Książka Roku 2018

Przebudzenie Lewiatana część 1

Tłumaczenie: Patryk Sawicki
Cykl: Expanse / Ekspansja (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7 (504 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
38
8
117
7
180
6
100
5
36
4
8
3
9
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Leviathan Wakes
data wydania
ISBN
9788375747287
liczba stron
358
słowa kluczowe
space opera
język
polski
dodała
Evie

Ta spece opera skopała mi dupę - George R.R. Martin Skolonizowaliśmy Marsa, Księżyc, Pas Asteroidów, satelity Planet Zewnętrznych. Jesteśmy władcami Układu Słonecznego. Gwiazdy wciąż są nieosiągalne. Holownik Canterbury, transportujący ogromne bryły lodu z Pierścieni Saturna do baz górniczych, natrafia na opuszczony statek Scopuli. Ktoś zadał sobie wiele trudu, by go ukryć. Ktoś...

Ta spece opera skopała mi dupę

- George R.R. Martin



Skolonizowaliśmy Marsa, Księżyc, Pas Asteroidów, satelity Planet Zewnętrznych. Jesteśmy władcami Układu Słonecznego. Gwiazdy wciąż są nieosiągalne.

Holownik Canterbury, transportujący ogromne bryły lodu z Pierścieni Saturna do baz górniczych, natrafia na opuszczony statek Scopuli. Ktoś zadał sobie wiele trudu, by go ukryć. Ktoś wystarczająco potężny i wystarczająco bezwzględny, by nie przejmować się tym, ilu ludzi trzeba zabić, by tajemnica skrywana we wnętrzu Scopuli nigdy nie została odkryta.

Przecięcie pokrywy luku zajęło jej dwie godziny pracy z palnikiem i znalezionymi w warsztacie mechanicznym łomami. Hydraulika wysiadła, musiała więc otworzyć go ręcznie. Owionęła ją fala ciepłego, wilgotnego i niosącego ze sobą szpitalną woń środków odkażających powietrza. I mdlący zapach o miedzianym, posmaku. Znaczy, sala tortur. Jej przyjaciele powinni być wewnątrz, pobici, lub porżnięci w dzwona. Julie zważyła w dłoni ciężki klucz francuski i przygotowała się do rozwalenia przynajmniej jednego czerepu, zanim tamci ją zabiją.

Przebudzenie Lewiatana jest wielką powieścią pełną godnych kina kosmicznych bitew, walki wręcz i kilku historii miłosnych .

Przystępną, świetnie się czytającą i w dobrym tego słowa znaczeniu rozrywkową.

Zwycięskie połączenie nowoczesnej wrażliwości i oldskulowej space opery...



Najlepsza książka z zombie, jaką kiedykolwiek czytałem

- George R.R. Martin

 

źródło opisu: fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Agata książek: 1277

Space noir

Jak utrzymuje pisarski duet (Daniel Abraham, Ty Franck) ukrywający się pod wspólnym pseudonimem James S. A. Corey – tym, co kierowało piórami autorów podczas pisania „Przebudzenia Lewiatana” była chęć stworzenia space opery w starym stylu. Z tych, co teraz już się takich nie spotyka w miejscach innych, niż zakurzone antykwariaty. Czy udało się zrealizować ten zamysł? Jak najbardziej, choć na szczęście tylko częściowo. Dlaczego częściowo i dlaczego na szczęście? O tym za chwilę.

Choć „Przebudzenie Lewiatana” jest jedną, stanowiącą integralną całość powieścią, polski wydawca z sobie tylko znanych względów podjął kontrowersyjną decyzję o podzieleniu książki na dwie części i wypuszczeniu ich na rynek w kilkumiesięcznym odstępie czasowym. Charakteru owych względów można się oczywiście z łatwością domyślić, bo przecież nie o wygodę czytelnika tu chodziło. Należy wyraźnie zaznaczyć, że jest to podział sztuczny, nie znajdujący żadnego uzasadnienia fabularnego i omawiana tutaj część pierwsza nie jest skończoną całością.

Na niezbyt wyrafinowanych próbach sprzedania tej samej książki dwa razy przewinienia wydawcy się niestety nie kończą. Kolejne z nich może niestety skutecznie zepsuć odbiór książki. Mowa o fatalnym przekładzie, najeżonym kalkami językowymi, koszmarkami w guście ‘inżektora’ w miejscu ‘strzykawki’ czy ‘elewatora’ miast ‘windy’ oraz zdaniami o szyku cokolwiek przedziwnym. Zawinił tu zarówno tłumacz, jak i korekta, ta ostatnia zresztą przepuściła również karygodną...

Jak utrzymuje pisarski duet (Daniel Abraham, Ty Franck) ukrywający się pod wspólnym pseudonimem James S. A. Corey – tym, co kierowało piórami autorów podczas pisania „Przebudzenia Lewiatana” była chęć stworzenia space opery w starym stylu. Z tych, co teraz już się takich nie spotyka w miejscach innych, niż zakurzone antykwariaty. Czy udało się zrealizować ten zamysł? Jak najbardziej, choć na szczęście tylko częściowo. Dlaczego częściowo i dlaczego na szczęście? O tym za chwilę.

Choć „Przebudzenie Lewiatana” jest jedną, stanowiącą integralną całość powieścią, polski wydawca z sobie tylko znanych względów podjął kontrowersyjną decyzję o podzieleniu książki na dwie części i wypuszczeniu ich na rynek w kilkumiesięcznym odstępie czasowym. Charakteru owych względów można się oczywiście z łatwością domyślić, bo przecież nie o wygodę czytelnika tu chodziło. Należy wyraźnie zaznaczyć, że jest to podział sztuczny, nie znajdujący żadnego uzasadnienia fabularnego i omawiana tutaj część pierwsza nie jest skończoną całością.

Na niezbyt wyrafinowanych próbach sprzedania tej samej książki dwa razy przewinienia wydawcy się niestety nie kończą. Kolejne z nich może niestety skutecznie zepsuć odbiór książki. Mowa o fatalnym przekładzie, najeżonym kalkami językowymi, koszmarkami w guście ‘inżektora’ w miejscu ‘strzykawki’ czy ‘elewatora’ miast ‘windy’ oraz zdaniami o szyku cokolwiek przedziwnym. Zawinił tu zarówno tłumacz, jak i korekta, ta ostatnia zresztą przepuściła również karygodną liczbę literówek i błędów ortograficznych.

Frustrujące technikalia nie są tu jednak najważniejsze. Historia, którą Daniel Abraham i Ty Franck pragną opowiedzieć w swojej powieści rozgrywa się w przyszłości odległej od dnia dzisiejszego o kilka wieków, który to czas nie okazał się wystarczający, by ludzkość rozwinęła się technologicznie do poziomu pozwalającego na eksplorację innych układów gwiezdnych czy galaktyk. Mieszkańcy przeludnionej Ziemi zdołali jednak rozszerzyć swe włości o Marsa, kilka co bardziej okazałych skał w Pasie Planetoid i nadające się do zasiedlenia księżyce. Autorzy nie pofolgowali sobie aż tak, by fantazjować o ludziach żyjących bezpośrednio na powierzchni Ganimedesa czy planetoidy Ceres – kolonizatorzy Układu Słonecznego są skazani na egzystencję w zamkniętych przestrzeniach kosmicznych stacji. Wszystkie kolonie są co prawda zależne od Planet Wewnętrznych, czyli Ziemi i Marsa, i im podległe, ale mieszkańcom Pasa i Planet Zewnętrznych coraz mniej się to podoba. Sytuacja ta oraz wszystkie jej konsekwencje – jak na przykład niedające się wyplenić uprzedzenia rasowe i konflikty na ich tle – stanowią ciekawe tło polityczno-społeczne dla prowadzonej dwutorowo opowieści, stanowiącej fabularny rdzeń „Przebudzenia Lewiatana”.

James Holden i Joe Miller nie mają ze sobą właściwie nic wspólnego. Pierwszy jest oficerem na jednym z niezliczonych statków dostawczych stale przemierzających Układ Słoneczny w tę i z powrotem i choć obecnie przebywa z dala od rodzimej planety, krępa budowa ciała i wzrost zdradzający dorastanie w ziemskiej grawitacji na pierwszy rzut oka mówią, skąd pochodzi. Drugi to detektyw zatrudniony w policyjnej korporacji, rodowity (a zatem odpowiednio wysoki i szczupły) pasiarz. Idealista i cynik, dusza towarzystwa i samotnik balansujący na skraju alkoholizmu – mężczyźni, którzy zapewne nigdy by się nie spotkali, gdyby nie pewien zaginiony statek i pewna młoda dziewczyna, która znajdowała się na jego pokładzie.

Łańcuch wypadków zapoczątkowany w momencie zniknięcia Scopuliego (bo tak nazywa się wyżej wspomniany statek) rozciąga się dalej i sięga głębiej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać, owocując konfliktem zbrojnym na niespotykaną dotąd skalę, ale także przecięciem się dróg obu bohaterów. Ale gdzie zawiedzie ich ciąg przedziwnie posplatanych wydarzeń, jaki wzór się spod nich wyłania – tego czytelnik dowie się dopiero w części drugiej.

Trudno wydawać jednoznaczne sądy o książce, znając jedynie połowę jej treści, ale atmosfera klasycznej space opery wyczuwalna jest praktycznie od początku. Nie brakuje kosmicznych podróży i potyczek, szeroko zakrojonej intrygi, wartkiej akcji, obowiązkowego bohatera zbiorowego – załogi statku, złożonej z indywiduów o odmiennych, komiksowo zarysowanych charakterach. To jednak nie wszystko, co pierwsza część „Przebudzenia Lewiatana” ma do zaoferowania. Obok kanonicznego wręcz wątku Holdena jest jeszcze Miller, detektyw z połamanym życiorysem i specyficznym kodeksem moralnym, jak żywcem wyjęty z kryminalnych powieści noir i wysłany w przyszłość. Poza tym autorzy nie stronią od tematów trudnych – rasizm, konsekwencje rozgałęziania się ludzkiego gatunku, jasne i ciemne strony wolnego oraz ograniczonego dostępu do informacji stanowią w powieści nie tylko elementy tła, ale też czynniki nieustannie oddziałujące na bohaterów, kształtujące ich postawy i decyzje.

Odpowiadając na pytania zadane w pierwszym akapicie – ta zgrabna mieszanka space opery z chandlerowską powieścią detektywistyczną, momentami starająca się być czymś więcej, niż tylko przygodą w kosmosie, pozwala zachować specyfikę gatunku przy jednoczesnym trzymaniu się z dala od jego ciemnych stron: ocierania się o kicz i wyeksploatowania. Jeśli druga część trzyma poziom pierwszej, można śmiało polecić „Przebudzenie Lewiatana” zarówno tym, którzy wychowali się na twórczości van Vogta czy Heinleina, jak i osobom chcącym gatunek zgłębić, a jednocześnie obawiającym się sięgnąć po jego klasykę w obawie przed tym, iż czas nie obszedł się z nią delikatnie.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2054)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1415

„Może to wszystko jest zbyt wielkie na proste oceny moralne dobra i zła.”

Od razu na wstępie zaznaczę, że nie będę zbytnio obiektywna, ponieważ po trzech sezonach serialu tak bardzo zżyłam się z załogą i wsiąknęłam w przedstawiony świat przyszłości, że mając całość w głowie i przed oczami, ciężko mi oddzielić książkę od ekranizacji, trudno powiedzieć, jakie byłyby moje odczucia wobec bohaterów, gdyby nie ich serialowe odpowiedniki.

Daleka przyszłość, cały Układ Słoneczny na wyciągnięcie ręki, marzenia o odległych gwiazdach. Do tego szczypta ingerencji obcej cywilizacji plus ludzie, ich podziały oraz dążenie do dominacji, z ciekawymi bohaterami na dokładkę i mamy mix idealny na świetną powieść sci-fi z naprawdę interesującą wizją przyszłości.

Początek książki szedł mi topornie, całe to porównywanie powieści do serialu odbierało mi przyjemność z lektury, musiałam wyczuć styl autorów, który na początku nie był oszałamiający, dość suchy wręcz. Ale później wszystko się rozbujało,...

książek: 495
veinylover | 2018-07-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2018

Dlaczego daję aż 10 gwiazdeczek?
Literatura sci-fi z prawdziwego zdarzenia, w dzisiejszych neomarksistowskich czasach, pełnych bełkotu i bezmózgowia - to rzadkość.
Literatura sci-fi z prawdziwego zdarzenia zawierać powinna pewne cechy prawdopodobieństwa i opisywać zdarzenia mieszczące się w wyobraźni naukowej.
Ta literatura w dużym stopniu spełnia tę normę. Ponadto wykreowane przez pisarza uniwersum daje okienko do kontynuacji cyklu w kierunku „zaawansowanego rozwoju ludzkości”, w tym dalszych podróży kosmicznych.
Dlaczego?
W uniwersum pojawia się jakaś tajemnicza cywilizacja, a właściwie jej produkt, tak bardzo zaawansowany, że samoprogramujący się. Z efektów działania tego przejawu owej cywilizacji dostajemy przekonanie o tym, że poziom zaawansowania tej cywilizacji jest przez nas niemożliwy do wyobrażenia. A jak powiedział Arthur C. Clarke: każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii. Jeśli tak postawimy sprawę, od razu widzimy, jak ogromne...

książek: 714
Karol | 2018-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 czerwca 2018

Nie będę ukrywać, że jednym z głównych powodów dla których sięgnąłem po tę książkę jest fakt, że jestem absolutnie zachwycony serialem który powstał na jej podstawie.

Co prawda, muszę przyznać że to jednak serial jest chyba bardziej przystępny. Największym problemem "Przebudzenia..." jest brak pewnego szerszego spojrzenia na sprawę, wszystkie informacje docierają do nas bezpośrednio od dwóch głównych bohaterów, albo sami wychwytujemy je z dialogów. Co może być pewnego rodzaju problemem bo ciężko pojąć ogrom wojny której nie widać z bliska.

Poza tym, całą resztę kupuję bez marudzenia. Miller i Holden to naprawdę intrygujące postacie, między którymi ciężko wytypować faworyta. Głównie ze względu na to że nie są pozbawieni wad, Jim to niepoprawny optymista którego wiara w ludzi często przyprawia o ból głowy, a Joe często wydaje się znudzony życiem i nie zwraca uwagi na to co robi. Bohaterowie drugoplanowi nie są zarysowani zbyt wyraźnie, ale wydaje się że na dzień dzisiejszy nie...

książek: 609
Alathea | 2013-07-15
Na półkach: Przeczytane

Jak wkurzyć czytelnika i zniechęcić do czytania?
Po pierwsze, podzielić cały jeden tom na dwie części.
Po drugie, skopać tłumaczenie.
Po trzecie, zrobić mnóstwo literówek, błędów merytorycznych, a nawet pomylić się przy tytule rozdziału.
Po czwarte, zażyczyć sobie 39,90 złotych za około 360 stron byczej czcionki dla sześciolatków ćwiczących czytanie + niczego niewnoszący wywiad z autorem.
Muszę pogratulować Wydawnictwu „Fabryka Słów”, które w tej materii spisało się na medal. Po kupieniu „Przebudzenie Lewiatana” i przeczytaniu całości miałam ogromną ochotę skopać komuś cztery litery…

W dalekiej przyszłości, gdzie człowiek opanował całkowicie Układ Słoneczny i wybiera się dalej ku gwiazdom, holownik Canterbury odbiera sygnał SOS pochodzący ze statku Scopuli. Jim Holden wraz z ekipą wybiera się, aby ocalić domniemanych rozbitków. Okazuje się jednak, że na statku nikogo nie ma, a jedyne, co znajdują to marsjańskie urządzenie przekazujące sygnał. Kiedy Holden postanawia powrócić na...

książek: 239
Maciek | 2017-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2017

Fajna, niezobowiązująca i bezpretensjonalna literatura SF z dynamiczną akcją - idealna do czytania tramwaju czy w innym autobusie, w drodze do pracy lub w dłuższej podróży - idealny zabijacz czasu.

książek: 225
Marcus | 2018-08-08
Na półkach: Przeczytane

„Przebudzenie lewiatana” z cyklu „Ekspansja” autorstwa Jamesa S. A. Corey'a to już drugie podejście naszych rodzimych wydawnictw do tej powieści s-f. Pierwsze i nieudane zaliczyła Fabryka Słów. Z dwóch powodów. Tłumaczenie było fatalne do tego stopnia, że czytelnicy sami wymiotowali protomolekułą (później wyjaśnię) choć nie byli bohaterami ww. książki, którzy zarazili się tym paskudztwem. Ponadto, wydawnictwo wpadło na chytry pomysł podzielania tej powieści na dwa tomy. Sami autorzy (a było ich dwóch) nie przewidzieli tego w anglojęzycznej wersji.

Ja recenzuję „wersję” wydawnictwa Mag. Co do tłumaczenia to – moim zdaniem – wszystko jest w porządku. Powieść została wydana w jednym tomie. O czym jest ta powieść?

Ludzie zasiedli Marsa i stworzyli tam odrębny organizm polityczno-społeczny. Ziemia jest cały czas centrum Układu Słonecznego, ale Mars stał się osobnym bytem politycznym, niezależnym graczem. Asteroidy, które krążyły w układzie, zostały skolonizowane w celu wydobycia...

książek: 861
Fantasy-Bestiarium | 2018-07-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Przebudzenie Lewiatana” przedstawia świat przeludniony, przepełniony natarczywymi mediami, zobojętnieniem, używkami i wszechogarniającą samotnością. James S.A. Corey w swojej książce przewidział nasz współczesny świat, pokazuje nam wizję, do czego może doprowadzić nadmierny kompsumpcjonizm i za duże zawierzenie życia technologi. Ludzkość została zmuszona do skolonizowania innych planet, jeżeli chciała ocalić swoje istnienie.

Mars, Księżyc, Pas Asteroid zostały zasiedlone przez człowieka, jednak ludzka ambicja sięga jeszcze dalej. Jim i jego załoga kursuje statkiem kosmicznym z pierścieni Saturna na stacje górnicze Pasa Asteroid. Wszystko zaczyna się nieprzyjemnie komplikować, gdy w tajemniczy sposób zaczynają umierać kolejni ludzie. Jim musi szybko wykombinować, kto czyha na ich życie, jeżeli chce ocalić siebie i załogę. Rząd ziemi pertraktuje z rewolucjonistami, a Sojuszu Planet Zewnętrznych prowadzi liczne spiski i intrygi zakrojone na szeroką skalę. Na arenę wkracza również...

książek: 715
Jonasz | 2016-02-19
Przeczytana: 19 lutego 2016

Satysfakcjonujace.
Leviathan Wakes, pierwszy tom cyklu SF Expence. Pod nazwiskiem autora , kryja sie w istocie dwie osoby. Obie z grupy pisarskiej zgrupowanej w Nowym Meksyku (USA), ktore najslyniejszym przedsyawiciem jest Goerge R.R. Martin.

Expence jest przykladem klasycznego podejscia do fikcji naukowej. Statki kosmiczne, expansja czlowieka w Kosmos, napiecia spoleczne, kosmiczne wojny. Ksiazka unika technologicznego zargonu. Nie wyjasnia jak. Pokazuje tylko, ze to zrobiono, a zrobiono w skali listeratury SF niewiele. Skolonizowana Marsa oraz kilka ksiezycow Jowisza I Saturna. Ten mikrokosmos jednak wystarcza, dla stworzenie interesujacego uniwersum. Dwie wielkie I antogonistyczne potegi polityczne Ziemi I Marsa, I pozbawione przywilejow spoelcznosci rozsiane w pasmie asteroid I ksiezycow zewnetrznych planet, dostraczajace bogatym spoleczenstwom wewnetrznych planet w mineraly

Kilka ciekawych, z krwi I kosci postaci. Ciekawa historia I intrygujace zakonczenie.

książek: 414
astaldohil | 2018-08-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 sierpnia 2018

Każdy czytelnik, który zachęcony znakomitym serialem stacji SyFy (prawa do którego obecnie posiada Amazon) sięgnie po pierwszy tom cyklu "Ekspansja", musi liczyć się z tym, że spotka go rozczarowanie. "Przebudzenie Lewiatana" jest bowiem jednym z nielicznych przypadków powieści, która w zestawieniu z, bazującym na niej, wielowątkowym pierwszym sezonem serii telewizyjnej, wypada niczym konspekt znanej z ekranu historii. Ba, momentami miałem niemal wrażenie, jakby przyszło mi czytać dość pobieżne streszczenie tego, co dane mi było zobaczyć wcześniej w telewizyjnej "Ekspansji"!

Czego zabrakło mi w książce po obejrzeniu serialu? Mimo, iż ów podąża bardzo wiernie za osią fabuły powieści, w niej samej nie znajdziecie całej masy wątków i mini-historii postaci pobocznych, które w adaptacji sprawiały, iż miało się wrażenie obcowania z uniwersum przemyślanym w każdym szczególe, targanym skomplikowanymi uwarunkowaniami społeczno-politycznymi, skrzętnie zaplanowanym i z niezliczoną siecią...

książek: 207
Piotr_M | 2018-07-15
Na półkach: Przeczytane

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to sporym rozczarowaniem była dla mnie duża liczba literówek i innego typu błędów czysto edytorskich – tym bardziej, że Wydawnictwu Mag takie wpadki zdarzają się naprawdę rzadko. Poza tym, trudno się do czegokolwiek przyczepić – twardą, ładnie zaprojektowaną okładkę i wygodną przy czytaniu czcionkę z pewnością należy zaliczyć Przebudzeniu Lewiatana (pierwszy tom serii The Expanse) na plus. Co natomiast jeśli chodzi o treść powieści?

W świecie opisywanym przez Coreya człowiekowi udało się już do pewnego stopnia skolonizować nasz Układ Słoneczny – oprócz Ziemi, ludzie zamieszkują też m.in. Marsa i Pas (asteroidy znajdujące się pomiędzy Marsem a Jowiszem). Jak łatwo się domyślić, pomimo wzajemnej zależności (każda ze stron dysponuje surowcami i technologią, które mogłyby się przydać pozostałym) i wszelkich korzyści, jakie mogłyby wyniknąć ze współpracy, wojna wydaje się być tylko kwestią czasu.
Zapraszam również do lektury pełnej recenzji -...

zobacz kolejne z 2044 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd