Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Królowa zdrajców

Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Cykl: Trylogia Zdrajcy (tom 3)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,47 (3441 ocen i 200 opinii) Zobacz oceny
10
391
9
405
8
843
7
1 001
6
535
5
181
4
44
3
32
2
5
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Traitor Queen
data wydania
ISBN
9788362170470
liczba stron
580
język
polski
dodała
Sherry

Inne wydania

Wydarzenia w Sachace zmierzają do punktu kulminacyjnego, gdy Lorkin powraca po kilku miesiącach spędzonych wśród buntowników. Królowa Zdrajców powierza mu doniosłe zadanie wynegocjowania przymierza między jego ludem a Zdrajcami. Lorkin musi zostać budzącym postrach czarnym magiem, aby móc okiełznać potęgę całkowicie nowego rodzaju mocy wykorzystywanej do tworzenia klejnotów. Wiedza ta może...

Wydarzenia w Sachace zmierzają do punktu kulminacyjnego, gdy Lorkin powraca po kilku miesiącach spędzonych wśród buntowników. Królowa Zdrajców powierza mu doniosłe zadanie wynegocjowania przymierza między jego ludem a Zdrajcami. Lorkin musi zostać budzącym postrach czarnym magiem, aby móc okiełznać potęgę całkowicie nowego rodzaju mocy wykorzystywanej do tworzenia klejnotów. Wiedza ta może przynieść zmiany w Gildii Magów lub sprawić, że Lorkin na zawsze pozostanie wygnańcem.

Królowa Zdrajców to triumfalne zwieńczenie „Trylogii Zdrajcy” zapoczątkowanej przez Misję Ambasadora i rozwiniętej w tomie pod tytułem Łotr.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2012

źródło okładki: http://galeriaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 243
Paklpy | 2016-02-06
Przeczytana: 03 lutego 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Mam mieszane uczucia i ciężko mi będzie napisać coś sensownego na temat ostatniej części "Trylogii Zdrajcy".

Niby przeczytałam całą trylogię, ale jakoś mnie nie porwała. Momentami było ciekawie, momentami mniej.

Mam wrażenie, że większość książki zajmowały jakieś mało ważne opisy, a mniej było zawartej akcji. Ostateczna bitwa była krótka i jakaś mało ciekawa. W "trylogii czarnego maga" mimo iż walczyło o wiele mniej postaci i było mniej zawartych wątków, było ciekawiej - bo każdy bohater miał swoje pięć minut i każdy wątek był dobrze rozwinięty. Tutaj pozostało wiele niedociągnięć, ale zamiast niedosytu czuję zażenowanie.

TUTAJ ZACZYNAJĄ SIĘ SPOILERY (dotyczące tej trylogii i "Trylogii Czarnego Maga")

Ile można wałkować wątek Sonei? Ona miała już swoje pięć minut. A tutaj jak tylko autorka przechodziła do jej wątku, wspominała tylko to co się rozgrywało w poprzedniej trylogii. "Oh, Regin był taki zły, teraz jest taki dobry" - tak w skrócie, przemyślenia Sonei. My o tym wiemy, czytaliśmy poprzednią trylogię! Jak ktoś nie czytał, to się dowiedział w tej, ale nie trzeba o tym wątku wspominać po kilkadziesiąt razy w każdej części tej trylogii.

Spodziewałam się, że Sonea będzie z Reginem. "Kto się czubi, ten się lubi". A mimo to miałam nadzieję, że Sonea będzie z Osenem. Ten administrator już wyraził w stosunku do niej uczucia w ostatniej części "Trylogii Czarnego Maga" - "Soneo, wróć ze mną, nie musisz jechać z NIM". Albo ten fakt, że zwracał na nią uwagę, podczas zebrania ze starszyzną i wspomniał o tym, że zauważył, że Sonea nienawidzi Akkarina. Nikt jakoś oprócz niego nie zwrócił na to uwagi. W tej trylogii wyraźnie widać, że ma do Sonei o to żal. A jednak jej ufa. Naprawdę pasowaliby do siebie.

Kallen. Szkoda, że autorka postanowiła się skupić na Sonei zamiast na nim. Jak tylko sięgnęłam po pierwszy tom i dowiedziałam się, że istnieje drugi czarny mag i jest nim Kallen, nie mogłam się doczekać, aż autorka opisze kim on jest i jak stał się czarnym magiem. Nie doczekałam się. Nie wiem jak został czarnym magiem, jak Sonea go uczyła, nic... Nic się nie dowiedziałam. Nawet jak wpadł w uzależnienie. Autorka postanowiła się na tym jego uzależnieniu skupić, ale jak w nie wpadł to już nam nie wyjawiła.

Lilia. Z początku ją lubiłam, ale potem straciłam do niej sympatię. Nie miała żadnego charakteru - jedyne opisy dotyczące jej opierały się na jej opisie uczuć do Anyi. Nic poza tym. Taka postać bez charakteru. Trochę lipnie. Broniły ją sceny z Borkkinem (tak on się nazywał?) gdzie pokazywała, że go się wcale nie boi, kiedy próbował jej dokuczyć. W tych scenach pokazywała swój fajny charakterek.

Mam wrażenie, że autorka nie wykorzystała potencjału drzemiącego w Lorkinie i Tavarze. Lorkin stał się takim pantoflarzem gotowym być na każde skinienie swojej dziewczyny. Fajne było jedynie to jak odkrył w sobie umiejętność czytania powierzchownych myśli. Nareszcie jakiś fajny ślad po Akkarinie.

Dannyl co się z tobą stało? Tak lubiłam tego cwaniakującego plotkarza, a teraz męczyły mnie wątki z nim w roli głównej?

Cerry - lubiłam tę postać. Ale jego śmierć mnie nie ruszyła. Słaby opis śmierci jak na taką postać, która przewijała się od początku trylogii tej i poprzedniej. To już bardziej ruszyła mnie śmierć Akkarina w ostatniej części "Trylogii Czarnego Maga", choć jego postać została tak naprawdę na dobre rozwinięta tylko w jednej książce.

TU SIĘ KOŃCZY SPOJLER

Mimo to książka nie była aż taka zła, bo szybko ją przeczytałam. Nareszcie zostały rozwiane tajemnice dotyczące kamieni, pustkowia i... W sumie nie wiem co jeszcze napisać. Książki nie czytałam tak długo i "na siłę", dlatego daję tak dużą ocenę. Kolejnym powodem tak dużej oceny jest sentyment do tej trylogii i poprzedniej. Pomimo tylu niedociągnięć, czytanie tych trylogii było fajną przygodą :)



PS Przeczytałam opnie innych i ktoś napisał, że nie podobał mu się zawarty w tej książce zwrot "uśmiechnąć się smutno". Stwierdził, że nie można się smutno uśmiechnąć, że ćwiczył to pięć minut przed lustrem (bo uwierzę) i mu nie wychodzi. Szkoda, że do opinii nie można dodawać komentarzy, bo napisałabym mu odpowiedź w komentarzu. A skoro nie można pisać komentarzy, to napiszę odpowiedź tutaj: Otóż można się smutno uśmiechnąć. Ponadto ten zwrot widziałam w niejednej książce. Tytułów nie przywołam, bo na takie teksty raczej nie zwracam uwagi. "Uśmiechnąć się smutno" oznacza mniej więcej to samo co "uśmiechnąć się na siłę". Prawie to samo. Bo uśmiechać się na siłę można kiedy jakiś żart cię nie śmieszy, a mimo to uśmiechniesz się, żeby kogoś nie urazić. "Uśmiechnąć się smutno" to tak, kiedy czujesz smutek, w twoich oczach widać smutek, a mimo to próbujesz się uśmiechnąć, by inni tego smutku nie zauważyli. Naprawdę tak trudno zrozumieć co to znaczy "uśmiechnąć się smutno"? Na ustach uśmiech, w oczach smutek. Sztuczny uśmiech. Nie ma się nad tym co rozkminiać. Proste.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Murder Park. Park morderców

Dałam się skusić okładce - jest świetna. Sama powieść... Jak dla mnie za dużo akcji, za dużo naciąganych zwrotów akcji, za dużo niepotrzebnych udziwni...

zgłoś błąd zgłoś błąd