Czary w małym miasteczku

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,26 (206 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
24
7
57
6
63
5
30
4
12
3
9
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378392019
liczba stron
295
słowa kluczowe
Powieść polska -- 21 w.
język
polski
dodała
Barbara

Powieść zbyt realistyczna, by była magiczna, i zbyt magiczna, by była realistyczna. Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi,...

Powieść zbyt realistyczna, by była magiczna, i zbyt magiczna, by była realistyczna.

Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi, domowymi troskami. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego październikowego dnia do miasta przybywa starsza, nieznana tu nikomu, kobieta. Wkrótce po jej przyjeździe zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy. Każda z nich po części odmienia życie ludzi mieszkających w tym miejscu na lepsze. Jednak w ślad za starszą panią w miasteczku zjawia się ktoś jeszcze.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 640
Maniaczytania | 2012-06-23
Przeczytana: 21 czerwca 2012

ta książka mnie po prostu "zaczarowała".
Znalazłam ją w skrzynce na listy w czwartek wczesnym wieczorem, oczywiście miała powędrować na stosik, żeby odczekać "swoje". Ale już okładka urzeka - wytłaczane litery i niektóre obrazki, kobieta z parasolką kojarząca się z Mary Poppins. Zajrzałam więc tylko do pierwszego rozdziału sprawdzić, zobaczyć, co to. I ... skończyłam ok. 1 w nocy zamykając książkę po ostatnim. Lecz czy można nie dać się uwieść takiemu początkowi:

"Bywają miasta, które można minąć, nawet ich nie zauważywszy. Wyrastają na poboczu paroma domkami, potem ulica wbiega na kilka minut pomiędzy dwa rzędy szarych kamieniczek, gdzieś w połowie rozdyma się nieco, pojawiają się ludzie, klockowate budowle, miga jakiś sklep, jakiś kościół i miasto szczęśliwie znika, zanim znudzone dzieci uwieszone u okien zaczną marudzić, żeby tu stanąć, kupić im lody i pepsi. A w nocy nie ma nawet tego, ledwie parę żółtych, rozmazanych świateł przemknie za szybami.
Kiedy się jednak w takich miastach zatrzymać, okazują się dużo większe, niż widać z drogi. Pojawiają się kolejne ulice, szkoły, zakłady, dworce. Z zaskoczeniem się wtedy odkrywa, że mieszka tu całkiem sporo ludzi. I że miasto wcale nie jest małe, lecz ma wielkość odpowiednią, by ci z mieszkańców, którzy chcą pozostać niezauważeni, mogli się wtopić w strumyk codziennych przechodniów, a ci z kolei, którzy wolą błyszczeć i brylować, łatwo dawali radę umościć się na widoku publicznym.

Miasto, o którym mowa, było właśnie takie."*


Dalej jest coraz ciekawiej. Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej "Troski" poznajemy mieszkańców pewnego małego miasteczka i problemy z jakimi się borykają - alkoholizm, brak pracy, brak perspektyw, niewiara we własne siły, wygaśnięcie miłości, zagrożenie molestowaniem i walka o wpływy. Na początku drugiej części "Zmiany" do miasteczka przybywa starsza pani - Anna Kowalska i nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki następuje wiele odmienia się na lepsze. Ale jak to się wszystko skończy? Tego dowiedzieć się można już z części trzeciej "Wyzwanie".

"i zbyt magiczna, żeby była realistyczna"**

To prawda. Jak można się domyśleć już po przeczytaniu tytułu i opisu z tylnej okładki do gry wchodzą tu siły magiczne. Za pomocą różnych czarów, dobrych i złych, dzieją się rzeczy, które odmieniają życie mieszkańców. Pojawiają się dwie "moce", które muszą podjąć ostateczną walkę. I tak, jak zazwyczaj to bywa w baśniach, tylko jedna może zwyciężyć, choć czasem trzeba ją później wspomóc (co również i tu ma miejsce).

"Powieść zbyt realistyczna, żeby była magiczna"**

Ta książka ma wiele cech klasycznej baśni - początek, który jest już snuciem opowieści, dwie siły magiczne - odwieczne walki dobra ze złem, ale ... Jeśli ktoś myśli, że historia ta to kolejna słodka opowiastka o tym, jak to ktoś wszystko ładnie ku dobremu obrócił, a potem wszyscy żyją długo i szczęśliwie - to się głęboko myli. Jest tak, jak w prawdziwym życiu - tylko nielicznym się uda, dla części bohaterów niestety przewidziano dramatyczny, a czasem nawet tragiczny koniec...

Debiut Marty Stefaniak jest naprawdę znakomity! Książka bardzo mi się podobała. Dla mnie to klasyczna mądra baśń, która pokazuje, że magię i dobro trzeba w końcu odnaleźć w sobie tak, jak to zrobiła jedna z bohaterek. To też taka przypowieść o świecie, w którym od zawsze przecież trwa walka - teraz też. Autorka nie bała się wpleść w opowieść naprawdę poważnych spraw, łamiąc także społeczne tabu.

Chciałabym też bardzo zwrócić uwagę na styl i język - sposób snucia historii jest bardzo wciągający, a brak wulgaryzmów i prosty, ale nie prostacki język wpływają znacząco na odbiór. Autorka ma też doskonały zmysł obserwatorski - jakże świetnie oddała atmosferę takich małych, prowincjonalnych, podupadłych w nowej postkomunistycznej rzeczywistości miasteczek. Ja z takiego podobnego pochodzę, wiele podobnych znam - niestety często tak to właśnie wygląda. Na szczęście książka nie jest przygnębiająca, pojawia się nadzieja, może i nasze prawdziwe miasteczka się kiedyś też odrodzą?

Na koniec wspomnę jeszcze o bohaterach -wszyscy główni - pani Maria, Joasia, Krysia - sklepowa, Artur i jego brat, Łucja i burmistrz - skradli moje serce i myśli. Są teraz obecni u mnie cały czas. Do dziś ciężko mi się skupić na czytaniu czegoś innego, tak mi żal niektórych bohaterów...

Bardzo gorąco polecam - to nowość, ale poszukajcie jej w księgarniach czy bibliotekach. Nie jest lekturą, która "wpływa i wypływa", za to skłania do przemyśleń i zostaje z czytelnikiem. Dla mnie to, nie zawaham się użyć tego określenia - prawdziwa perełka we współczesnej polskiej lżejszej prozie. I mam nadzieję, że na jednej powieści pani Marta nie skończy!


* cytat z książki, strona 7, miał być krótszy, ale nie mogłam się powstrzymać!
** zaczerpnięte z okładki

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarne wzgórza

Cooper Sullivan po latach wraca na Czarne Wzgórza. Mężczyzna planuje wieść spokojne życie, jednak jego plany zakłóca morderca. Były policjant nie zami...

zgłoś błąd zgłoś błąd