Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przewrotność dobra

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Z Wykrzyknikiem!". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Dobra Literatura
7,6 (98 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
16
8
25
7
19
6
19
5
6
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-933290-8-3
liczba stron
280
słowa kluczowe
literatura kobieca,
język
polski
dodała
AMisz

Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać. Osamotniona i poniżana w dzieciństwie, poddana manipulacji w imię przyszłego dobra, bohaterka uczy się, jak wyreżyserować zachowania innych i wykreować rzeczywistość wyłącznie wedle własnych zamierzeń. Wewnętrzny bunt dziewczynki owocuje własną interpretacją pojęć dobra...

Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać.


Osamotniona i poniżana w dzieciństwie, poddana manipulacji w imię przyszłego dobra, bohaterka uczy się, jak wyreżyserować zachowania innych i wykreować rzeczywistość wyłącznie wedle własnych zamierzeń. Wewnętrzny bunt dziewczynki owocuje własną interpretacją pojęć dobra i zła. Żelazna dyscyplina samokształcenia sprawia, że Dorota wyrasta na mistrzynię manipulacji.

 

źródło opisu: http://www.dobraliteratura.pl/polecamy/142/przewrotnosc_dobra.html

źródło okładki: http://www.dobraliteratura.pl/polecamy/142/przewrotnosc_dobra.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 293
MonikaOrłowska | 2012-11-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: październik 2012

Z 16. Targów Książki w Krakowie wyniosłam parę kilo zadrukowanego papieru, smakowite ploteczki na temat polskiego rynku wydawniczego, nagusieńką prawdę o własnym miejscu w literaturze i... znajomość z Jolantą Kwiatkowską.
Gdyby nie to spotkanie, najprawdopodobniej nie sięgnęłabym po książki, których okładki w przedziwny sposób kojarzyły mi się z powieściami Moniki Szwai (Wydawnictwo SOL) oraz Izabeli Sowy (Prószyński i S-ka). Od razu zaznaczę, że przed laty twórczość obu pań bardzo lubiłam, każdą nowość kupowałam, czytałam, coś tam przeżywałam, i... zapominałam.
Od wejścia w wiek balzakowski rzadko pozwalam sobie na podobną ekstrawagancję. Szukam książek, które nie dadzą się zapomnieć, ale zostawią we mnie ślad i skłonią do głębszych przemyśleń.
O mały włos nie przegapiłam przez to powieści Jolanty Kwiatkowskiej, zamaskowanych okładkami Wydawnictwa mg, ale o nich może innym razem.
Teraz będzie o "Przewrotności dobra", wydanej przez, nomen omen, Wydawnictwo Dobra Literatura.
To naprawdę kawał dobrej literatury. Ciekawa konstrukcja, czyli maile głównej bohaterki przeplatane "rozwinięciami", w których również ona jest narratorką, a całość spięta klamrą oddającą głos innej osobie. Maile - perełki to małe erupcje oczytania, w których bohaterka streszcza i analizuje andersenowską baśń o Calineczce. Rozwinięcia zaś to zapis dramatu małej dziewczynki i młodej kobiety. Dorotki i Doroty. Świetny styl, sugestywne opisy, konsekwentnie wykreowane postaci - zapadają w pamięć czytelnika. I biją się z nią, a raczej poszturchują - pamięć, sumienie, wiedzę - powodując nagłe zamyślenie w ciągu dnia, zawahanie podczas codziennych czynności albo lektury zupełnie innej już książki.
Co ciekawe, "Przewrotność dobra" jest moim zdaniem tytułem przewrotnym. To, co przedstawia czytelnikowi Dorota, to raczej fałszywość dobra albo jego karykatura. Pomylenie pojęć u zarania życia prowadzi do eskalacji błędu, który co prawda po drodze wyświadcza pewne dobro ("dobro"? Nie, chyba jednak autentyczne dobro) otoczeniu bohaterki, ale który prowadzi nieuchronnie do jej smutnego końca. Smutnego tym bardziej, że starannie przez nią wyreżyserowanego, a przede wszystkim pożądanego.
Świat przedstawiony przez Dorotę pełen jest wszelakich wynaturzeń. Patologiczna rodzina, skrywająca się pod maską ludzi przeciętnych i porządnych, toksyczny związek matki z synem, biurowe układy i układziki, małżeństwa z rozsądku i zdrady małżeńskie z wyrachowania. Łykam to wszystko prawie bez zastrzeżeń (prawie, bo jednak dom rodzinny Doroty wydał mi się w pewnych aspektach przerysowany). Tak, taki właśnie jest (bywa?) nasz świat. Dobrze, że dla równowagi Autorka przytacza wątek niezwykłej miłości Adama i Ewy, szkoda tylko, że w jej imię bohaterowie decydują się trzykrotnie na... przewrotność dobra.
Samą Dorotę łyknąć mi o wiele trudniej. Nie kwestionuję jej tragicznego dzieciństwa. Zdaję sobie sprawę, że wiele jest takich Dorotek, poniewieranych, wręcz katowanych przez osoby, które powinny je kochać i chronić. Podejrzliwie natomiast patrzę na kształtowanie się nowej Doroty. Rozumiem, że, odbijając się od dna, człowiek może nabrać niezwykłego impetu, ale czy rzeczywiście jest w stanie z mieszkania Kiepskich (bo tak, być może błędnie, wyobraziłam sobie dom rodzinny bohaterki) przenieść się na salony dyrektorskie i tam brylować? Wiem, wiem, Kopciuszek i spółka, ale tu przecież mówimy o Calineczce.
Zakładając jednak, że to możliwe, należy ubolewać nad tym, jak bohaterka poprowadziła swoje wstawanie z popiołów. Jest coś przeraźliwie smutnego w tym, że postanowiła czerpać siłę z poradników, zwłaszcza takich, które uczą, jak zmanipulować otoczenie. Ileż wysiłku włożyła w trening odpowiedniej postawy i mimiki. Ile czasu strawiła na poznawaniu mowy ciała, by potem bezwzględnie wykorzystywać tę wiedzę w kontaktach z ludźmi! Jest w tym przerażająca, odpychająca i, niestety, bardzo na czasie. Jaka szkoda, że nie oparła swojego przeobrażenia na budującej, mniej powierzchownej lekturze. Szkoda, że nie spotkała nikogo, kto mógłby ją skierować na trop dobra nieprzewrotnego, Dobra bezwzględnego.
Dorota wierzy w takiego Boga, jakiego pokazali jej rodzice i pewien nędzny urzędniczyna Najwyższego. Dlatego zadowala się kiczowatym Rajem oraz Niebem w szafie, jednak nie w pełni, nie na tyle, by nie dążyć do innego rozwiązania. To, moim zdaniem, jest największą tragedią, jaka ją w życiu spotkała.
No to jak, zapyta ktoś może, w końcu podoba się Orłowskiej ta książka, czy nie? Podoba. Właśnie dlatego, że nie podoba wprost. Nie niesie prostych, powierzchownych przyjemności, nie otula samozadowoleniem. Przeciwnie - drażni, jątrzy, szturcha pytaniami. Każe przystanąć i zastanowić się nad motywacjami spotykanych w życiu ludzi, i nad własnymi "dobrymi" uczynkami. Po prostu - jest dobra w... przewrotny sposób.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Narratologia

W książce autor wykorzystał wszystkie elementy, które w niej opisuje aby stworzyć dobrą historię. Myślicie że nie można tworzyć opowieści z nudnych te...

zgłoś błąd zgłoś błąd