Ucieczka znad rozlewiska

Seria: Babie Lato
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,33 (245 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
5
8
24
7
70
6
86
5
34
4
13
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788310122643
liczba stron
386
język
polski
dodała
Natalia

Wszyscy marzą o przeprowadzce na prowincję. Tak, ja też utwierdzałam się w tym przekonaniu. Czytałam o kobietach budujących drewniane domki w urokliwych zakątkach i dziedziczących romantyczne dworki wśród sosen. Co z tego, że dworek okazywał się ruiną, a romantycznym bohaterkom deszczówka lała się na głowę? Frania ma dość sennego, ślicznego i nudnego Kazimierza, zrzędliwej matki nauczycielki...

Wszyscy marzą o przeprowadzce na prowincję. Tak, ja też utwierdzałam się w tym przekonaniu.
Czytałam o kobietach budujących drewniane domki w urokliwych zakątkach i dziedziczących
romantyczne dworki wśród sosen. Co z tego, że dworek okazywał się ruiną, a romantycznym
bohaterkom deszczówka lała się na głowę?
Frania ma dość sennego, ślicznego i nudnego Kazimierza, zrzędliwej matki nauczycielki oraz
przewidywalnego do bólu narzeczonego. Gdy się dowiaduje, że jej starsza siostra nie jest
wcale taka idealna, na jaką wygląda, ucieka sprzed ołtarza i łapie okazję do Warszawy.
Tylko czy warszawskie kolorowe dni naprawdę przyniosą Frani szczęście?

 

źródło opisu: Nasza Księgarnia, 2012

źródło okładki: Nasza Księgarnia, 2012

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 417
Susie | 2013-01-27
Przeczytana: 14 stycznia 2013

Pamiętacie jak w marcu ubiegłego roku zrecenzowałam „Przebudzenie” Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak? Pisałam wtedy, że to bardzo przyjemna lektura. Miło spędziłam z nią czas i miałam ochotę na więcej, dlatego gdy pojawiła się najnowsza książka tej pisarki, postanowiłam, że muszę ją przeczytać. Czy spodobała mi się tak samo jak poprzedniczka?

Ciągle pojawiają się kolejne książki, w których bohaterki postanawiają rzucić pracę i wyjechać na wieś. Tam prowadzą sielskie i anielskie życie, zakochują się, mogą dowoli zajmować się swoją pasją (a nawet na tym zarabiać!). Ostatnimi czasy rzadko można spotkać książki, w których to wieś jest miejscem, z którego się ucieka. Dlatego gdy po raz pierwszy spotkałam się z opisem powieści „Ucieczka znad rozlewiska”, w której Frania decyduje się na desperacką ucieczkę do stolicy, pomyślałam, że to musi być książka dla mnie. Można powiedzieć, że identyfikuję się z główną bohaterką. Mieszkam na wsi i marzy mi się życie w dużym mieście. Mam dość miejscowości, w której nic się nie dzieje. Frania miała jednak o tyle lepiej, że mieszkała w Kazimierzu Dolnym, który jakby na to nie patrzeć nudną wsią na pewno nie jest. To turystyczne miasteczko, więc na brak atrakcji tam nie można narzekać, do tego bardzo ładne (z tego co słyszałam). Nie miałabym kompletnie nic przeciwko mieszkaniu w takim akurat miejscu, ale tu liczą się osobiste odczucia każdego. No i o czym ja tutaj w ogóle piszę?! Zamiast o książce, to o swoich przemyśleniach dotyczących miejsca zamieszkania. Wróćmy więc do tematu… ;)

Frania prowadzi ciche i spokojne życie. Mieszka w malowniczym Kazimierzu Dolnym, ma pracę i przystojnego i kochającego narzeczonego, za którego już wkrótce wyjdzie za mąż. Mogłoby się wydawać - życie idealne, jednak nie dla Frani, która ma już dość monotonii i wiecznego spokoju. Całe życie podporządkowywała się swojej wiecznie zrzędzącej matce i pragnie wreszcie zacząć żyć po swojemu. Jej niespełna trzydziestoletnie życie jak dotąd nie obfitowało w niespodzianki. Wszystko zmienia się za sprawą jednej nieodwołalnej decyzji. Frania, mając przed sobą perspektywę dalszego spokojnego i do bólu przewidywalnego życia u boku utrzymującego ją męża, w ładnym domku, z gromadką dzieci; czuje, że to wszystko nie jest dla niej. Nie chce wieść życia takiego jak jej rodzice. W dodatku w dniu ślubu spotyka swoją pierwszą młodzieńczą miłość i odkrywa, że być może popełni wielki błąd, jeśli wyjdzie za Kubę. Gdy wreszcie nadchodzi chwila, której cała jej rodzina z niecierpliwością oczekuje, ona decyduje się na ucieczkę…

Czytając, śledzimy losy Franki w zupełnie nowym dla niej otoczeniu. Dziewczyna postanawia na jakiś czas zapomnieć o miłości i poświęcić się swojej nowej nieprzeciętnej pracy, jednak jak ma tego dokonać, skoro w pobliżu ciągle obecna jest jej pierwsza miłość, mężczyzna, na którego widok, po mimo upływu lat nadal miękną jej nogi. Na horyzoncie pojawia się także sympatyczny kolega z pracy, a w pamięci ciągle pozostaje porzucony narzeczony.

Drugie spotkanie z twórczością Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, po raz kolejny zaowocowało miło spędzonym czasem z dobrą, lekką i odprężającą lekturą. Spodziewałam się, że wiem jak zakończą się perypetie głównej bohaterki i wcale mi to nie przeszkadzało, ale okazało się, że podobnie jak w przypadku „Przebudzenia” autorce udało się mnie nabrać, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

Macie ochotę na dobrą babską lekturę, idealną jako przerywnik między cięższymi pozycjami? Możecie więc śmiało sięgnąć po „Ucieczkę znad rozlewiska”. Zapewniam, że podczas czytania, na Waszych twarzach nie raz pojawi się uśmiech, a w głównej bohaterce każda z Was, podobnie jak ja, odnajdzie coś z samej siebie ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szalona

O rany! Kompletnie nie tego się spodziewałam. Myślałam, że to będzie jakaś typowo lekka babska poczytajka. Co to, to nie! Ta historia w żadnym razie n...

zgłoś błąd zgłoś błąd