Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Romans po włosku

Wydawnictwo: G+J
4,55 (42 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
4
6
11
5
7
4
8
3
4
2
1
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377781517
liczba stron
265
słowa kluczowe
miłość, romans, włochy
język
polski

Spotkam go. Po 19 latach znów go zobaczę – powtarzała Katarzyna jak mantrę, jadąc na tylnym siedzeniu taksówki kluczącej uliczkami Werony. To jego miasto. Nazywa się Pietro. Tu się urodził, chodził do szkoły, a potem ożenił i miał dziecko. A właściwie odwrotnie: najpierw było dziecko, potem ślub. Nie z nią. Oni spotkali się, jak to określił „zbyt późno albo zbyt wcześnie”. I coś w tym było, bo...

Spotkam go. Po 19 latach znów go zobaczę – powtarzała Katarzyna jak mantrę, jadąc na tylnym siedzeniu taksówki kluczącej uliczkami Werony.
To jego miasto. Nazywa się Pietro. Tu się urodził, chodził do szkoły, a potem ożenił i miał dziecko. A właściwie odwrotnie: najpierw było dziecko, potem ślub. Nie z nią. Oni spotkali się, jak to określił „zbyt późno albo zbyt wcześnie”. I coś w tym było, bo kiedy się w nim zakochiwała, jego synek był już „w drodze” – pech chciał, że Pietro o tym nie wiedział. Teraz chłopak pewnie już jest pełnoletni…

Burzliwy romans Polki i Włocha z zaskakującym finałem, rozgrywający się na uliczkach Werony oraz pośród malowniczych pejzaży Ligurii, Wenecji Euganejskiej (Veneto) i Trydentu-Górnej Adygi. A przy okazji unikalny obraz Polski w czasach transformacji ustrojowej, na początku lat 90. XX w. i obecnie. Książka pełna ludzkich namiętności, ale i niezwykłych losów drugoplanowych bohaterów, w tym krewnego ostatniej szachini Iranu i Serbki, która musi się zmierzyć z dramatycznymi konsekwencjami rozpadu Jugosławii.
Annalisa Fiore to pseudonim pisarki, która czuje się obywatelką dwóch krajów: Polski i Włoch.

 

źródło opisu: Wydawnictwo G+J Gruner&Jahr, 2012

źródło okładki: http://www.burdaksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2500
nieperfekcyjnie | 2012-11-10
Przeczytana: 08 listopada 2012

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2012/11/annalisa-fiore-romans-po-wosku.html

Bardzo rzadko sięgam po książki z Włochami w tle. Nie jest to spowodowane tym, iż ich nie lubię - po prostu jakoś mi z nimi nie po drodze. Ostatnio poczułam chęć sięgnięcia po książkę, w której wydarzenia będą działy się w tym pięknym, słonecznym kraju. Zdecydowałam się na lekko brzmiący tytuł, czyli "Romans po włosku", którego autorką jest Annalisa Fiore. Zacierałam ręce, ciesząc się na spotkanie z literaturą włoską, kiedy... okazało się, że autorka jest Polką, posługującą się pseudonimem. Na szczęście Anna Kłossowska, bo tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko, to kobieta, która uważa Włochy za swoją drugą ojczyznę, zatem bardzo dobrze zna ten kraj.

Główną bohaterką książki jest Katarzyna, która po dziewiętnastu latach ponownie przybywa do Włoch, aby spotkać się z Pietrem, swoją dawną miłością. Polka i Włoch poznali się w Santa Margherita Ligure, gdzie Katarzyna uczyła się włoskiego, dzięki zdobyciu stypendium na kurs języka i kultury włoskiej. Bohaterka była studentką, a Pietro - wykładowcą. Oboje kryli się ze swoimi uczuciami, ponieważ nie chcieli wzbudzać niepotrzebnej sensacji. Po skończeniu kursu mężczyzna zaprosił Katarzynę do siebie, gdzie dziewczyna miała okazję zapoznać się z jego matką oraz byłą narzeczoną. Niestety, kobiety nie obdarzyły dziewczyny sympatią. Pietro, mimo swojego wieku, nie potrafił przeciwstawić się matce, jak i zerwać kontaktów z byłą. Obie kobiety miały ogromny wpływ na jego życie, a on nie umiał pozbyć się swojego syndromu Piotrusia Pana. Włochowi było bliżej niezdecydowanemu i uległemu chłopcu, niż dojrzałemu mężczyźnie.

Po dziewiętnastu latach Katarzyna w końcu skonfrontowała swoje dawne wyobrażenia z rzeczywistością. Czy ich wzajemne uczucia odżyły i oboje postanowili dać sobie druga szansę? A może Pietro nie zmienił się i dalej jest facetem, który nie potrafi podjąć konkretnej, męskiej decyzji? Jak potoczą się losy Polki i Włocha, których kiedyś połączył romans?



Przyznam szczerze, że zapoznając się z opisem znajdującym się z tyłu książki, poczułam się zawiedziona, gdyż zdradza on zbyt wiele treści, którą wolałabym sama stopniowo poznawać. Podczas lektury tej powieści, wiedziałam, co będzie dalej, ponieważ sięgając po książkę, zawsze zapoznaję się z opisem wydawnictwa. Chyba nie jest tajemnicą to, iż czytelnik wolałby poznać jedynie zarys przedstawianej historii, a nie poszczególne wydarzenia, zdradzające całą treść. Ponadto, uważam, że stwierdzenie, iż "Romans po włosku" przedstawia burzliwy romans Polki i Włocha jest zdecydowanie wyolbrzymiony. Owszem, romans jest, ale w którym momencie staje się burzliwy?

Większość zdarzeń dzieje się w latach 90. XX wieku, a aktualne wydarzenia poznajemy dopiero pod sam koniec i to w niewielkiej dawce.

Poza tym, według mnie, dość częste używanie obcych słów mija się z celem. Skoro książka jest pisana po polsku to każde wyrażenie powinno być w tym języku. Albo polski, albo włoski - warto podjąć konkretną decyzję. Jeżeli jednak autorka decyduje się na taki zabieg, to wypadałoby dodać przypisy do wszystkich wyrazów, a nie tylko tych wybranych, a do tego umieścić je na tej samej stronie, a nie, tak jak w tym przypadku, na końcu książki. Utrudnia to płynne czytanie, gdyż zamiast skupiać się na tekście, trzeba wertować strony w poszukiwaniu danego wyrażenia, mając jeszcze nadzieję, że zostało przetłumaczone, gdyż niestety, wiele z nich zostało dla mnie zagadką... Owszem, znaczenie można sprawdzić w słowniku, ale chyba nie na tym to polega... Ciężko mieć go przy sobie, chociażby jadąc autobusem. Niemniej jednak, osoby znające włoski nie będą miały problemu ze zrozumieniem, a ludzie, którzy chcieliby nauczyć się tego pięknego języka - mają motywację.

"Romans po włosku" to lektura idealna na jesienne wieczory, kiedy człowiek pragnie odpocząć i odprężyć się podczas czytania. Książka nie wymaga zbyt wielkiego zaangażowania i wysilania szarych komórek, gdyż czyta się ją szybko i bezproblemowo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czas Herkulesów

Czy można coś ciekawego napisać o brudnej robotniczej mieścinie? Marcin Wroński to potrafi. Komisarz Maciejewski rozwiązuje zagadkę zabójstwa młodego...

zgłoś błąd zgłoś błąd