Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Obrona Łużyna

Tłumaczenie: Eugenia Siemaszkiewicz
Seria: Nabokov
Wydawnictwo: Muza
7,29 (289 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
51
8
67
7
77
6
54
5
21
4
4
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377582404
liczba stron
256
słowa kluczowe
powieść rosyjska, szachy
język
polski
dodał

Najwspanialsza powieść o szachach, jaką kiedykolwiek napisano. Zarazem utwórmo niezwykłej miłości i narastającym obłędzie. Świat, los lub autor rozgrywa z bohaterem niezwykłą partię na szachownicy życia, w bezlitośnie logiczny sposób rozwijając szachowy atak, oparty na wzorach i powtórzeniach, atak który wymaga wypracowania obrony. Zakończenie dalekie jest od jednoznaczności: nie możemy być...

Najwspanialsza powieść o szachach, jaką kiedykolwiek napisano. Zarazem utwórmo niezwykłej miłości i narastającym obłędzie. Świat, los lub autor rozgrywa
z bohaterem niezwykłą partię na szachownicy życia, w bezlitośnie logiczny sposób rozwijając szachowy atak, oparty na wzorach i powtórzeniach, atak który wymaga wypracowania obrony. Zakończenie dalekie jest od jednoznaczności: nie możemy być pewni, czy bohater poniósł porażkę, czy też odniósł jednak zwycięstwo.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2012

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=40845

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 925
bibliofilka | 2012-08-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 sierpnia 2012

"Ze wszystkich moich książek, które napisałem po rosyjsku, "Obrona Łużyna" zawiera i wypromieniowuje najwięcej 'ciepła' - co może się wydawać dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę to, w jakim stopniu gra w szachy uważana jest za abstrajcyjną. Tak czy inaczej, właśnie Łużyna polubili nawet ci, którzy nie mają pojęcia o szachach albo po prostu nie znoszą innych moich książek. Jest niezgrabny, nieschludny, niepociągający, ale - jak od razu spostrzega moja miła panna (osoba sama przez się czarująca) - jest w nim coś, co wznosi się ponad nijaką szorstkość jego powierzchowności i ponad jałowość jego zagadkowego geniuszu". - trudno o lepszą recenzję książki, niż samego autora.

Nabokov zaczął ją pisać na wiosnę 1929 roku w Le Boulou – małym uzdrowisku w Pirenejach, gdzie łowił motyle, a skończył pisać tego samego roku w Berlinie. Na wydanie w języku angielskim książka musiała czekać 35 lat, musiał przyjść wielki sukces “Lolity”, aby wydawcy poważnie zainteresowali się wcześniejszym dorobkiem autora. Fascynacja Nabokova szachami jest faktem dość znanym miłośnikom prozy pisarza, a motywy szachowe pojawiają się w bardzo wielu jego utworach, o których można by było napisać rozprawę. Rzeczywistych kandydatów na postać Łużyna jest również bardzo wielu, jednak Nabokov sprytnie z tego wybrnął mówiąc, że “Mój Łużyn to najczystszy płód wyobraźni”.

O fabule trudno pisać, bo praktycznie jej nie ma. Można powiedzieć, że to historia cudownego dziecka - Wunderkinda - syna niespełnionego pisarza. Łużyn dał się szachom uwieść. “W skrzyneczce ciasno ułożone jedna przy drugiej leżały rzeźbione figury. Doskonałe szachy’(…). Kombinacje są jak melodie. (…) ja wprost słyszę posunięcia. (…) To gra bogów. Daje nieograniczone możliwości. To prastary wynalazek”. [str.36] Szybko zyskał tytuł szachowego arcymistrza i sławę w całej międzywojennej Europie, ale kiedy uświadomił sobie, że szachy wdzierają się do jego prywatnego życia i gwałtem je anektują, postawił na desperacki ruch. Popada w obłęd, ponieważ świat szachów przesłania mu rzeczywistość.

Paradoksalnie - jak to u Nabokova - wcale nie jest to powieść o szachach ani o maniakalnej obsesji - Nabokov gardził psychologizowaniem w literaturze, a szczególnie psychoanalizą, co daje wyraz we wstępie, pisząc ironicznie, że "małoletni freudysta zaś, biorąc wytrych za klucz do powieści, będzie tak czy inaczej utożsamiać postacie książki z moimi rodzicami", jak na przykład "zbawcza wzmianka o tym, że gracz szachowy widzi w swojej królowej własną mamusię, a w królu przeciwnika - własnego tatusia".[str.9]

Łużyn na końcu powieści runie w przepaść, a przedtem wyda mu się, "że wspina się na drapacz chmur” [str.223]. Skoczy, bo uzna, że jedynym wyjściem jest “wypaść z gry” [str. 225], która ma na celu wciągnięcie go znowu w świat szachów. Leci ku “bladym i ciemnym kwadratom” i widzi “jaka to wieczność usłużnie i nieubłagalnie rozpostarta się przed nim” [str.228]. Ostatnia więc obrona również zawodzi, partia jest nieodwołalnie przegrana. Czy jednak sam bohater poniósł porażkę?

U Nabokova nie ma nieistotnych detali, nazwisk. Wystrój pokoi, same stroje, rekwizyty mają konkretne znaczenie. Mało tego pojawiają się te same motywy: pociąg, bohater zapadający w sen, cienie "Przez cały czas jednak, to słabiej, to ostrzej, przebijały przez ten sen cienie jego prawdziwego, szachowego życia, które wreszcie wydobywało się na powierzchnię" [str.119]. Nabokov wykorzystuje też innych swoich bohaterów, na przykład epizodycznie pojawia się małżeństwo Ałfierowów z "Maszeńki". Ponadto Łużyn czyta takie lektury jak "Anna Karenina", "W 80 dni dookoła świata", czy opowiadania o Sherlocku Holmesie, które też mają znaczenie. Znawcy jego twórczości doszukują się również podobieństw do innych bohaterów. Fascynacja Łużyna szachami przypomina podobną obsesję Humberta Humberta z "Lolita". Zakochany w małoletniej nimfetce Humbert podobnie jak Łużyn goni za czymś idealnie czystym, choć nieuchwytnym i nieosiągalnym. W obu przypadkach obsesja ta nie pozwala bohaterom należycie postrzegać świata: Humbertowi wydaje się, że jest prześladowany, Łużyn zaś widzi wszędzie problemy szachowe, a rzeczywistość zewnętrzna przybiera kształt czarno-białych kwadratów szachownicy i nawet małżeństwo nie porfaiło tego uratować.

"Jednak podczas nieuchronnych chwil narzeczeńskiej samotności, późnym wieczorem, wczesnym rankiem, doznawał uczucia dziwnej pustki, jakby wielobarwnej obrazkowej składance, rozłożonej na obrusie, znalazły się niewypełnione niczym dziwaczne luki". [str.158]

Muszę pisać, że polecam gorąco? Chyba zbędne. Na koniec urzekające zdjęcie, które znalazłam szukając stron o Nabokovie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawca Przysięgi I

Nie muszę przekonywać do kontynuacji czytania tych, którzy 2 pierwsze tomy mają za sobą - i tak to zrobią. Inną kwestią natomiast jest czy warto poch...

zgłoś błąd zgłoś błąd