Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ogrody Księżyca

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Malazańska Księga Poległych (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
7,57 (1506 ocen i 132 opinie) Zobacz oceny
10
168
9
257
8
393
7
382
6
167
5
78
4
23
3
26
2
10
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gardens of the Moon
data wydania
ISBN
9788374802581
liczba stron
608
język
polski
dodała
Wiedźma

Inne wydania

Barwna, epicka opowieść, oszałamiająca rozmachem kreowanej wizji, bogactwem świata i mnogością pomysłów. Krwawa i wyczerpująca wojna trwa już dwanaście lat. Rządzone twardą ręką Imperium Malezańskie podbija jedno wolne miasto po drugim.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Mag, 2012

źródło okładki: www.mag.com.pl

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1236

W ponurych barwach

„Malazańska Księga Poległych” to cykl, który osiągnął już miano kultowego w fantastycznym światku literackim. Z jednej strony trudno się temu dziwić, gdyż dziesięć opasłych tomiszczy robi wrażenie i zdaje się obiecywać powieść pisaną z rozmachem i pieczołowitością. Z drugiej jednak, choć powyższe cechy rzeczywiście charakteryzują „Ogrody Księżyca” otwierające cykl, trudno uniknąć rozczarowania, jeśli czytelnikowi po książkę sięgającemu zdarzyło się wcześniej przeczytać na przykład zachwycająco barwną i żywiołową „Pieśń Lodu i Ognia” Martina. Cały problem z „Ogrodami Księżyca” można bowiem sprowadzić do kwestii barw – książkę odmalowano z użyciem bardzo ograniczonej, chłodnej i monotonnej palety kolorów.

Bez większych ceregieli Erikson wrzuca czytelnika w wir wojny. Brutalnej i surowej, w której próżno szukać lśniących przebłysków bohaterstwa i chwały (za to bez problemu znaleźć można przebłyski magii). Powody tego konfliktu także są boleśnie prozaiczne – wszystkiemu winna jest zachłanność Imperium Malazańskiego, pod wodzą nowej cesarzowej, dążącego do ciągłego wchłaniania nowych terytoriów, całych kontynentów, z samej tylko chęci panowania i posiadania.

Z chaosu wojennej zawieruchy z wolna wyłaniają się bohaterowie, którzy będą towarzyszyć czytelnikowi we wszystkich ważniejszych wydarzeniach, i z perspektywy których będzie można je obserwować. Bo postaci jest tu mnogość. Występuje w książce nawet coś w rodzaju bohatera zbiorowego – niegdyś elitarny, a teraz mocno...

„Malazańska Księga Poległych” to cykl, który osiągnął już miano kultowego w fantastycznym światku literackim. Z jednej strony trudno się temu dziwić, gdyż dziesięć opasłych tomiszczy robi wrażenie i zdaje się obiecywać powieść pisaną z rozmachem i pieczołowitością. Z drugiej jednak, choć powyższe cechy rzeczywiście charakteryzują „Ogrody Księżyca” otwierające cykl, trudno uniknąć rozczarowania, jeśli czytelnikowi po książkę sięgającemu zdarzyło się wcześniej przeczytać na przykład zachwycająco barwną i żywiołową „Pieśń Lodu i Ognia” Martina. Cały problem z „Ogrodami Księżyca” można bowiem sprowadzić do kwestii barw – książkę odmalowano z użyciem bardzo ograniczonej, chłodnej i monotonnej palety kolorów.

Bez większych ceregieli Erikson wrzuca czytelnika w wir wojny. Brutalnej i surowej, w której próżno szukać lśniących przebłysków bohaterstwa i chwały (za to bez problemu znaleźć można przebłyski magii). Powody tego konfliktu także są boleśnie prozaiczne – wszystkiemu winna jest zachłanność Imperium Malazańskiego, pod wodzą nowej cesarzowej, dążącego do ciągłego wchłaniania nowych terytoriów, całych kontynentów, z samej tylko chęci panowania i posiadania.

Z chaosu wojennej zawieruchy z wolna wyłaniają się bohaterowie, którzy będą towarzyszyć czytelnikowi we wszystkich ważniejszych wydarzeniach, i z perspektywy których będzie można je obserwować. Bo postaci jest tu mnogość. Występuje w książce nawet coś w rodzaju bohatera zbiorowego – niegdyś elitarny, a teraz mocno przerzedzony pod względem stanu osobowego oddział Podpalaczy Mostów pod wodzą sierżanta Sójeczki. To wokół niego i osób z nim związanych koncentruje się ta część fabuły, która dotyczy bezpośrednio poczynań Imperium, sprowadzających się pokrótce do stopniowego opanowywania kolejnego kontynentu. Tym razem jest to Genabackis ze swymi siedmioma Wolnymi Miastami, z których realnie wolnym pozostaje już tylko jedno – Darudżystan, perła w koronie, największe i najwspanialsze miasto eriksonowego świata.

W pewnym momencie akcja powieści opuszcza oblężone, a następnie zdobyte Pale, by odtąd toczyć się dwutorowo, także w obrębie Darudżystanu, gdzie dzieją się rzeczy znacznie ciekawsze, niż na zasłanym trupami polu bitwy. Tam na czytelnika czeka kolejna grupa bohaterów, tym razem nie żołnierzy, a szpiegów, skrytobójców, złodziei i generalnie ludzi szemranych profesji, skupionych wokół alchemika Baruka i maga Kruppego.

Jak nietrudno się domyślić, losy pierwszej i drugiej grupy dążą nieuchronnie do skrzyżowania się, ale nim to nastąpi, każdy bohater uwikłany zostanie w sieć wydarzeń przedziwnych oraz intryg, zarówno tych knutych przez żądnych władzy i wpływów śmiertelników, jak i kierowanych wcale nie bardziej wyrafinowanymi pobudkami Ascendentów, tworzących przebogaty panteon przyjmujący obrazową postać Talii Smoków.

Z tymi spiskami i intrygami jest jednak pewien problem – ich istnienie jest tajemnicą jedynie pomiędzy bohaterami książki i tylko dla nich stanowi element zaskoczenia. Erikson zazwyczaj gra z czytelnikiem w otwarte karty, a wszelkie niespodziewane wydarzenia wynikają nie bezpośrednio z dotychczasowych poczynań bohaterów, a z faktu nagłego wyjmowania z rękawa (żeby nie powiedzieć brzydko, choć byłoby to uzasadnione) zupełnie nowych, dotąd niewystępujących nawet w napomknieniach, graczy.

Tej nieszczególnie wciągającej gry nie ratują niestety pionki w niej użyte. Bohaterowie powieści Eriksona to w większości imię i nazwisko, garść skąpo zarysowanych cech, pokrótce (i nie zawsze) przedstawione i bardzo uproszczone cele oraz dążenia. Z tak płaskimi postaciami trudno się zżyć, wydobyć z siebie jakiekolwiek względem nich emocje, z przejęciem ich losami włącznie. Oczywiście, jest od tej reguły kilka wyjątków, na czele z Kruppem, kryjącym za zasłoną słusznej tuszy i pocieszności nieprzeciętnie bystry umysł, nie są one jednak w stanie naprawić złego wrażenia dotyczącego ogółu książkowych bohaterów.

Nie trzeba zbyt mocno zagłębiać się w książkę, by natrafić na istotne mankamenty. Pierwszym rzucającym się w oczy jest bardzo wysoki próg wejścia w świat powieści. Wiele stron trzeba przerzucić, by móc wreszcie zacząć swobodnie się po nim poruszać. Nie lubię sytuacji, w których pisarz wykazuje się kompletną niedbałością o czytelnika, czy to podejrzewając go o ubytki w intelekcie i prowadząc za rękę, coby przypadkiem nie musiał do niczego dochodzić samodzielnie, czy, jak to zrobił Erikson, wrzucając na głęboką wodę i zupełnie nie zawracając sobie głowy umieszczeniem choćby obietnicy stałego lądu na horyzoncie.

Jak już zostało powiedziane we wstępie, „Ogrodom Księżyca” nie można odmówić rozmachu. Mnogość bohaterów, bytów nadprzyrodzonych, ras ludzkich i nieludzkich, miejsc i wydarzeń, ciekawe spojrzenie na magię, historia sięgająca nawet nie tysiące, a dziesiątki tysięcy lat wstecz – wszystko to może zachwycać i intrygować, a przede wszystkim sprawia, że książkę trudno nazwać jednoznacznie złą. Ciekawe tło nie ratuje jednak pozbawionej głębi i często zwyczajnie nudnej fabuły, nie nadaje wielopłaszczyznowości kartonowym bohaterom. Nie znaczy to jednak, że zamierzam zakończyć swoją przygodę z „Malazańską Księgą Poległych” na pierwszym tomie. Erikson zasługuje na kolejną szansę, chociażby przez sam fakt rozbudzenia we mnie ciekawości historią i dalszymi losami wykreowanego przez siebie świata.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4784)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 469
Marcin | 2016-04-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 06 kwietnia 2016

Ciągneło mi sie czytanie tej książki nie miłosiernie, nie z powodu treści, ale z powodu braku czasu na lekture. Na szczęście dotarłem do końca.... i che więcej, duzo więcej i ku mej radości dostane jeszcze dziewięć tomów :) Walki ludzi z bogami, z demonami i z wszystkiego rodzaju stworzeniami, magia, skrytobójcy, złodzieje i szpiedzy, jest tu wszystko co potrzebne żeby sie dobrze bawić podczas lektury... POLECAM

książek: 124
Bartek | 2012-08-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Po przeczytaniu pierwszych 200 stron masz w głowie pustkę i myśli, kto tutaj jest kim, o co w ogóle w tych chodzi. Po przeczytaniu kolejnych 200 zaczyna Ci się wydawać, że przynajmniej wiesz w którą stronę zmierza akcja, po skończeniu biegniesz do księgarni po kolejny tom "Opowieści z malazańskiej księgi poległych". Pierwszy tom najlepszej dla mnie sagi fantasy nie jest najlepszym tomem w całym cyklu, wiele trzeba poświęcić czasu, aby się do niego przekonać, ale gdy pod koniec książki wszystkie wątki, które początkowo wydawały się zupełnie niepowiązane, zazębiają się w kipiącą magią i walką konwergencję, gdy wokół latają sztylety, smoki krążą nad miastem, skrytobójcy walczą na dachach już wiesz, że ten świat będzie Ci się śnił po nocach.

książek: 1660
Pablos | 2011-05-30
Na półkach: Przeczytane, [2011]
Przeczytana: 30 maja 2011

Mówią, że cykl “Malazańska Księga Poległych” Eriksona przy odrobinie dobrej woli można stawiać przy “Kronikach Czarnej Kompanii” Cooka i “Pieśni Lodu i Ognia” Martina. O ile “Kompania...” dopiero przede mną, o tyle “Pieśń...” zaliczyłem i wpadłem podczas tego zaliczania w totalny zachwyt. Tym większe było moje rozczarowanie twórczością Stevena Eriksona, która, choć godna uwagi i dla wielu okaże się strzałem w dziesiątkę, do mnie nie trafia.

Erikson po lekturze pierwszego tomu “Malazańskiej...” wydaje się być niezwykle konkretnym gościem, który doskonale wie, czego chce i dokąd zmierza. Bohaterów powieści poznajemy w samym środku wojny, i pisarz ani razu nie podejmuje próby naświetlenia sytuacji, wyjaśnienia co i jak - wszystko, co zdarzyło się wcześniej i co doprowadziło do aktualnej sytuacji musimy wyławiać spomiędzy wydarzeń aktualnych. To doskonały sposób na wejście do zupełnie nowego świata, zwłaszcza gdy wiadomo, że opowieść jest potwornie długa i rozbudowana, wszak już jest...

książek: 512
fulmir | 2017-04-04
Przeczytana: 04 kwietnia 2017

„Ogrody Księżyca” to pierwsza część większego cyklu pod nazwą Malzańska Księga Poległych. Porównywana do „Gry o tron” może nie jest równie barwna, ale w dużej mierze spełniła moje oczekiwania względem lektury dobrej fantastyki. Erikson dużo pisze o czarach, magii i czarodziejach. Pojawiają się też skrytobójcy, złodzieje i alchemicy. Pisarz bardzo zgrabnie konstruuje intrygę wokół podbicia miasta Darudżystanu, które jest celem Imperium Malzańskiego rozszerzającego swoją ekspansję. Powieść też na pewno wzbudza podziw mnogością wątków i postaci. Nie zbrakło zatem licznych intryg, romansów i zagadek. Myślę, że może być dobrą lekturą dla tych, którzy oczekują „Wichrów zimy” Georga R.R. Martina. A jest co czytać bo Malzańska Księga Poległych obejmuje dziesięć tomów. Polecam.

książek: 563
jw23 | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane, Fantasy
Przeczytana: 05 stycznia 2014

Opinie, jakoby pierwsza część serii Eriksona była słaba rozbudziła moje nadzieje co do kolejnych części. "Ogrody księżyca" zachwyciły mnie. Akcja zmienia się w błyskawicznym tempie i przy dość obszernej zawartości aż przykro było kończyć. Książka przepełniona jest magią. Wyobraźnia autora nie ma granic. Przeczytajcie, warto.

książek: 1343
Weronika | 2014-04-24
Przeczytana: 23 kwietnia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Naprawdę super książka, wciągająca i zaskakująca. Mimo, że jest strasznie gruba (ponad 600 str i cała seria składa się z 10 takich książek) to postaram się przeczytać wszystkie z serii "Opowieść o malazańskiej księgi poległych". Imiona bohaterów są bardzo śmieszne np: Biegunek, sierżant Sójeczka, sierżant Nerwusik, Żal, Loczek, Dujek Jednoręki i wiele innych. Książka fajnie zrobiona bo podzielona na dużo krótkich fragmentów i dzięki temu można przerwać czytanie książki nie odrywając się w środku akcji. Nie ma tam głównego bohatera, bo akcja toczy się z kilku perspektyw i na końcu bohaterowie się spotykają. Super książka, polecam :)

książek: 144
AnetA | 2013-06-27
Na półkach: Przeczytane

Pierwszy tom Malazańskiej Księgi Poległych zrobił na mnie przeogromne wrażenie. Mimo, że na początku bardzo ciężko cokolwiek z tego zrozumieć bo większość zostaje wyjaśniona z czasem, można się zachwycać zarówno językiem jak i fabułą tego dzieła. Ilość wątków i bohaterów przyprawia o zawrót głowy co nie umniejsza talentu Stevena Eriksona. Książka ciężka ale jak najbardziej warta uwagi.

książek: 653
Yevoni | 2015-09-19
Przeczytana: 18 września 2015

CHAOS! - To było pierwsze moje przemyślenie po przeczytaniu kilku początkowych stron. Męczyłam się strasznie, nie mogłam skoncentrować, nie wiedziałam co się dzieje. Po przeczytaniu około 80 stron pomyślałam sobie "Kiedy cokolwiek zacznie się klarować?" i wtedy mnie olśniło... Wszystko stało się jasne, znałam miejsca, postaci, akcję. Książka wciągnęła mnie do reszty.
Zwroty akcji, ingerencja bogów, wielcy wrogowie, potężne czary i bohaterowie. To wszystko czego oczekuję od dobrej fantastyki.
Bohater główny w zasadzie tu nie występuję. Czytelnik za to znajdzie w książce naprawdę mnogość postaci, z którymi może się utożsamić, polubi je, wywołają u niego uśmiech czy też znienawidzi i będzie miał ochotę kopnąć ich w rzyć.
Moimi bohaterami faworytami, na których skupiłam większą uwagę, są zdecydowanie Toc Młodszy, Rallic Nom, Annomander Rake i... Kruppe. Tak, Kruppe zasługuje tu na wielkie oklaski z mojej strony. Dlaczego? Bo Kruppe jest po prostu WIELKI a wykorzystuje swoje...

książek: 481

Erikson i Ogrody księżyca, czyli fantasy genialne!
https://rolakatalog.blogspot.com/2016/09/recenzja-11-ogrody-ksiezyca-steven_8.html
„Malazańska księga poległych” to jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii fantasy wszech czasów. Erickson stworzył niezwykły świat, pełen magii, tajemniczych ras, nieznanych stworzeń i bogów, którzy odgrywają ogromną rolę w życiu każdego człowieka.
Na początku trwania lektury męczyłam się okropnie. „Ogrody księżyca” to skomplikowane, przepełnione zwrotami akcji i wieloma, wieloma bohaterami tomisko, które nie raz doprowadzało mnie do kompletnej niewiedzy. Nie byłam pewna gdzie dokładnie się znajduje, w jakim momencie historycznym według książki – a trzeba zaznaczyć, że od prologu do epilogu minęło dobre kilkanaście lat. Poznajemy niezliczoną liczbę postaci, z których każda wnosi coś do fabuły. I chyba to sprawiło, iż ciężko jest przebrnąć przez pierwszy tom serii. Należy powtórzyć – to naprawdę skomplikowana historia. Kiedy zaczynamy w punkcie A,...

książek: 358
astaldohil | 2011-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 grudnia 2011

Nie do końca tego się spodziewałem, ale po pierwszym rozczarowaniu udało mi się na tyle "wkręcić" w historię, że na pewne mankamenty przymknąłem oko. Oczywiście, kwestia tego, co mi się nie spodobało, jest w tym przypadku raczej wynikiem osobistych preferencji, i domyślam się, że są wśród czytelników tacy, którzy to, co ja uważam za wady mogą uznać za niepodważalne zalety twórczości Eriksona.

Problem w tym, że George R. R. Martin przedefiniował w moim mózgu pojęcie "fantasy" i od tej pory wszelkie próby powrotu do bardziej klasycznej jej formy, czyli takiej naładowanej magią, fantastycznymi stworami, rasami i postaciami o imionach i nazwach, przy próbie wymówienia których język dosłownie kołowacieje, z góry skazane są jeśli nie na fiasko, to przynajmniej na lekką z mojej strony niechęć. W "Ogrodach Księżyca" magii używa prawie każdy, w tej czy innej formie. Magiczne artefakty, czarodziejskie bronie, istoty z "piekielnych" i innych wymiarów, mieszający się w sprawy ludzkie bogowie,...

zobacz kolejne z 4774 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd