Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szwoleżerowie gwardii

Wydawnictwo: Neriton
7 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
3
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
460
kategoria
historia
język
polski
dodał
Koval

Polacy zawsze kochali swą armię, tradycyjnie nazywaną Wojskiem Polskim. W chwilach zagrożenia armia ta stawała na straży naszych granic, a kiedy nie było niepodległego bytu – walczyła o jego przywrócenie, sama przekształcając się w namiastkę państwowości. W szeregach amii, podczas służby w koszarach i na polu walki, spotykali się ludzie różnych stanów, pochodzenia, wykształcenia i materialnej...

Polacy zawsze kochali swą armię, tradycyjnie nazywaną Wojskiem Polskim. W chwilach zagrożenia armia ta stawała na straży naszych granic, a kiedy nie było niepodległego bytu – walczyła o jego przywrócenie, sama przekształcając się w namiastkę państwowości.

W szeregach amii, podczas służby w koszarach i na polu walki, spotykali się ludzie różnych stanów, pochodzenia, wykształcenia i materialnej kondycji. Dla wielu, zwłaszcza chłopskich rekrutów, była to szkoła życia, dająca też żołnierzom pochodzącym z Mazowsza, Kujaw, Śląska czy Małopolski poczucie przynależności do tego samego narodu. Pamiątki po służbie wojskowej – rogatywki, kurtki mundurowe, odznaczenia, patenty oficerskie, a czasem broń – przechowywano w rodzinnych domach jak najdroższe relikwie, wspomnienie wielkich chwil, przeżytych w służbie Ojczyzny.

Legendą obrósł pułk ułanów nadwiślańskich, najdłużej walczący w epoce napoleońskiej. Utworzony w 1798 roku w ramach Legionów Dąbrowskiego, odznaczył się w dwa lata później pod Hohenlinden, potem służył we Włoszech, Westfalii, Hiszpanii, Rosji i Niemczech, by zakończyć swe istnienie już po Waterloo i upadku Napoleona. To on, uzbrojony w lance, nieznane na zachodzie Europy, stał się wzorem pułków lansjerów, nie tylko w armii francuskiej, ale także angielskiej, hiszpańskiej, a nawet meksykańskiej. To ten właśnie fragment – bardziej plebejski od szwoleżerów gwardii – wspomina Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”, a Stefan Żeromski uwiecznił go w „Popiołach”, tworząc zeń symbol tragicznej doli polskiego żołnierza-tułacza, któremu nie było dane służyć na ojczystej ziemi.

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 287
Koval | 2012-05-30
Na półkach: Historyczne
Przeczytana: 29 maja 2012

Udział polskich oddziałów w kampaniach napoleońskich jest faktem powszechnie znanym. Dzięki temu oręż polski mógł zaistnieć na arenie europejskiej w czasie, kiedy kraj podlegał rozbiorom trzech sąsiadów. Trzeba przyznać, że pomimo wielu uników i częstego niedookreślania przez Cesarza jak widzi rolę Polaków w jego polityce, to był on tym politykiem w tamtym okresie, który zrobił dla Polski najwięcej. Wytyka mu się wiele błędów – mniej lub bardziej poważnych – ale to dzięki jego posunięciom Rzeczpospolita wróciła na mapę kontynentu. Okrojona, pod inną nazwą, zarządzana przez francuskich marszałków, lecz nawiązująca do rodzimych tradycji i historii. Kto wie czy w przypadku zwycięstwa nad Rosją, Napoleon nie posunąłby się do formalnego odrodzenia Polski.

Najsłynniejszą bitwę, w której wzięli udział Polacy w epoce napoleońskiej była niewątpliwie szarża w wąwozie Somosierra na umocnione pozycje hiszpańskich rebeliantów. Książka opisuje dokładnie i w najdrobniejszych szczegółach sytuację tworzenia polskich pułków ułańskich i szwoleżerów, dotarcie do Hiszpanii oraz przede wszystkim sam atak. W związku z natworzeniem się wielu spekulacji i wątpliwości odnośnie samego uderzenia na Hiszpanów, autor przytacza dokumenty i fragmenty relacji uczestników szarży, żołnierzy francuskich biorących udział w całym zdarzeniu oraz powołuje się na dokumenty sztabowe armii francuskiej, aby je wszystkie wytłumaczyć i przedstawić prawdziwą wersję wydarzeń. Ta część została przeanalizowana najbardziej szczegółowo. Kolejne strony pokazują przebieg służby polskich pułków aż do samego końca Napoleona, czyli przez walki w Hiszpanii, Niemczech, Austrii, Rosji, aby wreszcie powrócić na ziemie Francji, gdzie wspólnie z Cesarzem miała miejsce kampania 1814 roku. Ze względu na wysoki poziom wyszkolenia, organizacji oraz dyscypliny należy uznać, że Polacy byli jednym z najbardziej wartościowych i oddanych sprawie francuskiej żołnierzy, którzy pozostali przy niej do końca (a nawet część z nich wybyła na Elbę).

To, co zajmuje lwią cześć książki to biogramy wszystkich żołnierzy, którzy przewinęli się przez polskie pułki. Stworzono swoistą mini biografię z wymienionymi z imienia i nazwiska kawalerzystami, którzy walczyli w szeregach polskich. Jest to ciekawe opracowanie i świadczy o tytanicznej wręcz pracy, jakiej dokonał autor odnajdując wszystkie te dane: jest to dobre 300 stron wykazu nazwisk łącznie z przydziałami, dziejami bojowymi oraz udziałem w konkretnych walkach. Wielkie brawa dla autora, że potrafił zebrać tyle materiałów i jednocześnie napisać w sposób przystępny książkę, która wydaje się być – na chwilę obecną – najlepszym opracowaniem dziejów polskich pułków lekkokonnych w epoce napoleońskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Julia V

Wrzucam książkę na półkę ,,Przeczytane’’, chociaż polegało to na przewracaniu po kilka kartek i czytaniu wybranych losowo akapitów. Nie wiem, czemu z...

zgłoś błąd zgłoś błąd