Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tak sobie myślę...

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,75 (1423 ocen i 229 opinii) Zobacz oceny
10
87
9
85
8
204
7
457
6
365
5
128
4
49
3
31
2
9
1
8
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308049587
słowa kluczowe
dziennik, aktor, Jerzy Stuhr
język
polski
dodała
malineczka74

Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra –...

Jerzy Stuhr znów pisze!

Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora.

Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra – pełnego pasji aktora, czułego taty, wrażliwego człowieka.


Znakomicie się czyta!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

książek: 2427
Michał | 2012-11-08
Przeczytana: 08 listopada 2012

Fantastyczne przemyślenia jednego z ostatnich wielkich polskich aktorów, ubrane w piękny język i upajające każdym kolejnym słowem. Niezwykle celne spostrzeżenia, uderzające w sedno polskiej mentalności, niewiele osób ma legitymację do wytykania błędów i słabości polskiego piekiełka w taki sposób, w jaki czyni to pan Jerzy.

Rzecz jasna wszystko to w dobrej wierze, Autorowi daleko od przeciętnego marudera. Z jednej strony trudno nie dziwić się Autorowi, który wielką troską otacza przede wszystkim polski teatr i całe związane z nim środowisko. Jego spostrzeżenie nie dotyczą tylko tego, a dystans, jaki nabiera do wielu spraw wynikający z jego charakteru i przede wszystkim choroby, może dać nam, młodszym i nie tylko, wiele do myślenia. Z drugiej zaś strony trudno odmówić Autorowi pewnych belfrowskich zachowań, które przede wszystkim objawiają się w udzielaniu rad czy wręcz pouczaniu wywoływanych osób. Owszem, może zdenerwować, ale mało już kto pamięta, że pewne przywileje wynikają m.in. z wieku, doświadczenia, charyzmy i autorytetu, jaki dana osoba posiada.

Gdyby nie daty i miejsca, trudno byłoby się połapać, że pan Jerzy choruje na poważną chorobę. Sama w sobie nie jest istotą tej książki, lecz raczej to, w jaki sposób przez nią człowiek się zmienia mentalnie. Autor daje piękne świadectwo pokory i cierpliwości, ku pokrzepieniu serc. Radością staje się każdy kolejny przeżyty dzień, a kulminacją tego zdają się być narodziny nowego członka rodziny Stuhrów.

Niewiele pozostało osób w Polsce, które cieszą się tak dużym autorytetem jak Jerzy Stuhr. Śmierć w jego książce przewija się bezustannie, przypominając tym samym, że jest nieodzowną częścią naszego życia i spotka każdego. Cieszmy się więc nim i korzystajmy garściami, a przede wszystkim doceniajmy to, co nam daje, tak jak pokazuje pan Jerzy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ja, Jonasz i cała reszta

Zwykłe życie (nie)zwykłego chłopca… „Mama mówi, że najważniejsze, że mamy siebie. I z tym się chyba wszyscy zgadzamy” – z tym stwierdzeniem zgadzają...

zgłoś błąd zgłoś błąd