeleszczące opakowanie cukierka, który wcale nie jest słodki. I choć, być może, swym smakiem nie zaskakuje, trudno go nazwać mdłym, czy nijakim. Ale z pewnością nie będzie pasował każdemu.

Jakakolwiek fabuła w tej powieści zdaje się być jedynie pretekstem do poszukiwań, do próby określenia granic, własnych jako człowieka i jako emigranta. I nie jest to typ emigranta za chlebem, lecz typ emigranta uciekającego przed przygnieceniem, zduszeniem przez dyktatury, komunizm, ciasnotę umysłu, zamknięcie. I choć Ameryka, kraj wielki i wolny, gdzie zdawałoby się starcza przestrzeni dla każdego, gdzie równie łatwo jest się odnaleźć jak i zgubić, postrzegana jest jako raj dla wygnanych, tym razem raczej niekoniecznie okazuje się upragnionym Edenem. I nie jest to nawet kwestia tego konkretnego kraju, a raczej samej istoty ucieczki. Do przyszłości, za jakiś szlaban, za granicę, za grubą kreskę, która coś w naszym życiu wyraźnie oddzieli. Niestety nie ma chyba takiego miejsca, które odebrałoby od nas bagaż przeszłości. Bibeloty naszej tożsamości, kultury, pamięci wypełniają naszą przestrzeń gdziekolwiek jesteśmy, a stare łańcuszki, pamiątki po rodzicach wciąż oplatają nasze szyje.

„Teraźniejszość! Teraźniejszość, mruczy do siebie. Dewiza twojego nowego życia: TERAŹNIEJSZOŚĆ. I tylko TERAŹNIEJSZOŚĆ! Wcześniej istniała winna wszystkiemu przeszłość i świetlana choć odłożona na później przyszłość.”*

A jeżeli nawet jakimś cudem udaje nam się o czymś zapomnieć, to coś lub ktoś nie zapomina o nas. Odnoszę wrażenie, że Manea próbuje powiedzieć, życie ludzkie nie sprowadza się tylko do tu i teraz, do wydzielonej bezpiecznej bańki, gdzie nie ma wymiany ani z jutrem, ani z wczoraj. Że nasze myśli nie wynikają jedynie z odbić w ulicznych witrynach, nie są jedynie efektem teraźniejszości, naszego aktualnego umiejscowienia. Człowiek zbudowany jest bowiem z trzech czasów. I o żadnym z nich nie da się zapomnieć.

Pomimo tych wszystkich przemyśleń, do których nakłoniła mnie książka, nie zaliczyłabym lektury do udanych. Czytając, można odczuć, że ma się przed oczami coś naprawdę wartościowego, mądrego, coś, z czym warto się zaznajomić. Trudno książce coś zarzucić. Zdania są zgrabne, logiczne, mają swój styl, a jednak coś nie pasuje. Coś sprawia, że zmuszam się do lektury i nie dostaję w zamian oczekiwanej przyjemności, a wręcz łapię się na tym, że wymykam się zdaniom, uciekam im. Przyznam, że zastanawiałam wielokrotnie, co jest nie tak? Czemu się nie podoba, jak musi się podobać? Bo jakby tego było mało, Manea jest pisarzem rumuńskim i zarówno w „Kryjówce”, jak i w innych swoich powieściach, odwołuje się do doświadczeń Holocaustu i życia w Rumunii podczas dyktatury Ceauşescu. Czegóż chcieć więcej? A jednak …

Myślę po prostu, że to nie był mój smak. Ale de gustibus non est disputandum, więc spróbujcie sami.

*Norman Manea, Kryjówka, str. 8, wyd. Czytelnik, Warszawa 2012

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 26
Kostkapani | 2017-06-21
Na półkach: Przeczytane, Nie moja bajka

Cóż, powieść, której za chwilę nie będę pamiętać. Chaotyczna, niejasna, przegadana, sprawia ostatecznie wrażenie, że była o niczym, choć przecież jej temat przewodni to emigracja, ból, jaki ona sprawia, poczucie zagubienia, osamotnienia, niezrozumienia, nieprzynależenia do żadnego ze światów. Ostatecznie jednak książka daje jakiś obraz stanu zwanego emigracją, o którym sam autor zapewne wiele wie jako Rumun od 1986 r. na emigracji.
Ciekawe jest zderzenie świata uciekinierów z socjalistycznej Europy Wschodniej ze światem racjonalnej, przewidywalnej Ameryki, w której normy są po to, by ich przestrzegać. Nasz wspólny los - ludzi z bloku wschodniego.

książek: 100
Cancale | 2015-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2015

Czyta się ją tak, jakby oglądało nieźle skręcony teledysk. Akcja szybka, rwana, wielowątkowa. Niektóre wątki są ciekawe, ten o - jak się domyślam - o Eliade przede wszystkim. Ale czuję niedosyt, bo nie został dobrze wytłumaczony i pociągnięty do końca. B. słabe zakończenie. Wielki plus dla tłumacza, bo dzięki niemu książkę czyta się dobrze. Czuć też, że Manea jest sprawny językowo.

książek: 379
panmrl | 2015-07-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Imponujący labirynt, w którym Manea gra z czytelnikiem i jego oczekiwaniami, podsuwając fałszywe tropy: przez chwilę oczekujesz, że będzie to powieść o emigrantach, potem - rozliczenie z pisarzami-erudytami, pokątnie spełniającymi się w pisaniu donosików do tajnych służb; po chwili myślisz, że właściwym tropem będzie "literatura po Holokauście", a sekundę później dostajesz dobrze znany motyw upokarzającego romansu podtatusiałego wykładowcy z powabną studentką, by nagle przeskoczyć do traumy 9/11, a z niej - do doświadczenia samotnej starości. Nad wszystkim wisi wspominany co i rusz Borges, zmiksowany z amerykańską paranoją i wschodnioeuropejskimi tajnymi służbami. Krótko mówiąc: doskonała zabawa.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy nominowanych do Literackiej Nagrody Angelus

Czy w tym roku Angelus trafi w ręce Polaka? Nadzieje są spore, tym bardziej, że wśród nominowanych do wyróżnienia przeważają polscy autorzy. Właśnie ogłoszono listę 14 kandydatów do 8. Literackiej Nagrody Europy Środkowej.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd