Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Grona gniewu

Tłumaczenie: Alfred Liebfeld
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,22 (2365 ocen i 215 opinii) Zobacz oceny
10
456
9
625
8
588
7
485
6
138
5
45
4
16
3
8
2
1
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Grapes of Wrath
data wydania
ISBN
9788378392163
liczba stron
672
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Powieść nagrodzona Nagrodą Pulitzera w 1940 roku. Historia amerykańskiej rodziny Joadów – farmerów zmuszonych, podobnie jak inni w czasach wielkiego kryzysu gospodarczego, do opuszczenia Oklahomy z powodu fatalnej sytuacji ekonomicznej. W poszukiwaniu pracy, jak wielu innych mieszkańców południowych stanów Ameryki, migrują do Kalifornii. Na miejscu okazuje się jednak, że nie ma ona nic...

Powieść nagrodzona Nagrodą Pulitzera w 1940 roku.

Historia amerykańskiej rodziny Joadów – farmerów zmuszonych, podobnie jak inni w czasach wielkiego kryzysu gospodarczego, do opuszczenia Oklahomy z powodu fatalnej sytuacji ekonomicznej. W poszukiwaniu pracy, jak wielu innych mieszkańców południowych stanów Ameryki, migrują do Kalifornii. Na miejscu okazuje się jednak, że nie ma ona nic wspólnego z mlekiem i miodem płynącą krainą znaną im z reklamowych folderów. Tam też panuje bezrobocie, a miejscowi są wrogo nastawieni do przybyszów, którzy odbierają im ostatnie miejsca pracy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 183
Rafał Głogowski | 2012-12-02
Na półkach: Przeczytane

nie powiem, w gardle mnie ścisnęło, szczególnie przy opisie tych wyschniętych piersi, gdy to czytałem jeszcze w liceum... ale z perspektywy czasu, i po wysłuchaniu tych wszystkich lamentów jak to ciężko żyje się w dzisiejsej Polsce, wyjękiwanych przez kawiarianą lewicę z niepaństwowych liceów za 800 zł miesięcznie, patrzę na tę książkę już trochę inaczej.

Bo tak, na dobrą sprawę zmiany obyczajowo-gospodarcze, konsolidacje firm, koncentracje kapitału itd. które, zmusiły tych małorolnych farmerów do wyjazdu do Kaliforni za chlebem, teraz przeżywamy to niemal co 10 lat. Padają kolejne zawody, tkwiące jeszcze w XIX wiecznym etosie inteligenckim polskie (ale i niemieckie, i fancuskie), uczelnie wypuszczają na rynek rzesze niepotrzebnych absolwentów. Ich rodzice, jeśli nie zakręcili się zawczasu za emeryturką na PRLowskich zasadach, też pracują raz tu raz tam. Wiążąc lub nie koniec z końcem. Windykatorzy mają złote żniwa, BIK ma problemy z ewidencją zadłużonych...

W Europie rzadziej - choć już też, ale jeśli mamy jakichś średnio zamożnych znajomych w USA, to fakt zmiany branży/fachu kilkukrotnie w ciągu życia, przyjmowany jest przez nich jako zjawisko naturalne. To raczej ten kto nie szuka, nie zmienia pracy traktowany jest jako przegrany. Nie wspominając już o gotowości do zmiany miejsca zamieszkania. I nie chodzi o jakieś superkontrakty za setki tysięcy/miliony bagsów, ale właśnie o zarabianie na zwykłe potrzeby życiowe. Opłacenie mieszkania, jedzenie, jakiś samochód.

Dwa, o obozach pracy np.: we Włoszech Polacy słyszą co kilka lat.
Szczególnie po ułatwieniu podróży na Zachód. Także, z czym do gości...

Mało wiarygodnie wygląda też ta potańcówka w Gronach gniewu, gdzie chłopcy posypywali podłogi piperzem. Skoro oni tak mało jedli, ciągle to samo, ciężko pracowali, codzienie pod presją czasu, non stop w stresie, mieli jeszcze siłę by organizować tańce?
Faceci po takiej robocie conajwyżej onanizują się/kryją kobiety - o tym wiemy choćby z opisów ocalałych z niemieckich obozów koncentracyjnych, ale mieć siłę na tańce, a przedtem zorganizowanie całej imprezy? :O Dziwne.

John pofantazjował trochę. Nie sądzę by spotkał się z czymś takim w życiu.

Pamieŧać należy również, że pan pisarz na zaproszenie komunistów strzelał sobie do dzików w Puszczy Białowieskiej. Wcześniej jeździł również na wymiany kulturalne do ZSRR ...pod koniec lat czterdziestych. Zajadał się pewnie kawiorem z radzieckimi kolegami, podczas, gdy zwykli ludzie przymierali głodem tuż po zakończonej wojnie.

Także, jeśli chodzi o mnie, spora wolta, rewizja dawnych odczuć.
Chyba trochę jak w tym powiedzeniu: kto za młodu nie był socjalistą ten na starość będzie ...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miasteczko Salem

To miasto spotkała większa tragedia niż Sodomę i Gomorę .Może dlatego,że autorem tej książki jest ,,bezwzględny'' Stephen King.Wszyscy fani ,,Zmierzc...

zgłoś błąd zgłoś błąd