Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Lady Midnight

Cykl: Mroczne Intrygi (tom 1) | Seria: The Dark Artifices
Wydawnictwo: Simon & Schuster
8,27 (64 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
14
8
13
7
9
6
5
5
2
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lady Midnight
data wydania
ISBN
9781442468351
liczba stron
768
słowa kluczowe
cassandra, clare, dark, artifices, lady, midnight
język
angielski
dodała
Aleksandra

Los Angeles. It’s been five years since the events of the Mortal Instruments when Nephilim stood poised on the brink of oblivion and Shadowhunter Emma Carstairs lost her parents. After the blood and violence she witnessed as a child, Emma has dedicated her life to to discovering exactly what it was that killed her parents and getting her revenge. Raised in the Los Angeles Institute with the...

Los Angeles. It’s been five years since the events of the Mortal Instruments when Nephilim stood poised on the brink of oblivion and Shadowhunter Emma Carstairs lost her parents. After the blood and violence she witnessed as a child, Emma has dedicated her life to to discovering exactly what it was that killed her parents and getting her revenge.

Raised in the Los Angeles Institute with the Blackthorn family, Emma is paired as a parabatai with her best friend, Julian Blackthorn. A series of murders in the city catch her attention — they seem to have the same characteristics as the deaths of her parents. Could the murderer be the same person? And her attention isn’t the only one caught: someone has been murdering Downworlders as well. The Fair Folk make a deal with the Institute: if the Blackthorns and Emma will investigate the killings, they’ll return Mark Blackthorn to his home. The catch: they have only two weeks to find the killers. Otherwise it’s open war between faeries and Nephilim.

The Shadowhunters of the Institute must race against time to catch the killers, even as they begin to suspect the involvement of those closest to them. At the same time, Emma is falling in love with the one person in the world she’s absolutely forbidden by Shadowhunter Law to love. Set against the glittering backdrop of present-day Los Angeles, Emma must learn to trust her head and her heart as she investigates a demonic plot that stretches from the warlock-run nightclubs of the Sunset Strip to the enchanted sea that pounds the beaches of Santa Monica.

 

źródło opisu: http://www.simonandschuster.co.uk/admin_assets/192...(?)

źródło okładki: https://d.gr-assets.com/books/1444413508l/13541054.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2532
Natalia-Lena | 2016-03-20
Przeczytana: 16 marca 2016

[ http://room6277.blogspot.ie/2016/03/lady-midnightpani-noc-cassandra-clare.html ]

(Nazwanie tych przemyśleń „recenzją” byłoby nadużyciem, dlatego moją wypowiedź nazwijmy refleksjami fanki… która jest już zmęczona).

Czy istnieją historie, z których się wyrasta? Taka myśl przyszła mi do głowy, gdy skończyłam lekturę „Lady Midnight” zwanej w polskim wydaniu „Panią Noc”. Można wyrosnąć, ale wspominać z rozrzewnieniem, można też wyrosnąć i bez emocji podchodzić do czegoś, co niegdyś dostarczało mnóstwo przeżyć. W tym przypadku to chyba będzie ta druga opcja. Pomimo często mieszanych uczuć względem cyklu, którymi zdążyłam też obdarzyć ekranizację i ostatnio – serial, byłam bardzo podekscytowana nadchodzącą premierą „Lady Midnight”. Świat Nocnych Łowców wciągnął mnie, stał się moim gigantycznym guilty pleasure i gdy rozsądek mówił „nie czekaj na kolejny tom”, serce wrzeszczało „patrz, już przedsprzedaż!”. Tym bardziej dokucza myśl, że z grzesznej przyjemności zostały tylko grzeszki autorki.

Przeniesienie akcji do Los Angeles i postawienie na młodsze pokolenie Nocnych Łowców miało odświeżyć oblicze cyklu. Dzieci Mrocznej Wojny, Emma Carstairs i Jules Blackthorn mieli przejąć pałeczkę po osławionej parze: Clary Fairchild i Jace Herondale. Mieliśmy wkroczyć do świata, w którym nadal żywe jest wspomnienie wielkiej bitwy i krzywda ofiar. Miało być porywająco. A jak było w rzeczywistości? Mój entuzjazm opadał z każdym kolejnym rozdziałem, przez finał przedarłam się bez większych emocji, a dodatkowe opowiadanie dotyczące dorosłych bohaterów „Darów Anioła” w dużej mierze rozminęło się z moimi oczekiwaniami. Nie ukrywam, powieść skończyłam raczej z przymusu i było mi wszystko jedno, jak zostanie rozwiązana intryga. Skąd takie odczucia? Przecież do tej pory to była lekka, łatwa i przyjemna rozrywka. Cóż, nadal tak jest, tyle że seria wpadła już w rutynę i doskonale wiemy, co na nas czeka. A to już nie bawi. Clare nie zaskakuje, tkwiąc w pułapce sprawdzonej formuły. To romans pomiędzy bohaterami X i Y (często jeszcze Z) jest najważniejszy, stając się nośnikiem całej historii. Ich rozterki, rozstania i powroty, mniej bądź bardziej sekretne schadzki zamieniają całą serię w telenowelę. Czy ona będzie z nim? Czy on będzie z nią? Kogo wybierze? Kogo nie wybierze? Czy wrócą do siebie? Każdy musi mieć jakiegoś partnera (a najlepiej to dwa obiekty westchnień), z którym przeprowadza długie rozmowy na temat swoich uczuć. Nie zapominajmy też o zakazanej miłości, która podgrzewa atmosferę; zakochani nie mogą mieć zbyt łatwego życia, bo nie byłoby o czym pisać. Autorka chyba mocno wzięła sobie do serca modę na shipping*, dostarczając nastoletnim czytelnikom mnóstwo opcji – niech mają wybór, komu i w jakiej konfiguracji chcą kibicować. To zaczyna niebezpiecznie przypominać stylistykę fanfiction, gdzie w wielu (ale nie wszystkich) przypadkach pairingi** odgrywają dużą rolę. Nie da się też zignorować faktu, że to wszystko już było w dwóch poprzednich seriach – kłopotliwe trójkąty miłosne, siła zakazanej miłości, tajemniczy związek, bolesna zdrada. Trudno ekscytować się tym samym po raz kolejny - ja tego nie potrafię.

Nie wiem, jakim cudem Clare nadal panuje nad ilością bohaterów. „Lady Midnight” to dom dla postaci z serii „Mroczne Intrygi”, „Dary Anioła” i „Diabelskie Maszyny”. Autorka nie może się powstrzymać, by nie szepnąć słówka na temat tego, co słychać u starych bohaterów, choć wszyscy doskonale wiemy, że żyją w jednej z wariacji na temat obrzydliwie cukierkowego „długo i szczęśliwie” – bo przecież za nic nie można złamać serc fanów. Odważne rozwiązania? Morderczy rajd, którego nie powstydziłby się George R.R. Martin, a przynajmniej twórcy serialu „The 100"? Nic w tym stylu. Imiona i wspomnienia zalewają karty powieści i choć mieszkańcy Instytutu w Los Angeles są nowi, to nie można oprzeć się wrażeniu, że oni i ich perypetie to odpowiedzi na postacie i wątki z dwóch poprzednich serii. Według niektórych czytelników Emma jest damską wersją Jace’a, a Clary mogłaby podać rękę Julesowi; coś w tym jest, bo gdyby Clare zrobiła to samo, co Stephenie Meyer w „Życiu i śmierci”, to na miejscu Clary i Jace’a z powodzeniem mogliby stanąć Emma i Jules. Doszukiwanie się odpowiedników wśród innych też nie jest trudne; sama zastanawiam się, czy to niektóre z moich typów są na wyrost, czy może autorka posiada sprawdzony przepis na budowanie charakterów w grupie przyjaciół i za nic nie chce z tego zrezygnować.

Pomysł na intrygę jest interesujący, to trzeba Clare oddać. Wyżej napisałam, że było mi wszystko jedno, jak zostanie rozwiązana – to też prawda. Cierpliwość czytelnika ma swoje granice i gdy musi on brnąć i brnąć, i brnąć przez kolejne rozdziały wypełnione tymi samymi rozmowami o niczym, przyziemnymi czynnościami i dylematami jeszcze jednej pary, to w końcu zostaje pokonany. Historia demonicznego spisku i nawiązania do klasyki literatury sprawiają wrażenie drugorzędnego zagadnienia; czegoś, co powołano do życia, by relacje bohaterów miały swoje tło. O, to dobre określenie – dla Clare najważniejsze jest rozwodzenie się nad miłostkami, ale dla zachowania pozorów, bohaterowie muszą zajmować się czymś jeszcze poza sobą nawzajem. W tym utonęły ciekawe rozwiązania mogące stanowić o oryginalności „Lady Midnight”. Ciężko wyszarpać z tej opowieści dreszczyk emocji i powiew świeżości, a rekompensata za wysiłek okazuje się grą niewartą świeczki. Ta historia byłaby dynamiczna i ciekawsza, gdyby uwagę skupiono na tym, co nowe, niepowtarzalne i nieopisywane dotychczas na milion różnych sposobów. Gdyby tylko Clare położyła większy ciężar na przygodę, gdyby nie tworzyła w nieskończoność nowych bohaterów albo w zamian pozwoliła odejść starym, gdyby oczyszczono treść z wszelakich dłużyzn… Nie wiem, skąd ta potrzeba, by każdy następny tom rozgrywający się w świecie Nocnych Łowców był grubszy niż poprzednie, ale to nie jest opowieść na 674 stron (w zapowiadanym polskim wydaniu ma być 688 stron). Pomińmy litościwie fakt, że akcja potrzebuje ponad 200 stron, by nabrać jako takiego tempa, a i później często przez dłuższe chwile nie dzieje się nic godnego uwagi. Sporo miejsca zajmują wyjaśnienia dotyczące… właściwie wszystkiego, co może sugerować, że Clare chce w ten sposób przyciągnąć nowych czytelników, jednocześnie zadowalając starych nawiązaniami do przeszłości. Niestety, zagłaskiwanie wszystkich na śmierć nie działa – gdy po raz kolejny pojawiała się wzmianka o wydarzeniach z „Miasta Niebiańskiego Ognia” albo z innych tomów, miałam ochotę wywrócić oczami. Autorka naprawdę nie potrafi odpuścić i do bazy złożonej z poprzednich serii dorzuca nowych bohaterów i nowe elementy ze świata Nocnych Łowców. Powstaje niekończąca się plątanina nawiązań i powiązań, w której oryginalna historia jest jedynie cienką nicią. Nie pomaga też zamiłowanie do opisywania niepotrzebnych drobiazgów. Nie wystarczą wzmianki, że bohaterowie jedzą śniadanie, wspólnie oglądają film na kanapie, idą kupić ubrania czy przygotowują się do przyjęcia, Clare opisuje wszystko krok po kroku. Przez to naprawdę ciekawe i ważne zagadnienia muszą z anielską cierpliwością torować sobie drogę do czytelnika. Różnie postrzegana odmienność i niepełnosprawność, kwestionowanie zasad w imię własnych przekonań czy przedwczesne dorastanie i spoczywająca na barkach odpowiedzialność to świetne zagadnienia do eksplorowania w literaturze młodzieżowej, bez konieczności tworzenia nastoletniej telenoweli.

Może to jeden z tych przypadków „to nie ty, to ja”, który najczęściej wykorzystuje się w kontekście zerwania. Może to moja wina, bo liczyłam na coś nowego, elektryzującego, a przecież to już dziesiąta (!) odsłona. Oczekiwanie wyższego poziomu to naiwność, na którą sobie pozwoliłam. A może to jednak nie ja, tylko „Lady Midnight” jest winna? Jakoś nie wyobrażam sobie wyrastania z szaty Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, więc może nasz wiek nijak ma się do poziomu powieści? Chyba że chodzi o to, żeby wiedzieć, kiedy przestać, zostawiając trochę magii w niedopowiedzeniach. Wspomniane opowiadanie zatytułowane „A Long Conversation”, dołączone do pierwszego wydania powieści uświadomiło mi, że niektórym bohaterom lepiej dać spokój i nie cofać pożegnań wypowiedzianych w finale. Choć cieszyłam się na spotkanie z postaciami z „Darów Anioła”, to teraz uważam, że dopisywanie kolejnych perypetii to nie był najlepszy pomysł. Z sentymentu zrobił się przesyt, a magię rozcieńczono do ostatniej kropli. Chyba rzeczywiście lepiej pozostawić mały niedosyt, by czytelnicy na własną rękę mogli fantazjować dalej. Takie dopisywanki mogą trwać w nieskończoność, bo przecież zawsze da się coś powiedzieć. Jednak czy to ma sens? Gdyby jeszcze stała za tym interesująca historia – wtedy mogłabym to zrozumieć, jednak autorka wrzuca bohaterów w miałkie opowiadania o nieznaczących wydarzeniach.

W przyszłości chyba już nie sięgnę po nową książkę Clare, bo nie ma mi ona nic nowego do zaoferowania. Oceny nie będzie, bo może rzeczywiście w międzyczasie, nim się spostrzegłam, wyrosłam ze swojego stroju Nocnego Łowcy i najzwyczajniej w świecie przestałam być targetem powieści. Czas mi się przenieść do nowych światów i ustąpić miejsca młodszym adeptom.

Podobno, oprócz „Mrocznych Intryg”, autorka planuje jeszcze dwie trylogie - „The Last Hours” oraz „The Wicked Powers”. Ciekawe, czy nadal będą je napędzały miłostki bohaterów, czy może objawią się rzeczywiste pomysły.

____________
*Shipping - w dużym skrócie jest to łączenie w pary fikcyjnych bohaterów albo rzeczywistych celebrytów i gorące kibicowanie tej relacji; dotyczy związków, które faktycznie istnieją, bądź też są jedynie wytworem wyobraźni fanów, którzy pragną, by dane postacie/osoby nawiązały ze sobą relację. Shipping często znajduje ujście w fanfiction, które pozwala fanom na realizowanie własnych scenariuszy związanych z ulubioną parą.
**Pairing - nie ma shippingu bez pairingu; to połączenie bohaterów w relacji, która faktycznie ma miejsce w książce/filmie/serialu albo stanowi odejście od oryginalnego związku, albo eksploruje relację, która nie istniała w pierwowzorze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z warkoczami

Tropienie głupot w literaturze dla kobiet kończy się tym, że nie mogę zasnąć. Bo sobie wyobrażam. Autorka "Dziewczyny z warkoczami" pisze n...

zgłoś błąd zgłoś błąd