To nie jest książka. Burz i twórz!

Tłumaczenie: Anna Wziątek
Wydawnictwo: Format
7,73 (15 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
2
8
3
7
3
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Kein Buch, Mixtvision Verlag
data wydania
ISBN
978-83-61488-84-2
liczba stron
176
kategoria
Inne
język
polski
dodała
jusola

86 rzeczy, które zawsze mieliśmy ochotę zrobić z książką, a których nam stanowczo zabraniano Koniec z zakazami: „Nie plam! Nie zaginaj rogów! Nie rzucaj w kąt!”. Teraz możesz mazać, bazgrać, kleić i robić dużo bardziej szalone rzeczy, a powstanie twoje własne dadaistyczne dzieło sztuki. Teraz ty jesteś autorem i artystą – burz i twórz, zgodnie z nastrojem chwili, wykorzystując cały swój...

86 rzeczy, które zawsze mieliśmy ochotę zrobić z książką, a których nam stanowczo zabraniano

Koniec z zakazami: „Nie plam! Nie zaginaj rogów! Nie rzucaj w kąt!”. Teraz możesz mazać, bazgrać, kleić i robić dużo bardziej szalone rzeczy, a powstanie twoje własne dadaistyczne dzieło sztuki. Teraz ty jesteś autorem i artystą – burz i twórz, zgodnie z nastrojem chwili, wykorzystując cały swój twórczy potencjał.

 

źródło opisu: http://www.wformat.com/page.php?p=198

źródło okładki: http://www.wformat.com/page.php?p=198

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5896

To nie jest recenzja

Trzymając w dłoni ten wolumin zastanawiałam się, czym on jest. Rzecz oczywista - nie jest to książka. Bowiem w rzeczy samej – w tej samej rzeczy – zawiera się kilka, wydawałoby się sprzecznych, form i treści. Rzecz-ona (ta rzecz) literalnie spełnia i nie spełnia jednocześnie obu definicji książki. Z jednej strony albowiem jest (definicyjnie) pewną liczbą złożonych i oprawionych arkuszy papieru, zadrukowanych tekstem literackim i użytkowym, z drugiej zaś strony (zgodnie z drugą definicją) spełnia również warunek posiadania pewnej liczby oprawionych arkuszy papieru, służących do zapisów. Natomiast z trzeciej strony, (której nie ma – jak powie wam każdy rozsądny i racjonalny człowiek, do których się, dzięki Bogu, nie zaliczam) nie tylko człowiek znający się na rzeczy dopatrzyłby się jeszcze co najmniej kilku innych zastosowań omawianej rzeczy, co definitywnie podważyłoby odpowiedniość dwóch poprzednich definicji. W gruncie rzeczy jest to zatem hybryda. Rzeczowo rzecz ujmując – znajduje się toto na styku: liberatury i brudnopisu, dziennika zmagań twórczych i prowokacyjnej ulotki, kartki bezpieczeństwa („W razie nagłego ataku złości zgnieć tę kartkę”) i karty ćwiczeń, notatnika i liścika pisanego na lekcji, albumu o sztuce i świstka niepotrzebnego papieru, zużytego biletu i dyplomu uznania, brudnego ręcznika i wytworu czystej fantazji i co tam jeszcze przyjdzie wam do głowy. Jednym słowem rzecz ujmując - trzeba nazwać to nienazywalnym.

To może zatem uda się sprecyzować dla...

Trzymając w dłoni ten wolumin zastanawiałam się, czym on jest. Rzecz oczywista - nie jest to książka. Bowiem w rzeczy samej – w tej samej rzeczy – zawiera się kilka, wydawałoby się sprzecznych, form i treści. Rzecz-ona (ta rzecz) literalnie spełnia i nie spełnia jednocześnie obu definicji książki. Z jednej strony albowiem jest (definicyjnie) pewną liczbą złożonych i oprawionych arkuszy papieru, zadrukowanych tekstem literackim i użytkowym, z drugiej zaś strony (zgodnie z drugą definicją) spełnia również warunek posiadania pewnej liczby oprawionych arkuszy papieru, służących do zapisów. Natomiast z trzeciej strony, (której nie ma – jak powie wam każdy rozsądny i racjonalny człowiek, do których się, dzięki Bogu, nie zaliczam) nie tylko człowiek znający się na rzeczy dopatrzyłby się jeszcze co najmniej kilku innych zastosowań omawianej rzeczy, co definitywnie podważyłoby odpowiedniość dwóch poprzednich definicji. W gruncie rzeczy jest to zatem hybryda. Rzeczowo rzecz ujmując – znajduje się toto na styku: liberatury i brudnopisu, dziennika zmagań twórczych i prowokacyjnej ulotki, kartki bezpieczeństwa („W razie nagłego ataku złości zgnieć tę kartkę”) i karty ćwiczeń, notatnika i liścika pisanego na lekcji, albumu o sztuce i świstka niepotrzebnego papieru, zużytego biletu i dyplomu uznania, brudnego ręcznika i wytworu czystej fantazji i co tam jeszcze przyjdzie wam do głowy. Jednym słowem rzecz ujmując - trzeba nazwać to nienazywalnym.

To może zatem uda się sprecyzować dla kogo ta niedorzeczna rzecz jest przeznaczona. Wydawać by się mogło, że dla dzieci. Jednocześnie jednak dorośli mieliby z niej niezłą zabawę. Okazuje się jednak zabawna rzecz – młodzież docenia jej buntowniczo nieokreśloną tożsamość. Nie od rzeczy będzie też zaznaczyć, że o tej niedorzeczności można by też napisać niejeden doktorat. Rzecz w tym, że być może wzięto pod uwagę nie to kryterium. Toteż skupmy się na postawie użytkownika do książek. Czy rzeczona rzecz ona jest dla: czytających, do czytania awersję mających, czytać się dopiero uczących lub alfabetu nie znających? Doświadczenia na żywych organizmach pokazują, że dla wszystkich z powyższych!

Tu nastąpi osobista refleksja. Pierwszą moją myślą po zajrzeniu do tej książkowej „nieksiążki” było: „To chyba nie dla mnie”. Należę bowiem do wymierającego gatunku pasjonatów książek papierowych, podgatunek chaotyczno-pedantyczny. Okresowo chlastam książkami po brudnych podłogach, jem na nich posiłki, kąpię je w wannie, przysnąwszy przy lekturze, a nawet używam jako izolacji termicznej przy braku ławki w terenie zielonym. Potem jednakże miewam czas okładania książek w okładki, czytania tak, by nie złamać grzbietu, cotygodniowego odkurzania, układania w równe stosy lub według wzrostu na półce i tymczasowej diety w czasie lektury. W momencie spoglądania w głębiny powyższej znajdowałam się w tym drugim momencie. Zaraz jednak przypomniała mi się jedna ze złotych myśli mojego profesora psychologii osobowości: „Kto nie pisze po książkach nie szanuje książek”. Powyższa „nieksiążkowa” książka jest doskonałym przykładem, że coś jest na rzeczy. Szanujesz książki? Zatem w tej zdekonstruuj i twórz, wyrywaj i dodawaj, napój ją i wyciśnij, potraktuj przedmiotowo (jak rzecz) i podmiotowo (jak powiernika), współpracuj lub zignoruj, nie daj jej żyć i ożyw ją!

Jak przystało na papierową „nieksiążkę”, ma ona swoją stronę internetową (www.toniejestksiazka.pl), na której można odnotować, co inni notują (i nie tylko) w powyższej. Uzyskamy tam też unikalny numer naszego egzemplarza (mój to 336) i... już możemy się czuć autoro-właścicielem unikalnej nierzeczowej rzeczy, która ma tylko dwie wady (a dokładnie półtora). Po pierwsze – jeśli zużytkujemy ją w kolejności chronologicznej, okaże się, że niektóre propozycje będą już dla nas fizycznie niedostępne (zbytnia bliskość kartek). Druga wada, będąca jednocześnie zaletą (czyli półwadą), dotyczy nieodwracalności naszego działania, ale przez to zyskuje ono rangę niepowtarzalności, ba! może nawet dzieła sztuki. Zatem ujmując rzecz bez ogródek – bierzcie się do rzeczy!

PS Spróbujcie zrobić wszystko opisane wyżej z audiobookiem i e-bookiem. Nic z tych rzeczy?

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (82)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 259
bibi | 2015-03-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2015

Wiem, że trudno to zrozumieć, ale niektórzy po prostu nie lubią papierowych książek, wolą ekran komputera, telefon, tablet, sport, gotowanie, spacery. Ta nieksiążka zachęca, by jednak skorzystać z niej, poznęcać się trochę nad stronami, wykorzystać ją w sposób zupełnie odmienny od codziennego.

UWAGA! To, co trzymasz w ręku, zostało stworzone po to, by robić z nim najbardziej wariackie pomysły. Pozostałe książki traktuj z szacunkiem!!! Co powiecie na burzenie, niszczenie książki, ciaganie jej po ziemi, dziurkowanie??? Dziwne to... "To zbiór aż 86 rzeczy, które zawsze chcieliśmy zrobić z książką, a których nam stanowczo zabraniano". Jak zatem można wykorzystać książkę w sposób inny niż czytanie?

Tak więc, co można z nią w końcu zrobić? Pomysłów jest bez liku, i w dużej części naprawdę dość kreatywnych. Ale odbiór i komentarze pozostawiam Wam. Ja tylko wspominam o niej, jako kreatywnej ciekawostce wydawniczej:)
Ta nieksiążka proponuje, by ją zginać, robić z wyrwanej strony samoloty,...

książek: 1011
monk | 2014-07-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 lipca 2014

Nie książka...
Raczej brulion. Taki, jaki miało się w szkole podstawowej...
Gwarantuję, że wywoła podobne emocje, które wtedy towarzyszyły!
Wolność!
Kleić!
Bazgrać!
Gryzmolić!
Gryźć!
Rozlewać!
Drzeć!
Pluć!
Dziurawić!
Szargać!
Plamić!
...

książek: 532
encaminne | 2014-06-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 01 czerwca 2014

Nie umiem o tej nieksiążce nieautorów powiedzieć inaczej niż przez zdjęcia, dlatego zapraszam Was serdecznie do nielektury nierecenzji, zawierającej ich mnóstwo :)

Obudźcie w sobie dzieci i razem ze mną zachwyćcie się tym dziwadłem :D

http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/06/to-nie-jest-recenzja-bo-to-nie-jest.html

książek: 927
Abee | 2014-03-29
Przeczytana: 10 czerwca 2012

Nieustający zachwyt nad książką - nie-książką. Książka przerobiona od pierwszej do ostatniej strony - głównie przez pociechę. Przy ilości treści, które uczeń naszej podstawówki, albo gimnazjum - musi w siebie wmusić, ten twór książkopodobny daje czytelnikowi - użytnikowi niezmierną radochę. Dzieciak może się wyżyć. Ja myślę, że to pozycja terapeutyczna. Nasza ulubiona pozycja w kategorii "na prezent".

książek: 134
Riptide | 2014-12-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Każdy zawsze chciał rozwalić książkę, wyżyć się.. W niej nie ma zasad, robisz to co chcesz.. Mój egzemplarz jest już w opłakanym stanie :DDDD

książek: 949
dziwnakacha | 2013-06-08
Przeczytana: 08 czerwca 2013

Książka jest przeczytana, ale właściwie to dopiero początek zabawy.
Od pewnego czasu pomagam w realizacji poleceń zawartych w książce.
" Przywiąż książkę na noc do drzewa " - nie ma sprawy !
Znalazłam sznurek i było wiązanie.

" Włóż książkę na noc do zamrażalnika "
" Namaluj coś rozgniecionymi owocami " - czekamy na dojrzałą truskawę.
" Zrób z tej strony papier śniadaniowy "
" Wklej patyki po lodach i dorysuj im twarze " - całkiem smacznym zajęciem jest kompletowanie patyków po lodach ;)

Oj, jeszcze wiele zabawy przed nami, polecenia jeszcze nie wszystkie wykonane.
Polecam tę książkę ja i poleca ją mój syn.

książek: 1834
Na półkach: Przeczytane, Format

"86 rzeczy, które zawsze chcieliśmy zrobić z książką, a których nam stanowczo zabraniano". Takie oto zdanie widnieje od razu na tej zwariowanej okładce.
I właśnie o to chodzi w tej dziwnej książce. Piszę dziwnej, ponieważ nie jest to nic z czym do tej pory miałam do czynienia... Dziwnej w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu :)

Ta książka nie zawiera żadnego opowiadania, nie za wiele jest w niej tekstu... W środku znajdziemy tylko i wyłącznie polecenia co należy w danym miejscu z nią zrobić, a robić możemy z nią wszystko co tylko jest zakazane :)

Tą książką można, a właściwie należy rzucać, zginać ją, siedzieć na niej, gryzmolić, malować, oblewać, kleić, gryźć, przejechac rowerem, wypisać w niej swoje marzenia, sekrety, zebrać podpisy przyjaciół, znajomych, zostawić ja na deszczu, podziurawić, popryskać perfumami... Można z nią zrobić dosłownie wszystko, nawet zamrozić ją w zamrażalniku ;)

Pomyślicie sobie, że to wariacja, że dziecko przez to zacznie źle traktować książki? moim...

książek: 122
FiKa | 2015-03-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo potrzebna. Moja 6 latka zachwycona: włóż książkę koleżance do plecaka i ja obserwuj ;)

książek: 1035
odette | 2015-02-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
książek: 358
Azille | 2014-12-15
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 72 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd