Jutro skończę dwadzieścia lat

Tłumaczenie: Jacek Giszczak
Wydawnictwo: Karakter
6,51 (71 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
7
7
30
6
22
5
1
4
7
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Demain j'aurai vingt ans
data wydania
ISBN
978-83-62376-15-5
liczba stron
352
język
polski
dodała
Ola Loobeensky

„Cudowne lata” w Afryce! Kiedy jego kraj, Kongo, przeżywa pierwszą dekadę niepodległości, Michel ma dziesięć lat i poznaje właśnie smak wczesnych miłosnych uniesień. Dorasta, otoczony kręgiem rodziny i przyjaciół. Przybrany ojciec, tata Roger, piastuje intratną posadę recepcjonisty w hotelu dla białych, mama Paulina, porzucona przez pierwszego męża, próbuje podołać trudom wychowania syna, nie...

„Cudowne lata” w Afryce! Kiedy jego kraj, Kongo, przeżywa pierwszą dekadę niepodległości, Michel ma dziesięć lat i poznaje właśnie smak wczesnych miłosnych uniesień. Dorasta, otoczony kręgiem rodziny i przyjaciół. Przybrany ojciec, tata Roger, piastuje intratną posadę recepcjonisty w hotelu dla białych, mama Paulina, porzucona przez pierwszego męża, próbuje podołać trudom wychowania syna, nie zapominając przy tym o własnych pragnieniach, wujek René, nie dość, że bogaty i skąpy, to nie przestaje cytować Marksa, siostra najbliższego przyjaciela, Karolina, przyprawia narratora o istną burzę hormonów, w specjalnej roli pojawia się nawet sam Arthur Rimbaud. Wszyscy podejrzewają Michela o to, że jest we władaniu magicznych mocy, dzięki którym w podstępny sposób kieruje losami rodziny.

W tle toczy się wielka historia: w Iranie upada szach, Wietnamczycy wkraczają do Kambodży, obalony zostaje okrutny ugandyjski dyktator Idi Amin Dada, a przede wszystkim w najlepsze trwa zimna wojna. Tata Roger nocami słucha Głosu Ameryki, a potem toczy z rodziną polityczne dyskusje. Michel patrzy na to oczami dziesięciolatka, który próbuje zrozumieć świat.

Nowa książka Alaina Mabanckou to nieco nostalgiczna opowieść o dzieciństwie i dorastaniu w afrykańskim kraju, który pod wieloma względami wcale nie przypomina tych znanych z relacji prasowych i telewizyjnych. Dyskretna ironia i pełen wdzięku humor współgrają tu z hołdem, jaki autor składa literaturze i muzyce. Piosenkom Brassensa towarzyszą aluzje do wielu książek dzieciństwa, m.in. Małego księcia i Życia przed sobą.

 

źródło opisu: Karakter, 2012

źródło okładki: Karakter, 2012

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ola książek: 755

Dziesięć do dwudziestu

Danny Gopnik starał się za wszelką cenę odzyskać swoje przenośne radyjko tranzystorowe, na którym słuchał piosenek Jefferson Airplane. Marjane Satrapi, markowała grę na gitarze przy Iron Maiden, zaś Michel, bohater "Jutro skończę dwadzieścia lat", usiłuje zrozumieć, co właściwie mówi do niego Georges Brassens w jednym ze swoich utworów. Michel liczy sobie dziesięć lat i jest rozwodnikiem. Mieszka z przybranym ojcem oraz dwiema matkami w kongijskim Pointe-Noire, jest zmuszony dorastać, a jego ukochana Karolina odmówiła dalszej współpracy. To bardzo wiele jak na jednego człowieka.

Mój wuj twierdzi, że jest komunistą. Komuniści to zwykle ludzie prości, nie mają telewizji, telefonu, elektryczności, ciepłej wody, klimatyzacji i nie zmieniają samochodu co pół roku jak wujek René. Więc teraz już wiem, że można być komunistą i bogaczem.

Chłopiec, co nie powinno dziwić, wziąwszy pod uwagę jego wiek, ma wiele spostrzeżeń, zarówno na temat własnej rodziny, jak i świata, a przy tej okazji – także polityki. Jego wypowiadane poważnym tonem proste i nieświadomie ironiczne uwagi, doprowadzają od czasu do czasu do zgrzytu: postać dziecka traci wówczas na wiarygodności i staje się tubą dorosłego. Lepsza wydaje mi się mimo wszystko wyczuwalnie syntetyczna naiwność z filozoficznym zacięciem, niż hiperrozwinięty, kilkuletni mędrzec, do którego całkiem niedawno i bezskutecznie usiłował przekonać mnie przez googolplex stron Jonathan Safran Foer. W interwałach pomiędzy tego typu pęknięciami...

Danny Gopnik starał się za wszelką cenę odzyskać swoje przenośne radyjko tranzystorowe, na którym słuchał piosenek Jefferson Airplane. Marjane Satrapi, markowała grę na gitarze przy Iron Maiden, zaś Michel, bohater "Jutro skończę dwadzieścia lat", usiłuje zrozumieć, co właściwie mówi do niego Georges Brassens w jednym ze swoich utworów. Michel liczy sobie dziesięć lat i jest rozwodnikiem. Mieszka z przybranym ojcem oraz dwiema matkami w kongijskim Pointe-Noire, jest zmuszony dorastać, a jego ukochana Karolina odmówiła dalszej współpracy. To bardzo wiele jak na jednego człowieka.

Mój wuj twierdzi, że jest komunistą. Komuniści to zwykle ludzie prości, nie mają telewizji, telefonu, elektryczności, ciepłej wody, klimatyzacji i nie zmieniają samochodu co pół roku jak wujek René. Więc teraz już wiem, że można być komunistą i bogaczem.

Chłopiec, co nie powinno dziwić, wziąwszy pod uwagę jego wiek, ma wiele spostrzeżeń, zarówno na temat własnej rodziny, jak i świata, a przy tej okazji – także polityki. Jego wypowiadane poważnym tonem proste i nieświadomie ironiczne uwagi, doprowadzają od czasu do czasu do zgrzytu: postać dziecka traci wówczas na wiarygodności i staje się tubą dorosłego. Lepsza wydaje mi się mimo wszystko wyczuwalnie syntetyczna naiwność z filozoficznym zacięciem, niż hiperrozwinięty, kilkuletni mędrzec, do którego całkiem niedawno i bezskutecznie usiłował przekonać mnie przez googolplex stron Jonathan Safran Foer. W interwałach pomiędzy tego typu pęknięciami Michel zaczyna widzieć i rozumieć coraz więcej; tymczasem szach Reza Pahlawi ucieka z Iranu, Idi Amin Dada również przestaje być mile widziany w swoim kraju. Historie o perypetiach sercowych oraz domowych przeplatają się więc z wcale wielką historią, a to wszystko opowiadane przy pomocy podobnego zestawu środków. Efekty są przeurocze i bywają komiczne.

Styl najnowszej książki Mabanckou uległ drobnym zmianom i wygładził się w stosunku do wcześniejszych pozycji – być może ze względu na temat – lecz jego zasadniczy rdzeń pozostał ten sam: zaczepna i często niepoważna narracja, tyle tylko, że jej tok jest tym razem mniej chaotyczny, a kropki znalazły się na swoich miejscach. Kupowanie powieści Kongijczyka to transakcja wiązana, razem z "Jutro skończę dwadzieścia lat" otrzymujemy garstkę autoodniesień: postać Angoualimy (African Psycho) mignie z raz i dwa, pojawi się dobrze znany miłośnikom Kielonka bar Śmierć Kredytom, a pan Mutombo będzie narzekał na pewnych zabójczo eleganckich i bardzo kolorowych saperów (Black Bazar). Te przebłyski nie uniemożliwią jednak orientowania się w fabule tym, dla których posiedzenie nad przygodami Michela będzie pierwszym kontaktem z utworami pisarza. To raczej diamenciki, porozrzucane to tu, to tam, by mrugnąć do wtajemniczonych; stanowią przy tym miłe domknięcie fikcyjnej rzeczywistości.

"Jutro skończę dwadzieścia lat" pojawiło się u nas w sierpniu tego roku; tłumaczenia powieści Afrykańczyka na polski po raz czwarty podjął się Jacek Giszczak, a wydania – również po raz czwarty – wydawnictwo Karakter. Przemek Dębowski, odpowiedzialny za oprawę graficzną, także w tym przypadku wykonał kawał dobrej roboty: dwie śliczne, pulchne łapki wyciągnięte do góry, z żółtym Słońcem i chmurami w tle, a wszystko utrzymane w ciepłej tonacji; piękna ilustracja tego, co można znaleźć w środku.

Zupełne pomieszanie rejestrów i bardzo, bardzo przyjemna książka.

Aleksandra Lubińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (261)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 711
deerman22 | 2017-04-06
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jutro skończę dwadzieścia lat to książka, którą można odebrać jako dla nie wiadomo kogo. Z jednej strony mamy realia komunizmu, historii Afryki a z drugiej strony mamy kolejny raz tuż po Papryczce perspektywę dziecka przez co historia się momentami zbyt trywializuje.

Sądziłem, że podobnie jak w Papryczce historia wraz z bohaterem będzie nabierać poważniejszych, dojrzalszych tonów. Tu jednak mamy cały czas perspektywę dziecięcą, która w pewnym momencie zaczyna się dłużyć i zwyczajnie męczyć. Może to też kwestia tego, że ja nie przeżyłem historii świata, która dzieje się w tle jak np radio Głos Ameryki i szalone wyczekiwanie na audycje.

Nietypowym jest to, że ta książka w zasadzie spina Wyznania Jeżozwierza i Papryczkę w sobie tworząc jedną historię. Papryczka pojawia się tu i opowiada historię Jeżozwierza przez co czytelnik zaznajomiony z poprzednimi książkami może poczuć się dość zaskoczony podobnym zabiegiem.

Książka jest ciekawa jednak narracja w połączeniu z małą progresją...

książek: 28
HannaAnna | 2016-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2016

Historia opowiedziana przez chłopca, bardzo młodego, który dopiero poznaje pierwsze wzruszenia i uczucie zazdrości o koleżankę, lecz ciągle w niewinny, dziecinny sposób. W tę naiwną narrację ubiera autor historię swojego kraju po uzyskaniu niepodległości i wejściu w fazę rządów komunistycznych. Pozwala mu to nie oceniać, nie bawi się w politykę. Bada sytuację ludzi w ich najważniejszych momentach życiowych: porzucenie przez partnera, samodzielność afrykańskiej kobiety z dzieckiem, nowa miłość, bigamiczne małżeństwo i atmosfera rodziny podzielonej na dwa domy i dwie kobiety, lecz połączonej jednym mężem. Przyjaźnie, kłótnie, zazdrości przydarzające się bohaterom w różnym wieku, więc i różnie przebiegające. Relacje między biednymi, a bogatymi, ukrywanie radia i kasety z muzyką z Francji. Historie rodzinne, zarówno te codzienne, pospolite o szkole i pracy, jak i występujące w formie "mitu założycielskiego" o pierwszym spotkaniu rodziców w afrykańskim buszu podczas rytualnych obrzędów...

książek: 459
an_an | 2013-12-28
Na półkach: Przeczytane

Sympatyczna. Ciepła. Mały, niewinnie zakochany' Michael modlący się za szacha Iranu, rozmawiającym z Arthurem, przyjacielem z okładki, szukający klucza. Niewinna, a może pełna winy, z wujkiem Rene, komunistą, szamanem, nieszczęśliwą matką,politycznymi zawirowaniami, których nie rozumie mały Michael. Ale tchnąca magią, pozytywną energią... Chce się ją czytać, właśnie dla tej prostoty. I może oceniłabym ją jako przeciętną, ale ostatni akapit mnie wzruszył. Może choćby dla niego warto sięgnąć po książkę Mabanckou. Nawet jeśli jutro kończymy więcej niż dwadzieścia lat.

książek: 755
Ola Loobeensky | 2012-08-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 713
Agata | 2013-10-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2013

Autor doskonale oddał perspektywę i naturę dziecka, ale i tak mimo kilku mocnych punktów całość wypada średnio.

książek: 894
czytankianki | 2012-09-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 29 sierpnia 2012

http://czytankianki.blogspot.com/2012/09/alain-mabanckou-jutro-skoncze.html

książek: 94
Mystra | 2013-08-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2013 rok

Dobra, inteligenta lektura, która zmusza do myślenia...

książek: 390
twzaczytany | 2016-04-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: kwiecień 2016

Nie wszystkie wybory literackie są słuszne. ;)

książek: 113
książek: 645
TrustMe | 2017-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 listopada 2017
zobacz kolejne z 251 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dubravka Ugrešić, Oksana Zabużko i Alain Mabanckou gośćmi Festiwalu Conrada

Dubravka Ugrešić, Oksana Zabużko i Alain Mabanckou to kolejni pisarze, którzy pojawią się w tym roku w Krakowie podczas Festiwalu Conrada.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd