Nędznicy

Tłumaczenie: Krystyna Byczewska
Cykl: Nędznicy (tom 1)
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
8,42 (3652 ocen i 238 opinii) Zobacz oceny
10
1 036
9
951
8
701
7
648
6
176
5
100
4
21
3
13
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les Miserables
data wydania
ISBN
8306003667
liczba stron
1758
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Amanda

Temat to zaiste romantyczny: zbiegły galernik i złoczyńca, zmuszony do opieki nad osieroconą dziewczynką, doświadcza duchowego przeistoczenia. A dodajmy, że ta malownicza historia rozgrywa się na tle burz i zamętu rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich, stanowiąc jedynie pretekst do przedstawienia barwnej panoramy ludzkich losów. Nic dziwnego zatem, że dzieje Kozety i Jeana Valjeana od...

Temat to zaiste romantyczny: zbiegły galernik i złoczyńca, zmuszony do opieki nad osieroconą dziewczynką, doświadcza duchowego przeistoczenia. A dodajmy, że ta malownicza historia rozgrywa się na tle burz i zamętu rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich, stanowiąc jedynie pretekst do przedstawienia barwnej panoramy ludzkich losów. Nic dziwnego zatem, że dzieje Kozety i Jeana Valjeana od ponad półtora stulecia pobudzają wyobraźnię czytelników, twórców zaś inspirują do mniej lub bardziej wiernych adaptacji

 

źródło opisu: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1980

źródło okładki: www.piw.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2684
onika | 2014-05-24
Na półkach: Przeczytane, Klasyka, Powieści
Przeczytana: maj 2014

Skończyłam pierwszy tom „Nędzników”…i czuję się przetrącona w środku. Myślałam, że po lekturze nowel pozytywistycznych rodzimych autorów i „Germinalu” Zoli zdążyłam już się uodpornić na pewną tematykę. Hugo udowodnił mi, że tak nie jest.

Zdecydowanie najprzyjemniej czytało mi się dygresje pisarza nie do końca związane z fabułą powieści. Opis bitwy pod Waterloo to po prostu majstersztyk. Ujęły mnie wszystkie wprowadzenia konieczne do pojęcia pewnych wydarzeń i charakterystyki bohaterów – Hugo wspaniale oddaje sposób rozumowania swoich postaci. Żadne z ich zachowań nie jest dla czytelnika zagadką. I tu właśnie tkwi mój największy problem z tą powieścią: pisarz dał mi poznać wewnętrzne motywacje bohaterów i dlatego tak trudno było mi przebrnąć przez rozdziały, w których Jan Valjean czy Fantyna są traktowani podle i niesprawiedliwie. A już prawo i sprawiedliwość reprezentowane przez Javerta są po prostu przerażające. Nie cierpię czarno-białego podejścia do ludzi i ich problemów, dlatego też Javert przestrzegający ściśle litery prawa, będący wcieleniem karzącego wymiaru sprawiedliwości, z naciskiem na karzący, budzi moją niechęć, choć jednocześnie imponuje jego oddanie sprawie i to, że w stosunku do samego siebie stosuje te same kryteria oceniania co do innych. Mój problem z Javertem polega także na tym, że nie można odmówić mu słuszności postępowania: widzi zdarzenie, podporządkowuje je pod odpowiedni paragraf, wymierza karę – przecież tak być powinno. Prawo jest po to, by je przestrzegać. Za przestępstwo kara musi być wymierzona. Ale sprawiedliwość bez miłosierdzia jest straszna.

Jan Valjean skradł mi serce w momencie, gdy w tajemnicy przed matką płacił za mleko wyłudzane przez swoich siostrzeńców. I ta kradzież chleba z rozpaczy. Przypomniał mi się artykuł, który kiedyś czytałam w jakiejś gazecie. Traktował on o pewnym amerykańskim prokuratorze, który miał osądzić ojca czwórki dzieci za to, że ukradł chleb dla nich. Właściciel piekarni domagał się odszkodowania, którego oskarżony nie miał jak zapłacić. Prokurator zasądził karę dla tego człowieka, która miała pokryć żądania piekarza. Ale znacznie większą karę nałożył na wszystkich gapiów obecnych na sali rozpraw ze sobą włącznie – jako reprezentanci społeczeństwa mieli zapłacić grzywnę za to, że dopuścili do sytuacji, w której ojciec nie jest w stanie zapracować na chleb dla dzieci. Nikt nie uchylił się od tego wyroku. To jest mój ideał sprawiedliwości.

Ale tak naprawdę moim ulubiony bohaterem póki co jest biskup Myriel. Rozczuliły mnie pierwsze rozdziały „Nędzników”, w których Hugo dzięki niemu tak pięknie wyłożył swoje poglądy na chrześcijaństwo. I podoba mi się sposób, w jaki biskup zawrócił Valjeana na dobrą drogę – bez zbędnego moralizowania i dawania świętobliwych napomnień. Nie uważam, żeby Valjean odbył jakąś drastyczną przemianę. Jestem zdania, że z człowieka nie może wydobyć nic, co nie leży w jego charakterze. Jan Valjean był dobrym człowiekiem, galery sprawił, że o tym zapomniał, biskup stał się latarnią, które te zapomniane cechy wyłoniła z odmętów nienawiści. Podobnie sprawa miała się z Fantyną – trudne doświadczenie zniszczyły jej ciało, ale nie samą osobę.

Póki co zrobię sobie przerwę od „Nędzników”. Ale jedna rzecz mnie zastanawia: skąd Javert wiedział o tym, co zaszło między Janem Valjean a Gerwazkiem?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabić drozda

Z ogromną ciekawością i chęcią zapoznaję się z literaturą zaliczaną do klasyki. Czy to klasyki ogólnie czy to klasyki danego gatunku. „Zabić drozda” p...

zgłoś błąd zgłoś błąd