Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Poniedziałkowe dzieci

Tłumaczenie: Robert Sudół
Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
7,87 (1105 ocen i 92 opinie) Zobacz oceny
10
143
9
206
8
354
7
235
6
121
5
34
4
6
3
4
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Just Kids
data wydania
ISBN
978-83-7536-446-0
liczba stron
296
słowa kluczowe
rock, muzyka, poezja, przyjaźń
język
polski
dodała
Ag2S

Było to lato, gdy umarł Coltrane, lato miłości i zamieszek, lato, gdy przypadkowe spotkanie na Brooklynie pchnęło dwoje młodych ludzi na drogę twórczości artystycznej, poświęcenia i inicjacji. Patti Smith została poetką i wykonawczynią, a Robert Mapplethorpe rozwijał swój bardzo prowokacyjny styl w dziedzinie fotografii. Połączeni niewinnością i entuzjazmem, przemierzali Nowy Jork, od Coney...

Było to lato, gdy umarł Coltrane, lato miłości i zamieszek, lato, gdy przypadkowe spotkanie na Brooklynie pchnęło dwoje młodych ludzi na drogę twórczości artystycznej, poświęcenia i inicjacji.
Patti Smith została poetką i wykonawczynią, a Robert Mapplethorpe rozwijał swój bardzo prowokacyjny styl w dziedzinie fotografii. Połączeni niewinnością i entuzjazmem, przemierzali Nowy Jork, od Coney Island po Czterdziestą Drugą Ulicę, aż dotarli do słynnego okrągłego stołu w lokalu Kansas City, w którym brylował krąg Andy'ego Warhola. W 1969 roku para zamieszkała w hotelu Chelsea i weszła do środowiska ludzi okrytych – dobrą i złą – sławą, wpływowych artystów z barwnej alternatywnej cyganerii. Były to czasy wzmożonej świadomości, gdy światy poezji, rock and rolla, sztuki i seksualności zderzały się i wybuchały z całą mocą. W tym środowisku dwoje dzieciaków zawarło pakt, że będą się o siebie troszczyć. Pełni animuszu, romantyczni, oddani tworzeniu, gnani wspólnymi marzeniami i pragnieniami, inspirowali się nawzajem i wspierali w chudych latach.
Poniedziałkowe dzieci zaczynają się jako historia miłosna, a kończą jako elegia. To także hołd złożony Nowemu Jorkowi na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, jego bogaczom i biedakom, sprzedajnej miłości i demonom. To prawdziwa baśń, portret dwojga młodych początkujących artystów w przededniu sławy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 650
Ineluki | 2013-09-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 września 2013

Poniedziałek nie może być złym dniem, jeśli potrafi dać światu kogoś takiego, jak Patti Smith czy Robert Mapplethorpe.

"Jest mnóstwo innych historii, które mogłabym napisać o Robercie, o nas. Ale opowiedziałam właśnie tę. Właśnie tej się domagał, więc dotrzymałam przyrzeczenia. Byliśmy jak Jaś i Małgosia, ruszyliśmy w czarny las świata. Są tam pokusy, wiedźmy i demony, o których nam się nie śniło, ale jest też wspaniałość, której nawet w najśmielszych porywach sobie nie wyobrażaliśmy. Nikt nie mógł przemówić w imieniu tych dwojga młodych ludzi, nikt nie mógł prawdziwie opowiedzieć o ich dniach i nocach razem. Mogliśmy to zrobić tylko Robert albo ja. To nasza historia, jak mówił. Odszedł, więc mnie przypadło to zadanie."

Napisanie książki z powodu obietnicy to bardzo trudne zadanie. Tym trudniejsze, gdy dzieło to ma pomieścić historię tak niezwykłą, tak ciepłą i tak smutną zarazem. Ryzykuje się pewne wymuszenie toku opowieści, wybielające zafałszowania i duży ładunek patosu. Czy Patti Smith podołała zadaniu – nie umiem ocenić. Poniedziałkowe dzieci są inne od wszystkiego, co czytałam dotąd.

Głównym bohaterem jej opowieści jest Robert, o którym Patti mówi, że był artystą jej życia. Połączyła ich silna i trwała więź, która nie znikła nawet, gdy rozeszły się ich drogi życiowe i artystyczne. Autorka prowadzi nas przez ewolucję, jaką przeszli od pary bezdomnych, przymierających głodem, ale wolnych ludzi do spełnionych i cenionych twórców, którzy, zdawałoby się, osiągnęli wszystko. Nie dość jednak na tym. Otwiera nam drzwi do Nowego Jorku ze swojej młodości, odkrywając miejsca i ludzi, którzy ogromnie wpłynęli na wrażliwość artystyczną jej i Roberta. Władając słowem jak ołówkiem, delikatnie i precyzyjnie Patti szkicuje portrety wielkich postaci, które przewinęły się przez ich życie, jak choćby Jimmy’ego Hendriksa, Janis Joplin czy Andy’ego Warhola. Daje nam klucz do hotelu Chelsea, kultowego miejsca nowojorskiego przełomu lat 6o. i 70., pozwala poczuć magiczną atmosferę tamtych czasów, którymi rządziły sex, drugs and rock’n'roll.
Razem z nimi kroczymy po ścieżkach sztuki. Ich droga do dojrzałości artystycznej jest długa i niezwykła, ma w sobie – na przekór – dużą dozę czystej niewinności, fascynacji, jaką mogą przejawiać jedynie dzieci.

Po trochu to (auto)biografia, po trochu opowieść o niesamowitej relacji tych dwojga, ubrana w coś co jest i nie jest poezją. Jest, bo Patti jest poetką o wiele lepszą niż pisarką i w całej książce to się czuje. Nie jest, bo nie ma w tym utworze jakiegoś wewnętrznego, porządkującego rytmu. Pozostaje we mnie wrażenie gwaru z tych miejsc, światła na ścianach pracowni, dźwięków adaptera. To jedna z najbardziej impresyjnych książek, jakie czytałam. Patti czuje, o czym pisze, przeżywa wszystko jeszcze raz – a ja razem z nią, potężnie i bez reszty. To dlatego wybaczam jej nierówności – bo to wszystko jest albo chce być prawdziwe.

Nie znałam wcześniej twórczości ani Smith, ani Mapplethorpe’a, czytając jednak nie mogłam nie poznać ich także od tej strony. Książkę zdobią fotografie Roberta, rysunki Patti, dołączone wiersze. Przesłuchałam debiutancką Horses - naprawdę dobra płyta. To właśnie ona zaczyna się manifestem Patti: Jesus died for somebody’s sins, but not mine. Ale to Robert jest właściwym bohaterem tej książki. Dopiero jego zdjęcia pozwoliły mi w pełni zobaczyć go takiego, jakim widziała go Patti – chłopca wypełnionego światłem. I to nie kontrowersyjne akty jego autorstwa zrobiły na mnie największe wrażenie, lecz fotografie kwiatów.
On naprawdę widział światło.

http://niedoczytanie.wedrowka.net/poniedzialkowe-dzieci-patti-smith/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy.

W zamyśle książka miała nam przedstawić tajemnicę Moskwy i kremla. Niestety, zamiast spójnej historii wyszedł cykl nie związanych że sobą historyjek....

zgłoś błąd zgłoś błąd