Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii

Tłumaczenie: Andrzej Wajs
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,38 (56 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
7
7
15
6
17
5
7
4
4
3
1
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
304
słowa kluczowe
Australia, Aborygeni, Moriarty
język
polski
dodała
Mariola

Borroloola to miejsce narodzin mojego męża, który po irlandzkim ojcu odziedziczył jaśniejszy odcień skóry, kontrastujący z ciemną karnacją matki. Czteroletni John został porwany – wywieziony z innymi dziećmi z mieszanych związków na przyczepie wojskowej ciężarówki. Opieka społeczna i Kościół postanowiły zrobić z niego białego chłopca w oddalonych o trzy tysiące kilometrów Górach Błękitnych. Z...

Borroloola to miejsce narodzin mojego męża, który po irlandzkim ojcu odziedziczył jaśniejszy odcień skóry, kontrastujący z ciemną karnacją matki. Czteroletni John został porwany – wywieziony z innymi dziećmi z mieszanych związków na przyczepie wojskowej ciężarówki. Opieka społeczna i Kościół postanowiły zrobić z niego białego chłopca w oddalonych o trzy tysiące kilometrów Górach Błękitnych. Z tamtego dnia mój mąż pamięta, że podczas jazdy po wyboistej drodze jakaś drewniana skrzynia zmiażdżyła mu palec u nogi. Pamięta też płacz dobiegający nieprzerwanie znad kłębowiska oblegających go kwiecistych spódnic.

W „Pieśni Aborygenki” Ros Moriarty opisuje inicjacyjną podróż, jaką odbyła z kobietami z rodziny swojego męża, rdzennymi Australijkami. Jako jedna z nielicznych białych dopuszczonych do plemiennych tajemnic próbuje w niezwykłym, bardzo osobistym reportażu dociec prawdy o tak zwanych skradzionych pokoleniach i poznać duchowość najstarszej kultury istniejącej dzisiaj na Ziemi.


Pisarka urodziła się w Devonport na Tasmanii. Razem z mężem Johnem Moriartym, który w dzieciństwie padł ofiarą polityki odbierania dzieci ciemnoskórym matkom, prowadzi studio designu Balarinji.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1056
figlarna24 | 2012-07-27
Na półkach: Przeczytane, Rok 2012
Przeczytana: 23 lipca 2012

Oburzam się zawsze, gdy słyszę o sytuacji, gdy matce odbiera się dziecko. Dziecko, które jest owocem związku z osobą z innego kraju oraz z innego kręgu kulturowego. Bo jak można próbować rozerwać tę niesamowitą wież, która łączy wyłącznie matkę i jej potomstwo? Jednak tak się działo, dzieje i niestety, dziać będzie.

Taki los spotkał czteroletniego Johna. Chłopiec został porwany- wywieziony z innymi dziećmi z mieszanych związków na przyczepie wojskowej ciężarówki. John urodził się w Borrolooli. Jest synem Aborygenki oraz Irlandczyka. Matka Johna wychowywała go sama wśród swoich aborygeńskich rodzin. Opieka społeczna i Kościół postanowiły zrobić z niego białego chłopca. Dzieci zostały umieszczone w sierocińcach, gdzie były poniżane, krzywdzone i dyskryminowane...

Choć matka Johna, jako Aborygenka miała ograniczone prawa i możliwości odnalazła syna, gdy ten miał 15 lat. Wtedy, jako dorastający młodzieniec poznał historię i tradycje swoich aborygeńskich przodków. Mimo przywiązania do swoich korzeni John zaczął żyć w mieście , kształcił się i poznał Ros. To właśnie Ros jest autorką „Pieśni Aborygenki”. Książki , która otwiera drzwi do bolesnej przeszłości Aborygenów.

Ros, John i ich trójka dzieci usilnie pracują na rzecz poprawy życia Aborygenów oraz prowadzą biuro designu Balarinji. Propagują zapomniane tradycje (np. Linie lotnicze Quantas na swych samolotach mają symbole aborygeńskie, dzięki upartym dążeniu i projektowi właśnie Ros). Takiemu propagowaniu, przypomnieniu światu, że nie tylko Indianie, ale także Aborygeni tworzyli społeczność , która została zniszczona i zniewolona przez europejskich przybyszów, służy ta właśnie książka.

Ros jako biała została przyjęta do aborygeńskiej rodziny, bez uprzedzeń, bez urazy. Wyrusza ona, z kobietami na rytualną wyprawę, by oddać się wyśpiewywaniu SNU. Jest to wyprawa wyłącznie dla kobiet. Dzięki niej kobieta poznaje bolesne aspekty z przeszłości i teraźniejszości. Aborygenki boleją na tym ,że tradycja i obyczaje zamierają. Że zachodnie przyzwyczajenia biorą górę nad poczuciem przynależności do ziemi i korzeni. Alkoholizm sieje zniszczenie wśród młodego pokolenia, a dziadkowie muszą wychowywać wnuki.

Autorka opisuję czym dla rdzennych mieszkańców Australii jest : cel, przynależność, dawanie, sens, miłość, współodczuwanie, prawda, żałoba, rodzina i przebaczenie.
Dla mnie to nie jest książka podróżnicza. Dla mnie jest to osobista podróż w głąb duszy Australii. Jest to książka o ludziach, o ich bólu i niezwykłej mądrości ducha, o kobiecych siłaczkach, które noszą na swoich barkach wartości, które chcą i muszą przekazać potomnym. Ta książka jest dowodem na to, że Europejczyk w pogoni za ziemią, za dobrodziejstwami, które ofiaruje nam glob, jest w stanie zniszczyć wszystko i wszystkich, którzy stoją na drodze ku globalizacji. Polecam

http://figlarneczytanie.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowa miłość

Czasami lepiej być szczerym i nie rezygnować z własnego szczęścia, bo inaczej możemy unieszczęśliwić dodatkowo jeszcze jedną osobę. S...

zgłoś błąd zgłoś błąd