Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Popiersie czyli pomnik biustu

Wydawnictwo: MG
4,75 (4 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-61297-37-6
liczba stron
304
słowa kluczowe
piersi, biust,
kategoria
rozrywka
język
polski
dodała
wildfemale

Biust to z pewnością jeden z najbardziej kobiecych atrybutów. Od wieków piersi są czymś tak fascynującym ludzkość, że choćby tylko malarze różnych szkół i epok poświęcili im znaczną część twórczości. Naguski malowali Botticelli („Narodziny Wenus”), Tycjan (jeszcze w 1913 r. wycofano jeden z jego obrazów z wystawy w Berlinie), Rubens („Trzy gracje”), Francisco Goya („Maja naga”), Edouard Manet...

Biust to z pewnością jeden z najbardziej kobiecych atrybutów. Od wieków piersi są czymś tak fascynującym ludzkość, że choćby tylko malarze różnych szkół i epok poświęcili im znaczną część twórczości. Naguski malowali Botticelli („Narodziny Wenus”), Tycjan (jeszcze w 1913 r. wycofano jeden z jego obrazów z wystawy w Berlinie), Rubens („Trzy gracje”), Francisco Goya („Maja naga”), Edouard Manet („Śniadanie na trawie”). W czasach nam współczesnych konceptualista Ronnie Nicolino przy pomocy 200 ochotników wykonał na Stinson Beach w Kalifornii rzeźbę z piasku o długości 200 mil przedstawiającą 21 tys. damskich biustów. Ale mało tego, bo pracował nad dziełem życia, czyli rozwieszeniem pomiędzy urwiskami Wielkiego Kanionu w Kolorado łańcucha ze spiętych staników. Zagadnięty, czy nie ma obsesji, artysta stanowczo odrzucił tę żałosną insynuację.

Rodzaj ludzki zdradza wręcz rodzaj opętania na ich punkcie. Ankiety wykazują, że piersi znajdują się w ścisłej czołówce miejsc, na jakie u kobiety mężczyźni łapczywie patrzą najpierw. Najczęściej plasują się na podium, a niekiedy ten ranking wygrywają. Czy trzeba więcej, by biust stał się też głównym tematem i bohaterem książki…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/popiersie-czyli-pomnik-biustu/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/popiersie-czyli-pomnik-biustu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 689
wildfemale | 2012-06-28
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 27 czerwca 2012

Recenzowana przeze mnie książka została wydana w 2009 roku i nie zdobyła wielkiej popularności. Wydawca zresztą nie podaje informacji o nakładzie. Autorem jest Ireneusz Pawlik, z wykształcenia dziennikarz, który opublikował również podobną książeczkę o całowaniu. Książka do której się odnoszę najprawdopodobniej nie sprzedawała się zbyt dobrze i w akcie rozpaczy jedna z moich ulubionych księgarni zaczęła ją sprzedawać za... 4,99. A co mi tam, skusiłam się!

Rzeczywiście pierwszy kontakt z dziełem nie był zbyt zachęcający. Trudno mi było uwierzyć, że autor urodził się w 1958 roku (taka informacja widnieje na okładce), a nie znacznie później. Stosowana bowiem terminologia jest charakterystyczna dla osób młodszych i szczerze irytowały mnie te wszystkie „naguski”, „gołe baby” i „oczy”/ „balony” jako określenie piersi. To infantylne i spłycające tak ważny przecież temat. Chwilami miałam wrażenie, że autor braki erudycji nadrabiał otwierając sobie słownik wyrazów bliskoznacznych. Irytowało mnie także to, że uważa się on wyraźnie za eksperta od kobiecych piersi, ponieważ... jest mężczyzną. Najprawdopodobniej wątpliwy ten status eksperta pozwolił autorowi na spoufalanie się z gwiazdami (czasem także „starletkami”, gdy w słowniku brakuje polskich „gwiazdeczek”), więc Sophia Loren staje się „Zośką” (!), Hugh Hefner HH, a Marilyn Monroe (tak! zgadliście!) MM. Nie brakuje zachwytów nad biustami, często również brzmiących mało dojrzale.

Uwagę przyciąga okładka książki przypominająca dzieła Warhola i uwieczniająca... biusty. Poważną wadą dzieła o takiej tematyce jest jednak to, że są to jedyne ilustracje jakie obejrzymy. Nie jestem mężczyzną, nie jestem kinomanem, z przykrością przyznaję, że nie obejrzałam większości filmów, które przywołuje autor. Z przyjemnością obejrzałabym jednak kopie kadrów ze scen, które on przywołuje. Znacznie wzbogaciłoby to książkę. Drugim brakiem jest to, że autor nie zamieścił bibliografii. Powołuje się on na jakieś źródła, ale nie wiem jak daleko sięgnął, kto dokonał zbioru przywoływanych przez niego faktów, a co za tym idzie trudno mi ocenić ich wiarygodność. Napisanie dobrej książki pochłania mniej więcej tyle samo czasu co napisanie złej. Czemu by nie uzupełnić wydania o źródła, które się wcześniej (nieznaną metodologią) i tak zebrało. Przypuszczałabym, że dziennikarzy uczy się zbierania źródeł. Niezrozumiała jest dla mnie także decyzja o pominięciu w książce spisu treści. Bardzo utrudnia to poruszanie się po niej, a przecież treść musiała być choć w części ciekawa skoro jednak dokończyłam czytanie książki. Wybór poruszanych zagadnień jest ciekawy, ale zabrakło mi dodatkowo rozdziału o brafittingu.

Pomiędzy jednym balonem, a drugim i śródtytułami, których nie powstydziłby się tygodnik z tanią sensacją („żółtaczka z penisa” :P) autor zamieszcza ciekawe fakty, między innymi przybliża szczegóły z życia twórców „Playboya”, „Penthouse’a” czy „Hustlera”. Ciekawe też okazało się dla mnie czytanie o Polkach wyposażonych w obfite biusty, które robiły wielką karierę na świecie, często z takimi splotami przypadków, że mogłoby to posłużyć za scenariusz filmu. Nie budzi wreszcie moich oporów samo podejmowanie takiej tematyki, bo przecież temat zacny, a jedynie forma podania znacznie niedopracowana.

Kończę z niedosytem i wielkim żalem, że pozycja, która miała okazję stać się sukcesem ze względu na nośny temat stała się wysprzedawanym gniotem, bo autor o pewnych rzeczach nie pomyślał, a korektor i redaktor tych niedociągnięć nie poprawili.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szkolny lud, Okulla i ja

Pierwsza część historii Żaby, czyli Tomka Żabnego. To moje ulubione książki Niziurskiego (razem z częścią drugą). Codzienne, szkole perypetie Żaby, uj...

zgłoś błąd zgłoś błąd