Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jeszcze jeden dzień

Tłumaczenie: Justyna Grendysz
Wydawnictwo: Muza
6,37 (323 ocen i 61 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
19
8
37
7
73
6
93
5
48
4
19
3
12
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Il giorno in piu
data wydania
ISBN
978-83-7758-206-0
liczba stron
256
język
polski
dodała
Ag2S

Trzydziestoletni Giacomo wiedzie rozrywkowe życie pełne krótkich romansów. Nie umie pokochać, a może boi się odrzucenia. Codziennie rano widuje w tramwaju dziewczynę lecz nie ma odwagi odezwać się do niej. Zaczyna wyczekiwać tych krótkich spotkań i ukradkowych spojrzeń, które stają się dla niego najważniejszym momentem dnia. Budzą się w nim uczucia, których się u siebie nie spodziewał. To...

Trzydziestoletni Giacomo wiedzie rozrywkowe życie pełne krótkich romansów. Nie umie pokochać, a może boi się odrzucenia. Codziennie rano widuje w tramwaju dziewczynę lecz nie ma odwagi odezwać się do niej. Zaczyna wyczekiwać tych krótkich spotkań i ukradkowych spojrzeń, które stają się dla niego najważniejszym momentem dnia. Budzą się w nim uczucia, których się u siebie nie spodziewał. To Micheli, dziewczyna z tramwaju robi pierwszy krok proponując kawę. Okazuje się, że i dla niej te wspólne podróże są ważne. Niestety, zaproszenie na kawę jest jednocześnie pożegnaniem, ponieważ dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku... Czy Giacomo zapomni o niej i pokona tęsknotę, czy odważy się i ruszy do Nowego Jorku na poszukiwanie swej miłości?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2012

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42367

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 150
Izabela_tz | 2014-07-05
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 30 czerwca 2014

Powieść Fabio Volo „Jeszcze jeden dzień” pojawiła się na włoskim rynku w 2011 roku, natomiast w Polsce dopiero rok później. Niewielki odstęp czasowy od jej wydania nie sprawił, że o tym tytule było głośno. Nie oszukujmy się, rynek książki w ostatnich latach jest bombardowany tak wielką ich ilością, że tylko nieliczne mają szanse odnieść sukces. Jak więc ten wstęp ma się do tego tytułu?

256-stronicowa powieść wydana przez wydawnictwo MUZA zachęca czytelników do jej przeczytania jednym kluczowym zdaniem z okładki: „Bestsellerowa powieść ulubionego pisarza włoskich trzydziestolatków”. Wierzcie mi, nie ma nic gorszego od reklamowania swojego produktu, w tym przypadku książki, podobnymi stwierdzeniami. Nawet jeśli to prawda i książka najlepiej sprzedaje się w tym przedziale wiekowym nie ograniczajmy grupy odbiorców. Aby sprzedać książkę najczęściej wystarczy dobry jej opis, nic więcej. Załóżmy jednak, że nie zauważyłam tego jednego zdania, a przeczytany opis wydawał się zachęcający. Książka kupiona, więc pozostało tylko rozpocząć jej czytanie.

„Jeszcze jeden dzień” to powieść z rodzaju tych, które czyta się z prędkością światła. Wystarczyło tylko na chwilę zagłębić się w lekturze aby już znajdować się na jej ostatnich stronach. Opisy postaci, miejsc, a także dialogi i myśli bohaterów stworzone za pomocą plastycznego i lekkiego języka sprawiały, że czytelnik bez problemu zanurzał się w świat przedstawiony przez autora. Jest jednak jeden mankament, który może irytować, a mianowicie setki nazw ulic, miejsc i budynków. W pewnych momentach było ich tak wiele, że nie miałam nawet zamiaru ich czytać, ponieważ nie wnosiły one niczego nowego do lektury. Możliwe jest więc to, że szybkie czytanie tej powieści ma jedno ze swoich źródeł w omijaniu wszystkich wypisanych w niej nazw. Ale przejdźmy dalej.

Bohaterem powieści jest trzydziestoletni Giacomo. Codziennie rano jadąc do pracy, spotyka w tramwaju piękną i tajemniczą Michelę. W jego głowie pojawiają się setki myśli, pragnie zamienić choć kilka słów z nieznajomą, boi się jednak zaryzykować i tym samym wystawić się na śmieszność. Tak mija dzień za dniem, a jego plan wciąż nie zostaje spełniony. Jednak pewnego ranka to dziewczyna wychodząc z tramwaju, proponuje mężczyźnie spotkanie i rozmowę przy filiżance kawy. Giacomo dowiaduje się, że dziewczyna przeprowadza się z powodu nowej pracy i już więcej jej nie zobaczy. Tym samym ich pierwsze spotkanie ma się stać ich ostatnim. Dopiero w tym momencie powieść wchodzi w fazę rozwinięcia, a więc na następnych jej stronach autor przygotował dla czytelnika wiele niespodziewanych wydarzeń. Oczywiście tych lepszych i gorszych.

Fabio Volo stworzył romantyczną powieść ukazującą życie dwojga dorosłych ludzi dla których słowo „miłość” oznacza coś zupełnie różnego. Te różnice mogą spowodować niepowodzenia i tym samym zakończenie ich krótkiej znajomości, ale również mogą stać się czymś całkowicie odwrotnym. Mogą one być podstawą do stworzenia układu idealnego pomiędzy dwiema młodymi osobami, dla których słowo „małżeństwo” mogłoby być synonimem słowa „abstrakcja”. Ciekawe i niecodzienne pomysły bohaterów oraz ostateczne podjęcie przez nich działań stworzyłyby naprawdę ciekawą i bardzo dobrą powieść. W mojej ocenie jest ona umiarkowanie dobra. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Pomijając już nazwy ulic, które nie były ani trochę interesujące i w żaden sposób nie wpływały na zwiększenie jakości napisanej powieści, zasadniczą i najbardziej znaczącą cechą, która wpłynęła na końcową ocenę są szczegóły dotyczące naszego bohatera Giacomo. Pewne jest to, że autor chciał wprowadzić do tej postaci nieco ostrości i wyrazistości, przecież kto chciałby czytać o idealnej, inteligentnej i interesującej postaci. Główny bohater owszem, jest inteligentny, momentami nawet zabawny, jednak połączenie tych cech z kimś kto traktuje kobiety jak zabawki i element do zdobycia jest nielogiczny. Dziwne jest to, że w innych powieściach tego typu, takie elementy nie przeszkadzają, wszystko ze sobą współgra tworząc spójną całość. W tej powieści wygląda to komicznie i nienaturalnie, a jedyne co ostatecznie utrzymuje całość na poziomie jest jej zakończenie.


Recenzja opublikowana na:
http://www.izabelamizia.pl/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziedzictwo von Becków

Chyba się starzeje, albo nie wiem. ..w każdym bądź razie sięgam coraz częściej po taką literaturę,sagi z wojną w tle. I powiem więcej bardzo mi się to...

zgłoś błąd zgłoś błąd