Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej

Wydawnictwo: Znak
7,57 (383 ocen i 54 opinie) Zobacz oceny
10
34
9
52
8
107
7
131
6
40
5
9
4
7
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1931-1
liczba stron
576
słowa kluczowe
biografia, Nobel, poezja polska
język
polski
dodała
Atena

Pamiątkowe rupiecie są pierwszą pełną biografią Noblistki, gruntownie uzupełnioną w stosunku do wydania, które ukazało się po Nagrodzie Nobla. Autorki dopisały historię burzliwych i bujnych ostatnich piętnastu lat życia Poetki. Dotarły do wielu nieznanych dotąd szczegółów z jej życia, wzbogaciły niepublikowanymi nigdzie fotografiami. Portret niezwykłej bohaterki tej opowieści nabrał powagi i...

Pamiątkowe rupiecie są pierwszą pełną biografią Noblistki, gruntownie uzupełnioną w stosunku do wydania, które ukazało się po Nagrodzie Nobla. Autorki dopisały historię burzliwych i bujnych ostatnich piętnastu lat życia Poetki. Dotarły do wielu nieznanych dotąd szczegółów z jej życia, wzbogaciły niepublikowanymi nigdzie fotografiami. Portret niezwykłej bohaterki tej opowieści nabrał powagi i głębi, nie tracąc przy tym swej lekkości.

Śmierć Poetki zamknęła jakiś rozdział w historii polskiej literatury. Czytając tę fascynującą biografię, pełną anegdot i wierszy, opisów podróży i przyjaźni, możemy posmakować klimatu Epoki Szymborskiej.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

książek: 1249
Monika | 2012-09-14
Na półkach: Przeczytane

"Młodość i skrzydełka KFC, czyli biografia nietuzinkowa"

Podczas rozmowy kwalifikacyjnej na poznańską polonistykę otrzymałam pytanie dotyczące Miłosza. Miałam wymienić kilka najważniejszych jego utworów, przedstawić główne założenia jego poezji oraz dokonać osobistej oceny jego twórczości. W miarę poprawnie poradziłam sobie z dwoma pierwszymi pytaniami, ale przy trzecim uraczyłam szanowną komisję stwierdzeniem, że Miłosz to może wielkim poetą był, lecz epizod współpracy z komunistycznym rządem stanowczo świadczy na jego niekorzyść. Nie to co Herbert i jego heroiczne wegetowanie. Ależ ja byłam młoda i naiwna. Zachłyśnięta wiarą, że świat istnieje tylko i wyłącznie w kolorystyce czerni i bieli. Chwała Bogu, że nie padło wtedy pytanie o Szymborską. Biedniej kobiecinie niepotrzebnie by się dostało. Bo takie kategoryczne zdania to zasadniczo przywilej młodości (w dojrzalszym wieku szafowanie bezwzględnością ideałów i dogmatów to zasadniczo patologia, dalej prosta droga do nienawiści. I jak pięknie określiła taką właśnie zdeklarowaną osobę, sama wyżej wymieniona autorka w „Lekturach nadobowiązkowych”: Wątpliwości własnych nie ma, a cudzych sobie nie życzy. (…) W czaszce ma mózg, ale to mu nie przeszkadza). Przywilejem młodości jest także prawo do pomyłki. Bo i prawdą jest, że i szanownej noblistce zdarzył się podobny epizod. Lecz mylą się ci, którzy uważają, że to przez pryzmat tej właśnie historii można ocenić dorobek poetki (tak jak i ja się myliłam). Zresztą spojrzeć, nawet bardzo dosłownie, to przecież tylko kilka kart z jej książkowej biografii. A pozostała część, czy jest nieważna?! Nieistotna w kontekście twórczości lat powojennych?! Lecz należy pamiętać, że były to czasy okrutne. Czasy kiedy każda stabilizacja była błogosławieństwem (jako lekturę uzupełniającą gorąco polecam „Wielką trwogę” M. Zaremby). I to już wszystko. Zamknijmy (kontrowersyjny) temat. Skupmy się na lekturze tekstu.

„Pamiątkowe rupiecie” to wspaniała opowieść nie tylko o życiu autorki, ale także bogata skarbnica wiedzy o życiu intelektualny Polski. Liczne opowieści i anegdoty, jak chociażby ta dotycząca wizyty w 1960 w ZSRR, gdzie dużą swobodę w zwiedzaniu poetka zawdzięcza Broniewskiemu, który skupił na sobie całą uwagę tzw. „politycznych” uciekając z hotelu i recytując na ulicach swoje własne wiersze. Lub wspomnienie ul. Krupniczej – krakowskiej, powojennej mekki polskich literatów: Kiedyś jeden starszy pan arystokratycznego pochodzenia podszedł do stolika i uprzejmie zapytał Gałczyńskiego: „A jaka dziś szanowny panie, zupka?”. Konstanty Ildefons odpowiedział: „Chujowa”. I taka była cała ta Krupnicza. No i oczywiście sławne loteryjki, kartki – kolaże wycinków prasowych, limeryki. I era Rusinka – sławnego sekretarza noblistki, który zapytany o najciekawsze zadanie jakie otrzymał od pracodawczyni wymienił historię dotyczącą samodzielnego zakupu butów dla Szymborskiej – wskazówką było drewienko określające prawidłowy rozmiar stopy autorki. A kiedy ten sam pan próbował na nowo poukładać księgozbiór poetki usłyszał, że najlepiej aby książka Rene Girarda „Kozioł ofiarny” postawić obok prac Urszuli Kozioł. I jeszcze uwielbiane przez Szymborską skrzydełka KFC, które podobno mroziła na zapas! Mistrzostwo świata.

Lecz niniejsza biografia to nie tylko przesłodzona literacka laurka, która prezentuje uładzony obraz „pani od poezji”. W książce znalazło się także miejsce na refleksję i cierpienie. I jeśli tej pierwszej jest zasadniczo dużo – jak chociażby ten świetny fragment: – Nie zgadzam się absolutnie z myślą Dostojewskiego, że jak Boga nie ma, to wszystko wolno (…) – To myśl odrażająca. Jest przecież etyka świecka, która w bólach rodziła się przez długie wieki i która, oczywiście, wiele zawdzięcza dekalogowi. Wiara nie musi być ujęta w dogmat. Nikt nie jest całkiem niewierzący – to bólem się nie szafuje w książce Bikont i Szczęsnej. Zresztą to nie w stylu poetki. Ona byłam damą, która nawet stratę ukochanego Kornela Filipowicza, przeżyła na swój bardzo osobisty sposób. Skromność była jej cechą wrodzoną. Dlatego przed majestatycznym Miłoszem zawsze czuła się onieśmielona. Zawsze szczera, nietuzinkowa i zdystansowana. Naprawdę zazdroszczę ludziom, którzy mieli szansę ją znać.

Książkę „Pamiątkowe rupiecie” trudno zaliczyć do biografii sensu stricte. Różni się ona też zasadniczo od biografii aktualnie wiodących prym na polskim rynku wydawniczym. Daleko jej do książki Domosławskiego, czy choćby najnowszej biografii ks. Jana Twardowskiego. Ta książka nie demaskuje, lecz raczej uchyla rąbka tajemnicy. Tak więc obok dat, konotacji rodzinnych, opisu miłości i pasji poetki, znalazło się także miejsce na fragmenty jej twórczości. Zresztą jak sama Szymborska zauważyła: Jestem bardzo staroświecką osobą, która ma hamulce i opory przed opowiadaniem o sobie. A może przeciwnie, może ja jestem awangardowa, może w następnej epoce minie moda na publicznie odsłanianie się. Czytelnik otrzymuje więc do ręki udaną biografię „odkrywkową”. Pozlepianą z wypowiedzi bliższych i dalszych przyjaciół, poukładaną z cytatów jej prac, wyimków z prasy a w końcu, z wielkim trudem zdobytych informacji, od niej samej. Dawno żadna książka nie sprawiła mi tyle przyjemności.

Wszystkie cytaty za: A. Bikont, J. Szczęsna „Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tulipanowa gorączka

Obok tej książki przechodziłam w bibliotece wiele razy i mówiłam sobie"później". teraz, kiedy powstał film wiedziałam, ze zaraz "pó...

zgłoś błąd zgłoś błąd