Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

A jeśli ciernie

Tłumaczenie: Jarosław Foppke
Cykl: Rodzina Dollangangerów (tom 3)
Wydawnictwo: Świat Książki
6,86 (2819 ocen i 268 opinii) Zobacz oceny
10
241
9
222
8
443
7
778
6
654
5
267
4
102
3
72
2
24
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
If There Be Thorns
data wydania
ISBN
9788377997437
liczba stron
432
słowa kluczowe
powieść amerykańska
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Dalsze losy rodzeństwa, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę. Mijają lata. Cathy po swych małżeńskich perypetiach ma dwóch synów, Jory’ego i Barta. To oni opowiadają dalszą historię. Cathy i jej ukochany brat Chris żyją obecnie w związku i adoptują dziewczynkę. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która interesuje się synami Cathy. Bart często...

Dalsze losy rodzeństwa, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę. Mijają lata. Cathy po swych małżeńskich perypetiach ma dwóch synów, Jory’ego i Barta. To oni opowiadają dalszą historię. Cathy i jej ukochany brat Chris żyją obecnie w związku i adoptują dziewczynkę. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która interesuje się synami Cathy. Bart często ją odwiedza. Wkrótce dostaje od lokaja tajemniczy dziennik. Lektura zmienia chłopca nie do poznania...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2012

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/a-jesli-ciernie-virgini...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3797
tajus | 2012-09-09
Przeczytana: 08 września 2012

Im dalej brnę w opowieści o losach Dollangangerów, tym bardziej wzrasta moje przekonanie na temat stwierdzenia, iż saga ta powinna zakończyć się na "Kwiatach na poddaszu". Virginia C. Andrews stworzyła wspaniałą, acz wstrząsającą historię, ale jej rozwinięcie w postaci kolejnych tomów już tak bardzo nie szokuje. Nie mogę jednak zarzucić mu kompletnego braku pomysłowości i logiki, bo tak nie jest. Wprawdzie losy głównych bohaterów coraz bardziej się komplikują i niektóre wątki mogą wydać się czytelnikowi jakby wciśnięte na siłę, to jednak cała ta opowieść ma w sobie coś niezwykłego, dzięki czemu nie można oderwać się od jej lektury. Tak było właśnie w przypadku trzeciej części sagi, "A jeśli ciernie", którą, mało brakowało, a pochłonęłabym za jednym zamachem. Ale po niespokojnej nocy z książką w ręku czytanie przerwało mi nadejście ranka, kiedy to w końcu musiałam pozwolić na to, by zmorzył mnie sen.

Po tym, jak Catherine Dollanganger spłodziła dwóch synów i pochowała dwóch mężów, zamieszkała wraz z dziećmi i bratem Christopherem w Fairfax, z dala od zgiełku wielkiego miasta, a przede wszystkim przeszłości. Ich życie wyglądałoby zupełnie normalnie, gdyby nie to, iż kazirodczy związek, który zaistniał pomiędzy Cathy i Chrisem wiele lat temu, trwa nadal. Oboje, udając małżeństwo o nazwisku Sheffield, wychowują czternastoletniego Jory'ego, dziewięcioletniego Barta i dwuletnią adoptowaną Cindy. Żaden z chłopców nie ma pojęcia, co tak naprawdę łączy ich "rodziców", nie pamięta też zbyt wiele z wczesnych lat ich dzieciństwa, dlatego wszystko toczy się całkiem zwyczajnie i pozornie szczęśliwie wśród nawału codziennych obowiązków w domu, pracy i szkole. Do czasu, gdy do opuszczonej willi obok domu Sheffieldów wprowadza się pewna stara kobieta. Od razu wzbudza ona zainteresowanie Jory'ego i Barta i, jak się szybko okazuje, wzajemnie. W tajemniczy styl bycia sąsiadki udaje się wedrzeć przede wszystkim Bartowi, zagubionemu chłopcu, któremu wydaje się, że nikt go nie kocha. To właśnie w osobie starej kobiety, która pragnie być dla niego pełną serdeczności babcią, znajduje oparcie. Zaprzyjaźnia się też z jej lokajem, jeszcze starszym Amosem, ale jego wpływ na zachowanie Barta ma fatalne skutki. Chłopiec bowiem przeistacza się w istotę nie do poznania - okrutną, bezwzględną i jeszcze bardziej zagubioną, nad którą nikt nie jest w stanie zapanować. Nawet jego matka.

"A jeśli cienie" to pozycja, która różni się od swoich poprzedniczek głównie tym, że jej fabuła ukazana jest z perspektywy nie Cathy, lecz jej synów, Jory'ego i Barta na przemian. Także przestrzeń czasowa, na tle której rozgrywają się wydarzenia, nie należy do szerokiej. Nie zmienia się natomiast język autorki, który w dalszym ciągu jest prosty i przyjemny w odbiorze.

Są takie momenty w trzeciej części sagi o Dollangangerach, które mogą nieco nużyć i wydawać się naciągane z tego względu, iż Andrews nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o Foxworth Hall, o przeszłości głównych bohaterów, tworząc nowe wątki, które mają tę przeszłość wyostrzyć i lepiej wytłumaczyć. Nadal jest to opowieść o miłości, miłości zakazanej, grzechach, od których nie można uciec, i przebaczaniu. Cathy i Chris żyją jako małżeństwo i bardzo się kochają. Nie mówimy tu o miłości czysto platonicznej, lecz o tej prawdziwej, najgłębszej, jaka zrodziła się między nimi wiele lat temu na poddaszu - za sprawą ich własnej rodzonej matki. Wtrącenie Corrine do szpitala psychiatrycznego tylko na chwilę uśpiło czujność jej córki, która przysięgła sobie, że już nigdy nie wybaczy matce tego, co zrobiła, goniąc za sławą i pieniędzmi. Bo w końcu nadchodzi taki dzień, w którym Cathy musi ponownie stanąć oko w oko z rodzicielką. Czy dojdzie do pojednania?

Postać Chrisa tym razem jest trochę jakby w cieniu. Pełni on rolę pracującego ojca i troskliwego męża, ale nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle swojej rodziny. Być może dlatego, że najwięcej miejsca w "A jeśli ciernie" pisarka poświęciła jednemu z jego siostrzeńców, czyli Bartowi. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że cała ta książka to jedno wielkie studium psychologiczne tego chłopca, który jeszcze przed dziesiątymi urodzinami zmienia się nie do poznania pod wpływem przesiąkniętego złem i nienawiścią starego lokaja sąsiadki, związanego oczywiście z Foxworth Hall. Praktycznie tylko dzięki portretowi psychologicznemu Barta oceniam tę powieść tak, a nie inaczej. Zafascynował mnie on od pierwszej strony, potęgując później napięcie i moje przerażenie. Kilkakrotnie przed moimi oczyma pojawiały się obrazy z filmu "Synalek" z Macaulay'em Culkinem w roli głównej, a wszystko dlatego, iż zmiany w psychice małego Barta nie pozwalały mu na bycie idealnym synem i bratem. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, ale muszę przyznać, że ta część sagi ma zadatki na otrzymanie miana thrillera, w którym groza nie jest pojęciem obcym.

Ostatnie kilkanaście rozdziałów utworu rozczarowało mnie najbardziej. Zakończenie również nie powaliło mnie na kolana, co nie znaczy jednak, że po kolejną część, "Kto wiatr sieje", nie sięgnę. Skoro zabrnęłam już tak daleko, wypadałoby całą historię Dollangangerów poznać, nieprawdaż? Niezależnie od tego, jak dobre lub słabe okażą się następne tomy, jestem pewna, że Virginia C. Andrews i tak na długo pozostanie w mej pamięci.

Recenzja pochodzi z tajusczyta.blogspot.com.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mroczna materia

"Jesteś w życiu szczęśliwy?" To ostatnie słowa, które słyszy Jason Dessen, zanim zamaskowany porywacz pozbawia go przytomności. Gdy się budz...

zgłoś błąd zgłoś błąd