Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Awantura na moście

Wydawnictwo: Erica
5,88 (107 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
11
7
24
6
32
5
16
4
6
3
8
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362329571
liczba stron
288
słowa kluczowe
satyra, fantastyka, średniowiecze
język
polski

Nograd to średniowieczny gród, w którym było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała. Wszak jak długo można było czerpać satysfakcję z wiecznie urodzajnych plonów, tanich artykułów na bazarze, pięknej pogody, sprawiedliwych rządów czy zawsze chętnych małżonek. Wielu wierzyło, że to klątwa. Kara za dawne czyny lub ostrzeżenie przed czymś, co dopiero miało nadejść. Ludziom nie chciało się...

Nograd to średniowieczny gród, w którym było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała. Wszak jak długo można było czerpać satysfakcję z wiecznie urodzajnych plonów, tanich artykułów na bazarze, pięknej pogody, sprawiedliwych rządów czy zawsze chętnych małżonek. Wielu wierzyło, że to klątwa. Kara za dawne czyny lub ostrzeżenie przed czymś, co dopiero miało nadejść. Ludziom nie chciało się nawet chodzić do świątyni, bo i po co, a grabieże na gościńcach, jeśli już były organizowane, to raczej z pobudek czysto hobbystycznych. Chytry plan bogoboja Kumara, który miał zachęcić mieszczan do uczęszczania na jego homilie, miłość wojmiła do Aliwii, pogoń kasztelana za sławą oraz rabunek szykowany przez emerytowanych łotrzyków były wydarzeniami, które miały zmienić Nograd raz na zawsze. Awantura na moście jako komedia fantasy ma na celu przede wszystkim zapewnić dobrą rozrywkę, ubarwiając nudną i szarą rzeczywistość. Książka jest planowana jako pierwsza część cyklu i ma być niejako satyrą na wieki średnie, świat fantasy, a nawet kwestie wiary i nauki. Marcin Hybel urodził się w Krakowie w 1980 roku. Ukończył Politechnikę Krakowską na wydziale Inżynierii Środowiska. Jest miłośnikiem różnego typu literatury, w tym fantasy. Od piętnastu lat prowadzi towarzyskie sesje RPG. Jest realistą, ale życie traktuje z przymrużeniem oka.

 

źródło opisu: Erica, 2012

źródło okładki: www.tetraerica.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1003
Kasia | 2012-07-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 lipca 2012

„Poznaj świat, w którym było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała.”

Gdy tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych „Awanturę na moście”, przykuła moją uwagę zarówno okładką, jak i opisem fabuły. Zainteresował mnie zwłaszcza podtytuł powieści – „Komedyja wieków minionych”, który dobrze oddaje atmosferę i treść książki. Jak można dowiedzieć się także z noty umieszczonej na tylnej okładce, jest to komedia, która w zamierzeniu ma być swoistą „satyrą na wieki średnie, świat fantasy, a nawet kwestie wiary i nauki.” Cóż, nie ukrywam, że w związku z tym moje oczekiwania odnośnie jej lektury były bardzo wysokie.

Akcja powieści toczy się w ciągu niespełna jednego dnia w Nogradzie, średniowiecznym mieście, w którym od lat panuje spokój i dobrobyt. Taki stan rzeczy daje się we znaki niemal wszystkim mieszkańcom, według których życie stało się zbyt leniwe i nawet nie ma, o czym debatować w karczmach. Gdy nuda sięga już zenitu, dwóch krewkich staruszków postanawia przypomnieć sobie dawne czasy i napaść na dom bogatego kupca (pal licho góry płacideł, jakie zdobędą – liczy się przecież dreszczyk emocji!). W tym samym czasie kapłan Peruna, bogobój Kumar postanawia w dosyć niekonwencjonalny sposób ściągnąć do świątyni wiernych. Gdy do tego dodamy parę młodych zakochanych, którzy wbrew wszelkim zasadom postanawiają udać się na schadzkę, powstaje mieszanka wybuchowa.

Powieść z założenia miała być lekka i dowcipna, i to się autorowi udało. Niestety została napisana dosyć nierówno i fragmenty, przy których lekturze łzy ciurkiem płynęły mi po policzkach ze śmiechu, przeplatają się ze scenami raczej nudnymi i niewiele wnoszącymi do głównej fabuły. Jednym z najlepszych i najzabawniejszych rozdziałów książki był ten poświęcony bandzie rzezimieszków, którzy szykują napad na wóz kupiecki – świetny humor sytuacyjny, powalające dialogi i nietuzinkowi bohaterowie. Dobrze zaprezentowały się też sceny poświęcone dwóm staruszkom, emerytowanemu włamywaczowi, oraz czarodziejowi, któremu żona zabrała księgę zaklęć i którego regularnie dyscyplinuje solidną warząchwią. Znacznie słabiej wypadają fragmenty z bogobojem oraz kupiecką córką, Aliwią.

Autorowi udało się naprawdę dobrze wyszydzić niektóre ludzkie zachowania i gdy dokładniej wczytamy się w kolejne rozdziały, okazuje się, że po trochu dostało się tu niemal wszystkim – lansującej się młodzieży, chciwemu klerowi, gejom, żonom-heterom, itd. Nie da się jednak ukryć, że obok świetnego dowcipu w niektórych fragmentach zaprezentowane poczucie humoru ciągnie raczej w stronę tanich, amerykańskich komedii dla młodzieży.

Największą zaletą powieści są bohaterowie. Do najciekawszych, a jednocześnie moich ulubionych, zaliczają się przeze wszystkim wspomniani wcześniej staruszkowie, którzy wiele by chcieli, ale niestety mogą tylko ciut-ciut. Prowadzone przez nich dialogi rozbawiały mnie od pierwszych stron aż do epilogu, a kłopoty w jakie się nieustannie pakowali jedynie zwiększały moją sympatię do nich. Świetna jest także postać Alforda, głupiego jak but, ale przystojnego jak gwiazda filmowa, syna kasztelana. Scen z jego udziałem, gdy próbował czytać, fechtować, a zwłaszcza, gdy szykował się na randkę z pewnością długo nie uciekną Wam z pamięci.

Książka została napisana językiem, który stanowi interesującą mieszankę współcześnie brzmiącej narracji oraz dialogów stworzonych w przestylizowanej do bólu staropolszczyźnie. Spotkałam się już z opiniami, że jest to jedna z największych wad „Awantury pod mostem”, ale moim skromnym zdaniem, jest wręcz przeciwnie. Wszystko wskazuje na to, że autor celowo „przedobrzył” używając nieco udziwnionych, przestarzałych zwrotów, bowiem budują one specyficzny klimat i pasują do konwencji, w jakiej powstała powieść. W końcu ma to być satyra, wyśmiewająca nie tylko utarte w literaturze fantasy schematy, ale i samo średniowiecze. Samych elementów fantastycznych jest tu z kolei niewiele i wiążą się właściwie jedynie z postaciami emerytowanego czarodzieja pozbawionego przez małżonkę swej księgi oraz pewnego ożywieńca. Więcej jednak zdradzić nie mogę, by nie psuć niespodzianki.

Reasumując, książka nie rzuciła mnie na kolana, niemniej jednak jej lektura znacząco wpłynęła na poprawę mojego humoru. Powieść jest lekka i napisana z przymrużeniem oka, więc idealnie nadaje się jako wakacyjna lektura. Jeśli więc potrzebujecie wytchnienia od mrocznych i ciężkich thrillerów, tudzież klasycznego fantasy, serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po „Awanturę na moście”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czereśnie zawsze muszą być dwie

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od...

zgłoś błąd zgłoś błąd