Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na przedpolu Warszawy

9,5 (2 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-901561-6-3
liczba stron
668
kategoria
historyczna
język
polski

Jest to opracowanie historyczne, w którym poddałem szczegółowej analizie okoliczności wstrzymania natarcia Armii Czerwonej na Warszawę w sierpniu 1944 roku, kiedy to wybuchło Powstanie Warszawskie. Praca oparta została na bogatym materiale źródłowym (w większości zupełnie dotychczas nieznanym - są to dokumenty i relacje niemieckie i radzieckie). Praca ma objętość 665 stron . Wojciech Kempa

 

źródło opisu: Siemianowice Śląskie, 2008

źródło okładki: Siemianowice Śląskie, 2008

Brak materiałów.
książek: 87
Tomasz Wytrwał | 2012-04-30
Przeczytana: 30 kwietnia 2012

Książka ta ma dla mnie szczególną wartość, bo zawiera wspomnienia o moim Dziadku Wacławie Kowalczyku ps. "Trapez".

***

"Jako pierwsze do akcji wkroczyły rejony i placówki ze wschodniej części Inspektoratu Lubelskiego. Od wieczora 21 lipca grupy żołnierzy AK rejonu II Obwodu Lublin – powiat ściągały do Józefowa, małej wioski położonej pod lasem, gdzie komendant tego rejonu, ppor. Wacław Kowalczyk ps. „Trapez”, wyznaczył im miejsce zbiórki w związku z zamiarem podjęcia działań związanych z realizacją akcji „Burza”". (s. 131)

"W nocy ppor. „Trapez” wysłał pluton pchor. Zygmunta Klimkiewicza – „Szczerby” w sile 20 ludzi na rozpoznanie lotniska w Świdniku. Na lotnisku był w tym czasie tylko jeden samolot transportowy. Samo lotnisko orał traktor, tak by uniemożliwić Rosjanom korzystanie z niego. Z kolei na znajdujących się nieopodal torach stały zablokowane pociągi, które nie mogły odjechać z uwagi na zniszczenie torowiska przez rosyjskie samoloty. Ppor. Wacław Kowalczyk - „Trapez” wspomina:

„O godzinie 24 zarządziłem odprawę dowódców plutonów. Na odprawie ustaliliśmy plan działania w czasie akcji zwiadowczej mającej na celu zbadanie sił nieprzyjaciela na przyfrontowym lotnisku Świdnik k/Lublina. Do wykonania zadania zgłosili się pchor. Klimkiewicz Zygmunt ps. „Szczerba” i plut. Marciniak oraz 20 żołnierzy. Wymarsz nastąpił o godzinie 2.00. Powrót wyznaczony był na wczesny ranek. Pozostałe plutony odpoczywały pod osłoną w stodołach na sianie. Pobudka odbyła się o godz. 5-tej. Z wysłanych żołnierzy nikt do godz. 7-ej nie powrócił. Zaistniała obawa, że zostali zabrani do niewoli lub w czasie walki zginęli.

W ślad za nimi wysłałem druga grupę żołnierzy składającą się z dwudziestu ludzi dobrze uzbrojonych i wyszkolonych z zadaniem odszukania swoich kolegów i natychmiastowego powrotu. W batalionie zarządziłem ostre pogotowie, obawiając się ataku nieprzyjaciela. Minuty stawały się godzinami. Nikt nie wracał z wysłanych żołnierzy, ani też nikt nas nie atakował. W południe ubezpieczenie zameldowało, że od strony Świdnika jadą wozy z radosnym śpiewem ludzi na nich jadących. Wkrótce okazało się, że to nasi jadą z pełnymi wozami amunicji i broni zdobytej w Świdniku. Dowódca zwiadu pchor. Klimkiewicz meldował:

»Siły nieprzyjaciela były słabe, zdecydowałem zniszczyć im lotnisko. Na wystawione posterunki otworzyłem ogień, nieprzyjaciel odpowiedział ogniem, ale zaczął się wycofywać. Wpadliśmy do baraków, rozbroiliśmy Niemców, następnie zamknęliśmy ich w barakach, a sami zaczęliśmy opróżniać magazyny. Kilku kolegów wysłałem po furmanki do najbliższej wioski, a oto nasza zdobycz: 6 fur amunicji, 3 sprężone karabiny maszynowe, 8 granatników z dużym zapasem amunicji, 6 karabinów maszynowych, 2 działka artyleryjskie. Strat własnych nie było. Niemców poległo pięciu (posterunkowych), a trzydziestu dostało się do niewoli (zamknięto w barakach).«”" (s. 131-132)

"Dzięki kilku udanym akcjom oddział ppor. „Trapeza” dysponował niezłym uzbrojeniem. Składały sie nań miedzy innymi: 3 ckm, 31 rkm, 8 lkm, 17 pm, przeszło 200 kb oraz 4 wozy amunicji. Do tego dochodziły wspomniane działa i granatniki. Całe zgrupowanie, stanowiące zalążek II batalionu 8 pułku piechoty legionów AK, liczyło ok. 240 ludzi. 4 kompania II/8 pp, dowodzona przez ppor. Witolda Wysckiego - „Borynę” liczyła 115 żołnierzy, zaś 5 kompania II/8 pp, dowodzona przez ppor. Henryka” (NN) – 110. Zgrupowaniu towarzyszył spory tabor złożony z 20 wozów.

Ppor. „Trapez”, w myśl wcześniej otrzymanych wytycznych, poprowadził swój oddział w kierunku północno – zachodnim. Pod Kijanami partyzanci starli się z oddziałem niemieckim, który rozbili, biorąc do niewoli pewna liczbę Niemców". (s. 132)

W tym czasie cały teren powiatu lubartowskiego był już w rękach AK. Trwało wyłapywanie pojedynczych, zapóźnionych w marszu żołnierzy niemieckich. W lasach kozłowieckich przemykających się rozbitków wyłapywał oddział ppor. „Trapeza” z II rejonu Obwodu Lublin – powiat. Z kolei pluton ppor. „Powoja” z Rejonu V (Kamionka, Samoklęski) opanował tartak Nasutów, gdzie miał zdobyć 40 kb i 8-cylindrowy samochód. (s. 163)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kurt Vonnegut: Listy

Drogi Kurcie! Skończyłem czytać Twoje listy. Przewrotnie zrobiłem to zanim poznam Twoją twórczość. Wydajesz się porządnym człowiekiem z więcej niż p...

zgłoś błąd zgłoś błąd