Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

My z Jedwabnego

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,95 (266 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
33
9
70
8
64
7
69
6
19
5
6
4
2
3
2
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375364286
liczba stron
608
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
MateuszP

"To jest najsmutniejsza książka jaką czytałam napisana przez najbardziej pogodną osobę jaką znam". Wisława Szymborska "Jedna z najważniejszych i najbardziej dramatycznych książek ostatniej dekady". Ryszard Kapuściński "Lektura tej książki wywołuje niemal fizyczny ból, nie sposób się od niej oderwać. Anna Bikont z niezwykłą przenikliwością wczuwa się w cierpienie ofiar i daje porażający obraz...

"To jest najsmutniejsza książka jaką czytałam napisana przez najbardziej pogodną osobę jaką znam".
Wisława Szymborska

"Jedna z najważniejszych i najbardziej dramatycznych książek ostatniej dekady".
Ryszard Kapuściński

"Lektura tej książki wywołuje niemal fizyczny ból, nie sposób się od niej oderwać. Anna Bikont z niezwykłą przenikliwością wczuwa się w cierpienie ofiar i daje porażający obraz nienawiści, która latem 1941 r. ogarnęła mieszkańców miasteczka Jedwabne, nienawiści, która pokutuje tam po dziś dzień".
Marek Edelman

"Nie dała się zniechęcić: to stało się na cztery lata jej misją, obsesją, manią, jak chcecie to nazwać. Zbierała relacje i dokumenty, badała je krytycznie i porównywała, skrzętnie protokołując każdy krok, każdą rozmowę, odsłaniając cały swój warsztat badawczy i analityczny i nie ukrywając własnych emocji. W ten sposób w kanwę opowieści, zaiste porażających, o zbrodniach w ziemi łomżyńskiej przed sześćdziesięciu laty, o ich historycznym podłożu, o mordercach i o ich ofiarach, wplotła się książka o powstawaniu tej książki, nie mniej poruszająca nasze uczucia i świadomość moralną".
Jerzy Jedlicki, "Zeszyty Literackie" nr 89 (2005)

"Setki godzin prześlęczanych w bibliotekach i archiwach, kilometry przejechane po byle jakich prowincjonalnych drogach, dziesiątki rozmów z ofiarami, zbrodniarzami, świadkami, uparte rozplątywanie wątków, poszukiwanie śladów, podejmowanie tropów - Anna Bikont pracowała nad swoją książką blisko cztery lata, choć słowo "praca" nie oddaje ogromu jej zaangażowania, poświęcenia i pasji. Może raczej należałoby powiedzieć "żyła" swoją książką, oddając jej czas, myśli, emocje. Autorka daje nam do ręki bardzo osobisty zapis blisko czteroletnich, heroicznych zmagań z oporną materią przeszłości i pamięci, a też zapis własnej traumy związanej nie tylko z obcowaniem z niegdysiejszym bestialstwem, ale także z jego dzisiejszymi usprawiedliwieniami".
Joanna Szczęsna, "Gazeta Wyborcza"

"Wynikiem czterech lat z życia Anny Bikont jest książka, w którą wpisani jesteśmy wszyscy. To tytułowe "my" naprawdę robi wrażenie. Mieszczą się w nim zarówno "ci Polacy, których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią"(Aleksander Kwaśniewski), jak i ci, których sumienie poruszone nie zostało. Mieszczą się wszyscy żydowscy Polacy i polscy Żydzi, którzy w Jedwabnem mieszkali, zostali zabici lub wyjechali, a także ci, którzy, jak pani Helena Cz., wciąż tam żyją i całkiem słusznie nie chcą uwierzyć, że wojna skończyła się naprawdę. Z książki Bikont wyłania się więc nareszcie pełny, choć zupełnie nierealny kształt polskiej wspólnoty narodowej. Wspólnoty, która być mogła, ale nigdy nie była".
Joanna Tokarska-Bakir, "Rzeczy mgliste"

"My z Jedwabnego chociaż dotyczy wielkiego koszmaru sprzed dziesięcioleci i jednego z najboleśniejszych przewartościowań polskiej samoświadomości, pozostanie książką ważną nawet wtedy, kiedy przycichnie już dyskusja o tragicznym losie żydowskich mieszkańców miasteczka w Łomżyńskiem. To książka o każdej małej społeczności, która poczuła się, nawet wbrew oczywistym faktom, upokorzona i osaczona, o pamięci i niepamięci, o każdej agresywnej obronie szkodliwych mitów, o tym, że straszna przeszłość i straszna wina, chociaż wydają się zapomniane, czyli raz na zawsze wygodnie załatwione, kiedyś z wielką siłą wrócą i będą się wreszcie domagać uczciwego wyznania".
Marek Radziwon, "Gazeta Wyborcza"

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 96
Sebastian Grochala | 2016-01-06
Na półkach: Przeczytane

To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna. Wręcz przeciwnie – od tych słów od razu trzeba zacząć prezentację książki, która wyciska piętno na swoim czytelniku, dając wiele okazji do refleksji nie tylko nad losami jej bohaterów, nad wydarzeniami i okrucieństwem, z którym się spotykali, ale i nad istotą człowieczeństwa w ogóle.

Na temat wydarzeń historycznych, szczególnie takich jak to, o którym pisze Anna Bikont, rozmawia się trudno. Przywołują one historie i wydarzenia, które chcielibyśmy wyprzeć, zapomnieć. Udawać, że nigdy nie miały miejsca. Dużo trudniej stanąć w prawdzie i przyznać, że było się mordercą czy złodziejem, niż szukać wymówek i usprawiedliwień albo po prostu nie pamiętać. Tym bardziej, jeśli kłamstwo powtarzane jest przez innych przez kilkadziesiąt lat, a wokół prawdziwego przebiegu wydarzeń narasta wiele różnych opowieści, utrudniających dotarcie do prawdy.

Autorka kontynuuje pracę wykonaną przez Jana Tomasza Grossa, która zaowocowała wydaniem książki pt. „Sąsiedzi”. Był to kamień milowy, po którym, w drodze do prawdy, należało postawić kolejne. Jednym z nich stała się właśnie książka Anny Bikont, która postanowiła nie tylko opowiedzieć, co naprawdę wydarzyło się 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem, ale również pokazać pewne konsekwencje rozgrywających się na ulicach miasta (i jak dowiemy się z lektury, nie tylko tego miejsca) wydarzeń. Jednym ze skutków, o którym z lektury książki dowiemy się wiele, jest kwestia próby pójścia dalej, poradzenia sobie z niełatwą, hańbiącą przeszłością przez mieszkańców Jedwabnego, gdzie podczas jednego z wakacyjnych, wojennych dni doszło do tragicznych wydarzeń, które na zawsze zmieniły losy wielu pojedynczych osób i samej społeczności, jako pewnej zbiorowości, wspólnoty. Czy wybrana przez mieszkańców droga okazała się słuszna? Czy konsekwencją próby ukrycia prawdy nie jest dużo większy problem, z którym ciężko sobie poradzić, pomimo upływu wielu lat? Na te pytania pomoże odpowiedzieć nam lektura reporterskiego śledztwa, do którego zaprasza nas autorka książki „My z Jedwabnego”.

Praca Anny Bikont zasługuje na szacunek i uznanie ze względu na widoczny ogrom czteroletniej pracy autorki, w trakcie którego wielokrotnie spotykała się z bohaterami opisywanych wydarzeń, przeglądała wiele archiwów, odnajdywała i badała źródła. Wszystko po to, aby umożliwić nam poznanie i zrozumienie nie tylko tego, co wydarzyło się w Jedwabnem 10 lipca 1941 roku, ale również co do tego doprowadziło i co działo się później. Ta szeroka perspektywa pozwala nam na bardzo dobre poznanie tematu i zawdzięczać to możemy właśnie ciężkiej i bardzo rzetelnej pracy przeprowadzonej przez autorkę.

Wielokrotnie miałem wrażenie, że obcuję sam na sam z uczestnikami zdarzeń. Czytam wiele wypowiedzi. Mogę je porównywać i zestawiać. Mam szansę poznać zarówno Żydów, którzy ucierpieli i stali się ofiarami tych wydarzeń, jak również poznać Polaków, którzy w różny sposób zachowywali się w przeszłości i w różny sposób reagowali w trakcie walki o ujawnienie prawdy. Konstrukcja książki pozwala mi z jednej strony na słuchanie tego, co do powiedzenia mają sami uczestnicy i naoczni świadkowie zdarzeń, ale z drugiej pokazuje jakie nastroje społeczne i jakie wydarzenia lokalne czy ogólnopolskie towarzyszyły pracom autorki czy Instytutu Pamięci Narodowej, który w podobnym czasie poszukiwał odpowiedzi na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w Jedwabnem.

Lektura tej książki nie jest łatwa. Wielokrotnie ją przerywałem, ponieważ to, co opowiadają w niej jej bohaterowie, którzy sami uczestniczyli bądź widzieli opisywane zdarzenia, było dla mnie przerażające. Z drugiej jednak strony poznałem też biografie ludzi wyjątkowych, którzy do końca, pomimo tego, co działo się dookoła, potrafili zachowywać się jak trzeba, potrafili zachowywać się przyzwoicie. A to daje nadzieję…

Dzięki lekturze tej książki nie tylko poznałem przebieg wydarzeń, ale również ich genezę i mogłem spojrzeć na całość sytuacji z dużo szerszej perspektywy, poznając losy mieszkańców miasteczka, którzy do tej pory nie potrafią poradzić sobie z tragiczną, wojenną przeszłością. Dzieło Anny Bikont pozostawia nas z pytaniem, czy jako Polacy, jesteśmy gotowi do tego, aby poradzić sobie z tą i innymi historiami, które pokazują, że nasza przeszłość to nie tylko historia bohaterskich postaw, ale również takich wydarzeń, z którymi trudno nam się pogodzić, do których nie chcemy się przyznawać i które wolimy ukrywać?

Recenzja na: http://zkamerawsrodksiazek.pl/my-z-jedwabnego-anny-bikont-recenzja/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaklinacz ognia

Miałam już ogromną ochotę na dawkę ciekawej i wciągającej fantastyki. Ta pozycja już samą okładką mnie do siebie zachęciła. Pytanie tylko czy spełniła...

zgłoś błąd zgłoś błąd